28.01.2022

Pikselowa transformacja. „8 bitów sztuki” w BWA Tarnów

Janek Owczarek
widok wystawy „8 bitów sztuki”, fot. Przemysław Sroka
Pikselowa transformacja. „8 bitów sztuki” w BWA Tarnów
widok wystawy „8 bitów sztuki”, fot. Przemysław Sroka
O ile postać oraz wizjonerskie projekty Dagaramy są obecne w świecie sztuki już od dekady, o tyle (użyjmy tego niefortunnego określenia) cyfrowa twórczość artystyczna związana z grami komputerowymi funkcjonuje w wąskiej, często fanowskiej niszy, sporadycznie przyciągając zainteresowanie polskiego świata sztuki.

Organizowany corocznie w Tarnowie festiwal sztuki Artfest, w przeciwieństwie do być może bardziej rozpoznawalnych tego typu wydarzeń, nie koncentruje się na jednej dużej, blockbusterowej wystawie kuratorskiej. Śledząc program z ostatnich lat natrafimy na szereg koncertów, spotkań literackich, warsztatów, zajęć ruchowych, wykładów oraz spacerów, czyli standardów pośród programów publicznych instytucji kultury. Niektóre z nich to sezonowe importy z innych miast, ale trzeba przyznać, że Artfest dużo uwagi poświęca lokalnemu kontekstowi.

Podczas tegorocznej edycji w tarnowskim BWA publiczność mogła zapoznać się między innymi z dwiema propozycjami tego typu: ekspozycją rysunków urodzonego w Tarnowie futurystycznego architekta Jana Głuszaka Dagaramy oraz wystawą 8 bitów sztuki przygotowaną przez programistę i twórcę gier komputerowych Tomasza Boksę, opowiadającą o lokalnej demoscenie i raczkującym polskim gamedevie z przełomu lat 80. i 90. XX wieku.

O ile postać oraz wizjonerskie projekty Dagaramy są obecne w świecie sztuki już od dekady (publikacje i projekty wystawiennicze z lat 2010-2012, m.in. w Okręgowym Muzeum w Tarnowie, Muzeum Architektury we Wrocławiu czy warszawskim Studiu Awangardy), o tyle (użyjmy tego niefortunnego określenia) cyfrowa twórczość artystyczna związana z grami komputerowymi funkcjonuje w wąskiej, często fanowskiej niszy, sporadycznie przyciągając zainteresowanie polskiego świata sztuki. Tym bardziej cieszy otwartość tarnowskiej instytucji – wcześniej goszczącej między innymi ogólnopolski finał turnieju Tekken Art Tournament – na włączanie tego typu projektów do własnego programu. Oczywiście musi w tym miejscu wybrzmieć sakramentalne pytanie: jaki to ma w ogóle związek ze sztuką? Od razu odpowiem, że niewielki. Bardziej zasadne wydaje się zapytać – czy coś w tym złego?

Tekken Art Tournament 2019. Bo liczy się sport i dobra zabawa O ogólnopolskim turnieju artystycznym Tekken Art Tournament pisze Janek Owczarek CZYTAJ!

Wystawa zajmuje jedną przestronną salę galerii. Została skomponowana w prosty, wyważony sposób – można powiedzieć, że typowy dla prezentacji obiektów, zjawisk i tematów z obszaru gier wideo. Mamy więc okalające przestrzeń wydruki stylizowane na pulpit Windowsa 95 z charakterystycznym turkusowym tłem i szarymi okienkami komunikatów zawierającymi rys historyczny oraz branżowe objaśnienia i ciekawostki. Wizualnie wypadają raczej infantylne, ale wspólnie tworzą tematyczną, technologiczną i czasową ramę 8 bitów sztuki, jak się okazuje – wcale nie taką oczywistą.

W ogóle cała wystawa sprawia wrażenie bardzo dobrze zoptymalizowanej pod widza, z zastosowaniem – pozostając przy języku z gier – defaultowych ustawień kuratorskich.

