24.03.2016

Osobliwa koegzystencja. „Homo Spiritualis” Veroniki Holcovej

Osobliwa koegzystencja. „Homo Spiritualis” Veroniki Holcovej
"Homo spiritualis", widok wystawy

Homo Spiritualis, widok wystawy

Pokaz czeskiej malarki Veroniki Holcovej jest w pewnym sensie wystawą niemożliwą, łączy bowiem w sobie sprzeczności, i to na wielu różnych poziomach. Jadąc do Łodzi na wernisaż nie wiedziałem, czy mam spodziewać się grzecznej sztuki skrojonej pod turystów i przedsiębiorców, czy też wsobnego malarstwa okołoabstrakcyjnego nieczułego na kontekst miejsca, w jakim się znalazło. A kontekst jest tu ważny, bo przyzwyczaiwszy się do muzealno-galeryjnego – i przez to elitarnego – obiegu sztuki w Warszawie, da się chyba łatwo zapomnieć, że może ona funkcjonować w przestrzeniach zgoła innych niż powielane white cubes, na przykład… w hotelu. Spodziewam się, że ta informacja wywołała ciarki na plecach wszystkich wrażliwych na komercjalizację i trywializację sztuki; przyznaję, że sam dość strwożony przebiegałem wzrokiem lobby, w którym przedstawiciele międzynarodowego biznesu relaksowali się w otoczeniu obrazów Holcovej, nieraz wiszących bezpośrednio nad ich fotelami. Szybko jednak zauważyłem, że tak osobliwa koegzystencja tworzy działający system: publiczność wernisażu zlała się z gośćmi hotelu, prowadzono luźne small talki, a przy tym w samym opracowaniu wystawy nie dało się zauważyć nic kompromisowego, żadnego gestu wprowadzania w sztukę tych, którzy nie byliby z nią zaznajomieni, żadnych przymilnych ustępstw.

Veronika Holcová, Company, 2008

Veronika Holcová, Company, 2008

Wręcz przeciwnie, kuratorska interpretacja wystawy jest ambitna, miejscami pewnie nawet przeszarżowana, jednak na pewno imponująca. Dość powiedzieć, że w przemowie kuratorki, dr Agnieszki Wołodźko, znalazły się odniesienia i do posthumanizmu czy filozofii techniki, i Jonathana Crary’ego oraz krytyki kapitalizmu. Oczywiście, może od tego wszystkiego zakręcić się w głowie, ale cała ta intelektualna obudowa tylko potwierdza starania instytucji, która nie daje się zdyskredytować tak łatwo, jak niektórzy by tego chcieli. Zwłaszcza że, jak opowiadała Lucyna Sosnowska, spiritus movens działań Andel’s Artu, galeria inwestuje w sztukę niepodlizującą się ani poprzez prostą estetyką dekoracji, ani tematyczne płycizny.

Wystawa Homo Spiritualis te zapewnienia potwierdza, choć może nie na pierwszy rzut oka. Początkowo daje się bowiem zauważyć, że Holcová w swoich raczej imponujących formatach zdecydowanie objawia talent do złożonych i heterogenicznych abstrakcji niepozbawionych potencjału narracyjnego i – cóż – brzydkich lub kiczowatych elementów figuratywnych. Nawet jeśli trudno dostrzegalne, szczelnie otoczone masywami farb, elementy te wydają się pokracznie nieprzystające do monumentalnych, przypominających malarstwo materii fragmentów płócien. Jeśli jednak wziąć pod uwagę teoretyczne zaplecze sztuki Holcovej, propozycję odczytania jej malarstwa jako zapisku snu, hipnozy czy też marzenia, to przewijające się przez obrazy małe postaci ludzi i zwierząt przestają irytować. Jak sądzę, znajdują się one w obszarze plamki ślepej oka patrzącego na świat oniryczny. Reprezentują to, co porusza całą maszynerię surrealistycznie pojętej rzeczywistości, a co samo jednak jest zawsze najmniej widoczne, najtrudniej uchwytne dla pamięci.

