Stoliczku, nakryj się! Jedzenie i spanie w czasie Festiwalu
„W książce Warszawa w Planie 6-letnim jest wiele pięknych rycin o planowanym wyglądzie wielu placów, ulic itp. w Warszawie, a szczególnie w Śródmieściu. Plan 6letni już się kończy, a tego wcale nie ma, dlaczego?” – padło na jednym z zebrań Związku Młodzieży Polskiej w 1955 roku11 Gomułka i inni. Dokumenty z archiwum KC 1948–1982, red. J. Andrzejewski [A. Paczkowski], „Aneks”, Londyn 1987, s. 45. ↩︎. W tym czasie w protokołach różnych zebrań zapisano wiele gorzkich pytań. Fiasko planu było powszechnie widoczne. We wspomnianym albumie, wydanym luksusowo w 1951 roku i zawierającym referat Bolesława Bieruta o wielkiej przemianie stolicy, znalazły się rysunki Jana Knothego ukazujące pompatyczne bulwary z fontannami, wieżowce, metro oraz inne cuda w bliskiej przyszłości: w 1955 roku22 Bolesław Bierut, Sześcioletni plan odbudowy Warszawy, Książka i Wiedza, Warszawa 1951. ↩︎. Wszystko to miało powstać dzięki skupieniu sił i środków w rękach państwa. Właściwe dla stalinizmu zjawisko „magicznego obrusa” opisuje historyczka Sheila Fitzpatrick, odwołując się do rosyjskich bajek ludowych, w których obrus czarodziejsko pokrywa się wiktuałami33 Sheila Fitzpatrick, Życie codzienne pod rządami Stalina. Rosja radziecka w latach trzydziestych XX wieku, tłum. J. Gilewicz, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2012. ↩︎. Podobny wątek znamy z baśni braci Grimm. W odniesieniu do systemu sowieckiego magiczny obrus jest metaforą sprawczości aparatu władzy, który zagarnął większość zasobów społecznych, aby następnie rozdzielać je w postaci darów. Są nimi codzienne przywileje dla wybranych grup, mające zapowiadać powszechny dobrobyt, a także wyczarowane w niezwykłym tempie wieżowce, obiekty sportowe, dzielnice, porty czy tamy.
Kuchnie pracowały pod okiem „czynnika społecznego” i w aurze podejrzliwości. Już w lipcu, gdy przyjechała młodzież polska, niepokój wzbudziły malejące porcje, a podejrzenia o kradzieże potwierdziły się, gdy znaleziono „garnek smalcu ukryty w krzakach koło stołówki”.
Większości obiecanych cudów w Warszawie 1955 roku wcale nie było. Magiczny obrus zawiódł. Rok wcześniej władze przyznały się – po swojemu, czyli suchą decyzją administracyjną – do porażki: wprowadziły ograniczenia meldunkowe w stolicy. Odtąd na stałe zameldowanie miała szansę jedynie niewielka grupa osób o określonym wykształceniu lub zawodzie. Innymi słowy, w obliczu drastycznego deficytu mieszkań i wszelkiego typu usług wokół miasta zbudowano niewidoczny mur, aby powstrzymać napływ ludności.
Jak notował kompozytor Zygmunt Mycielski:
W dobie największych wynalazków i technicznego postępu jeździmy w stolicy tego państwa uczepieni do tramwajowych stopni, a tramwaje się psują i przystają – gęsiego, gorzej niż konny dyliżans temu 100 lat. Samochód jest z przydziału dla dygnitarzy. Nie można dostać raz piwa, raz masła, to znów żarówek, sznurowadeł, stalówek do piór, atramentu, papieru. […] W medycynie, o narzędziach chirurgicznych, sprzęcie dentystycznym, lekarstwach, aż strach powiedzieć. Szpitale są na poziomie, którego widok przeraża. Chorzy umierają w poczekalniach, zanim uzyskają papierki potrzebne do leczenia. Kilo jabłek kosztuje 12–30 zł. Pensje są – najniższe 350 zł miesięcznie, a przeciętnie chyba między 500 a 800 zł za 8 godzin pracy dziennej44 Zygmunt Mycielski, Dziennik 1950–1959, Iskry, Warszawa 1999, s. 87 (16 maja 1955), 116–117 (3 października 1955). ↩︎.