Na wystawie pojawiają się również umieszczone w gablotach archiwalia w postaci fotografii, druków okolicznościowych oraz artykułów z gazet. Koncentrują się na kółku komputerowym działającym w latach 90. w tarnowskim Pałacu Młodzieży i organizowanych tam imprezach-konkursach typu demoparty, podczas których uczestnicy (posługujący się świetnymi pseudonimami w stylu „Święty”, „Ramzes”, „Sony” czy „Maestro”) popisywali się swoimi programistycznymi i artystycznymi skillami wyciskając z 8 bitowych komputerów ZX Spectrum, Atari czy Commodore ostatnie technologiczne soki. Efekty ich pracy możemy oglądać w postaci wyświetlanych z projektora pikselowych audiowizualnych scenek oraz obrazków na komputerze. Nie ma ich zbyt wiele, dlatego dobrze, że zostały połączone z wyselekcjonowaną playlistą 8-bitowej muzyki, w skład której wchodzą osobne kompozycje, intra oraz soundtracki z gier. W ogóle cała wystawa sprawia wrażenie bardzo dobrze zoptymalizowanej pod widza, z zastosowaniem – pozostając przy języku z gier – defaultowych ustawień kuratorskich. Nie ma żadnych dominujących punktów ani przytłaczających architektonicznych rozpraszaczy, poszczególne moduły zostały narracyjnie płynnie się ze sobą połączone zachęcając do dowolności w zwiedzaniu.

Wracając do demoscenowych imprez, należy zaznaczyć, że lokalne środowisko z Tarnowa nie było pod tym względem wyjątkowe – podobne wydarzenia odbywały się wtedy (i nadal odbywają) w całej Polsce. 8 bitów sztuki z pewnością nie dąży do szczegółowego omówienia całej ówczesnej sceny, mocno trzymając się lokalnego kontekstu. Przejawia się to także w wyborze gier, które zdecydowano się zaprezentować na wystawie. Oprócz wzmianek o pierwszych poważnych rodzimych produkcjach, będących czymś więcej niż przykładowy Snake, w stylu tekstowych gier przygodowych takich jak Puszka Pandory (1986), Smok Wawelski (1987) czy Mózgprocesor (1989) – dużo miejsca poświęcono działalności chyba najsłynniejszego producenta gier tamtych lat, czyli założonego w 1989 roku w Rzeszowie LK Avalon, twórców między innymi takich hitów jak logiczno-zręcznościowa produkcja Robbo (1989), zdaniem wielu dystansująca pod względem rozgrywki swój amerykański pierwowzór Boulder Dash (1984), czy platformówka Fred (1990), bazująca na ideach i rozwiązaniach, które za chwile odniosły ogromny sukces w krajach zachodnich w postaci na przykład Prehistorika (1992).

Niektóre z tych produkcji, jak również sporo zagranicznych, możemy oglądać na wystawie w wersji “pudełkowej” co w zasadzie oznacza kasetę magnetofonową lub dyskietkę ze specjalnie zaprojektowaną okładką. Przypominam, że znajdujemy się w czasach kiedy królami domowego grania były platformy takie jak Atari 65XE i Commodore 64, warto zaznaczyć, że już wtedy przestarzałe – dość powiedzieć, że w tym samym czasie debiutują na świecie 16-bitowe konsole SNES i Sega Genesis. Zalew polskich giełd i bazarów kartridżami „168 w 1” oraz kultowym Pegasusem (który przecież był podróbką sprzętu z 1983 roku…) miał dopiero nadejść, nie wspominając o graniu pecetowym.

W ogóle cała wystawa sprawia wrażenie bardzo dobrze zoptymalizowanej pod widza, z zastosowaniem – pozostając przy języku z gier – defaultowych ustawień kuratorskich.
widok wystawy „8 bitów sztuki”, fot. Przemysław Sroka
widok wystawy „8 bitów sztuki”, fot. Przemysław Sroka
widok wystawy „8 bitów sztuki”, fot. Przemysław Sroka
widok wystawy „8 bitów sztuki”, fot. Przemysław Sroka
widok wystawy „8 bitów sztuki”, fot. Przemysław Sroka
widok wystawy „8 bitów sztuki”, fot. Przemysław Sroka
widok wystawy „8 bitów sztuki”, fot. Przemysław Sroka
widok wystawy „8 bitów sztuki”, fot. Przemysław Sroka

Patrzenie na okładki gier sprzed ponad 30 lat cieszy. Uderzająca jest różnorodność wykorzystywanych estetyk – od realistycznych, przez komiksowo-ekspresyjne, po flat design. Nadrzędnym celem było dawać po oczach, a przy okazji przybliżać odbiorcy specyfikę danego tytułu, najczęściej po prostu ukazując głównego bohatera lub bohaterkę. I chociaż jest to schemat obecny również we współczesnych produkcjach, nie ulega wątpliwości, że stare projekty – pomimo często domorosłego charakteru – wypadają dużo mniej generycznie. Szkoda, że w kwestii selekcji materiałów nie zdecydowano się na utrzymanie jednego porządku historycznego. Część gier, będących współczesnymi reedycjami, aż błyszczy nowością (zresztą podobnie jak niektóre reprinty starej prasy komputerowej zebranej w osobnym kąciku). To szczegół, ale na moment wybija z poczucia, że oglądamy wystawę historyczną, a nie wydarzenie kolekcjonersko-fanowskie.

