18.03.2022

„(nie)dokładnie”, Elżbiety Jabłońskiej w Galerii Miejskiej BWA w Bydgoszczy

Anna Pajęcka
Tekst opublikowany w magazynie Szum 35/2021
„Elżbieta Jabłońska. (nie)dokładnie”, Galeria Miejska BWA w Bydgoszczy, widok wystawy
„(nie)dokładnie”, Elżbiety Jabłońskiej w Galerii Miejskiej BWA w Bydgoszczy
„Elżbieta Jabłońska. (nie)dokładnie”, Galeria Miejska BWA w Bydgoszczy, widok wystawy
Elżbieta Jabłońska wnikliwie patrzy na codzienność. I ta wnikliwość pozwala jej na powtarzalność i konsekwencję w używaniu własnej twórczości wielokrotnie.

Z Kozielca, gdzie mieszka Elżbieta Jabłońska, do Bydgoszczy jest 25 kilometrów. Próbuję sobie wyobrazić tę drogę, artystkę jadącą na montaż wystawy: co wychwytuje? Jak przepracuje ten czas, co wymyśli, czy jest produktywna? Tak bardzo nie pasuje do niej to słowo. Jabłońska to artystka przetwarzania, przekładania z kontekstu w kontekst. Nie produkowania bez sensu, lecz pokazywania prac znowu i znowu. Konsekwentnie eksploatuje swoje idee, czasem pozostawiając treść i dodając nowe formy. Zastanawiam się nawet, czy jej się to nie nudzi. Ale przecież nuda jest super. O Elżbiecie Jabłońskiej myślę jako analityczce albo poetce rozbrajającej codzienność, skupionej na szczególe trwania, która z przedmiotu użytkowego potrafi zrobić obiekt, a codzienny rytuał przekuć we wspólnotę.

„a wszystko co istnieje jest miłością” Elżbiety Jabłońskiej w Galerii EL Dokumentacja wystawy Elżbiety Jabłońskiej w Galerii EL CZYTAJ!

W BWA Bydgoszcz po schodach idę na pięterko. Wchodzę, jest jeszcze pusto, zaraz zanurzę się w świat znaków i symboli, ale najpierw dostrzegam widoczny z daleka neon z hasłem: „a wszystko co istnieje jest nicością (miłością)”. Zdanie, które artystka znalazła w notatniku kilkuletniego wówczas syna, Antoniego: „Nicość jest wszystkim czego nie ma, a wszystko co istnieje jest nicością (…)” równie dobrze mogłoby być przedłużeniem frazy wiersza Emily Dickinson: Miłość jest wszystkim, co istnieje. Neon koresponduje z założeniem wystawy opierającej się na pamięci, mieszaniu się i wzajemnym wpływaniu na siebie przeszłości i przyszłości. Jeśli wszystko, co istnieje, jest nicością, to co właściwie oglądamy na wystawie w bydgoskiej galerii? Nicość prowadzi dalej, ku drewnianej, monumentalnej konstrukcji, wypełniającej całą ścianę. Jak pokazać nic? Poprzez szukanie przezroczystości między drewnianymi ściankami, w trudności z odczytaniem słów, na które się składają – na pierwszy rzut oka w nic, czyli w żaden sens. Trzeba cofnąć się pod ścianę, żeby objąć konstrukcję spojrzeniem. To pozwala poczuć, ile znaczy perspektywa dla dobrej komunikacji. To ostatnie słowo definiuje, moim zdaniem, całą wystawę. Jest też fotografia, tam już widać wyraźniej. Swoją drogą, to ciekawe zderzenie obiektu z jego rejestracją. Do instalacji podchodzę blisko i koncentruję się na prześwitach, przezroczystościach, o których Marek Bieńczyk w swoich esejach pisał, że „są tęsknotą naszej wyobraźni”. Nicość – samotność, nuda, paraliż. U Jabłońskiej nicość jest jednak szansą, przestrzenią do wypełnienia, możliwością zatrzymania się. Miejscem na długie oglądanie, a w perspektywie – długie trwanie, powolność. Nie ma u Jabłońskiej apokaliptycznego poczucia końca, pędu, mimo że jej sztuka jest w dużej mierze o znikaniu i nicości (jak w tytułach wystaw w szczecińskiej TRAFO albo gdańskim CSW Łaźnia), to jest to nicość afirmatywna – szansa na rozpłynięcie, ale z możliwością powrotu.

„Elżbieta Jabłońska. (nie)dokładnie”, Galeria Miejska BWA w Bydgoszczy, widok wystawy
„Elżbieta Jabłońska. (nie)dokładnie”, Galeria Miejska BWA w Bydgoszczy, widok wystawy
„Elżbieta Jabłońska. (nie)dokładnie”, Galeria Miejska BWA w Bydgoszczy, widok wystawy
„Elżbieta Jabłońska. (nie)dokładnie”, Galeria Miejska BWA w Bydgoszczy, widok wystawy

Odpoczynek – albo oddech – jest też zresztą doświadczeniem widzki podczas oglądania bydgoskiej wystawy. Duża przestrzeń piętra pozwala pracom się rozpychać, dla każdej miejsca jest wystarczająco, a jednocześnie da się wszystkie naraz objąć spojrzeniem, skleić je w narrację, chociaż lepiej pasuje tu słowo „poetyka”. Bo słowa dominują nad przestrzenią. Na ziemi leży praca, którą artystka przygotowała wraz z Yuriyem Bileyem na trzecią odsłonę projektu ZŁOTY KIOSK: wygląda trochę jak zdarte plakaty porzucone po wydarzeniach, które zapowiadały; trochę jak pozostawione transparenty, a na nich hasła: „Zaufaj życiu, ono jest mądrzejsze, niż ci się zdaje”, „Szczęśliwi nauczyciele zmieniają świat”, „Słonko świeci, wszyscy umrzemy”. Obiegowe treści, dość kiczowate sentencje z memów lub grup na Facebooku (niektóre aż się proszą o wklejenie w obrazek z zachodzącym słońcem), ale i życzenia, są efektem pracy Elżbiety Jabłońskiej z wrocławską publicznością, stanowią tytułowe „przesłanie” – mieszanie się intencji i języków. Ślad po obecności widzki lub widza. Swoje złote myśli można zapisać w zeszycie znajdującym się na wystawie. Ciekawe, gdzie i w jakiej konfiguracji zobaczy się je ponownie…

[…]

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 35. numerze Magazynu SZUM

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 35/2021

Zobacz też