SZUM
SZUM Wspieraj nas!
  • Działy
    • News
    • Krytyka
    • Rozmowy
    • Do zobaczenia
    • Na dobry początek
    • Eseje
    • Kwartalnik
    • Patronite
  • Archiwum
  • Podcast
  • Redakcja
  • Stawki
  • Sklep
Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Pomóż nam w robieniu SZUMU.
Wspieraj nas!
Newsletter Szumu
co piątek w Twojej skrzynce!
NR 5/2026 Krytyka 30.01.2026 12 min

Praca nostalgii. „Za pultem” w galerii Telegraph w Ołomuńcu

Portret Weronika Wojda
udostępnij — facebook   twitter/x   link
pobierz .pdf
Wystawa w Telegraph buduje napięcie między nostalgią a krytyką wobec naszych wyobrażeń o pracy kobiet, chociaż nostalgia może iść też w stronę kiczu i odtwarzania badziewnej, sztucznej estetyki.
Adéla Janská, Paulina Ołowska, Caroline Walker, „Za pultem”, widok wystawy, Telegraph Gallery, Ołomuniec, fot. Matěj Doležel

Na warszawskim Żoliborzu niedaleko mojego mieszkania stoi Merkury, czyli kilkupoziomowy dom handlowy spółdzielni „Społem”. Nie kupuję tam, ponieważ jest za drogo, ale lubię ten sklep. Przypomina mi czasy, które minęły zanim się urodziłam. Jest spożywka, sekcja z cukierkami na wagę i alkoholem, świeże mięso, sery, ryby i drogeria. Panie ekspedientki za ladą, ubrane w kolorowe fartuchy, nakładają pierogi, surówki i kiełbasy.

Obecne na wystawie Za pultem w galerii Telegraph w czeskim Ołomuńcu bohaterki obrazów Adéli Janskiej, Pauliny Ołowskiej i Caroline Walker są właśnie z porządku Merkurego. Ta prezentacja, podobnie jak sam supermarket, jest o czymś, wydaje się, anachronicznym – wręcz nie na miejscu w dzisiejszych czasach, naznaczonych szybkimi i zautomatyzowanymi zakupami.

Za pultem, czyli „za ladą”. Kobiety z wystawy czasem na mnie patrzą, a czasem wcale nie odrywają się od swoich obowiązków. W galerii wisi kilkanaście obrazów namalowanych na płótnach i kilka na kartonach oprawionych w metalowe ramy. Większość z nich ma duży lub bardzo duży format. Wystawa przypomina teatr z kilkoma nakładającymi się na siebie scenami: część obrazów znajduje się na ścianach, ale większość zawieszona jest w przestrzeni na metalowych linkach umocowanych w suficie. Po lewej jesteśmy witani przez dwie młode kelnerki, za nimi pani fryzjerka suszy włosy klientce w nowoczesnym salonie fryzjerskim, dalej sprzedawczyni z trwałą pali papierosa i patrzy na nas wyzywająco; druga w pomarańczowym fartuchu tylko czeka, aż złożymy zamówienie. Przestrzeń wystawiennicza znajduje się na parterze odnowionego, industrialnego budynku kilka minut od dworca głównego w Ołomuńcu.

Artystki są zainteresowane teatralizacją kobiecych afektów i pragnień oraz odtwarzaniem modernistycznych ikonografii.

Wspólna prezentacja prac Janskiej, Ołowskiej i Walker nie stanowi zaskoczenia. Artystki są w podobnym wieku i wszystkie odniosły międzynarodowy sukces. Ich obrazy są wyjątkowo podobne w formie, treści i intencji, z jaką zostały namalowane. Lubię tego rodzaju, pozornie proste, konfrontacje. Zestawienie tworzy pole do porównania figuracji obecnej na płótnach i kontekstów, w jakich prace zostały stworzone. Jak dowiadujemy się z filmu zmontowanego z krótkich wywiadów z artystkami, Ołowska i Janská dzieliły pracownię i wspólnie tworzyły obrazy. Obie zakładały fartuchy do malowania, co przypominało im o strojach noszonych przez pracownice sklepów takich jak „Społem”. Bezpośrednim impulsem do stworzenia tych cykli malarskich i inspiracją do tytułu wystawy był czechosłowacki serial Žena za pultem (Kobieta za ladą) z 1977 roku, emitowany w Polsce w latach 80. Produkcja opowiada o codziennym życiu kobiet zatrudnionych w dużym sklepie samoobsługowym w czasach komunizmu. Ołowska, urodzona rok przed powstaniem serialu, znała go ze swojego dzieciństwa.

