22.02.2015

Pochwała wspólnoty. “Zapisane w ciele” w Aptece Sztuki

Anna Miller
Pochwała wspólnoty. “Zapisane w ciele” w Aptece Sztuki
Katarzyna Krakowiak

Katarzyna Zuzanna Krakowiak, Zapisane w ciele

Warszawska wystawa to pochwała wspólnoty kobiecej. Nie jest ona prezentacją dzieł, ale efektem doświadczenia, którym dzielą się z nami uczestniczki projektu. Z wielu przyczyn jest to projekt niecodzienny. Trzon inicjatywy stanowią członkinie warszawskiej Fundacji MaMa, Patrycja Dołowy oraz Sylwia Chutnik. Do współpracy zaprosiły kurator Izabelę Kowalczyk oraz artystki: Julię Fiedorczuk, Magdalenę Franczak, Urszulę Kluz-Knopek, Katarzynę Zuzannę Krakowiak, Dankę Milewską, Małgorzatę Rejmer oraz Biankę Rolando. Tak motywacje doboru składu zespołu tłumaczyła Patrycja Dołowy: “Zaprosiłyśmy kuratorkę, która zajmuje się kwestiami cielesności, płci, postpamięcią, stosuje perspektywę feministyczną i z którą miałyśmy już przyjemność wcześniej współpracować, chociażby przy tworzeniu katalogu wystawy Sztuka matek. Artystki zaproponowałyśmy, kierując się kluczem poruszania przez nie w swojej twórczości lub choćby dotykania tematyki cielesności, dziedzictwa zwłaszcza matrylinearnego, postpamięci, pamięci ciała. Zależało nam na tym, by były to artystki posługujące się różnymi mediami”. Długo szukały miejsca, gdzie mogłyby urządzić wystawę. Gdy odmówiła im Zachęta, zostały zaproszone przez Katarzynę Haber, kuratorkę Galerii Apteka Sztuki, prywatnie przyjaciółkę Dołowy. To niezwykle inspirujące miejsce. Wystawy odbywają się niemal raz w miesiącu. Kuratorka koncentruje się na prezentowaniu artystów ciekawych, młodych, często zagranicznych i nieprofesjonalnych. Galeria jest instytucją publiczną i zatrudnia osoby niepełnosprawne.

Danka Milewska

Danka Milewska, Po(głos) ciąży

Podczas przygotowywania wystawy zaproponowano nietypową metodę pracy. Podczas dwudniowej rezydencji w MaMa Cafe w Warszawie odbyły się spotkania, wykłady i warsztaty prowadzone przez Izabelę Kowalczyk (kuratorkę projektu), Annę Baumgart (artystkę związaną z sztuką feministyczną i krytyczną) oraz Agnieszkę Kozak (dziennikarkę i coacha, współpracującą z fundacją MaMa). Pierwszy dzień warsztatów była to grupowa wymiana doświadczeń, drugi skupiał się na indywidualnej pracy z ciałem i miał za zadanie wyłonienie tematów. W wyniku tych poszukiwań wyłoniły się grupy dzieł o wspólnym mianowniku. Prace końcowe powstawały już indywidulanie, w wyniku inspiracji tematyką warsztatów.

Według Mariane Hirsch, autorki terminu, który stał się tytułem wystawy, “zapisane w ciele” jest to doświadczenie, które nie było naszym indywidualnym udziałem, ale zostało nam przekazane poprzez pamięć pokoleń. Autorki wystawy skupiły się na dziedziczeniu matrylinearnym, w linii kobiecej. Według nich takie następstwo najlepiej ujawnia się poprzez procesy związane z cielesnością. Zwyczaje, obrzędy, są przekazywanie poprzez babki, ciotki i matki, a najbardziej intensyfikują się w okresie ciąży, połogu i karmienia. I takie właśnie prace możemy oglądać na wystawie. Ciało stanowi tu wielostronny punkt odniesienia – jest zarówno twórcą jak i tworzywem. Bezpośrednio do tytułu ekspozycji odnosi się praca Katarzyny Zuzanny Krakowiak. Jest to environment – krąg usypany z ziemi, który okala drugi krąg ze zdjęciami kobiet nałożonymi na ścięte pnie drzew. Praca jest bardzo sensualna, odnosi nas do rytualności, natury, nie ona jednak jest symbolem wystawy. Według Patrycji Dołowy esencję projektu ujęła Bianka Rolando w swojej wideoinstalacji Podniebienie, do której zaprosiła Izabelę Kowalczyk. Projekcja umieszczona jest tuż przy wejściu, obok pracy Krakowiak, nie sposób więc jej pominąć. Najpierw widzimy projekcję przedstawiającą dwie kobiety stojące naprzeciwko siebie. Patrząc sobie w oczy, opierając wzajemnie ręce na ramionach zaczynają wydawać z siebie nieartykułowane dźwięki, jakby jęki żalu. Od razu na myśl przychodzi nam jakiś szamański rytuał, który wytwarza irracjonalną, metafizyczną więź pomiędzy jego uczestnikami. Znajdziemy tutaj kobiecą wspólnotę, rytuał przekazywany przez więź pokoleniową, pamięć rządzącą się własnymi prawami oraz cielesność, która objawia się poprzez bliskość fizyczną bohaterek pracy. Tak naprawdę to, co płynie między nimi, między ludźmi, to czego odbiorca nie może dostrzec, jest tematem zarówno tej instalacji, jak i całej wystawy.

