18.08.2016

„Mama” – krótki kurs budowania świata

„Mama” – krótki kurs budowania świata
Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Wiosną 2016 dostałem kilka mms-ów od Pawła Althamera. Była to seria zdjęć, zrobionych gdzieś na tyłach bródnowskich delikatesów: jakieś kamyki, kałuże, śmieci, patyczki, kapsle. Takie obsikane miejsca, na które nie zwraca się zwykle uwagi, przechodzi mimo, nie zawiesza wzroku. Ale też miejsca z dzieciństwa, kiedy budowano blokowiska i kiedy wystarczyło pójść kawałek przed siebie i już było się na łące albo na polu. I kiedy okazywało się też, że te łąki i pola są właściwie stalkerowskie: pomiędzy kałużami leżą skamieniałe fragmenty cementu, opony, dziwny plastik, guma. Świat po katastrofie albo świat czekający na apokalipsę. Dzieciństwo w PRL-u. Dzieciństwo Althamera. No i moje też.

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Wśród historyków sztuki pojawia się często opinia, że międzynarodowa kariera Pawła Althamera zaczęła się od jego pierwszej berlińskiej wystawy w galerii neugerriemschneider. Wtedy właśnie świat sztuki zachwycił się transformacją, jakiej dokonał nieznany jeszcze szerzej polski artysta – z białej, sterylnej i przewidywalnej przestrzeni galerii wydobył jej drugie dno, alternatywną wersję historii, stworzył miejsce wyglądające jakby było zagospodarowane przez bezdomnych, zaskłotowane, zapomniane, niczyje. Nikt nie traktował tego profetycznie, dla większości – a był rok 2003 – działania Althamera były grą, grą z rozwijającym się szybko Berlinem, neoliberalizmem, agresywną polityką prywatnych galerii, brutalną gentryfikacją dzielnicy Mitte. Wtedy wszyscy wierzyli – lub przynajmniej udawali, że wierzą, że rzeczywistość kryzysu nigdy nie nadejdzie. Apokalipsa miała być już tylko historią, a czterej jeźdźcy zniknęli bezpowrotnie za horyzontem. Oczywiście, mylili się. Jak zwykle.

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Trzynaście lat później Althamer powrócił do Berlina, do tego samego miejsca, w którym zaczynał.  Mms-y z Bródna określały ogólną ramę wystawy, którą chciał zrobić: odtworzyć świat dzieciństwa, fantazmat tego świata i umieścić w nim swój aktualny autoportret – ze wszystkimi kontekstami, jakie z takiej konfiguracji mogły wynikać. Wybrał tradycyjną technikę: zdjętą z własnego ciała formę postanowił powielić w glinie i następnie wypalić. W sensie rzemiosła – był to manifestacyjny powrót do technik, które nie tylko są trudne, ale również wymagają bardzo specyficznej wiedzy. W sensie znaczeniowym – było to sięgnięcie do źródeł – ceramika jest jedną z najstarszych rzeźbiarskich zabaw znanych ludzkości.

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

W czasach kiedy można wydrukować siebie z drukarki 3d, sfilmować, zmultiplikować na przeróżne sposoby – wypalona glina jest czymś na granicy prowokacji. Zwłaszcza gdy za ścianą neugerriemschneider dzieje się 9. Berlin Biennale, i to dzieje się w większości na ekranach. Althamer oczywiście nie wiedział o tym i nie było to celowe działanie, chciał cofnąć się do początków własnej historii i być może zaczarować rzeczywistość. Wystawę postanowił nazwać Mama.

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Większość recenzentów umieściła ją później w kontekście biennale, cyfrowej rzeczywistości, post-internetu itd. Ale Althamer nie miał o tym pojęcia. Po prostu szukał języka, żeby opowiedzieć o sobie i świecie. Szukał korzeni. Właściwie szukaliśmy ich wspólnie: on i zaproszeni do współpracy przyjaciele – Krzysiek Visconti, Bruno Althamer (syn Pawła), Janek Modzelewski (syn Jarka), ja… Włóczyliśmy się po Berlinie, pijąc piwo i paląc jointy, szukaliśmy miejskich pustkowi, wastelandu w środku metropolii; zaglądając do opuszczonych i zapomnianych miejsc i zbierając patyki, kamyki, śmieci. Wspólnie tworzyliśmy mapę tych miejsc: niewidzialnych, a jednocześnie dotkliwie namacalnych. Wystarczy bowiem zamiast do supermarketu pójść na jego tyły, nad rzekę, do starej fabryki albo garażu. Albo zajrzeć nad ranem do nieczynnego o tej porze zakładu fryzjerskiego i zobaczyć wypuszczone z klatek kanarki, fruwające pomiędzy suszarkami, lustrami i fryzjerskimi fotelami – tak właśnie powstał plan, żeby w przestrzeni wystawy pojawiły się również żywe ptaki.

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Dostaliśmy cztery tony ziemi. Czarnej, szarej i takiej porozbiórkowej, z kamykami i kawałkami cegieł. I tonę gliny, żółtej, intensywnie żółtej. I zaczęliśmy tworzyć świat – mieszając najpierw ziemie w różnych proporcjach, żeby uzyskać fakturę i kolor pasujący do wizji Pawła. Z Görlitzer Park przywieźliśmy konary drzew, które za pomocą sznurka i gliny można było łączyć w dowolne konfiguracje. Na niedzielnym flohmarkcie zdobyliśmy kilkadziesiąt modeli niemieckich czołgów – od tych starych, nazistowskich po najnowsze wojenne wynalazki Bundeswehry. Znaleźliśmy starą kamerę 8mm i połamanego iPhona 5s. Nabyliśmy – legalnie i nie – kilkadziesiąt kaktusów, w większości sukulentów, w tym peyotl. Ktoś z przyjaciół przyniósł czaszkę mamuta. Udało się także kupić trzynaście okazów szarańczy, żywych, przeznaczonych do karmienia węży. I te wszystkie rzeczy znalezione w czasie wypraw – niby śmieci, a jednak bezcenne – kapsel od fritz-koli, potłuczoną ceramikę z warszawskiego Podgrodzia, sznurek z Neukölnn, rzemyczek z Syrii, kawałek buta z rzeki umieściliśmy na wystawie. Przedmioty, które zostały zakopane, przetworzone, ukryte, a których większość odwiedzających wystawę nawet nie zauważyła. Zresztą nie miałoby to dla nich znaczenia. Ale miało dla Althamera – jego wizja była zbyt holistyczna, by dało się ją pokazać. Odwiedzenie wystawy mogło być bowiem – w zamyśle – grą. Każdy przecież zauważał rzeźbę, ptaki nad głowami, przedmioty wkopane w ziemię. Ale dopiero próba połączenia ich w całość, odczytanie kodu, odkrycie języka pozwalało przeskoczyć na kolejny poziom.

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

I kiedy to wszystko się już poukładało, pokonfigurowało i zaczęło ze sobą rozmawiać, wpuściliśmy ptaki. A potem ludzi.

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

Paweł Althamer, Mama, widok wystawy

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaPaweł Althamer
WystawaMama
Miejscegaleria neugerriemschneider, Berlin
Czas trwania04.06-30.07.2016
Strona internetowawww.neugerriemschneider.com
Indeks

Zobacz też