Festiwalowi goście nie mogli opuścić Warszawy z podobnymi wrażeniami. Musieli otrzymać godziwy dach nad głową, wikt i opierunek. Nie mogło zabraknąć żarówek, atramentu i papieru. Nikt nie mógł umrzeć w poczekalni. Należało się zmobilizować. System, który podporządkowuje sobie zasoby i siłę roboczą, aby nimi zarządzać, bywa określany jako „mobilizacyjny”55 Marcin Zaremba, Komunizm jako system mobilizacyjny. Casus Polski, w: Komunizm. Ideologia, system, ludzie, red. T. Szarota, Neriton – Instytut Historii PAN, Warszawa 2001, s. 110–126. ↩︎. Działa bez konsultacji, drogą nakazu, często w paramilitarnej formule. Tak w 1953 roku w Bukareszcie zorganizowano poprzedni festiwal młodzieży, nazywany tam potocznie festiwalem głodu. Nim się rozpoczął, mieszkańcy przeżyli wielotygodniowe pustki w sklepach. Władze zmagazynowały żywność, aby w czasie imprezy wytworzyć wrażenie dobrostanu.
Magiczne obrusy
Ten warszawski nie był „festiwalem głodu”. Reżim PRL mniej bezwzględnie niż rumuński obchodził się z potrzebami społecznymi, zresztą w 1955 roku cały blok wschodni przeżywał pewne odprężenie: malały wydatki na zbrojenia, rosły te na dobra codzienne. Model działania pozostał jednak taki sam, opierał się na odgórnej dystrybucji i kontroli. Aby zadziałał festiwalowy magiczny obrus, władze zmobilizowały swój aparat. Szczególną rolę odegrało tu Ministerstwo Handlu Wewnętrznego, które uszczupliło pule dla innych województw i dokonało „przerzutów” żywności, żeby nakarmić bawiącą się stolicę. Strategiczne znaczenie miało mięso, którego „przerzucono” 663 tony, podobnie jak 172 tony wędlin i 44 tony tłuszczów wieprzowych. Do Warszawy pojechały dodatkowe transporty napojów, papierosów i słodyczy. Różne niedobory odczuwalne w pierwszej połowie roku ludzie wyjaśniali sobie wielkim magazynowaniem zapasów na czas Festiwalu66 Andrzej Krzywicki, Poststalinowski karnawał radości. V Światowy Festiwal Młodzieży o Pokój i Przyjaźń, Warszawa 1955 r., Trio, Warszawa 2009, 159–161. ↩︎. Zadanie ich rozdzielenia otrzymał Wydział Handlu Rady Narodowej m.st. Warszawy, czyli atrapy samorządu. Pilnował dostaw na kiermasze i do sklepów „na trasach festiwalowych”. Inaczej mówiąc, przy głównych ulicach postarano się na dwa tygodnie stworzyć iluzję dostatku. Listy specjalnie sprowadzonych dóbr są długie. Pamiętając o narzekaniach Mycielskiego na braki papieru, odnotujmy, że Centrala Handlowa Przemysłu Papierniczego zobowiązała się „na zaopatrzenie Festiwalu” przekazać dziesiątki tysięcy rozmaitych notatników, notesów i bloczków77 Archiwum Akt Nowych, Światowy Festiwal Młodzieży w Warszawie (V) – zbiór akt, Sprawozdania różnych komórek, sygn. 2/1533/0/-/12, 1955, Sprawozdanie Sekcji Pamiątek i Różnych za czas od lutego do czerwca 1955 r., [czerwiec 1955], k. 44–45, 87. ↩︎.
W roku festiwalowym Warszawa, czterokrotnie rozleglejsza niż przed wojną, miała sześciokrotnie mniej sklepów. W 1937 roku istniało ich około 27 tysięcy, nie licząc targowisk, natomiast w 1955 roku działały zaledwie 4 tysiące sklepów oraz 3 tysiące budek i straganów. Były to efekty zdziesiątkowania sektora prywatnego w toku „bitwy o handel”, prowadzonej od 1947 roku. Dlatego tak ważne było stworzenie na Festiwal setek punktów sprzedaży, zwłaszcza kiosków. Z ZSRR sprowadzono pierwsze saturatory, czyli wózki z wodą gazowaną, które staną się emblematem PRL. Sfera dotycząca „jadania na mieście” była jeszcze uboższa niż sieć sklepowa. Ostatnie prywatne bary unicestwiono w 1952 roku. Odtąd cała gastronomia składała się z 266 „zakładów uspołecznionych”88 Warszawa w liczbach, Zarząd Miejski, Warszawa 1938, s. 32; Rocznik statystyczny Warszawy 1958, Polskie Wydawnictwa Gospodarcze, Warszawa 1958, s. 85–86. ↩︎, więc dla Festiwalu trzeba było właściwie zbudować sieć równoległą. Podobnie z innymi usługami. Na przykład zmobilizowanych krawców, szewców czy fryzjerów poprzydzielano do kwater, aby uchronić cudzoziemców od konieczności poszukiwania usług na mieście. Otrzymali oni talony uprawniające do bezpłatnych reparacji ubrań czy zmian uczesania.
