SZUM
SZUM Wspieraj nas!
  • Działy
    • News
    • Krytyka
    • Rozmowy
    • Do zobaczenia
    • Na dobry początek
    • Eseje
    • Kwartalnik
    • Patronite
  • Archiwum
  • Podcast
  • Redakcja
  • Stawki
  • Sklep
Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Pomóż nam w robieniu SZUMU.
Wspieraj nas!
Newsletter Szumu
co piątek w Twojej skrzynce!
NR 11/2026 Krytyka 13.03.2026 12 min

Dlaczego po robocie znów gadamy o robocie? „Thank you for my work” w Bunkrze Sztuki

Portret Aleksy Wójtowicz
udostępnij — facebook   twitter/x   link
pobierz .pdf
W Thank you for my work wygumkowano kluczową dekadę dla prac „o pracy” i środowiskowych działań „o pracy” na rzecz wizji biernej współczesności. Wygląda to ładnie, ale nie po to robi się instytucjonalne wystawy na ważny temat.
Widok wystawy „Thank you for my work”, Bunkier Sztuki, fot. Rafał Sosin

Zobaczcie, jak się w sztuce zmieniły czasy. Jeszcze w 2013 roku w stołecznej Zachęcie Zbigniew Libera nie miał oporów przedstawiać się szacownej publiczności jako wolny strzelec. Wielki artysta był tam brudny, ogorzały i w dodatku goły – na fotografii Liberę z krzaków polskiego przedmieścia wyciąga pucułowaty jegomość. Asystuje mu donosiciel w bluzie – na bluzie ktoś nadrukował ryczącego tygrysa. To jasne, że w polskim nigdzie, pod murem osiedla łanowego, tuż przy szutrówce, którą dzieci idą do szkoły, nie powinien się pałętać żaden perwert-prorok. Liberę prowadzą do auta, a w aucie siedzisz ty, widzu, mając zadecydować, co dalej z obwiesiem. Tak właśnie wyglądała w 2013 roku praca, która dała tytuł Wolnemu strzelcowi – kuratorowanej przez Ewę Toniak wystawie o kondycji artysty, otwartej kilka miesięcy po tym, jak na schodach Zachęty ogłoszono dzień bez sztuki, strajk artystów. Pierwszy i ostatni.

Wolny strzelec nie ma statusu kultowego, nie zmienił paradygmatu, jeżeli ktoś go zapamiętał – to jako „tę wystawę po strajku artystów”.

W 2026 roku Marta Romankiv, Łukasz Surowiec i Dominik Stanisławski zakładają firmę i całkowicie legalnie wyburzają ścianę w galerii Beta krakowskiego MOCAK-u. Na wernisażu wystawy Dobra robota wciąż stoją kontenery z prawdziwym gruzem. Zamiast portretów przy pracy leżą trzy budowlane kaski. Rzecz polega na tym, że za remont artyści dostaną lepszą gażę niż za jakąkolwiek wystawę, ponieważ są tańsi niż ekipa remontowa. Dziwny jest ten, kto wciąż temu się dziwi. Oto, jak czasy się zmieniły.

1
Rozmowy 27.01.2014

Pop-parnas mnie nie pociąga. Rozmowa ze Zbigniewem Liberą

Portret Karolina Plinta

Na Wolnym strzelcu z Zachęty z 2013 roku nie byłem, znam ją tylko z archiwum – głównie z kilkunastu zdjęć z wernisażu i kilku refleksji ze starego „Obiegu”. Na „Szumie” wystawa nie zrobiła najlepszego wrażenia, skoro pisano, że to „zdecydowanie przygnębiający obraz życia artysty w Polsce”, „męcząca jednostronność, brak wielogłosu w dyskusji”; słowem, masa pytań, zero odpowiedzi. A „[m]oże warto by przepytać artystów, którym dla odmiany się udało i odnoszą sukces za sukcesem?”11 Cyt. za: Aleksander Kmak, Zofia Krawiec, recenzja wystawy Wolny strzelec, „Szum” nr 2/2013, s. 106. ↩︎. Strzelec nie ma statusu kultowego, nie zmienił paradygmatu, jeżeli ktoś go zapamiętał – to jako „tę wystawę po strajku artystów”. Albo tę od gołego-dzikiego Libery, który kilka miesięcy wcześniej kulturalnie siedział z planszą: „Jestem artystą, ale to nie znaczy, że pracuję za darmo”. I to właśnie ten kulturalny (a nie goły-dziki) trafił na okładkę przełomowej Czarnej księgi artystów w 2015 roku.

