Roślina bez korzeni. Rozmowa z Alimem Alievem i Oksaną Dovgopolovą
Marta Czyż: Jesteście kuratorami wystawy O czym mowa, kiedy rozmawiamy o Krymie w CSW Zamek Ujazdowski. Jaką przyjmujecie perspektywę?
Oksana Dovgopolova: Nie narzucamy jednej „słusznej” perspektywy. Oczywiście mamy własny punkt widzenia, ale nie zobaczycie go zaprezentowanego wprost na wystawie. Zamiast tego wybraliśmy artystów, z których każdy postrzega Krym na swój własny sposób i opowiada własne historie. To historie o domu, do którego obecnie nie można dotrzeć; o przemyśleniu relacji z rodzicami i dziadkami; o tym, jak człowiek odkrywa nowe warstwy tożsamości. Refleksja obejmuje również to, co Krym oznacza dla rdzennej ludności, a także dla tych, którzy go tylko odwiedzili.
Naszym celem było pokazanie, z jak wielu perspektyw można myśleć o Krymie, i że wszystkie te perspektywy są równie realne i oparte na trosce. Być może odwiedzający zetkną się z wizją Krymu, która była im wcześniej nieznana, poczują się zaskoczeni i zadadzą sobie pytanie: „O czym właściwie myślałem, kiedy ktoś mówił o Krymie? Czy jest coś w moim postrzeganiu, co mogłoby się zmienić?”.
Jaka jest wasza relacja z Krymem?
Alim Aliev: Moje powiązania z Krymem mają charakter zarówno osobisty, jak i zawodowy. Jestem Tatarem Krymskim. Tam są moje korzenie, tam jest historia mojej rodziny, a moja tożsamość intelektualna i kulturowa pod wieloma względami została ukształtowana przez tę przynależność. Kiedy Rosja zajęła Krym w 2014 roku, nie było to dla mnie abstrakcyjne wydarzenie geopolityczne, tylko okupacja miejsca, które noszę w sobie. Krym mam we krwi.
To również dlatego tak duża część mojej pracy w Instytucie Ukraińskim dotyczy Krymu jako żywej kultury, która zasługuje na to, by ją usłyszeć, przetłumaczyć i zachować. Osiem lat temu wraz z Anastasią Lewkową założyliśmy Crimean Fig – dwujęzyczny projekt literacki w języku ukraińskim i krymskotatarskim. Literatura jest jedną z niewielu przestrzeni, w których możemy utrzymywać kontakt między intelektualistami na Krymie i poza półwyspem. Staramy się stworzyć tę przestrzeń dla wspólnego znaczenia.
Rosja wprowadziła do dyskursu publicznego termin „ludność krymska”, mający na celu rozpuszczenie odrębnych tożsamości Tatarów Krymskich i Ukraińców w jedną, łatwą do kontrolowania masę. To ta sama logika, co w przypadku „ludu radzieckiego”.
We wstępie do wystawy definiujecie Krym jako region historyczny i polityczny, który jest postrzegany inaczej jako część ZSRR, jako część świata śródziemnomorskiego, a dziś jako miejsce kojarzone z wojnami czy wręcz casus belli w jednym z epizodów III wojny światowej. Jak opisalibyście Krym z ukraińskiej perspektywy?
