Na dobry początek (19.05-26.05.2014)

Na dobry początek (19.05-26.05.2014)
Marcin Maciejowski, "Kompozycja na niewielkiej przestrzeni", 2014 (Agnieszka Polska i Tomasz Kowalski w galerii Dawid Radziszewski)

Marcin Maciejowski, „Kompozycja na niewielkiej przestrzeni”, 2014 (Agnieszka Polska i Tomasz Kowalski w galerii Dawid Radziszewski)

POŻEGNANIE Z UNDERGROUNDEM. Na wernisażu Marcina Maciejowskiego warszawskie wróbelki ćwierkały, że Notes.Na.6.Tygodni znalazł współwydawcę, a mianowicie… Muzeum Sztuki Nowoczesnej. I faktycznie! Potwierdza to logo muzeum z ulicy Pańskiej, dumnie umieszczone w stopce obok logotypu BĘCA, gdzie Muzeum widnieje jako “partner”. Co to oznacza w praktyce? Czy to nowy etap w historii  najbardziej niezależnego periodyku na rynku? W dziale z informacjami o wystawach pierwsze miejsce zajmuje pokaz Mirosława Bałki w White Cube, znanej, choć niekoniecznie undergroundowej londyńskiej galerii. Mamy nadzieje, że w nowym felietonie wszystko wytłumaczy nam Arek Gruszczyński.

STREET ART PO POLSKU. Czym byłby sezon festiwalowy bez imprez dedykowanych street artowi w Polsce, wyrastających jak grzyby po deszczu? W miniony czwartek i piątek (22 i 23 maja) o stanie polskiej sztuki ulicy dyskutowano podczas debaty “Rozprzestrzenienie”, zorganizowanej w ramach Katowice Street Art Festiwal. Grono panelistów było aż nadto liczne i, co ciekawe, większość zaproszonych gości nie zajmuje się street artem (Stach Szabłowski, Mikołaj Iwański, Piotr Sikora, Karolina Plinta i Andrzej Szczerski; złotymi wyjątkami byli tu Joanna Stembalska, Cezary Hunkiewicz i Mateusz Ściechowski). Mimo wielu obaw prowadzącego dyskusję, Piotra Sarzyńskiego, debata potoczyła się gładko, a nawet wystąpiła podczas niej energiczna wymiana zdań. Dyskutowano przede wszystkim o problemie instytucjonalizacji street artu, który – co znamienne – ma miejsce pomimo kompletnego braku zainteresowania instytucji artystycznych sztuką ulicy. Wnioski z debaty są w zasadzie niewesołe: z jednej strony polski street art nie jawi się jako zjawisko wartościowe artystycznie, a z drugiej – polskie instytucje, także akademickie, właściwie nie są w stanie podjąć się rzeczowych badań nad nim, ponieważ jedynie członkowie ulicznej wspólnoty są w stanie przeprowadzić wiarygodny risercz. Jak na razie brakuje w Polsce rozsądnej refleksji na temat street artu, jesteśmy za to światkami postępującej festiwalozy i trudno nie zauważyć, że swoje 5 groszy dokłada do tego kurator Michał Kubieniec i dyrektor artystyczny festiwalu, Marcin S. Gołębiewski. Swoją drogą, wygląda na to, że Katowice Street Art Festiwal zaczął być konkurencją dla Festiwalu ArtBoom, którego dyrektor artystyczną jest Małgorzata Gołębiewska. Jaki będzie wynik rywalizacji tego czołowego, festiwalowego małżeństwa, dowiemy się już za dwa tygodnie w Krakowie.