Bianka Rolando

Bianka Rolando, Podniebienie

Ciało ma bowiem charakter doświadczalny, a nie intelektualny. Jest tutaj tęsknota, ból, żal, ale też radość i rozkosz. Temat macierzyństwa, soczewka kobiecości, mieści w sobie wszystkie te przeżycia. Przyglądając się wystawie z tego punktu widzenia znajdziemy uzupełniające się pary dzieł, wynik wyboru wspólnej tematyki przez artystki. Urszula Kluz-Knopek i jej Wędrujący pępek to beztroskie poszukiwanie pępka. Na czterech ekranach oglądamy piękną, młodą kobietę w bieliźnie, która wędruje oczami i ciałem za tytułowym wędrującym pępkiem. Na jej twarzy widać na przemian zdziwienie, radość, odczuwanie przyjemności. Choć w katalogu wystawy autorki deklarują dążenie przeciwne do rozumienia ciała kobiecego rozumianego jako wyłącznie obiekt erotyczny, praca ma taki właśnie charakter. Na bohaterkę patrzymy z góry, co wytwarza poczucie dominacji. Z drugiej strony beztroska malująca się na jej twarzy możne służyć podkreśleniu radości z seksualności, z więzi jaka tworzy się między kochankami, ale też z więzi rodzicielskiej, jaką w sobie oferuje. To może być właśnie kobieta, która nie jest jedynie przedmiotem, ale też podmiotem działania. Taka, która w swojej roli upatruje radość i siłę. Tematycznym uzupełnieniem tej pracy jest kameralna Fabryka pępków Sylwii Chutnik. Prezeska Fundacji Mama, varsavianistka i pisarka, tym razem zaprezentowała się nam jako artystka multimedialna. Pępek – symbol macierzyństwa, stał się tutaj przechowalnią wspomnień. Oglądamy miniaturową komodę wykonaną z pudełek po zapałkach. Każdą szufladkę otwieramy gałką – różnokolorową szpilką. Całość ozdobiona jest delikatnymi amarantowymi piórkami. Przedmiot jest tylko częścią instalacji. Uzupełnia ją wiersz, który wyjaśnia nam, że zadaniem fabryki pępków jest przechowywanie wspomnień. To magiczny skarbczyk małej dziewczynki, do którego mogłaby chować kawałki kolorowych szkiełek o przyjaciółki, jesienny listek – pamiątkę pierwszej miłości czy piasek z wakacyjnej podróży. Najbardziej bezpośrednio doświadczenie „pępkowego” macierzyństwa przywołuje Danka Milewska. WHO AM I MAMA – artystka definiuje swoją tożsamość napisem okalającym pracę. Jej propozycja na temat cielesności to instalacja złożona z cyklu fotografii oraz nagrań dźwiękowych. Zdjęcia przedstawiają artystkę w zaawansowanej ciąży, która przytula się do narysowanego kredą na murze rysunku przedstawiającego dziecko. Kobieta jest delikatna, ubrana w białą sukienkę podobną do koszuli nocnej, która podkreśla naturalne kobiece piękno, ale też jej stan wynikający z biologii. Z kolei bliskość odczuwana z narysowaną dziewczynką może prowadzić nas ku pragnieniu bycia matką, które wpisane jest w kobiecą cielesność. O czym opowiadają nagrania? Po(głos) ciąży to potoki dźwięków, wydawanych przy pomocy różnych przedmiotów, uzupełnione głosem artystki. Delikatne nucenie, które słyszymy przywodzi na myśl kołysanki, które pamiętamy z dzieciństwa i przekazujemy dalej.

