09.08.2019

Uczyć się od filmu. „Życie wewnętrzne: Brzuch” w BWA Wrocław

Piotr Policht
Pefromans Izy Chlewińskiej, fot. Kaja Marchewka
Uczyć się od filmu. „Życie wewnętrzne: Brzuch” w BWA Wrocław
Pefromans Izy Chlewińskiej, fot. Kaja Marchewka
Kuratorzy – Ewa Szabłowska i Stach Szabłowski – na wystawiennicze medium przenoszą rozwiązania rodem ze srebrnego ekranu. „Życie wewnętrzne: Brzuch” to wystawa zwięzła, o jasno zarysowanym temacie i operująca na kilku planach – od dokumentalnego, przez psychologiczny, po społeczno-polityczny.

Polskie festiwale z pola sztuk wizualnych odstają, delikatnie mówiąc, od swoich muzycznych i filmowych kuzynów. Dość powiedzieć, że tego samego dnia, kiedy we Wrocławiu rozpoczynały się Nowe Horyzonty, z pokazami nowych filmów Tarantino czy Korine’a, w nieodległym Sokołowsku startowały Konteksty, gdzie główną atrakcją był zagrzebujący się wyjątkowo nie w nadrzecznych chaszczach, a w stercie śmieci Alastair MacLennan. W tej samej lidze, co Nowe Horyzonty czy OFF Festival gra co najwyżej Warszawa w Budowie, nic więc dziwnego, że instytucje artystyczne pogodziły się z rolą wiecznych supporterów, nie próbując konkurować z większymi graczami, ale chociaż wejść z nimi we współpracę i uszczknąć dla siebie kawałek tortu, czyli festiwalowej widowni. Od paru lat stałym elementem Open’era są więc wystawy przygotowywane przez MSN, OFFa – ekspozycje w Rondzie Sztuki, a Nowych Horyzontów – projekty Ewy i Stacha Szabłowskich.

Wizualny suplement Nowych Horyzontów ma akurat tradycję najdłuższą. Jeszcze w 2003 roku, gdy festiwal miał dopiero dwa lata, odbywał się w Cieszynie, a jego sponsorem tytularnym była niepochłonięta jeszcze przez T-Mobile sieć komórkowa Era, Fundacja Galerii Foksal zorganizowała wystawę Ukryte w słońcu. Galerzyści mieli rozmach – zaanektowali część cieszyńskiego rynku i stojący przy nim budynek zrujnowanego hotelu, a na wystawie znalazły się prace m.in. Uklańskiego, Ołowskiej, Althamera i Żmijewskiego.

Ogólnopolski Strajk Kobiet, plakaty
„Życie wewnętrzne: Brzuch”, widok wystawy
„Życie wewnętrzne: Brzuch”, widok wystawy
Anna Odell, „Artist Dream of A Baby”

Od tego czasu znacząco wzrosła skala i prestiż samych Nowych Horyzontów, proporcjonalnie zmalała zaś część wystawiennicza, choć zawsze pozostaje ona żelaznym punktem programu. Założenia dekonstruującego medium filmowe i kinowe konwencje Ukrytego w słońcu rozwijały organizowane od 2013 roku performatywne Midnight Shows, regularnie współkuratorowane przez zaczynającego monopolizować artystyczny program NH Stacha Szabłowskiego. Ostatnio Szabłowscy występują w duecie – obok Stacha kuratorką nowohoryzontowych wystaw została Ewa Szabłowska, pełniąca także rolę jednej z kuratorek filmowych głównej części festiwalu. W tym roku efektem ich współpracy jest Życie wewnętrzne: Brzuch w galerii Studio BWA Wrocław. Gdyby ktoś miał wątpliwości, kuratorzy od razu je rozwiewają – jest to wystawa o ciąży.

Pojedynek na efekty. Midnight Show „Porwani” Edycję Midnight Show z 2015 roku recenzuje Karolina Plinta CZYTAJ!