Zdjęcie z kontrowersyjnej serii "Podróż", fot. Zuzanna Larysz

Zdjęcie z kontrowersyjnej serii „Podróż” Martyny Tokarskiej i Lilianny Piskorskiej, fot. Zuzanna Larysz

STANOWISKO AMBIWALENTNE. W zeszłym tygodniu zawrzało w Elblągu, za sprawą wystawy Podróż Martyny Tokarskiej i Liliany Piskorskiej w galerii EL. Artystki, na co dzień partnerki, pokazały w galerii serię swoich zdjęć ślubnych i wideo. Gorszące prace wywołały kontrowersje wśród publiczność w trakcie Nocy Muzeów, i zaraz po niej, na polecenie prezydenta Elbląga Jerzego Wilka, zostały zdemontowane. W wyniku incydentu doszło także do wymiany listów pomiędzy artystkami i dyrektorem galerii EL, Jarosławem Denisiukiem. W konsternację może wprawić odpowiedź tego ostatniego. Denisiuk z jednej strony ubolewa, że wystawa nie spotkała się z aprobatą społeczności elbląskiej, ale także zauważa, że w zasadzie takie artystki jak Tokarska i Piskorska muszą się liczyć z negatywną reakcją publiki, co więcej, afera przysłużyła się projektowi i sprawie. “Zyskało pewnie środowisko, reprezentowane przez artystki – bo w obliczu medialnej burzy zjednoczyło się.” – z zadowoleniem konstatuje dyrektor, dodając, że kolejnym wygranym jest tutaj także sztuka, która wreszcie zaczyna kogoś obchodzić. W obliczu takiego sukcesu nie pozostaje nic innego, jak tylko się cieszyć, choć szczerze wątpimy, czy powinien to robić dyrektor Denisiuk.

DRÓŻDŻ I ASPEN W MWW. Ten tydzień kończył się we Wrocławiu niezwykłą konferencją towarzyszącą ekspozycji dedykowanej legendarnemu magazynowi ASPEN. Zorganizowana przez Sylwię Serafinowicz konferencja z udziałem takich gwiazd jak Sarah Wilson, czy David Campany pokazała potencjał badań nad magazynami artystycznymi. Niegdyś niszowy magazyn ASPEN dziś jest w centrum uwagi świata sztuki i pozwala inaczej spojrzeć na rodzimego “Robotnika sztuki”,  “Tango”, “Luxus”, czy reprezentowany przez Michała Wolińskiego niestety już przedstawiany jako fakt historyczny “Piktogram”. Po całodniowej konferencji miał także miejsce wernisaż wystawy Stanisława Dróżdża. W obecności wdowy po artyście ekspozycję otworzył kończący kampanię wyborczą do Parlamentu Europejskiego – jak dziś już wiemy zakończoną sukcesem – były Minister Kultury Bogdan Zdrojewski.

Muzeum Współczesne Wrocław, konferencja poświęcona magazynowi ASPEN, fot. Aleksandra Banet

Sylwia Serafinowicz w Muzeum Współczesnym Wrocław, organizatorka konferencji poświęconej magazynowi ASPEN, fot. Aleksandra Banet

Muzeum Współczesne Wrocław, konferencja poświęcona magazynowi ASPEN

Od lewej: Sylwia Serafinowicz, Dorota Monkiewicz, Anna Dróżdż, Bogdan Zdrojewski. Wernisaż w Muzeum Współczesne Wrocław, fot. Aleksandra Benet

DLA BEKI W CSW. Trwający od zimy zeszłego roku cykl debat “Sztuka a demokracja” przeszedł ostatnimi czasy zastanawiającą metamorfozę. Za sprawą Romualda Demidenko i Aleksandra Hudzika cykl, początkowo dedykowany „sprawie Markewicza”, teraz jest luźną pogadanką o demokracji i sztuce młodego pokolenia. W minioną środę (21 maja) odbyło się kolejne spotkanie z cyklu, tym razem poświęcone ironii w sztuce. Tematy poruszane podczas spotkań mogą co prawda budzić wątpliwości, zarówno pod kątem ich innowacyjności, co i zasadności, ale jak to śpiewał kiedyś Freddie Mercury – show must go on, i taką regułą najwyraźniej kieruje się duet Demidenko/Hudzik (oraz stojąca za nimi Justyna Wesołowska). Na fali fejmu duetowi udaje się przekonać do swojej idei innych artystów/ki i krytyczki/ków, a także przyciągnąć do CSW młodą publiczność, najwyraźniej zachęconą faktem, że w Zamku znów dzieje się coś dla beki. Dodatkowym wabikiem był występ Ady ADU Karczmarczyk, która na deskach CSW odśpiewała kilka swoich piosenek ewangelizacyjnych. Stworzonych, przypomnijmy, całkiem na serio.