Gdy w 1953 roku w Bukareszcie zorganizowano festiwal młodzieży, nazywano go potocznie festiwalem głodu. Nim się rozpoczął, mieszkańcy przeżyli wielotygodniowe pustki w sklepach. Władze zmagazynowały żywność, aby w czasie imprezy wytworzyć wrażenie dobrostanu.
Siła magii zależała od statusu gościa, ten zaś był określany przez organizatorów. Gości „honorowych” ulokowano w hotelach, „zagranicznych” – na kwaterach, a „polskich” – w miasteczkach namiotowych. Dzienne wyżywienie tych pierwszych skalkulowano na 120 zł, drugich na 65 zł, a trzecich na 25 zł; podobnie było w przypadku polskiej obsługi kwater i miasteczek99 Archiwum Akt Nowych, Światowy Festiwal Młodzieży w Warszawie (V) – zbiór akt, Zestawienia dotyczące kwater stałych, sygn. 2/1533/0/-/75, 1955, Zestawienie założeń ilościowych Festiwalu, marzec 1955, [b.p.]. ↩︎.
Pięć tysięcy karafek
Wedle założeń hotele miały przyjąć około siedmiuset gości, co oznaczało zajęcie niemal połowy łóżek dostępnych w Warszawie. Stan hotelarstwa był bowiem mizerny. Większość przedwojennych hoteli (informator z 1930 roku wskazywał, że było ich 47) legła w gruzach, reszty dokonała wspomniana „bitwa o handel”. Turystyka zagraniczna była w latach stalinizmu marginalna, a krajową organizowano na zasadzie wycieczek pracowniczych, które hoteli nie potrzebowały. W efekcie milionowe miasto posiadało w 1955 roku zaledwie dziewięć hoteli, a w nich około dwóch tysięcy łóżek1010 Informator – przewodnik po Warszawie, Wydawnictwo Koła Kulturalno-Oświatowego Policji Państwowej, Warszawa 1930, s. 40–41; Rocznik statystyczny…, dz. cyt., s. 112. ↩︎. Za eleganckie uchodziły Orbis (tak nazwano Bristol) i Polonia, choć były nadwyrężone przez czas i wojenne przejścia. Słynny hotel Europejski odbudowano, ale – co znamienne – dla szkoły wojskowej. Niewielkie hotele w Śródmieściu nie nadawały się na wizytówkę stolicy. Wreszcie od 1954 roku działały dwa pokazowe adresy: MDM z oknami na reprezentacyjny plac Konstytucji oraz Warszawa w odbudowanym drapaczu chmur przy ulicy Świętokrzyskiej. „Hotel ma 16 pięter, ale nie ma windy. W każdym pokoju niefunkcjonujący telefon” – skomentował wiosną 1954 roku matematyk Hugo Steinhaus1111 Hugo Steinhaus, Wspomnienia i zapiski, oprac. A. Zgorzelska, Atut, Wrocław 2002, s. 436 (16 kwietnia 1954). ↩︎. To się oczywiście musiało zmienić: hotel Warszawa był jednym ze strategicznych punktów na mapie Festiwalu.
Turystyka zagraniczna była w latach stalinizmu marginalna, a krajową organizowano na zasadzie wycieczek pracowniczych, które hoteli nie potrzebowały. W efekcie milionowe miasto posiadało w 1955 roku zaledwie dziewięć hoteli, a w nich około dwóch tysięcy łóżek.