Pochodząca ze Szkocji Caroline Walker wskazała jako inspirację spacery po dzielnicach londyńskiego śródmieścia, takich jak Fitzrovia. Podczas napadów flanerstwa obserwowała sceny rozgrywające się za szybami lokali usługowych. Jej historyczna i kulturowa perspektywa jest zupełnie odmienna od tej prezentowanej przez malarki z krajów postkomunistycznych. Mimo to, wszystkie są zainteresowane teatralizacją kobiecych afektów i pragnień oraz, jak wskazuje tekst towarzyszący wystawie, odtwarzaniem modernistycznych ikonografii.

Adéla Janská, Paulina Ołowska, Caroline Walker, „Za pultem”, widok wystawy, Telegraph Gallery, Ołomuniec, fot. Matěj Doležel
Przez okna najlepiej zaglądać przez przymrużone oczy: kształty zlewają się ze sobą, światło rozpływa się, obiekty stają się piękniejsze, a lokale bardziej zapraszające.

Nastrojem, który panuje w przestrzeni Telegraph, jest nostalgia czy wręcz romantyzacja pracy. U każdej z artystek przybiera ona trochę inną formę. Czy jest to idealizacja, która odbiera nam możliwość krytycznego myślenia? Za pomocą nostalgii można dokonać pewnej subwersji. To uczucie możemy interpretować jako tęsknotę i pragnienie tego, co zostało w jakiś sposób utracone. Często mu ulegamy, szczególnie w sztuce, której elementem jest nieustanne bycie pod czyimś wpływem, przywoływanie i odrzucanie przeszłości. Pragnienie i niemożliwość pogodzenia się ze stratą są tak samo prawdziwe jak system, w którym kobiety są traktowane jak produkty na półkach, a większość siły roboczej pracuje na śmieciówkach. Za czym tęsknią Janská, Ołowska i Walker? Czy ich sztuka jest po prostu bezkrytycznym lub apolitycznym odtwarzaniem estetyki przeszłości? I wreszcie, czy nostalgia może być podstawą dobrej sztuki?

Między obrazami, pośrodku przestrzeni galerii, leży tona żelastwa. Metalowe części, rury i kraty zostały pozyskane z lokalnego złomowiska. Odbijają światło, które wydobywa się z obrazów. U Ołowskiej i Walker jest to ciepła łuna salonów urody, restauracji i sklepów. Artystka szkockiego pochodzenia wspomina o obrazowej wielowarstwowości swoich prac, która objawiła się jej podczas londyńskich spacerów. Obraz Glossing przedstawia współczesne wnętrze salonu fryzjerskiego, oświetlonego nowoczesną lampą sufitową. Jest luksusowy skórzany fotel, dużo drewnianych paneli, anonimowa, odwrócona tyłem do nas klientka i ukazana w półprofilu fryzjerka z suszarką. Na środku płótna znajdują się orientalizująco-kiczowate różowe kwiatki. Wydają się prześnione i zupełnie oderwane od estetyki gładkich brązów wystroju pomieszczenia. Są jednak raczej naklejką na szybie, zza której oglądamy całą scenę i której róg widać na dole płótna. Przez okna najlepiej zaglądać przez przymrużone oczy: kształty zlewają się ze sobą, światło rozpływa się, obiekty stają się piękniejsze, a lokale bardziej zapraszające.