AA: Z ukraińskiej perspektywy Krym jest przede wszystkim integralną częścią ukraińskiej przestrzeni politycznej i kulturowej, ale także ojczyzną jej rdzennych mieszkańców – Tatarów Krymskich, Karaimów i Krymczaków (Crimean Tatars, Karaites, and Krymchaks). To pogranicze, na którym krzyżowały się różne światy, kluczowy element w kształtowaniu Ukrainy jako państwa europejskiego. Jest głęboko zakorzeniony w ziemi Tatarów Krymskich, których historia jest zasadnicza dla zrozumienia półwyspu. W 2014 roku Krym stał się również bolesnym symbolem początku wojny Rosji z Ukrainą. To tutaj Reshat Ametov stał się pierwszą cywilną ofiarą tej wojny; to tutaj Rosja rozpoczęła realizację swojej polityki kolonialnej, wymazując tożsamość Ukraińców i Tatarów Krymskich oraz represjonując miejscową ludność. Ale Krym to także terytorium oporu, gdzie zwykli ludzie podejmują niezwykłe działania. Dlatego dziś Krym to nie tylko terytorium, które musi zostać wyzwolone, ale także nasz naród, z którym fundamentalnie ważne jest utrzymanie więzi. A po deokupacji powinien stać się miejscem inspiracji i tworzenia nowych znaczeń dla Ukrainy i Europy.
Możesz to rozwinąć?
AA: Aby zrozumieć, co Rosja robi dziś na Krymie, trzeba zdać sobie sprawę, że nie jest to nowa polityka. To kontynuacja tego, co dzieje się od 240 lat.
Zacznę od dwóch liczb. Przed pierwszą aneksją Krymu przez Katarzynę II w 1783 roku Tatarzy krymscy stanowili 95% ludności półwyspu. Dzisiaj odsetek ten wynosi 13%. Ten spadek nie nastąpił przypadkowo. Jest to wynik długotrwałej, celowej polityki kolonialnej – najpierw ziemia, potem język i tożsamość, a w końcu próby zabijania ludzi. Taka jest logika rosyjskiego kolonializmu w odniesieniu do Tatarów Krymskich.
Od 2014 roku obrońcy praw człowieka udokumentowali ponad 5000 przypadków naruszeń takich praw na półwyspie – od naruszeń na tle religijnym i etnicznym po ograniczanie wolności słowa. Około 80% więźniów politycznych na Krymie to Tatarzy Krymscy. Metody są zróżnicowane, ale rozpoznawalne. W kwietniu 2016 roku władze rosyjskie zakazały działalności Mejilisu (organu przedstawicielskiego Tatarów Krymskich), uznając go za organizację ekstremistyczną. Zastanówcie się, co to właściwie oznacza: demokratyczna samorządność rdzennej ludności została uznana za przestępstwo. Wykorzystują też religię jako broń. Tatarzy Krymscy to w większości sunnici, a wiara zawsze stanowiła centralny element naszej tożsamości. Rosja to wykorzystuje, kreując wizerunek muzułmańskich ekstremistów i terrorystów, co jest podstawą do ich ścigania. To królestwo wypaczonych luster.
Niszczenie kultury ma charakter systematyczny. Pałac Chana, XVI-wieczny symbol dziedzictwa Tatarów Krymskich, jest niszczony pod pozorem renowacji: usuwa się oryginalne dębowe belki, wymienia ręcznie robione płytki, niszczy freski na ścianach. Język tatarski, wpisany na listę języków zagrożonych wyginięciem przez UNESCO, jest dziś używany tylko w 3% szkół na Krymie. Liczba szkół ukraińskojęzycznych spadła z siedmiu w 2013 roku do zera. Jest też coś, co nazywam symulakrum tożsamości. Rosja wprowadziła do dyskursu publicznego termin „ludność krymska”, mający na celu rozpuszczenie odrębnych tożsamości Tatarów Krymskich i Ukraińców w jedną, łatwą do kontrolowania masę. To ta sama logika, co w przypadku „ludu radzieckiego”. Wymazuj nazwę, wymazuj osobę.
Polska jest jednym z krajów, które oficjalnie uznały ludobójstwo Tatarów Krymskich i jesteśmy wdzięczni za to uznanie.
Tatarzy krymscy to rdzenna ludność, która w ciągu ostatnich 80 lat zmagała się ze szczególnie trudnymi okolicznościami w walce o przetrwanie i tożsamość. Czy moglibyście to rozwinąć?