„Kwatery” pomieszczono w akademikach, szkołach, bursach i podobnych obiektach, które zostały wcześniej odświeżone. Sposób ich organizacji był wyrazem nakazowo rozdzielczego porządku epoki, choć ukazywał też uniwersalną moc regulaminów. Nad każdą kwaterą czuwali Kierownik i jego Zastępca. Osobą o strategicznej roli był Magazynier, następnie Portier, który sprawował pieczę nad Kluczami. Potem Sprzątaczka (tylko ta funkcja, obok Praczki, oznaczona była w formie żeńskiej), do której należało „zamiatanie, pastowanie i froterowanie”, słanie łóżek mieszkańcom, zabieranie do prania ich bielizny, a przy tym „właściwe i oszczędne” używanie przydzielonych środków. Składały się na nie szary fartuch, szczotki do zamiatania i do szorowania, szczotka klozetowa (uwaga: jedna na cztery sprzątaczki), śmietniczka, ścierki do podłogi i do kurzu, sukno do froterki (jedno na dwie sprzątaczki), wiadro (jedno na cztery sprzątaczki), wiórki i pasta do podłóg, mydło i bielidło. Kwatery pilnował Dozorca. Za kotły i „książkę zużycia opału” odpowiadał Palacz, za drobne naprawy – Konserwator. Praczka oprócz swoich zwykłych zadań miała strzec bielizny przed „zniszczeniem lub zagubieniem” oraz dbać o „racjonalne i oszczędne użycie środków do prania”. Na dwie praczki przypadały dwie tary i jedna balia1212 Archiwum Akt Nowych, Światowy Festiwal Młodzieży w Warszawie (V) – zbiór akt, Rekonstrukcja i zarządzanie Biurem. Schematy, notatki informacyjne, instrukcje, sygn. 2/1533/0/-/46, 1955, Wytyczne o zasadach eksploatacji kwater stałych, [b.d.], [b.p.]. ↩︎.
Goście kwater mieli do dyspozycji łóżko sprężynowe z materacem, koc (dwa dla „żądających cieplejszego przykrycia”), prześcieradło, poduszkę z pierza z dwiema poszwami, krzesło, „ramiączko drewniane”, czyli wieszak do szafy, szklankę i spodek. A także jedną rolkę papieru toaletowego na dwa tygodnie! W pokoju sypialnym miał się znajdować stół przykryty serwetą (chyba jednak nie magiczną), szafa, wieszak na ubrania, kosz na śmieci, karafka, popielniczka i spluwaczka. Inne dobra rozdzielono bardziej skąpo. Jedna szczotka do ubrania na 40 osób, „wydawana na żądanie”; podobny reżim dotyczył szczotki do butów. „Pasta do obuwia żółta” przysługiwała uczestniczkom i uczestnikom w ilości dekagrama na osobę, do jej nakładania Sprzątaczka wydawała „mazak”. Jeśli chodzi o pastę czarną, przydział był o połowę mniejszy. Kwatery musiały być wyposażone w świece „na wypadek zgaśnięcia światła”. Nie wyglądało to więc na luksusy. Skalę przedsięwzięcia obrazują dane ogólne: zgromadzono między innymi 220 tysięcy prześcieradeł, 40 tysięcy krzeseł, 7 tysięcy spluwaczek i 5 tysięcy karafek1313 Tamże. ↩︎.
Polscy uczestnicy Festiwalu spali w „miasteczkach”, czyli skupiskach namiotów rozlokowanych w trzech punktach: na Rakowcu, Grochowie i na Bielanach. Zamówiono dwa tysiące namiotów dwudziestoczteroosobowych, a do każdego słomiane maty. Zorganizowano zaplecze sanitarne, doprowadzano wodociąg, elektryczność i telefon. Rozstawiono punkty sprzedaży: na przykład na Rakowcu pojawiło się 66 kiosków. Już w czasie urządzania miasteczek meldowano o rozkradaniu kabli, armatury i żarówek, a także o nieskuteczności działań strażników, często zresztą nietrzeźwych1414 Archiwum Akt Nowych, Światowy Festiwal Młodzieży w Warszawie (V) – zbiór akt, Sprawozdania różnych komórek, sygn. 2/1533/0/-/12, 1955, Sprawozdanie ze stanu budowy Miasteczek Festiwalowych na dzień 1 lipca 1955, [lipiec 1955], k. 3–5; Rekonstrukcja i zarządzanie Biurem. Schematy, notatki informacyjne, instrukcje, sygn. 2/1533/0/-/46, 1955, Przewidywane zapotrzebowanie na sprzęt kwaterunkowy, [b.d.], [b.p.]. ↩︎.
Goście kwater mieli do dyspozycji łóżko sprężynowe z materacem, koc (dwa dla „żądających cieplejszego przykrycia”), prześcieradło, poduszkę z pierza z dwiema poszwami, krzesło, „ramiączko drewniane”, czyli wieszak do szafy, szklankę i spodek. A także jedną rolkę papieru toaletowego na dwa tygodnie!
