25.04.2016

Medytacja w ruchu. Agnieszka Lasota w Księgarnia/Wystawa

Agnieszka Gratza
Medytacja w ruchu. Agnieszka Lasota w Księgarnia/Wystawa
Agnieszka Lasota, The Gathering of the Rapt, widok wystawy

The Gathering of the Rapt, widok wystawy

Co łączy ze sobą Wiedeńczyka praktykującego tradycyjne łucznictwo japońskie (kyūdō), Amerykanina o hinduskich korzeniach, który jest wyznawcą Georgija Gurdżijewa, polską artystkę przebywającą na ajurwedyjskiej kuracji w Indiach i grupowe, ekstatyczne uniesienia chrześcijan w kościele w Nairobi?

Dla Agnieszki Lasoty, autorki filmów prezentowanych na wystawie The Gathering of The Rapt, te postaci i wydarzenia ilustrują sytuację współczesnej wiary i religii. Obecnie bowiem zarówno jednostki, jak i całe społeczności oddają się praktykom religijnym i przyjmują systemy wierzeń bardzo odległe od własnych korzeni i kultur, adaptując je do własnych potrzeb.

Agnieszka Lasota, The Gathering of the Rapt, widok wystawy

The Gathering of the Rapt, widok wystawy

Kiedyś pewna mistyczka powiedziała artystce, że medytuje w ruchu. „Medytacja w ruchu” wydaje się trafnym określeniem dla metody twórczej Lasoty, podróż bowiem, zdaniem artystki, podobnie jak medytacja, uwalnia umysł i kreatywność. Większość filmów Lasoty, w tym również sześć pokazanych w krakowskiej galerii Księgarnia/Wystawa, powstało w podroży, niemal wyłącznie przy użyciu aparatu w telefonie komórkowym lub sportowej kamery GoPro. Proste środki sprawiają, że filmy mają w sobie pewną surowość i przypominają szkicownik, wideodziennik. Lasota nie koncentruje się na aspektach warsztatowych, zależy jej natomiast na uchwyceniu chwili: szczególnego momentu magicznego rytuału, egzorcyzmu czy innego wyjątkowego zdarzenia, którego jest świadkiem. Obecność artystki jest dodatkowym czynnikiem spajającym te tak różne obrazy. „Każdy fragment jest moim własnym przeżyciem, jest moją próbą wejścia i doświadczenia rytuału i praktyki duchowej”, mówi.

Agnieszka Lasota, The Gathering of the Rapt, widok wystawy

The Gathering of the Rapt, widok wystawy

Przedstawienie podroży momentami staje się symbolem wewnętrznej odnowy i transformacji. Nawiązujący do konwencji filmu drogi I give all, I never had (2015) pokazuje sceny z podroży samochodem przez pustynię Mojave w południowo-wschodniej Kalifornii. Za kierownicą siedzi Sameer Reddy, uczeń grupy Gurdżijewa. Podczas podróży do samotni w środku pustynnego krajobrazu w Joshua Tree w Kaliforni Sameer wykłada artystce poglądy ormiańskiego mistyka. Staje się jej przewodnikiem duchowym. Zmieniającym się za oknem samochodu obrazom towarzyszy muzyka z radia i dźwięki nawigacji GPS. Jako widzowie nie mamy możliwości zobaczenia kierowcy – w żadnym ujęciu nie widzimy jego twarzy. Czasem kamera pokazuje go od tyłu, momentami widzimy jego ręce na kierownicy. Akcja filmu nie jest szczególnie dynamiczna, pozornie nie dzieje się wiele, ale jednak coś znacząco się zmienia. Być może wykładane przez Sameera poglądy Gurdżijewa zmienią sposób postrzegania rzeczywistości przez artystkę? Nie mamy pewności, ale możemy się domyślać. Lasota obrazuje domniemaną przemianę bohaterki filmu, ingerując w obraz przez wprowadzenie inwersji barw. Obraz pustyni zmienia się i staje negatywem.