AA: Począwszy od końca XVIII wieku Rosja wielokrotnie, różnymi środkami i metodami, podejmowała próby kolonizacji półwyspu i wchłonięcia jego rdzennych mieszkańców – Tatarów Krymskich. Rosyjska propaganda, dążąca do narzucenia idei „pierwotnego” związku Krymu z Rosją, koncentruje się na historii półwyspu, począwszy od panowania Katarzyny II. Jednak w dużej mierze pomija ona odniesienia do Chanatu Krymskiego – państwa założonego przez Tatarów Krymskich w 1441 roku i zniszczonego w 1783 roku przez tą samą cesarzową.
Po 1783 roku władze cesarskie prowadziły politykę typową dla kolonializmu osadniczego: masowe przesiedlenia nowej ludności (głównie Rosjan), wywłaszczenia ziemi i stopniową marginalizację Tatarów Krymskich. W XIX wieku, często nazywanym przez nas „czarnym wiekiem”, doprowadziło to do fal przymusowej i indukowanej migracji Tatarów Krymskich do Imperium Osmańskiego, znacznie ograniczając ich obecność demograficzną w ojczyźnie.
Ta kolonialna logika osiągnęła skrajną formę wraz z deportacją Tatarów Krymskich w 1944 roku, kiedy to władze sowieckie przeprowadziły całkowite usunięcie rdzennej ludności. Był to akt ludobójstwa, w wyniku którego zginęła prawie połowa ludności.
Nawet po powrocie na Krym pod koniec okresu sowieckiego Tatarzy Krymscy borykali się ze strukturalnymi nierównościami, zakorzenionymi w tej długiej historii wywłaszczenia. Okupacja z 2014 roku doprowadziła do powszechnych naruszeń praw człowieka i zbrodni wojennych popełnionych przez Rosję i stała się kolejną próbą kolonizacji Krymu. Jej sednem jest militaryzacja półwyspu (w tym kształtowanie świadomości jego mieszkańców); tłumienie instytucji przedstawicielskich, takich jak Mejilis Narodu Tatarów Krymskich; inżynieria demograficzna (prawie 800 000 Rosjan przeniosło się na Krym w ciągu ostatnich 12 lat); wymazanie tożsamości Tatarów krymskich i budowanie sztucznej „tożsamości rosyjskiej” na Krymie.
Zatem „walka o przetrwanie i tożsamość” Tatarów krymskich odnosi się nie tylko do fizycznego przetrwania w obliczu deportacji i represji, ale także do nieustannego wysiłku o zachowanie języka, kultury, podmiotowości politycznej i więzi z ojczyzną, pomimo wielokrotnych prób ich marginalizacji lub wymazania.
17 maja przypada Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa Tatarów Krymskich – mija 82. rocznica wysiedlenia Tatarów Krymskich. Co dokładnie wydarzyło się 82 lata temu?
AA: 18 maja 1944 roku, pomimo trwającego procesu prawnego i politycznego uznania, reżim Stalina przeprowadził to, co musimy nazwać po imieniu: ludobójstwo Tatarów Krymskich. Była to jedna z najbardziej niszczycielskich akcji czystek etnicznych XX wieku. W ciągu kilku dni cały naród tatarski został przymusowo deportowany ze swojej ojczyzny do Azji Środkowej, głównie do Uzbekistanu, w warunkach skrajnej brutalności. Polska jest jednym z krajów, które oficjalnie uznały to za ludobójstwo i jesteśmy wdzięczni za to uznanie.
Ludziom dano 15 minut na zebranie tego, co mogli unieść. Rodziny załadowano do wagonów bydlęcych. Sama podróż zabiła tysiące ludzi z głodu, chorób, uduszenia. Ci, którzy przeżyli, dotarli do miejsca, które Tatarzy krymscy nazywają sürgünlük – wygnanie, czyli do krajobrazu całkowicie obcego, bez infrastruktury, bez wsparcia, bez praw. Prawie połowa całej populacji Tatarów Krymskich zginęła w ciągu pierwszych lat deportacji.