Oglądamy ciężarne kobiety zmęczone, pogrążone w marazmie i depresji lub kipiące gniewem. Jeśli pojawia się tu humor, to raczej czarny.

Sam temat sporo już mówi o zmianie, jaka zaszła na przestrzeni lat w wystawach towarzyszących Nowym Horyzontom. Życie wewnętrzne: Brzuch to właściwie przeciwieństwo Ukrytego w słońcu. Zamiast zaglądać za kinowe kulisy i demistyfikować iluzję, kuratorzy raczej się od kina uczą i na wystawiennicze medium przenoszą rozwiązania rodem ze srebrnego ekranu. Życie wewnętrzne: Brzuch to wystawa zwięzła, o jasno zarysowanym temacie i operująca na kilku planach – od dokumentalnego, przez psychologiczny, po społeczno-polityczny. To sytuacja wcale nie tak oczywista, zwłaszcza biorąc pod uwagę kuratorski styl Stacha Szabłowskiego, zdradzającego skłonności do szarżowania na wielkie tematy i kuratorskiego gadulstwa, co widać było w takich kobyłach jak Późna polskość, czy nawet stosunkowo skromnych wystawach w stylu Problemów pierwszego świata: życia przed śmiercią – mnożących wątki i rozmywających tezy w morzu prac. Tym razem, by pozostać przy filmowych porównaniach, Szabłowski nie serwuje nam okraszonej piętrowymi nawiązaniami żuławszczyzny, a zadowala się kameralnym dramatem w duchu wczesnego Kawalerowicza.

Nastrój tego ciążowego dramatu jest przy tym raczej przygnębiający. Oglądamy ciężarne kobiety zmęczone, pogrążone w marazmie i depresji lub kipiące gniewem. Jeśli pojawia się tu humor, to raczej czarny. W krótkometrażowej, poklatkowej animacji Joanny Rytel Moms on Fire dwie kobiety spędzają ostanie dni ciąży leżąc niemal bez ruchu na kanapie i od czasu do czasu się masturbując, by wreszcie po porodzie spieprzyć błyskawicznie na Jamajkę i rodzicielskie jarzmo przerzucić na nieobecnych dotąd ojców. W wideo Tabity Rezaire Sugar Walls Teardom new age’owy humor w stylu Shany Moulton przeplata się z postkolonialnym gniewem wymierzonym w patriarchalno-rasistowskie fundamenty nowoczesnej ginekologii, okupionej eksperymentami na ubezwłasnowolnionych czarnych kobietach.

Na odrobinę humoru pozwolili sobie także kuratorzy, bawiąc się aranżacją wystawy, choć jest to akurat humor równie subtelny, jak w polskich stand upach. Wideo Rezaire oglądamy więc siedząc w fotelu ginekologicznym, a do kolaży Doroty Kozieradzkiej prowadzi „waginalny” tunel, do którego przeciskamy się przez czerwono-różowe styropianowe wypustki. Litości.

Jadąc na Życie wewnętrzne: Brzuch i patrząc na zdjęcia rozpartego w fotelu ginekologicznym Stacha Szabłowskiego spodziewałem się lekkiego komediodramatu w stylu Juno. Wyszedłem tymczasem lekko przetyrany psychicznie.