W centralnej części wystawy wyodrębniono proste, skonstruowane ze szkolnych ławek oraz komputerów i konsol stanowiska do gry. Początkowo ten pomysł wydawał mi się wysilony; zagrać w stare Mario na Pegasusie, wielka atrakcja… A jednak, sens tkwi właśnie w tym. Pomijając fakt, że mamy do czynienia ze sprzętem, z perspektywy czasu technologicznego, archaicznym, dopiero możliwość bezpośredniego zderzenia się z growymi klasykami sprzed dziesięcioleci, w stylu River Raid (1982) uświadamia, dlaczego niektórzy w ogóle myślą o wczesnych grach komputerowych i związanej z nimi twórczości demoscenowej w kategoriach artystycznych. Okazuje się, że to produkcje z zasady wymagające i sprawiedliwe, z rozgrywką opierającą się na zastosowaniu kilku surowych lecz satysfakcjonujących mechanik, często wynikających z twórczego obchodzenia sprzętowych ograniczeń. Brzmi znajomo? Podmieniając kilka słów otrzymamy opis całkiem udanego dzieła sztuki. I chociaż traktowanie gier wideo jako osobnych dzieł sztuki wespół z kupowaniem ich do muzealnych kolekcji uważam za jałowe podejście, to nie można zaprzeczyć, że stylistycznych, narracyjnych czy poetyckich punktów wspólnych pomiędzy grami wideo a twórczością artystyczną może być więcej niż się wydaje.

8 bitów sztuki sugeruje bardzo małą ilość danych i paradoksalnie jedyne, czego na tej wystawie zabrakło, to właśnie sztuki – przynajmniej takiej, którą ogląda się w muzeach i galeriach i którą się handluje.

Na zakończenie trzeba przyznać, że wystawa w BWA Tarnów bardzo dobrze wpisuje się w szeroko pojęte zjawisko retro gamingu, i nie mam tutaj na myśli wyłącznie nostalgicznego wzdychania, kolekcjonowania i ogrywania na nowo gier z dzieciństwa. W branży growej od kilku lat panuje moda na remaki (odświeżanie przestarzałych technicznie i rozgrywkowo gier) oraz produkowanie zupełnie nowych, często bardzo rozbudowanych, pixelartowych platformówek czy FPS-ów bazujących na sprite’ach – dawnej technologii pozwalającej na imitowanie w grach 2D trzeciego wymiaru. Powstają inicjatywy typu Warszawskiego Muzeum Komputerów i Gier, a na youtubie dużą popularnością cieszą się filmy typu demake, czyli specjalne postarzanie współczesnych hitów na wzór produkcji z pierwszego PlayStation. Oprócz tego, wystawa dokłada kolejny mały element do układanki zatytułowanej „polska transformacja ustrojowa” wykraczając poza utarty obrazek Polski jako królestwa wyłącznie Pegasusa.

Cyfrowe święto po 20 latach, czyli Cyfroteka 2020 (z notatek kuratora) O festiwalu Cyfroteka i sztuce (około) cyfrowej pisze Marcelo Zamenhoff CZYTAJ!

8 bitów sztuki sugeruje bardzo małą ilość danych i paradoksalnie jedyne, czego na tej wystawie zabrakło, to właśnie sztuki – przynajmniej takiej, którą ogląda się w muzeach i galeriach i którą się handluje. Trudno wyobrazić sobie jakiś nowy szturm demoscenowych dzieł z Atari przez artystyczne instytucje. Cokolwiek by o nich sądzić, pozostaną przede wszystkim znakiem swoich czasów. Na wystawie w BWA zostały zaprezentowane bardzo rzetelnie, w logicznych kontekstach. Wciąż czekam, na moment kiedy tymi kontekstami staną się również prace z obszaru sztuk wizualnych.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Wystawa8 bitów sztuki
MiejsceBWA Tarnów
Czas trwania10.12.2021–30.01.2022
Kuratorka / KuratorTomasz Boksa
FotografiePrzemysław Sroka
Strona internetowawww.bwa.tarnow.pl/1,1040,wystawy,8-bitow-sztuki-.html
Indeks

Zobacz też