Veronika Holcová, Hermit,   z cyklu "Echo of sun", 2009

Veronika Holcová, Hermit, z cyklu Echo of sun, 2009

Jednocześnie nie chodzi przecież – uspokajam i siebie, i czytelników – o prostą analogię z surrealizmem, nawet tym w interpretacji czechosłowackiej, do której Holcová mniej lub bardziej otwarcie się przyznaje. Ważne jest tu samo myślenie o świecie w sposób surrealistyczny, odzwyczajanie się od stabilnych sensów i pojęć, albo od twardych granic oddzielających postrzegający podmiot od postrzeganego przedmiotu. Oglądaniu obrazów na Homo Spiritualis może towarzyszyć kartkowanie Berlińskiego dzieciństwa Waltera Benjamina, ponieważ w obu przypadkach mamy do czynienia z próbą przywołania – a właściwie: kreacji – wizji czasów dzieciństwa, w których obraz rzeczy nie przywoływał automatycznie słowa ją określającego, a rzeczywistość była nieprzeniknioną i pulsującą gęstwiną istniejącą na przekór uporządkowanemu światu konwencjonalnego języka.

Poza tym prace Holcovej są chyba mniej tradycyjne, niż mogłoby się wydawać. Co prawda używa bardzo konwencjonalnego medium, ale udaje się jej przez nie wyrazić coś więcej niż sam oniryczny temat dzieł. Wizualna atrakcyjność obrazów polega w tym przypadku na prowadzeniu dialogu z innymi mediami. Mamy do czynienia z malarstwem imitującym rysunek, czasem tkaninę, a nawet zniszczoną taśmę filmową. Takie zabiegi wydają się ubogacać możliwość odczytań prac, które w istocie są bardzo transmedialne, pozostając jednak nadal wiernymi malarstwu. Nie ma tu mowy o obrazie jako oknie na świat, przezroczystym przekaźniku zepchniętym na granice widzialności; Holcová rzadko tworzy w swoich pracach iluzję głębi, a nawet jeśli, to zawsze jest to głębia rażąca swoją umownością, zwracająca uwagę na sam proces pracy nad obrazem – a to chyba jest o wiele ciekawsze, nawet jeśli mówimy o nadrealnych światach snu.

"Homo spiritualis" Veroniki Holcovej, widok wystawy

Homo Spiritualis, widok wystawy

"Homo spiritualis" Veroniki Holcovej, widok wystawy

Homo Spiritualis, widok wystawy

Wreszcie Homo Spiritualis nie jest – jak się obawiałem, jadąc do Łodzi – wystawą eskapistyczną. Na pewno nie porusza bezpośrednio aktualnych problemów politycznych, niemniej, jak słusznie wskazuje kuratorka wystawy, pokazuje inne oblicze kruszącego się, choć podobno nienaruszalnego, porządku demokracji liberalnej i kapitalizmu. Hegemoniczne korporacje kontrolują już nie tylko metody naszej pracy, ale też sposoby spędzania wolnego czasu, a nawet – nasze marzenia. Brzmi to może górnolotnie, ale wystarczy z uwagą prześledzić przefiltrowane przez historię naszej aktywności w sieci reklamy na portalach społecznościowych, aby się o tym przekonać.

Chociaż zajmowanie się snami i duchowością w sztuce jest trudne i przynosi najczęściej niepełne rezultaty, to ostrość widzenia Holcovej jest na tyle wyraźna, że potrafi ona dostrzec, że sny i marzenia nie są rzeczywistością równoległą. Stanowią one rezultat podejmowania zwykłych aktywności, są efektem życia w świecie technologii i medialnego chaosu. W swojej tradycyjnej czy, jak może się wydawać, skonwencjonalizowanej twórczości artystka niepostrzeżenie dociera zatem do samej istoty współczesnej sztuki zaangażowanej.

Veronika Holcová, The Gate, Landscape with Soul

Veronika Holcová, The Gate, Landscape with Soul

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Artystka / ArtystaVeronika Holcová
WystawaHomo Spiritualis
MiejsceAndel's Hotel Łódź
Czas trwania04.03 - 10.04.2016
Kuratorka / KuratorAgnieszka Wołodźko
Strona internetowaandelsart.com
Indeks

Zobacz też