Spis treści #38
Zarządzanie instytucjami w stylu warszawskim
Początek roku okazał się niezbyt sprzyjający polskim instytucjom. Ot, chociażby dlatego, że 20 lutego MKiDN wypowiedziało umowę współprowadzenia stołecznego Muzeum Literatury, co oznacza, między innymi, że od przyszłego roku ML traci 1/3 swojego dotychczasowego budżetu. W uzasadnieniu decyzji Ministerstwo zadeklarowało, że „[…] nie będzie finansowało eksperymentów samorządowców na żywych organizmach instytucji kultury”, odnosząc się do ciągnącej się jeszcze od 2024 roku sprawy z Beatą Michalec, radną Koalicji Obywatelskiej, jedyną – przynajmniej zdaniem mazowieckiego samorządu – osobę godną posady dyrektorskiej w ML. Decyzję ministry Cienkowskiej nazwano „opcją atomową”, jednak jak na łamach „Gazety Wyborczej” ocenia Witold Mrozek, „lokalni baronowie śmieją się z ministerstwa kultury. Nieważne: z PiS-u, PSL-u czy KO”. Dla stołecznej publiczności afera o Muzeum oznacza jedno – z kulturalnej mapy Warszawy znika instytucja, która w ostatnich latach zaczęła otwierać się na sztuki wizualne i performans, m.in. za sprawą niekonwencjonalnych wystaw o Brunonie Schulzu czy Aleksandrze Wacie. Jak widać, nie ma miejsca na takie rzeczy na warszawskim Starym Mieście – skoro z problemami boryka się również Staromiejski Dom Kultury, współorganizator FRINGE’a i siedziba Galerii Promocyjnej. Dla przypomnienia, wciąż można się podpisać pod listem otwartym w sprawie SDK!
…albo w ogóle, polsko-katolickim (z nowelizacją ustawy o „obrazie uczuć religijnych” w tle)
W podobnym tonie, tyle że o sytuacji samorządowych i personalnych nadużyć w instytucjach teatralnych w Wielkopolsce, pisze Katarzyna Kowalewska w „Krytyce Politycznej”, zwracając uwagę na brak jakiejkolwiek reakcji marszałka województwa, Marka Woźniaka z KO. Jeżeli jednak chodzi o rozgłos medialny, to luty w tym województwie (o ile nie całym kraju) należy do sprawy o… memy z Jezusem w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Jak pod koniec lutego opisywałem sprawę, wystawa RE: Średniowiecze. 1000 lat 1000 wersji otworzyła się miesiąc temu, gromadząc różne aspekty długiego trwania średniowiecza w polskiej popkulturze: od okładek metalowych (albo pop-gotyckich) zespołów, po radosną twórczość internetową. Na potrzeby wystawy kilka memów opartych na starych wizerunkach opracowała Zofia Załęska, historyczka sztuki i kustoszka Muzeum Narodowego w Warszawie, po godzinach popularyzująca wieki średnie na Instagramie jako memdiewistka. Memy m.in. o tym, jak wygląda człowiek próbujący wykąpać kota (spojler: jak vir dolorum, Jezus przed Piłatem) nie spodobały się jednak lokalnym politykom PiS-u i współpracownikom TV Republika. I to na tyle, aby uruchomić polską opcję atomową: artykuł 196 kodeksu karnego, czyli „obraza uczuć religijnych”.
W kilka dni rozpętano najprawdziwszą panikę moralną (przede wszystkim w Internecie, czyli w miejscu, gdzie latają hardkorowe memy z Jezusami), lokalna kuria wystosowała list z ubolewaniem nad treściami prezentowanymi na wystawie, a samorząd obiecał przyjrzeć się wystawie „z należytą powagą”. W efekcie MPPP zostało zmuszone ocenzurować RE: Średniowiecze… Jak relacjonowało sprawę „Wprost”: „Swoje oburzenie wyraził też poseł PiS Zbigniew Dolata. Po odwiedzeniu wystawy zaapelował do marszałka województwa Marka Woźniaka, by zdymisjonował dyrektora Muzeum Początków Państwa Polskiego”. Zamiast długiego średniowiecza, wystawa w gnieźnieńskiej instytucji pokazała raczej żywotność kontrreformacyjnej nadgorliwości. Zapewne ma to związek z szykowaną przez Ministerstwo Sprawiedliwości nowelizacją ustawą o „obrazie uczuć religijnych”. Nowością ma być wykreślenie z ustawy możliwości wylądowania w więzieniu za art. 196 kk – w obecnym brzmieniu kodeksu za memy może, hipotetycznie, grozić aż dwa lata. Wśród przeciwników tej nowelizacji znalazł się również powołany przez rząd Donalda Tuska prokurator krajowy.
Bitw o AI kolejna karta kroniki
Początek roku niezbyt łaskawie obszedł się również z AI – po publikacji na oficjalnych profilach British Museum wygenerowanych obrazków instytucja spotkała się z niezbyt ciepłym przyjęciem w komentarzach. Problemem był sam fakt wrzucania AI slopu przez jedno z największych muzeów świata, jak i wrzucenie niezbyt fortunnego obrazka z „orientalną” zwiedzającą. We Wrocławiu natomiast afera wybuchła o Tłuszczogród, pracę dyplomową Justyny Kaźmierskiej, absolwentki Wydziału Architektury Wnętrz, Wzornictwa i Scenografii wrocławskiej ASP. Prezentowana na wystawie Sztuka Przejścia ’25 – Najlepsze Dyplomy ASP we Wrocławiu praca otrzymała nawet wyróżnienie redakcji „Formatu”, w którego uzasadnieniu czytamy: „Za odważne i innowacyjne podejście do ważkiego społecznie tematu – zdrowia młodego pokolenia. Za wysoką świadomość podjęcia pogłębionej pracy badawczej z użyciem AI jako narzędzia wspierającego twórcę”. Fala krytyki, której najwyraźniej nie spodziewali się organizatorzy, pokazała, że stereotypowa popularność wśród „młodego pokolenia” brainrotu z promptu nie wystarczy, aby przełknąć ten dyplom. Nie pomogły też dość generyczne grafiki, które go reklamowały, ani próby moderowania dyskusji i zapewnienia o potrzebie organizacji debaty o wykorzystaniu AI w sztuce – zwłaszcza, że sprawa dyplomu (nie)szcześliwie zbiegła się z informacjami na temat tego, ile kasy z ChataGPT idzie na wsparcie Trumpa i jego bojówek w Stanach. Chciałbym wierzyć, że te negatywne komentarze miały taką polityczną i etyczną genezę – ale właściwie każdy powód jest dobry, aby nie ufać AI (i nie marnować kilkuset litrów wody na byle co).
To zaledwie fragment marcowego Spisu treści! Resztę znajdziesz na naszym profilu na Patronite.
Aleksy Wójtowicz – krytyk i historyk sztuki, redaktor „Magazynu Szum”, researcher i okazjonalnie kurator. Publikował m.in. w „Dwutygodniku”, „Dialogu”, „Krytyce Politycznej”, „Widoku”, „MiejMiejsce” i oko.press. Zajmuje się głównie sztuką współczesną z perspektywy socjologicznej i visual culture, historią pola sztuki po 1989 roku w Polsce, związkami polityki i sztuki oraz tzw. zwrotem konserwatywnym.
Więcej