Marta Romankiv, Dominik Stanisławski, Łukasz Surowiec, „Dobra robota”, MOCAK, fot. Aleksy Wójtowicz
Marta Romankiv, Dominik Stanisławski, Łukasz Surowiec, „Dobra robota”, MOCAK, fot. Aleksy Wójtowicz
Czym właściwie były gruzy w kontenerze w MOCAK-u? Pozostałością po pracy artystów, odpadem o konkretnie jakich właściwościach symbolicznych?

Dobrą robotę widziałem i to podczas marcowego gigaotwarcia siedmiu wystaw w MOCAK-u. Wybierając się do Krakowa, rzuciłem znajomym żart, że przede wszystkim jadę na wernisaż wyburzonej ściany. To była półprawda. Na wernisażu fragment galeryjnej ściany wciąż stał, kremowy i niewzruszony puszczanymi w pętli wywiadami z artystkami i artystami o głupiej pracy i marnej płacy w sztuce. Dla przykładu, jedna z nich mówi: „Trochę smutno mi, że nalewanie wina i zmienianie serwetek jest wyceniane przez rynek sztuki lepiej niż moja praktyka artystyczna, ale staram się o tym zbyt często nie myśleć, bo inaczej w końcu przestanę robić sztukę”. Albo „[…] moje doświadczenie w zasadzie jest takie, że jak się nie pytałem [o honorarium za wystawę – przyp. AW], to się okazywało, że na przykład ktoś stwierdzał: »a jak on się nie pyta, to w sumie możemy mu nie płacić, nie?«”22 Transkrypcja wywiadów z pracy wideo dzięki uprzejmości artystki i artystów. ↩︎.

1
Krytyka 07.02.2025

Nie wiadomo, kiedy nadejdą ciepłe deszcze. „Pomnik upadku” Pawła Kasprzaka w TRAFO

Portret Aleksy Wójtowicz

Remont, praca audio z transkrypcją na ścianie, mini-minimal-Berlin. Wernisażowy kociokwik skutecznie omijał przestrzeń Dobrej roboty, ludzi w tę okolicę ściągały raczej kontenery z gruzem, zbyt jasno oświetlone jak na zwykłe śmieci. Bo i czym właściwie były te gruzy? Pozostałością po pracy artystów, którzy na chwilę zawiesili swój status pracowników umysłowych? Odpadem o konkretnie jakich właściwościach symbolicznych? A ten, kto zabrał ze sobą kawałek tego śmietnika – to był głupi czy sprytny?

Nie wygrzebałem z kontenera niczego na pamiątkę, ale ponoć na samym wernisażu ktoś ważny zapytał kogoś z ekipy Dobrej roboty: „A tak przy okazji, co myślisz o tej drugiej wystawie o pracy?”. Komuś ważnemu chodziło o wystawę Thank you for my work w Bunkrze Sztuki, otwartej mniej więcej miesiąc wcześniej. Nie wiem, czy to było pytanie złośliwe. Nie mam pojęcia, jaka była odpowiedź.

Widok wystawy „Thank you for my work”, Bunkier Sztuki, fot. Rafał Sosin
82 hours Savashevich jest pracą o pracy, powstałą z pracy nad innymi pracami, meta-pracą zatem. Cały jej urok tkwi w tym, ile kwestii może się w niej zmieścić: od pracoholizmu, wyrazów wdzięczności, drwiny, aż po dowód w sprawie samowyzysku.