1
Krytyka 24.03.2017

Prekarne figury solidarności. Estetyka selfie, słaby opór i krytyka

Portret Ewa Majewska

Obrazy Walker są jak fotografie, głębokie i płaskie zarazem. W porównaniu do innych prac na wystawie są niemal nudne, co uważam za ich zaletę. Nie dzieje się na nich nic szokującego, ściągającego uwagę czy formalnie zaskakującego. To raczej pełne specyficznego nastroju sceny z normalnego życia, które wymagają kontemplacji i uwagi. Praca Lunch Service II, prezentowana w głębi galerii, przedstawia ubraną w czarny fartuch pracownicę, która odbiera posiłek z eleganckiej kantyny. Wnętrze znowu jest współczesne i oświetlone ciepłym światłem. Podłoga lśni, a półki podświetlone są na żółto. Na płótnie panuje aura spokojnego i stałego luksusu. Walker przypomina nam, że to, co widzimy na jej obrazach – jest dla nas niedostępne. Nawet jeśli będziemy kiedyś uczestniczyć w tych scenach, nigdy nie będą one tak atrakcyjne jak teraz, gdy oglądamy je zapośredniczone przez obrazy. Pracownice Walker nie zwracają na nas uwagi i nie odrywają się od swojej rutyny. Ich miejsca pracy wydają się bezpieczne i ciepłe. Można trafić dużo gorzej, szczególnie w usługach. Malarka przedstawia kontekst zamożnego centrum Londynu, stolicy jednego z najbardziej klasowych społeczeństw w Europie. To właśnie tam, patrząc na fabryki działające w czasach rewolucji przemysłowej, Marks napisał Kapitał. Wbrew kategoriom podyktowanym przez teorię krytyczną, artystka nie pyta o wynagrodzenia, związki pracownicze czy alienację nieodzowną pracy, ale zauważa jej afektywny czy wręcz atrakcyjny wymiar.

Adéla Janská, Paulina Ołowska, Caroline Walker, „Za pultem”, widok wystawy, Telegraph Gallery, Ołomuniec, fot. Matěj Doležel
Adéla Janská, Paulina Ołowska, Caroline Walker, „Za pultem”, widok wystawy, Telegraph Gallery, Ołomuniec, fot. Matěj Doležel
Adéla Janská, Paulina Ołowska, Caroline Walker, „Za pultem”, widok wystawy, Telegraph Gallery, Ołomuniec, fot. Matěj Doležel
Na obrazach Janskiej widzimy performance pracy, w którym podkreślona jest wizualna atrakcyjność ekspedientek. Ich wygląd jest utowarowiony i wpisany w cenę produktu na półce.

O kilka kroków dalej idą Janská i Ołowska. O ile bohaterki Walker nie patrzyły prosto w kamerę, inne kobiety na wystawie Za pultem nie spuszczają ze mnie wzroku. Najsilniejsze spojrzenie mają te z obrazów czeskiej malarki. Ich twarze wyglądają jakby były wykonane z porcelany. Obraz Skleněné počasí (Szklana pogoda) wisi z tyłu sali wystawienniczej. To romantyczny, kiczowaty portret młodziutkiej dziewczyny. Na spiętych ciemnych włosach z przedziałkiem ma białą opaskę. Całość namalowana jest delikatnie, z dbałością o szczegół, niczym ilustracja. Gdyby nie duży rozmiar płótna, można pomyśleć, że obraz jest wręcz biżuteryjny. Opaska to chyba mój ulubiony fragment pracy, ponieważ zlewa się z włosami w sposób, który wydaje się zupełnie przypadkowy i kontrastujący z całą resztą przedstawienia. Za głową ekspedientki widzimy karteczki z cenami tego, co może nam podać. By użyć porównania zapożyczonego z języka angielskiego, dziewczyna wygląda jak sarna złapana w snopy świateł samochodowych. Jej intensywne, przestraszone spojrzenie sprawia, że nie możemy się od niej oderwać. Jej nosek, usta i oczy połyskują jakby były wykonane ze szkła. W tym obrazie jest coś perwersyjnego i filmowego. Dziewczyna jest jak postać Therese Belivet grana przez Rooney Marę (również filigranową brunetkę) w filmie Carol (2015, reż. Todd Haynes). Tam historia dzieje się w latach 50. w Ameryce. Pracująca w sklepie w dziale z zabawkami Therese uwodzi i jest uwodzona przez starszą, zamożną klientkę, tytułową Carol, graną przez Cate Blanchett.

