04.07.2013

Człowiek, architektura i (głównie) natura. Katarzyna Przezwańska w CSW

Człowiek, architektura i (głównie) natura. Katarzyna Przezwańska w CSW

Po wypełnionej pstrokacizną wystawie Ady Karczmarczyk przyszła pora na nieco spokojniejszą ekspozycję. Tym razem niewielką salkę zarezerwowaną dla pokazów w ramach Pekao Project Room w warszawskim CSW zagospodarowała Katarzyna Przezwańska – artystka, która bynajmniej nie stroni od koloru.

Miło i przyjemnie to na pierwszy rzut oka wystawa niemal przekrojowa. Choć do dyspozycji jest jedno niewielkie pomieszczenie, udało się w nim zgrabnie i klarownie „upchnąć” sporo prac, dotykających w zasadzie wszystkich naczelnych problemów przynależnych twórczości Przezwańskiej. Do podobnej poręczności i porządku artystka zdążyła już przyzwyczaić – wystarczy wspomnieć pracę dyplomową artystki Wrzeciono 5. m 145 (2009) albo Dobór naturalny (2011), w których wizualna organizacja przestrzeni łączy się z jej funkcjonalnym i sensualnym doświadczaniem.

Widok wystawy

Widok wystawy

Wystawa koncentruje się zdecydowanie na skali mikro. Nie ma w tym nic dziwnego: liście, listki, szyszki, gałęzie, źdźbła, skorupki to nierozłączny zasobnik dla działań artystki. Przezwańska z czułą pasją zdaje się pochylać nad tą organiczną drobnicą – widać to na przykładzie stołu, na którym artystka nienagannie i „strukturalnie” ułożyła coś w rodzaju elementarza form natury (np. ustawione w szeregu – od najmniejszej do największej – łupiny albo liście o różnym stopniu przeżarcia). Zna to każdy, kto na podobnej zasadzie grupował kiedyś na podłodze kolekcję klocków Lego.

Ale nie o pasję zbieractwa tutaj chodzi. Katarzyna Przezwańska nie tylko systematyzuje, ale również efemerycznymi gestami ingeruje we wspomniane „skarby natury”: podmalowuje żyłki liścia czy skorupkę jajka; kolorem akcentuje logikę rozrostu roślin i podkreśla układ słojów w zawieszonej na ścianie desce. Czasem nie dodaje nic, niejako pozwalając naturze odsłonić funkcjonalność i swoistą „sprytność” rozwiązań – jak w przypadku rośliny kształtem przypominającej niemal płatek śniegu. Wszystko to jest bardzo ładne i delikatne, dużym plusem jest także skorelowanie racjonalnej architektury wystawy z racjonalną naturą, ale przecież nie od dziś wiadomo, że matka ziemia logiką i praktycznością stoi. Brakuje natomiast przeciwwagi.

Przezwańska wydaje się być tak zaaferowana patrzeniem przez lupę, że nie dostrzega tego, co dzieje się wokół. Zupełnie inaczej niż w przypadku interwencji w Parku Bródnowskim (2010), gdzie artystka zaznaczyła kolorami obszary spękanego asfaltu, przebitek trawy w chodniku i wszystkich miejsc, w których natura dosłownie wyżera kulturę utożsamioną w tym przypadku z odgórnym, sztywnym i niedoskonałym planowaniem PRL. Ale wiadomo – Bródno to nie galeria sztuki współczesnej. Za to w CSW natura – trzeba przyznać, że zgrabnie i urzekająco potraktowana – staje się (adekwatnie do tytułu pokazu) atrakcją rodem z gabinetu osobliwości.

Trochę inaczej wygląda druga część wystawy obejmująca prace wykonane podczas pobytu Przezwańskiej w Brazylii. Kolory, w których człowiek czuje się dobrze (2012) to kilka typowych fotografii przedstawiających „ładne krajobrazy” z rzeczką, jeziorem, drzewami i pagórkami. Z każdego obrazka Przezwańska – za pomocą prostego narzędzia z Photoshopa – wyciąga tytułowe barwy, które sumuje w syntetycznej, przywodzącej na myśl modernistyczną, kompozycji przestrzennej. Podoba mi się ta praca, bo modyfikuje myślenie pierwszych awangard dotyczące możliwości precyzyjnego urządzenia ludzkiego otoczenia, w miejsce dogmatyczności wprowadzając kategorię oddolności oraz lokalności. Zapewne z tego samego powodu kolory użyte w projekcie na Bródnie były „pożyczone” z pastelowych fasad pobliskich bloków.

Widok wystawy

Widok wystawy

Również z perspektywy oddolnej potraktowana została brazylijska wizualność w serii kilkunastu króciutkich filmików przedstawiających ją w bardzo rozszerzonym polu: od architektonicznych dekoracji po antropologiczne naleciałości po czyste zjawiska natury – architektura, natura i człowiek krzyżują się tutaj w jednym punkcie, za każdym razem w innych proporcjach. Można powiedzieć, że to sztuka Katarzyny Przezwańskiej w pigułce.

Ostatnim akordem wystawy są fotografie sukienek, jakie dla lokalnej kandydatki na burmistrza amazońskiej wioski zaprojektowała artystka. Ich wzornictwo i koloryt odpowiada otoczeniu, w którym powstały. Na zdjęciach ubrana w nie pani co prawda się uśmiecha, ale nie wiem, czy stroje są wygodne. Dyrektor warszawskiego CSW Fabio Cavallucci, któremu na podobnej zasadzie Katarzyna Przezwańska zaprojektowała garnitur (2010), na wernisażu stwierdził, że jego strój niezbyt. Cóż, to życie ma rację – jak mawiał architekt.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Artystka / ArtystaKatarzyna Przezwańska
WystawaMiło i Przyjemnie
Czas trwania21 maja–9 czerwca 2013
FotografieJędrzej Sokołowski
Strona internetowawww.csw.art.pl
Indeks

Zobacz też