Sylwia Chutnik

Sylwia Chutnik, Fabryka pępków

Nieco osobną część wystawy stanowią prace artystek pracujących ze słowem. Wspomniana Chutnik zapisuje pamięć nie tylko za pomocą liter, ale też przedmiotów, które dopiero razem tworzą pełnię sensu. Z kolei wspólna praca Julii Fiedorczuk i Patrycji Dołowy Ślady poszukuje wspomnień w dźwięku słów. Instalacja składa się z wycinków gazet, fragmentów wyrazów porozklejanych na ścianie. Obok nich, po prawej stronie, do papierowej doniczki na kwiaty włożono karteczki z zapisanymi pojedynczymi słowami, zdaniami, złotymi myślami i cytatami. Poniżej ścian, na podłodze, stoi wiklinowy kufer. Dźwiękową warstwę instalacji tworzą odczytywane miarowym głosem frazy po hebrajsku. Wszystko to kreuje melancholijną całość, tęsknotę za utraconymi wspomnieniami, tożsamością, za przodkami, którzy zostają w naszej pamięci i powracają na dźwięk obcego języka. Podobnie nostalgiczny charakter ma praca Małgorzaty Rejmer. Jest ona wyprawą do osobistego Czyśćca. Sprawiające wrażenie amatorskich fotografie przedstawiają wizytę w szpitalu. Opisy kolejnych kręgów emocjonalnej otchłani, umieszczone na kartkach jakby wyrwanych z notatnika, tworzą poruszający obraz męki jaką przeżywa osoba przeżywająca fizyczne odchodzenie najbliższych. Autorka książki Bukareszt. Kurz i krew, laureatka wielu nagród w dziedzinie literatury, wspaniale operuje językiem, dając nam w tak kameralnej pracy dostęp do swoich emocji, w sposób zarówno osobisty i obiektywny. To przejmujący reportaż z podróży do cielesnego limba.

Patrycja Dołowy

Patrycja Dołowy, Ślady

Powstaje pytanie co tak naprawdę łączy prezentowane na wystawie autorki i ich prace? Wspólne doświadczenie zapisane w ciele? Przecież każda przekazuje nam swoje osobiste impresje. Jest to pamięć zupełnie odmiennych stanów emocjonalnych – od radości i beztroski do żalu i poczucia straty. Część artystek dzieli się doświadczeniem macierzyństwa, uczestnictwem w powstawaniu nowego życia, przekazywania pamięci pokoleń poprzez ciało. Część kieruje naszą uwagę w stronę odkrywania, odczytywania wspomnień, które nadają charakter naszej fizyczności. Mogą to być wspomnienia własne, ale też naszych przodków, które niespodziewanie uruchamiają się poprzez dźwięki, obrazy czy zapachy. Artystki zaangażowane w wystawę łączy zamiłowanie do multimedialności. Jakby jedno tworzywo nie wystarczało do oddania wielowymiarowej rzeczywistości. Poszukując punktów stycznych dla plastyki i literatury we wprowadzeniu do katalogu uczestniczki projektu deklarują: „To właśnie przecięcie dyskursów tekstu, obrazu oraz ciała staje się przedmiotem zainteresowania twórczyń biorących udział w wystawie”. Łączy je również podejście feministyczne rozumiane w twórczy sposób. Nie jest to walka z męską dominacją i próba wejścia w męskie role na zasadzie równości. Nie znajdziemy na wystawie pretensji czy poczucia wstydu. To próba podkreślenia odmienności kobiet jako artystek, które nie muszą rywalizować, ale z dumą podkreślają swoje atuty – radość i ból cielesności, wrażliwość, umiłowanie szczegółu, sensualność. To kobiety – artystki, matki, przyjaciółki, które głoszą pochwałę odwiecznej wspólnoty opartej na pamięci zapisanej w ciele.

Urszula Kluz-Knopek

Urszula Kluz-Knopek, Wędrujący pępek

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaSylwia Chutnik, Patrycja Dołowy, Julia Fiedorczuk, Magda Franczak, Urszula Kluz-Knopek , Katarzyna Zuzanna Krakowiak, Danka Milewska, Małgorzata Rejmer, Bianka Rolando
WystawaZapisane w ciele
MiejsceApteka Sztuki
Czas trwania6-27.02.2015
KuratorIzabela Kowalczyk
Strona internetowawww.aptekasztuki.eu
Indeks

Zobacz też