Nie zabrakło na wrocławskiej wystawie paru mężczyzn, którym ciąża akurat, podobnie jak piszącemu te słowa, nie grozi. Istnienie zbroi dla ciężarnych oraz serii rysunków z ciężarnymi kobietami na cmentarzu Oskara Dawickiego udało mi się szczęśliwie wyprzeć z pamięci po wystawie w Rastrze, na których miały premierę, ale Szabłowscy zdecydowali się o tych pracach przypomnieć. Ot, żart z polityki prorodzinnej obecnego rządu na poziomie mało wyszukanej prasowej satyry, łatwy i pozbawiony zadziorności najlepszych realizacji Dawickiego. Jak pisał w recenzji z wystawy w Rastrze nie kto inny jak Stach Szabłowski, żart „nie może być zbyt śmieszny, żeby był dobry”. Widać mamy dość rozbieżne wyobrażenia na temat humoru. Rekompensują to nowe fotografie Witka Orskiego. Z oczywistych względów Orski postanowił przyjrzeć się sytuacji ciężarnych kobiet z zewnątrz, koncentrując się na kinowych reprezentacjach. Sięgając do Dziecka Rosemary Polańskiego i Zdrowaś Mario Godarda artysta uwypuklił ekspresję dłoni w wybranych kadrach, inscenizując wybrane sceny z udziałem swoich bliskich, w tym matki, ucinając jednak w zbliżeniach na detal ich twarze. To prace jak na Orskiego dość wyjątkowe, jakby na przekór poprzednim realizacjom konceptualnie proste, a przy tym rozbuchane wizualnie, formalnie bliskie wręcz pracom Jeffa Walla.

Dorota Kozieradzka, „40 tygodni”, 2016
Tabita Rezaire, „Sugar Walls Teardom”, 2016
Witek Orski, „Matka (według Zdrowaś Mario Jean-Luc Godarda)”
Monika Drożyńska, „Poroniła czy zabiła”, 2016
na pierwszym planie: Oskar Dawicki, „Armatura polonica utilitate graviditatis”, 2017
Magda Hueckel, z cyklu „W moim ogrodzie”, 2018/2019

W tę na poły fikcyjną filmową rzeczywistość wdziera się lokalne tło polityczne, z zawieszonymi dosłownie w tle, na ścianach za pozostałymi pracami, makatkami Moniki Drożyńskiej i plakatami z czarnych protestów. Narrację domykają z kolei wychodzące zarówno poza prywatną, jak i społeczną perspektywę prace Normana Leto i Magdy Hueckel. Z jednej strony oglądamy fragment Photona Leto, cyfrową animację w chłodny, biologiczny sposób opisującą rozwój płodu, z drugiej – staroświeckie kolaże Hueckel, bazujące na starych rycinach i oprawione w złocone ramy. Kuratorzy co prawda określają je jako „bliskie myśli posthumanistycznej”, ale równie dobrze można się tu dopatrzeć powidoków romantycznej ikonografii rodem ze sztuki Philippa Otto Rungego.

Aktualność nostalgiczna. Norman Leto w Kaliszu Wystawę Normana Leto "Kinotop. Od filmu" w Galerii Sztuki im. Jana Tarasina w Kaliszu recenzuje Stach Szabłowski CZYTAJ!

Jadąc na Życie wewnętrzne: Brzuch i patrząc na zdjęcia rozpartego w fotelu ginekologicznym Stacha Szabłowskiego spodziewałem się lekkiego komediodramatu w stylu Juno. Wyszedłem tymczasem lekko przetyrany psychicznie, jak po seansie opowiadających o rumuńskim podziemiu aborcyjnym 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni. Co w gruncie rzeczy świadczy o wystawie jak najlepiej – w końcu tylko dobre kino pozwala na empatyzowanie z bohaterami, z którymi jako widzowie mamy niewiele wspólnego. Najwyższa pora, by sztuki budowania równie angażujących narracji nauczyli się też inni kuratorzy. Takiego zwrotu kinematograficznego potrzebujemy znacznie bardziej, niż kolejnych sztampowych biopiców o artystach.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaMania Akbari / Douglas White, Oskar Dawicki, Monika Drożyńska, Magda Hueckel, Dorota Kozieradzka, Norman Leto, Anna Odell, Witek Orski, Tabita Rezaire, Joanna Rytel, Ogólnopolski Strajk Kobiet
WystawaŻycie wewnętrzne: Brzuch
Miejscegaleria Studio BWA Wrocław
Czas trwania26.07–17.08.2019
KuratorEwa Szabłowska, Stach Szabłowski
Strona internetowabwa.wroc.pl
Indeks

Zobacz też