06.12.2019

Wszyscy Polacy to (prawie) jedna rodzina. „Disco Relaks” w Muzeum Etnograficznym w Warszawie

Jakub Gawkowski
Sebastian Winkler, „PLUSK”, technika własna, 2019; zamówienie kuratorskie – praca powstała na specjalne zamówienie do wystawy „Disco Relaks”
Wszyscy Polacy to (prawie) jedna rodzina. „Disco Relaks” w Muzeum Etnograficznym w Warszawie
Sebastian Winkler, „PLUSK”, technika własna, 2019; zamówienie kuratorskie – praca powstała na specjalne zamówienie do wystawy „Disco Relaks”
Czy będące dziś orężem w wojnie kulturowej disco polo da się odebrać Jackowi Kurskiemu i symbolicznie odzyskać jako muzykę radosną, przegiętą i queerową, zwłaszcza jeśli wykonuje ją homofobiczny wokalista Bayer Full? Jak w muzyce wyśmiewanej i uznawanej za gorszą odnaleźć dumę nie tylko ze swojego gustu i preferowanego stylu zabawy, ale i z pochodzenia czy przynależności klasowej?

Nadal lepsze niż Faraon Kawalerowicza
– zasłyszane na Disco Relaks przy teledysku Egipskie Noce Shazzy

„W zasadzie ten koncert powinien nazywać się tolerancja, gdyby ten wyraz nie był użyty do innych, wyższych celów” – tłumaczy w materiałach zza kulis 1. Gali Piosenki Popularnej i Chodnikowej Krzysztof Jaślar, reżyser widowiska.
– Monika Borys. Polski bajer. Disco polo i lata 90.

Choć intuicyjnie wiemy, czym jest disco polo, jego granice gatunkowe są trudne do określenia – wskazać je można za pomocą chronologii, używanych instrumentów, czy zaangażowanych w produkcję i promocję instytucji. Na wystawie Disco Relaks ten fenomen to różnorodne zjawisko, do którego zaliczają się nie tylko Bayer Full, Top One i Shazza, ale i przeżywający obecnie kolejną młodość zespół Juantix. Temu ostatniemu, z jego melancholijnym synth-popowym stylem daleko do pozostałych twórców, ale na wystawie to nie melodia wyznacza granice, ale emocje: ujawniająca się w tekstach „wyobraźnia aspiracyjna” i zmysłowość. Rozbuchana estetyka i karnawałowy charakter mają być w tej interpretacji nie tylko odpowiedzią na marzenia rozbudzone przez polityków i neoliberalizm, ale i sposobem na uporanie się z kryzysem i potransformacyjnym rozczarowaniem.

„Disco Relaks”, widok wystawy
„Disco Relaks”, widok wystawy

Za spojrzeniem na disco polo stoi dziś, jak rozumiem, dwojaka motywacja. Po pierwsze, to ciągle trwająca nostalgia i duchologiczne zainteresowanie estetyką okresu transformacji. Po drugie, jest to próba zrozumienia tego, co stało się z polskim społeczeństwem po 2015 roku, od kiedy zatryumfował konserwatywny populizm, a disco polo zajęło istotne miejsce w ramówkach publicznych telewizji i instytucji.

Etnografizacja disco polo ma swoje konsekwencje. Przypisanie tego fenomenu muzycznego do porządku muzeum etnograficznego i zestawienie z malarzami naiwnymi mimowolnie reprodukuje podziały, o których pisze w swojej książce Borys.

Wystawa kuratorowana przez Bartosza Wójcika i Monikę Borys oraz wydana niedawno książka Borys analizują fenomen popularności zespołów takich jak Bayer Full czy Top One, by przedstawić tezę, że „discopolowa wyobraźnia” jest nieodłącznym składnikiem polskiej tożsamości. Niewielka ekspozycja w muzeum składa się z serii popularnych teledysków oraz kilku artefaktów i dzieł sztuki. Kasety, numery magazynów Disco Polo i ikoniczna sesją Shazzy z „Playboya” wskazują nie tylko, jak disco polo zyskało popularność, ale także odbijało aspiracje, marzenia i lęki związane ze zmieniającą się rzeczywistością lat dziewięćdziesiątych.

Mimo rozrywkowej formuły, wystawa ma także szersze ambicje, bo próbuje grupować teledyski i wpisywać fenomen disco polo w kulturoznawcze kategorie. Chociaż w jej centrum pozostaje okres transformacji, genealogia gatunku sięga na wystawie w przeszłość: do twórczości Zenona Laskowskiego i pocztówek muzycznych. Wystawę kończy prezentacja współczesnych teledysków, czerpiących z tradycji disco polo, także w celu przekazywania progresywnych treści („już nie matka/ tylko Discopolka/ już otwarta czarna parasolka” śpiewa Gang Śródmieście).

Zwrot discopolowy. Rozmowa z Moniką Borys Tomek Pawłowski pyta Monikę Borys o Podlasie i disco polo CZYTAJ!

Ekspozycja wzbogacona jest także o dzieła sztuki „twórców naiwnych” z kolekcji muzeum etnograficznego, które zestawione z wizualnymi materiałami disco polo opowiadają o estetyce przepychu, marzeń i popularnych reprezentacjach szczęścia. To zabieg interesujący, ale budzący jednak moją wątpliwość, bo skojarzenie dewocjonaliów i malarstwa z kręgu Grupy Janowskiej z lat pięćdziesiątych z utworami disco polo nie tylko oparte jest na prostych analogiach wizualnych, ale nie oddaje także sprawiedliwości prezentowanym artystom. Sprawia też, że omawiana muzyka przedstawiona jest w oderwaniu od tworzonej w latach 90. kultury, tak jakby funkcjonowała jedynie w alternatywnym obiegu twórców naiwnych. Ujęcie wystawy skupione na kulturze festyniarskiej i dożynkowej akcentuje niezwykle ciekawą społecznie oddolną genezę muzyki, która wyrosnąć miała z bazarów i straganów, ignorowana długo przez profesjonalne środowisko muzyczne. To romantyczne ujęcie zwraca uwagę na fascynujące początki okresu transformacji, ale przeocza fakt, że disco polo z niezależnego fenomenu szybko stało się produktem ogromnej machiny i od lat jego jedynym targetem nie są odbiorcy z małych ośrodków.