Po drugiej stronie portretu znajdziemy bliźniaczy obraz Janskiej Za sklem, również przedstawiający postać młodej sprzedawczyni. Za nią też znajdują się etykiety z cenami. Jej włosy obcięte są w krótkiego boba, na głowie ma opaskę. Jej usta błyszczą, oczy również. Jednak jej spojrzenie jest dużo bardziej pewne siebie. Widać, że policzki pokryte ma różem, a oczy pomalowane cieniami do powiek. Jej koleżanka z pracy była łagodna i delikatna, a bohaterka Za sklem patrzy na nas lekko pogardliwie, tak jakby niejedno już słyszała. Trochę na lewo od niej wisi obraz Pauliny Ołowskiej Cashier (After Yelena Yemchuk). Przedstawia kobietę w niebieskim uniformie, która pali papierosa i ma dłoń wspartą na biodrze. Jej włosy są wystylizowane w pełną objętości trwałą. Spogląda na nas zawadiacko, a o jej łydkę ociera się rozczochrany kot. Na tych obrazach widzimy performance pracy, w którym podkreślona jest wizualna atrakcyjność ekspedientek. Ich wygląd jest utowarowiony i wpisany w cenę produktu na półce. Podobnie jak w filmie Haynesa, napięcie rozgrywa się na osi uległości i dominacji obecnej w relacjach między sprzedającymi i kupującymi. Wydaje mi się, że malując atrakcyjne sprzedawczynie Janská i Ołowska nie stawiają ich w roli ofiar systemu, ale oddają im pewną podmiotowość i szansę by mogły czerpać przyjemność z pozycji, w której się znajdują.

Chłoporobotnik i boa grzechotnik, widok wystawy
1
Do zobaczenia 03.04.2016

„Chłoporobotnik i boa grzechotnik” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Redakcja

Obok portretów wisi duży obraz Janskiej Ovoce & Zelenina. Przedstawia postać za ladą, na której stoi staromodna waga. Ekspedientka ma na sobie pomarańczowy strój, biały fartuch i chustkę na włosach. Jej postać została wycięta z kartonu i wklejona na drugi karton, stanowiący szkicowe i półprzezroczyste tło. Materiał jest mało szlachetny i należy do uniwersum magazynów i składzików. Praca została oprawiona w dużą metalową ramę. Rozumiem kontrast między kartonem i stalą oraz ich utylitarne pokrewieństwo, choć uważam, że nie wyglądają one dobrze razem. Metal jest wizualnie zbyt ciężki dla tektury i zabiera przestrzeń pracy. Nad ramą wisi ogromny biały neon z tytułem obrazu. Podobny zabieg został zastosowany w przypadku drugiego obrazu na kartonie, Saleswoman (tam napis-neon to Mléčný bar). Podoba mi się użycie papierowego materiału i transparentny sposób nakładania farby, jednak nie mogę znieść towarzyszących im neonów. Przypominają mi retromaniackie symptomy gentryfikacji, które często pojawiają się w dużych miastach. Równie dobrze mogłyby zostać wypożyczone z czegoś na kształt warszawskiej Hali Koszyki lub Fabryki Norblina. U Adéli Janskiej widać skłonność do zabawy kiczem. Jej obrazy mają w sobie coś z pop artu. Mając takie zapędy, trzeba sprawnie balansować, a napisy wydają mi się krokiem, który przechyla szalę w złą stronę.

Adéla Janská, Paulina Ołowska, Caroline Walker, „Za pultem”, widok wystawy, Telegraph Gallery, Ołomuniec, fot. Matěj Doležel
Adéla Janská, Paulina Ołowska, Caroline Walker, „Za pultem”, widok wystawy, Telegraph Gallery, Ołomuniec, fot. Matěj Doležel
W czasach dzisiejszego przesytu różnej maści produktami i nakazem ciągłej konsumpcji, zaryzykuję stwierdzenie, że puste półki sklepowe wyglądają odświeżająco i utopijnie. Może to właśnie za nimi tęskni artystka?