Oficjalnym uzasadnieniem ze strony Związku Radzieckiego była kara zbiorowa i sfabrykowane oskarżenie o kolaborację z nazistowskimi okupantami. Było to kłamstwo, mające na celu wymazanie narodu z jego własnej ziemi. To, co sprawia, że jest to szczególnie bolesne, to fakt, że ocalali i ich potomkowie otrzymali pozwolenie na powrót na Krym dopiero pod koniec lat 80. i w latach 90. Po powrocie zastali zajęte domy, zasypane cmentarze, a ich język niemal całkowicie wyparował z życia publicznego. A potem, w 2014 roku, Rosja ponownie zajęła Krym. Dla wielu Tatarów Krymskich była to powtórka historii.
Kultura rdzenna to nie tylko pielęgnowanie tradycji, ale także gotowość do walki o przyszłość.
W jaki sposób artyści prezentowani na wystawie zgłębiają te tematy?
OD: Wystawa prezentuje prace, które bezpośrednio lub metaforycznie nawiązują do tragicznych wydarzeń z przeszłości, w szczególności do sowieckiej deportacji Tatarów Krymskich, a także do wymazania pamięci o potężnej historii Chanatu Krymskiego i jego bogatej kulturze. Performans Vlodko Kaufmana i Khalila Khalilova, prezentowany na wystawie w formie dokumentacji, tworzy metaforę historii Tatarów Krymskich jako rośliny, której korzenie zostały celowo odcięte. Dla Emine Ziyatdin historia Tatarów Krymskich odbija się w twarzach jej wielopokoleniowej rodziny. Artystka ujmuje tę historię rodzinną jako całość, jednocześnie zadając sobie pytanie o własną tożsamość. Sevilâ Nariman-qizi z kolei zastanawia się nad wielowarstwową naturą swojej ukraińskiej tożsamości, z krymskotatarskim sercem. Elmira Shemsedinova tworzy obrazy przedstawiające linię horyzontu nad Morzem Czarnym, które do dziś pozostaje dla niej niedostępne.
Refleksje Tatarów Krymskich na temat losów półwyspu nie ograniczają się do tragicznych wydarzeń z przeszłości. Rustem Skybin prezentuje naszywki wojskowe z tradycyjnymi ornamentami krymskotatarskimi, które opracował dla armii ukraińskiej. To przesłanie o nowym znaczeniu pojęcia „rdzennej ludności”, które pojawiło się w Ukrainie. Kultura rdzenna to nie tylko pielęgnowanie tradycji, ale także gotowość do walki o przyszłość.
Fenomen Krymu jest wielowymiarowy, a artyści podchodzą do niego z różnych perspektyw. Dlatego Oleksii Borysov prezentuje cykl refleksji nad Krymem, który rozwija od 2014 roku. W pracy Romana Myckailova Morze Czarne spowija ciemność.
Anton Shebetko opowiada historię społeczności LGBTQ+, która niegdyś gromadziła się we wsi Simeiz, kolejną historię straty i niemożności powrotu. Yuri Yefanow, urodzony na Krymie, wspomina o szczególnej lokalnej tradycji skakania do wody z pomostów i marzy o takim święcie, gdy tylko będzie mógł tam wrócić. Z kolei kinetyczna rzeźba Vitaliya Kokhana łączy różne systemy metaforyczne, które zbiegają się w cyprysie jako symbolu Krymu, od starożytnych wizerunków po mitologię krymskotatarską. Na wystawie prezentowane są również prace ukraińskich artystów stworzone przed 2014 rokiem, oferujące zupełnie inne spojrzenie na Krym. Dla Pavlo Makova Krym jawi się jako polifoniczna wieża babilońska, jego dzieło powstało w 1988 roku. Oleg Tistol z ironią opowiada o turystycznym wizerunku Krymu.
Jakie jest główne przesłanie tej wystawy dla ciebie, Oksano?