Słowem kluczem organizatorów była „kontrola”. Odnosiło się ono w pierwszym rzędzie do personelu, który odpowiadał za mienie, w drugim – do polskich uczestników imprezy. Cudzoziemców traktowano inaczej, bo liczono się z ich „wrażeniami”, wobec czego kontrolę należało przed nimi ukrywać. W tej sferze dochodziło do napięć między strukturami władzy, zwłaszcza kierownictwem kwater, a „czynnikiem społecznym”, czyli nadzorcami z PZPR. Ci drudzy czuli się ważniejsi od formalnych kierowników, zaglądali we wszystkie kąty, dopatrując się nadużyć i kradzieży, a także rewidowali wychodzący personel, niekiedy „w obecności gości zagranicznych”. Tego oczywiście należało unikać. W stosunku do polskich uczestników nadzór dotyczył przede wszystkim „właściwej” postawy. Odbierano karty festiwalowe i odsyłano do domów z powodu pijaństwa, próbowano likwidować „dzikie imprezy” nocne oraz eliminować przypadki „niemoralnego zachowania się”, czyli seksu. Interwencje służb porządkowych i milicji oceniano jednak jako „mało skuteczne”1515 Archiwum Akt Nowych, Światowy Festiwal Młodzieży w Warszawie (V) – zbiór akt, Komunikaty Dzienne Sztabu, sygn. 2/1533/0/-/21, 1955, Komunikat dzienny nr 23, 12 sierpnia 1955, k. 124; Komunikat dzienny nr 14, 3 sierpnia 1955, k. 246. ↩︎.
Wędliny zmniejszone w miesiącu wrześniu
Uczestnicy otrzymali karnety uprawniające do trzech posiłków dziennie, które – wedle przeliczenia na złote – w kwaterach były prawie trzykrotnie sowitsze niż w miasteczkach. W tych pierwszych informowano nawet, że receptury są zbyt hojne i mieszkańcy nie dojadają posiłków. Jak wynika z jadłospisów, na obrusach „honorowych” miały się objawić tournedos à la „Orbis”, blankiety cielęce, sandacze po grecku, jajka mollets z łososiem albo indyki w maladze, czyli prawdziwe czary. W kwaterach jadano skromniej, lecz treściwie – zupy, kotlety albo zrazy. W miasteczkach królowały dania z kotłów. Kuchnie pracowały pod okiem „czynnika społecznego” i w aurze podejrzliwości. Już w lipcu, gdy przyjechała młodzież polska, niepokój wzbudziły malejące porcje, a podejrzenia o kradzieże potwierdziły się, gdy znaleziono „garnek smalcu ukryty w krzakach koło stołówki”1616 Archiwum Akt Nowych, Światowy Festiwal Młodzieży w Warszawie (V) – zbiór akt, Rekonstrukcja i zarządzanie Biurem. Schematy, notatki informacyjne, instrukcje, sygn. 2/1533/0/-/46, 1955, Notatka służbowa komendanta obozu, 13 lipca 1955, [b.p.]. ↩︎. O atmosferze świadczy także skarga jednego z szefów kuchni, który napisał do biura festiwalowego, że doglądający jego prac „czynnik społeczny” zarzucił mu niewykorzystanie (a więc zapewne sprzeniewierzenie) piętnastu kilogramów pomidorów. „Na moje oświadczenie w formie grzecznej, że normy poszczególnych zestawów dań są bardzo obfite i czasami trudno je pomieścić w produkcji i że tak masowa produkcja […] powoduje pewne superaty na towarach”, kontroler „wyraził się o mnie obelżywie, dosłownie «to stary skurwysyn» (świadek ob. Kawa Józef, kucharz zmiany II)”1717 Tamże, Skarga szefa kuchni punktu żywienia nr 714 – ul. Grenadierów, 30 lipca 1955, [b.p.]. ↩︎.
Słowem kluczem organizatorów była „kontrola”. Odnosiło się ono w pierwszym rzędzie do personelu, który odpowiadał za mienie, w drugim – do polskich uczestników imprezy. Cudzoziemców traktowano inaczej, bo liczono się z ich „wrażeniami”, wobec czego kontrolę należało przed nimi ukrywać.