Paulina Ołowska często tworzy kobiece portrety osadzając je w przeróżnych, bogatych estetycznie scenariuszach. W jej pracach widać zamiłowanie do estetyki vintage i teatralizacji. Obok wspomnianego wcześniej Glossing Caroline Walker wisi Moda and Dievca (after Pavel Janek) autorstwa Ołowskiej. Artystka odwołuje się do form tworzonych przez czeskiego modernistycznego architekta i projektanta mebli Pavela Janeka. Praca przedstawia dwie młode kobiety stojące przy barze w przeszklonej restauracji. Pomieszczenie ma charakterystyczny, kanciasty, zygzakowaty sufit. Jedna z postaci ubrana jest w elegancki, szary kostium: spodnie i marynarkę. Druga odgarnia ręką włosy i ma na sobie rozkloszowaną spódnicę i garsonkę z zaokrąglonym kołnierzykiem. Obraz jest namalowany ni to w czerni i bieli, ni to w sepii. Ta bezczelna stylizacja bardzo mi się podoba. Za kobietami siedzą szkicowo namalowani goście restauracji. Oko skupia się na ubranym w garnitur mężczyźnie, który odwraca się i poszukuje wzrokiem kogoś z obsługi. Jego ręka jest uniesiona, gotowa do wykonania przywołującego gestu. Podoba mi się też wieloplanowa kompozycja, w szczególności to, co dzieje się za oknami restauracji. Poza szkicowo namazanym kształtem, który chyba jest drzewem, widzimy tylko abstrakcyjną, beżową pustkę.

1
Rozmowy 08.06.2014

Nocą Warszawa należy do burżuazji. Wywiad z Pauliną Ołowską

Portret Karolina Plinta

Sama Ołowska ma doświadczenie w pracy za ladą. W 2003 przez miesiąc w ramach artystycznego projektu wraz z Lucy McKenzie prowadziła w Warszawie bar Nova Popularna. Sam wystrój lokalu nawiązywał do modernistycznego designu: na ścianach znalazły się namalowane przez artystki murale wzorowane na tych zaprojektowanych przez Etchellsa i Magritte’a, zasłony według wzorów Mackintosha i, stylizowane na podhalańskie, meble z Cepelii. W rozmowie towarzyszącej projektowi wspieranemu przez Fundację Galerii Foksal artystki przyznały, że ich intencją było przywołanie do życia „zakurzonej” formy kontrkultury, jaką były kiedyś salony artystyczne. Jednak zamiast na wymianie myśli i inspiracji między osobami ze środowiska, musiały skupić się na polewaniu, sprzątaniu, dźwiganiu, pilnowaniu porządku i organizowaniu rozrywki. Materialny i praktyczny wymiar pracy przeważył nad sztuką czy wysiłkami intelektualnymi. Wydaje mi się, że o tym przypomina wspomniane wcześniej żelastwo obecne w przestrzeni wystawienniczej. Skontrastowane z licznymi przedstawieniami kobiet, szczególnie tych atrakcyjnych, dodaje męskiego, silnego i materialnego pierwiastka. To nie praca, a robota.

Może metalowe elementy rozrzucone po sali to pozostałości po żelaznej kurtynie? Symulakry takie jak filmy, obrazy, zdjęcia czy wspomnienia płatają nam figle. Coś co zapisane jest w zbiorowej pamięci jako okres niedostatku, szarości oraz autorytarnej i pełnej przemocy polityki państwa wobec obywateli może stać się ciepłym, uwodzicielskim wspomnieniem. Obecny na wystawie obraz Ołowskiej Empty Shop (After Chris Niedenthal) przedstawia wnętrze pustego sklepu i zbliżenie na trzy kobiece postaci: ekspedientkę oraz dwie ubrane w szykowne futra i płaszcze klientki. Tak właśnie wyobrażam sobie czasy PRL, których dokumentalistą był Niedenthal. Scena ma dynamiczną kompozycję i realistyczną narrację: w sklepie znowu nic nie ma, panie właśnie wychodzą. W czasach dzisiejszego przesytu różnej maści produktami i nakazem ciągłej konsumpcji, zaryzykuję stwierdzenie, że puste półki sklepowe wyglądają odświeżająco i utopijnie. Może to właśnie za nimi tęskni artystka?