OD: Prezentowane na wystawie obrazy Krymu to obrazy z przeszłości, ale wszystkie są w istocie refleksjami nad przyszłością. Artyści, którzy uczestniczyli w otwarciu wystawy, bez wcześniejszego porozumienia, mówili o swoich marzeniach, o tym, co zrobią po powrocie w rodzinne strony. To wystawa o marzeniu.
Jak ukraińscy artyści zareagowali na aneksję Krymu w 2014 roku?
OD: Na naszej wystawie prezentujemy zaledwie kilka prac ukraińskich artystów poświęconych Krymowi, choć wiele z nich powstało po 2014 roku. Nie mogę w ramach tego wywiadu udzielić wyczerpującej odpowiedzi na temat reakcji ukraińskich artystów na okupację Krymu, ale mogę wspomnieć na przykład o pracy Zhanny Kadyrowej z 2014 roku. Jest to fragment częściowo zniszczonego muru przypominającego mapę Ukrainy. Część odpowiadająca Krymowi została oderwana. Jedna strona muru jest spalona, a druga pokryta znajomą, domową tapetą. Stanowi to metaforę zniszczonego domu. Krym jest domem dla każdej części Ukrainy. Warto również zauważyć, że w tym roku projekt Zhanny Kadyrowej Gwarancje bezpieczeństwa reprezentuje Ukrainę na Biennale w Wenecji. Praca ta jest poświęcona innej części okaleczonego ukraińskiego domu.
Dziś często mówimy po krymskotatarsku: „Kelecek yılda bizim serbest Bağçasarayda körüşerik” – „W przyszłym roku spotkamy się w naszym wolnym Bachczysaraju”. Wierzę, że tak się stanie.
Jak sytuacja na Krymie jest postrzegana dzisiaj, nie tylko w kontekście artystycznym, ale także społecznym, w czasie, gdy cała Ukraina walczy? Czy czujecie, że jest to również walka o Krym, czy też postrzegacie to jako inny etap tego konfliktu?
AA: Sytuacji na Krymie nie można oddzielić od szerszego kontekstu wojny Rosji z Ukrainą. Dla nas Krym nie jest kwestią drugorzędną ani „późniejszym etapem” konfliktu, jest jego integralną częścią. Wojna nie rozpoczęła się w 2022 roku; rozpoczęła się od tymczasowej okupacji Krymu przez Federację Rosyjską, co zapoczątkowało nową fazę rosyjskiej agresji.
Odpowiadając więc wprost na twoje pytanie: tak, to absolutnie również walka o Krym. Ukraina walczy nie tylko o terytorium; to nasza egzystencjalna wojna – o naszą tożsamość, wolność i prawo do przyszłości. Dla Tatarów Krymskich ta przyszłość może istnieć tylko w ramach demokratycznej Ukrainy. To nie pierwszy raz, kiedy musieliśmy walczyć o prawo powrotu do ojczyzny. Dziś często mówimy po krymskotatarsku: „Kelecek yılda bizim serbest Bağçasarayda körüşerik” – „W przyszłym roku spotkamy się w naszym wolnym Bachczysaraju”. Wierzę, że tak się stanie.
Projekt Zhanny Kadyrowej, który pokazano na Biennale w Wenecji, to niezwykle poruszająca i znacząca opowieść. Jak postrzegasz wpływ takich projektów oraz ukraińskich artystów na sytuację w czasie wojny?