W kontraście do pustynnego krajobrazu z filmu I give all, I never had dwukanałowe wideo I never follow the sun (2015) pokazuje indyjską Keralę w czasie pory monsunowej. Oglądamy wzgórza pokryte bujną roślinnością, palmy i wszechobecną wodę; wszystko zdaje się płynne i połyskujące od wilgoci. Poza wodą wilgotny i wszechobecny wydaje się w tym filmie także olej wcierany przez dwie terapeutki w ciało i włosy Lasoty – to ajurwedyjska terapia przepisana przez miejscowego lekarza na cielesne przebudzenie. Inne fragmenty filmu pokazują kolejną podróż samochodową, tym razem do Kanyakumari na południowym krańcu Indii. Sceny z pobliskiej świątyni Suchindram, słynącej z erotycznych płaskorzeźb, są symbolicznym zakończeniem trzytygodniowej przebudzającej terapii, której poddała się artystka. Niepokój i lęk towarzyszący nieznanym i obcym rytuałom został w filmie podkreślony przez ścieżkę dźwiękową, którą na jego potrzeby stworzyła Pam Aronof.

Agnieszka Lasota, The Gathering of the Rapt, widok wystawy

The Gathering of the Rapt, widok wystawy

Aby nakręcić I really wanted to see you (2015), Lasota odwiedziła ponad 15 chrześcijańskich kościołów w Mathare, slumsach Nairobi, i sfilmowała ekstatyczne uniesienia wiernych, momentami graniczące z szałem. Chcąc ujednolicić różnorodne ujęcia i jednocześnie pokazać kwintesencję ekstazy, Lasota zamieniła barwne obrazy w czarno-białe i zmontowała je w sekwencji lustrzanego odbicia – w którym religijny szał narasta, po czym opada – zapisanej w ciągłym zapętleniu. Zupełnie inny jest film Kyudo (2015), na który składają się obrazy z dwóch nieruchomych kamer, całkowicie pozbawiony przez artystkę dźwięku. Dopełnieniem obrazu staje się nałożona nań geometryczna siatka. Podkreśla ona precyzję ruchów łuczników i rygor, któremu poddaje się ciało wytrenowane wieloletnią praktyką kyūdō.

W filmach RitualCeremony z 2016 roku widzimy artystkę konfrontującą się z przeżyciami uczestników różnych praktyk i obrządków religijnych, zarówno tych geograficznie odległych od Polski, jak i tutejszych, lokalnych. Pomimo różnicy długości (Ritual jest prawie trzy razy dłuższy niż Ceremony), oba filmy wykazują pokrewieństwo – zawierają przeplatające się obrazy z Polski i Kenii. W obu również pojawiają się znaczące symbole religijne, nawiązujące do Oka Opatrzności w Ritual i Serca Chrystusa w Ceremony.

Agnieszka Lasota, The Gathering of the Rapt, widok wystawy

The Gathering of the Rapt, widok wystawy

Tytułowy rytuał to eufemizm na określenie egzorcyzmu i obrzędów odpędzających zło, temat tabu, który artystka badała, poprzedziwszy film licznymi wywiadami. W Ceremony najbardziej uderza ujednolicona warstwa wizualna, w której Lasota, budując obraz z obróconych pionowo ujęć mszy, zmontowanych w lustrzanym odbiciu, zestawia ze sobą dwie odległe ceremonie – jedną z kościoła lefebrystów pod Warszawą, drugą z Legionu Marii, sekty bardzo popularnej w Afryce Środkowej. Obraz przywołuje skojarzenia z talią kart. Ten rodzaj arogancji w traktowaniu tematu ma na celu ukazanie nieoczywistych podobieństw między obydwoma rytuałami przy jednoczesnym odwróceniu uwagi widza od detali, które mogłyby ją rozpraszać.

Lasota już w swoich poprzednich pracach – takich jak FaceBlock, gdzie badała granicę między rzeczywistością cyfrową a światem fizycznym, czy Common Dream, w którym analizowała atmosferę dzisiejszych czasów, wręcz danej chwili, czy wreszcie w Who Loves the Sun, w którym studiowała pozawerbalny przekaz energetyczny i jego realny wpływ na rzeczywistość – stosowała technikę zacierania detalu na rzecz szerszego planu. Raczej wskazywała pola swoich zainteresowań niż przedstawiała gotowe refleksje czy rozwiązania. Jej prace zachęcały do dialogu lub uczestnictwa. Lasota unika definitywnych ocen i sądów, jej sztuka pozostaje otwarta na interpretacje.

Agnieszka Lasota, The Gathering of the Rapt, widok wystawy

The Gathering of the Rapt, widok wystawy

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaAgnieszka Lasota
WystawaThe Gathering of the Rapt
MiejsceKsięgarnia / Wystawa
Czas trwania01.04-15.04.2016
KuratorPaulina Ołowska
Strona internetowawww.ksiegarniawystawa.pl
Indeks

Zobacz też