Adéla Janská, Paulina Ołowska, Caroline Walker, „Za pultem”, widok wystawy, Telegraph Gallery, Ołomuniec, fot. Matěj Doležel

Ustrój komunistyczny w swojej chęci tworzenia homogenicznego społeczeństwa dowartościowywał kobiety w roli pracownic. Oczywiście nie ma co mówić tu o pełnym równouprawnieniu, ale raczej o tym, że zyskiwały one jakąś podmiotowość, czego wyrazem może być na przykład Žena za pultem. Wystawa w Telegraph buduje napięcie między nostalgią a krytyką wobec naszych wyobrażeń o pracy kobiet, chociaż, jak wspomniałam wcześniej opisując neony w pracy Janskiej, nostalgia może iść też w stronę kiczu i odtwarzania badziewnej, sztucznej estetyki. Teatralizacja obecna w innych pracach i w samej przestrzeni wystawienniczej działa bardzo dobrze i aktywuje wyobraźnię widza. To podejście nie służy odwróceniu uwagi od realiów pracy w usługach. Nie jest to postawa marzycielska, ale osadzona w rzeczywistości.

Przy pomocy stylizacji oraz odniesień do historii sztuki i fotografii Janská i Ołowska opowiadają o emocjach, często sprzecznych i skomplikowanych, które towarzyszą kobietom za ladą. Walker wprowadza uwspółcześnioną perspektywę z zachodniej strony żelaznej kurtyny. O ile bohaterki pustych sklepów z Europy Wschodniej są żywe, zalotne i charakterne, to panie pracujące w londyńskich salonach piękności pozostają anonimowe, niczym komfortowe i luksusowe elementy wyposażenia wnętrz. Ten kontrast wydaje mi się mocną stroną wystawy. Artystki nie moralizują. Wskazują raczej na te wnioski, które zostałyby pominięte, gdybyśmy kategorię pracy chcieli przeanalizować wyłącznie pojęciami teorii krytycznej.

Weronika Wojda — ur. 1998, pisze i zajmuje się sztuką. Mieszka i pracuje w Warszawie.
Więcej

Przypisy

Stopka

Osoby artystyczne
Adéla Janská, Paulina Ołowska, Caroline Walker
Wystawa
Za pultem
Miejsce
Telegraph Gallery, Ołomuniec
Czas trwania
20.11.2025–19.02.2026
Fotografie
Matěj Doležel
Strona internetowa
telegraph.cz/en/za-pultem-behind-counter-adela-janska-paulina-olowska-caroline-walker
Indeks
Adéla Janská Caroline Walker Paulina Ołowska Telegraph Gallery Weronika Wojda

Najczęściej czytane

1
Krytyka 06.02.2026

Gotyckie podszepty. „Kultura spalonego horyzontu” Stacha Szumskiego w Galerii EL

Portret Stach Szabłowski
2
Na Dobry Początek 09.02.2026

9-15 lutego

Redakcja
3
Do zobaczenia 05.02.2026

„Zabliźnianie” w Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku w Radzionkowie

Redakcja
4
Krytyka 06.02.2026

Uchodźcy ze świata sztuki. „Awulsja” Zhanny Kadyrovej w Galerii Arsenał w Białymstoku

Portret Piotr Kosiewski
5
Eseje 13.02.2026

„Ja i AIDS (Pompa)”. Małgorzata Minchberg

Luiza Kempińska
6
Krytyka 13.02.2026

Brud życia to ścięgna języka. „W środku słowa” w Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej

Portret Mateusz Górniak

Newsletter Szumu
co piątek w Twojej skrzynce!

REKLAMA
Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Pomóż nam w robieniu SZUMU.
Praca nostalgii. „Za pultem” w galerii Telegraph w Ołomuńcu — SZUM
REKLAMA
Logo: SZUM

Magazyn SZUM

Fundacja Kultura Miejsca
Wydział Badań Artystycznych i Studiów Kuratorskich
Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie
ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 39
00-347 Warszawa

redakcja@magazynszum.pl

ISSN 2956-817X

Media społecznościowe

  • facebook
  • instagram
  • spotify
  • apple podcasts
  • podcast RSS

Wspieraj nas!

Polityka prywatności

Kontakt

Przeszukaj SZUM

‹ › ×

    ‹ › ×
      Nasz serwis korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
      Zapoznaj się z naszą polityką prywatności