Kłopoty miewały też podłoże kulturowe. Organizatorzy nie przewidzieli, że część uczestników będzie odmawiała jedzenia wieprzowiny z powodów religijnych. Kontrowersje budziły zupy („barszcz małorosyjski i chłodniki”), które przez przybyszów bywały uznawane za niestrawne. Narzekano zwykle na tłustość potraw. W raportach dziennych notowano różne dolegliwości żołądkowe, niekiedy poważne i obejmujące duże grupy uczestników, zwłaszcza w miasteczkach namiotowych. Trudno się dziwić: przechowywanie zapasów w upale było trudne. W miasteczkach działały izby chorych, a w razie konieczności oferowano miejsca w szpitalach miejskich oraz klinikach Akademii Medycznej. I tak 11 sierpnia z różnych powodów hospitalizowano 124 uczestników Festiwalu1818 Archiwum Akt Nowych, Światowy Festiwal Młodzieży w Warszawie (V) – zbiór akt, Sekcja Zdrowia. Protokoły, plany, instrukcje, korespondencja, sygn. 2/1533/0/-/78, 1955, Festiwalowa służba zdrowia w miasteczkach, [b.d.], k. 15; Komunikaty Dzienne Sztabu, sygn. 2/1533/0/-/21, 1955, Komunikat dzienny nr 23, 12 sierpnia 1955, k. 132. ↩︎.
W jednym z raportów odnotowano też opinię Węgrów, którzy twierdzili, że w posiłkach jest stanowczo za dużo masła1919 Archiwum Akt Nowych, Światowy Festiwal Młodzieży w Warszawie (V) – zbiór akt, Sekcja Zdrowia. Protokoły, plany, instrukcje, korespondencja, sygn. 2/1533/0/-/78, 1955, Uwagi i spostrzeżenia odnośnie pracy punktów lekarskich w kwaterach stałych, [27 lipca 1955], k. 5. ↩︎. Po wyjeździe gości magiczny obrus ściągnięto. Kilka tygodni później partyjne władze Warszawy oceniały, że „sytuacja w mięsie i tłuszczu” jest kiepska. „Wędliny mieliśmy zmniejszone w miesiącu wrześniu”. Wystąpiły niepokojące problemy z ziemniakami, które należałoby odrzucić z powodu fatalnej jakości, lecz nie było dla nich alternatywy. „Złego ziemniaka nie przyjmować!” – komenderował szef Komitetu Warszawskiego PZPR Stefan Staszewski. Wysłuchał też sprawozdania o sytuacji „w maśle”, znacznie trudniejszej od sytuacji „w słoninie i smalcu”, i podsumował: „W sprawie masła spowodować specjalne wystąpienie do kierownictwa Partii i Rządu”2020 Archiwum Akt Nowych, Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Komitet Centralny w Warszawie, Komitet Miejski Warszawa. Posiedzenia Egzekutywy KW. Protokoły, sygn. 2/1354/0/1.7/237.VII.3607, 1954–1958, Posiedzenie Egzekutywy Komitetu Warszawskiego PZPR, 5 października 1955, k. 71, 73. ↩︎.
Tekst pochodzi z książki Festiwal 1955. Święto młodości pod redakcją Błażeja Brzostka i Zofii Rojek, wydanej przez Muzeum Warszawy w roku 2025 i towarzyszącej wystawie Lato, które zmieniło wszystko. Festiwal 1955.
Przypisy
Stopka
- Osoby autorskie
- Aleksandra Boćkowska, Błażej Brzostek, Jacek Drozda, Matthieu Gillabert, Piotr Jagielski, Barbara Klich-Kluczewska, Piotr Korduba, Iwona Kurz, Magda Lipska, Ewa Perlińska-Kobierzyńska, Zofia Rojek, Andrzej Skalimowski, Przemysław Strożek, Magda Szcześniak, Jacek Świdziński
- Redakcja
- Błażej Brzostek, Zofia Rojek
- Tytuł
- Festiwal 1955. Święto młodości
- Wydawnictwo
- Muzeum Warszawy
- Data i miejsce wydania
- Warszawa 2025
- Strona internetowa
- sklep.muzeumwarszawy.pl/pl/p/Festiwal-1955.-Swieto-mlodosci/2485
- Indeks
- Błażej Brzostek Muzeum Warszawy

Tekst pochodzi z książki Festiwal 1955. Święto młodości pod redakcją Błażeja Brzostka i Zofii Rojek, wydanej przez Muzeum Warszawy w roku 2025 i towarzyszącej wystawie Lato, które zmieniło wszystko. Festiwal 1955.