Kuratorowana przez Zofię Małysę-Janczy wystawa w Bunkrze bierze swój tytuł z haftu Ali Savashevich 82 hours. Sześć bawełnianych ręczników, odpowiadających dniom tygodnia – na każdym z nich wyhaftowana liczba, kilkanaście godzin pracy. Na siódmym, odpowiadającym niedzieli: „thank you for my work”, zdanie, które można czytać na kilka sposobów, w zależności od humoru. Lubię tę pracę, nawet nie tyle dlatego, że powstała z konkretnych wyliczeń jednego z tygodni roboty nad indywidualną wystawą33 Rewersy. Spotkania przy pracy, Rozmowa z Alą Savashevich, przepr. Zofia Małysa-Janczy, Aleksandra Koperda, Fundacja Sztuki Polskiej ING, https://ingart.pl/pl/dzialalnosc/wystawy/rewersy_ala_savashevich [dostęp online: 12.03.2026]. ↩︎; jest pracą o pracy, powstałą z pracy nad innymi pracami, meta-pracą zatem. Cały jej urok tkwi w tym, ile kwestii może się w niej zmieścić – od wdzięczności dla społeczeństwa, że nie sprywatyzowało jeszcze muzeów i wszystkich galerii (czyli: „dziękuję, że dajecie mi pracę i że nie zawsze muszę robić sztukę opłacalną”), poprzez wdzięczność dla instytucji za zaproszenie do wystawy (i może to być całkiem szczere, nawet jeżeli kończy się to kwartałem/tygodniem harówki po 12 godzin dziennie), aż po drwinę (głównie w kierunku tych, którzy roboty w sztuce dokładają lub tych, którzy chętnie podpiszą się pod wszystkim, przy czym nie kiwnęli palcem). Da się 82 hours czytać jako coś na temat jedynego akceptowalnego społecznie nałogu – pracoholizmu, ale jest to też dowód w sprawie samowyzysku. Jest to w końcu praca o performatywnym pracoholizmie, dziwnym trendzie, w ramach którego ludzie publicznie udają, że kochają nadgodziny i poniedziałki (zamień to na dupogodziny w pracowni), a inni ludzie im wierzą. To wszystko siedzi w tym zdaniu – dziękuję wam za moją i naszą pracę – wypowiedziane i gorzko, i szczerze, i serdecznie, i z tą gulą w gardle, która pojawia się za każdym razem, gdy sprawdzam stan prac projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób artystycznych. Dlaczego więc tego wszystkiego nie ma na Thank you for my work?

1
Do zobaczenia 17.10.2023

„ODD JOBS” Agnieszki Adamskiej i Grzegorza Kumorka w Fundacji Galerii Piana w Krakowie

Redakcja

Ważnym zagadnieniem na tej wystawie wydaje się być czas, dla zagadnienia pracy kluczowy. Pojawia się dosłownie, w zegarach Zbigniewa Warpechowskiego i Kingi Dobosz, w Eternal machine Izy Tarasewicz – uproszczonej, zmonumentalizowanej tarczy zegarowej rozbitej na części odpowiadające czasowi pracy i nie-pracy. Jest w rysunkach z cyklu Ewidencja czasu pracy Katarzyny Wójcickiej i tkaninach Savashevich. Nawet karty obiektów (fantastycznie zaprojektowane, jak zresztą cała graficzno-scenograficzna część wystawy, przez Szymona Zakrzewskiego) są mocno inspirowane kartami pracowniczymi, służącymi do ewidencjonowania pracujących i czasu, który poświęcają na wykonywanie zadań.

Widok wystawy „Thank you for my work”, Bunkier Sztuki, fot. Rafał Sosin
Widok wystawy „Thank you for my work”, Bunkier Sztuki, fot. Rafał Sosin
Stojący na jednym z biurek skamieniały zegar Warpechowskiego jest groźbą – wpadliście w limbo dla skazanych na wyczekiwanie końca pracy. Jednak praca w polu sztuki się nie kończy.