OD: Ukraina zbyt długo pozostawała niewidoczna, często postrzegana jako dziwny fragment Związku Radzieckiego, który przypadkowo stał się niepodległym państwem. Nawet dzisiaj w wielu muzeach na całym świecie artyści ukraińscy są nadal określani jako rosyjscy, ponieważ „w tamtych czasach było to Imperium Rosyjskie” i tak dalej. Dlatego projekty współczesnych artystów ukraińskich, które potrafią zaskoczyć, przyciągnąć uwagę widza i skłonić do refleksji, są ważnym elementem dyplomacji kulturalnej. Pomagają one odbiorcom w różnych krajach dostrzec, że sztuka ukraińska jest ważną częścią kultury światowej. Nie powstrzyma to wojny, ale może przynajmniej dać szansę tym, którzy dotąd nie uznawali podmiotowości Ukrainy, by ją dostrzegli i otwarcie sprzeciwili się wojnie. Oczywiście nie wiemy, ile ukraińskich istnień ludzkich zostanie straconych, zanim stanie się to oczywiste, i sprawia nam to głęboki ból. Nie mamy jednak innego wyboru, jak tylko nadal udowadniać, że Ukraina nie jest państwem niezależnym przez przypadek, że mamy głęboką kulturę i scenę sztuki współczesnej. Ważne jest, że podmiotowość Ukrainy zaczyna być uznawana nie tylko w dziedzinie sztuki współczesnej.
Jednym z przykładów może być tu sprawa sądowa dotycząca zwrotu do Ukrainy zabytków z muzeów krymskich, które były wystawiane w Holandii w momencie rozpoczęcia rosyjskiej okupacji Krymu. Jest to ważny precedens, który świadczy o gotowości głównych instytucji europejskich do poszanowania prawa Ukrainy do ochrony własnego dziedzictwa kulturowego. Chciałbym również wspomnieć o sprawie rosyjskiego archeologa Butyagina, który został zatrzymany w Polsce za prowadzenie nielegalnych badań archeologicznych na Krymie. Oczywiście ubolewam, że pomimo decyzji o ekstradycji Butyagina do Ukrainy, został on przekazany w ramach wymiany więźniów. Ale precedens istnieje i służy jako ostrzeżenie dla rosyjskich pracowników muzeów, archeologów i innych osób, że era, w której czuli się całkowicie bezkarni i uprzywilejowani, dobiegła końca. Niestety, muszę powtórzyć: podczas gdy Europa wciąż kształtuje nowe rozumienie miejsca Ukrainy w świecie, Rosja kontynuuje swoją agresywną wojnę, codziennie zabijając i niszcząc.
Marta Czyż – historyczka sztuki, niezależna kuratorka, krytyczka. Kuratorka Pawilonu Polskiego na 60. Biennale w Wenecji w 2024 roku. Członkini AICA i Rady Społecznej Ministry Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Regularnie publikuje w prasie artystycznej i opiniotwórczej („Dwutygodnik”, „Vogue Polska”, „Polityka”, „miejmiejsce”, „Wysokie Obcasy”, „Camera Austria”, „Follow.art”). Jej praktyka badawcza i kuratorska opiera się na pracy z archiwami oraz analizie aktualnych zjawisk w sztuce współczesnej, ze szczególnym uwzględnieniem ich wpływu na przemiany kulturowe i społeczne. Interesuje ją zwłaszcza sztuka ukraińska po 2000 roku, a także sposoby współczesnego przedstawiania, rozumienia i wizualnego przetwarzania konfliktów zbrojnych w odniesieniu zarówno do obecnych wydarzeń, jak i do doświadczeń XX wieku.
Więcej
Przypisy
Stopka
- Osoby artystyczne
- Oleksii Borysov, Yurii Yefanov, Emine Ziyatdin, Vlodko Kaufman, Vitalii Kokhan, Pavlo Makov, Roman Mykhailov, Sevilâ Nariman-qizi, Rustem Skybin, Oleh Tistol, Khalil Khalilov, Anton Shebetko, Elmira Shemsedinova
- Wystawa
- O czym jest mowa, kiedy rozmawiamy o Krymie
- Miejsce
- Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski
- Czas trwania
- 21.03–28.06.2026
- Osoba kuratorska
- Kateryna Semenyuk, Oksana Dovgopolova, Alim Aliev
- Fotografie
- Dominika Jaruga
- Strona internetowa
- u-jazdowski.pl/program/wystawy/o-czym-jest-mowa-kiedy-rozmawiamy-o-krymie-