Debata "Dla beki. Ironia i wolność w sztuce z Polski", 21.06.2014, CSW Zamek Ujazdowski

Debata „Dla beki. Ironia i wolność w sztuce z Polski”, CSW Zamek Ujazdowski, fot. Beata Dudzic

W POGONI ZA TRENDAMI. W ostatnim odcinku redakcyjnego wstępniaka opisywaliśmy przebudzenie artystyczne poza Warszawą, ale w minioną sobotę także w stolicy nie można było narzekać na nudę. W galerii Raster otwarto wystawę Marcina Maciejowskiego, a BWA Warszawa zaprezentowało nowe prace Jadwigi Sawickiej. O ile na pierwszej pojawili się głównie ludzie ze świata sztuki, o tyle do BWA ściągnęli też celebryci. Wystawy odbieramy pozytywnie, a jeśli chodzi o Maciejowskiego to chyba możemy już zdradzić, że zostanie jedną z gwiazd nowego, zbliżającego się numeru SZUM-u.

Redakcja SZUMu na wystawę Sawickiej nie dotarła, udało się to za to Borysowi Szycowi oraz jego pięknej towarzyszce.

Redakcja SZUM-u na wystawę Sawickiej jeszcze nie dotarła, udało się to za to Borysowi Szycowi oraz jego pięknej, choć niemiłej, towarzyszce.

DO BERLINA I Z POWROTEM. Ten tydzień był intensywny, ale nadchodzący również może obfitować w rozliczne atrakcje. Pierwszą z nich jest bez wątpienia 8. Berlin Biennale, które rozpoczyna się 29 maja. Jeśli po spotkaniu z kuratorami tegorocznego BB w Zamku Ujazdowskim („Nie mieszkam w Niemczech, mieszkam w Berlinie”, 16.04) można było odnieść wrażenie, że po BB7 szykuje się poprawna, nudnawa impreza, to już wkrótce się przekonamy, jak jest w istocie. W drodze powrotnej z Berlina warto za to zajrzeć do Poznania, gdzie 29 maja w galerii Art Stations otwiera się wystawa Instalatorzy. Jedną z inspiracji dla wystawy jest sławetny termin Poznańska Szkoła Instalacji (PSI), wymyślony niegdyś przez Rastra i budzący szczere oburzenie wśród poznaniaków. Po wielu latach przyszedł czas, by skonfrontować ten termin z rzeczywistością… Nawiasem mówiąc, ciekawe czy w wystawie bierze udział legendarny pan Karol, technik, który ponoć był autorem wszystkich poznańskich psikusów (oczywiście, podejrzewamy, że bierze w niej udział anonimowo). W tym tygodniu warto wybrać się także do lokalu_30 na wernisaż wystawy Christopha Draegera, a tego samego dnia (3o maja) otwiera się wystawa M/W Jeremy’ego Millara w Muzeum Sztuki w Łodzi, która jest poświęcona egzotycznym podróżom Bronisława Malinowskiego i Stanisława Ignacego Witkiewicza; miłośnicy dorobku Lewisa Carrolla powinni za to wybrać się do Zachęty, gdzie 1 czerwca, na Dzień Dziecka, rozpoczyna się Projekt Alicja Alicji Łukasiak.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Zobacz też