Magdalena Shummer, „Pijaczki”, olej na płycie pilśniowej, 2006, kolekcja Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie

Trzeba zauważyć, że różnice między „ludowym” a „wysokim” gustem polskiego społeczeństwa lat dziewięćdziesiątych, o których opowiada wystawa Disco Relaks, można by z powodzeniem przełożyć także na pole sztuk wizualnych i tworzone wówczas malarstwo, bynajmniej nie to „naiwne”. Bo jeśli historii Aleksandra Kwaśniewskiego nie można opowiedzieć bez Ole! Olek Top One, to nie można pominąć także fascynacji byłego prezydenta malarstwem Jerzego Dudy-Gracza, którego karierę jako malarza władzy opisywał w Szumie Jakub Banasiak. Wydaje się, że bardziej niż obrazy Ociepki, to właśnie twórczość Dudy-Gracza i Zdzisława Beksińskiego, nazywane kiedyś klasistowsko arte-polo w jednej kategorii wraz ze „skóroplastyką”, polskimi końmi i „landszaftami”, mogłyby dopełnić narracje o kulturze wyśmiewanej i „wykluczonej” przez kierujących się dobrym smakiem krytyków.

W książce Polski Bajer Monika Borys z nieukrywaną sympatią dla disco polo poświęca uwagę oddolnym początkom tego fenomenu, ale przede wszystkim samym utworom. To w estetyce, tekstach, gestach i emocjach szuka prawdy o omawianym okresie (“wierzę, że jeśli ktoś obejrzy i przesłucha uważnie Egipskie noce Shazzy, to zrozumie tajemnicę najntisów”). Niemniej ważne od samych utworów są dla niej dyskusje i emocje, jakie ta muzyka wywoływała i wywołuje do dziś. Spojrzenie na kulturę disco polo czyni z niej źródło wiedzy na temat nie tylko okresu transformacji, ale podziałów we współczesnej Polsce, gdzie dziś „znajomość piosenek Zenka Martyniuka to deklaracja ideowa”.

„Disco Relaks”, widok wystawy
„Disco Relaks”, widok wystawy

Jeśli historii Aleksandra Kwaśniewskiego nie można opowiedzieć bez Ole! Olek Top One, to nie można pominąć także fascynacji byłego prezydenta malarstwem Jerzego Dudy-Gracza.

Wystawa kuratorowana przez Borys i Wójcika nie zajmuje się gustem i wynikającymi z niego konfliktami, ale odwołując się do popularnej nostalgii, przywołuje estetykę lat dziewięćdziesiątych i rysuje emocjonalny obraz tego okresu. Niewielka ekspozycja stanowi raczej szkic do tematu, niż jego wyczerpujące studium: sygnalizuje wątki warte zgłębienia i daje do zrozumienia, że disco polo potraktować trzeba w końcu poważnie. Znamienne jednak, że spojrzenie na wernakularną kulturę muzyczną, które ma ją dowartościować, zamiast stygmatyzować, odbywa się w muzeum etnograficznym – instytucji, która określa jaką sztukę można uznać za nieprofesjonalną, chłopską, ludową. Etnografizacja disco polo ma swoje konsekwencje. Tuż obok Disco Relaks prezentowana jest wystawa Biblia Pauperum i „barwna, ale prosta w formie sztuka nieprofesjonalna, ludowa i art-brut”. Przypisanie tego fenomenu muzycznego do porządku muzeum etnograficznego i zestawienie malarzami naiwnymi mimowolnie reprodukuje podziały, o których pisze w swojej książce Borys.

Ludowizna odzyskana. Rozmowa z Joanną Kordjak Lidia Pańków pyta Joannę Kordjak o sztukę i rzemieślnictwo ludowe CZYTAJ!

Najciekawsza jednak wydaje mi się tu nie treść, ile samo podejście do tematu. Bo jeżeli na serio weźmiemy zamysł, jaki stoi za wystawą Disco Relaks i książką Polski Bajer i potraktujemy je jako coś więcej niż zabawę estetyką, staniemy przed wyzwaniem. To propozycja odzyskania estetyki muzyki chodnikowej jako egalitarnej formy rozrywki, która, czy tego chcemy czy nie, jest wspólnym dziedzictwem wszystkich Polaków i może łączyć, a nie dzielić. Pomysł, choć inspirujący, nasuwa kilka pytań. Czy będące dziś orężem w wojnie kulturowej disco polo da się odebrać Jackowi Kurskiemu i symbolicznie odzyskać jako muzykę radosną, przegiętą i queerową, zwłaszcza jeśli wykonuje ją homofobiczny wokalista Bayer Full? Jak w muzyce wyśmiewanej i uznawanej za gorszą odnaleźć dumę nie tylko ze swojego gustu i preferowanego stylu zabawy, ale i z pochodzenia czy przynależności klasowej? W końcu, czego jeszcze mogą nas nauczyć Egipskie Noce Shazzy?

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

WystawaDisco Relaks
MiejscePaństwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie
Czas trwania18.10.2019–1.03.2020
KuratorBartosz Wójcik, Monika Borys
Fotografiedzięki uprzejmości Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie
Strona internetowaethnomuseum.pl
Indeks

Zobacz też