Czas, wiadomo, to pieniądz, a czas tej wystawie mógłby sprzyjać – skoro zaledwie w listopadzie Bunkier z MOCAK-iem podpisały Nowe Porozumienie w/s minimalnych wynagrodzeń, ustawa o statusie artysty istnieje, co prawda, wciąż w prawodawczym limbo, ale w każdym momencie gotowym, aby wybuchnąć konsekwencjami (lub histerią rozkręcaną przez wielkich i małych deregulatorów – albo szeregiem wystaw o pracy), a popandemijne romantyzowanie pracy w korpo-kubikach i romanse z biurowymi syrenami (alternatywkami modnie przebranymi za ulubione sekretarki szefa) wciąż kogoś ekscytuje. A jednak czas, to znaczy zeitgeist, tej wystawie zupełnie nie sprzyja – najbardziej przekornymi i radykalnymi pracami wydają się niemal wyłącznie te, które powstały w latach 2000–2005. Hubert Czerepok wysyła wtedy pustą skrzynię na Triennale Młodych w Orońsku (zamiast inwestować w swoja karierę) i zamawia mszę o pomyślność wystawy, Laura Pawela gorzko komentuje (malarstwem! abstrakcyjnym!) pięćsetzłotowy budżet swojego pokazu w białostockim Arsenale, a legendarna Andrea Fraser parodiuje wiele przemów wernisażowych naraz, rozbiera się i dziękuje wszystkim innym za jej pracę.

1
Krytyka 08.07.2016

WORK B**CH – w stronę krytyki emancypacyjnej

Hubert Gromny

Prace, które powstały w czasach popularności tekstów kultury spod znaku cubicle rebellion (tak, to zarówno American Psycho, Fight Club, jak i Matrix), dobrze wyglądają w przestrzeni żywcem wyjętej z Clockwatchers, jednego z ikonicznych indie filmów o biurowych intrygach. Jest więc w Bunkrze wszechobecny kolor krem, zaczerpnięty z utleniającego się plastiku sprzętu komputerowego. Jest grid – dosłowny, za sprawą kratownicy na suficie i rytmicznie ułożonych biurek, jest i na podłodze, jako ślad po resztkach taśmy klejącej, powidoku poprzednich wystaw. Na ścianie – niczym motto firmy, a motto to „praca artystyczna to praca” – wisi zeszłoroczny haft Moniki Drożyńskiej, który powstał między innymi, z okazji podpisów Nowego porozumienia. W tym miejscu jest też i rzeźba Eternal machine Tarasewicz – raczej jako groźba niż nadzieja; to pocięty w segmenty okrąg blachy, wyglądający jak ostrze z Studni i wahadła Poego, ale sprytnie przerobione na dekorację ścienną do modernistycznego biura. Stojący na jednym z biurek skamieniały zegar Warpechowskiego jest kolejną groźbą – wpadliście w limbo dla skazanych na wyczekiwanie końca pracy. Jednak praca w polu sztuki się nie kończy. Niestety Thank you for my work się w tym miejscu nie kończy – choć byłby to pomysł niegłupi: przypomnieć prace sprzed 25 lat i pozostawić widzom otwarte pytanie „co właściwie się zmieniło?”. Przesunąć 82 hours Savashevich na początek narracji jako bezlitosną (i mimowolną) przodownicę pracy w późnokapitalistycznym kieracie, Drożyńską w ramce przewiesić może do wyłożonego wykładziną pokoju-łącznika, obok biurka z Ewidencją pracy Wójcickiej, ewentualnie dodać gdzieś nad nimi talerz Olafa Brzeskiego (widzieliście kiedyś człowieka rysującego słońce podczas trzęsienia ziemi?) – i tak oto zamknąć tę opowieść; przeskoczyć efekt Sasnala, efekt Juszkiewicz, efekt Abbey House, strajk artystów, powstanie związku zawodowego artystów, Porozumienie, Nowe porozumienie, kolejki do galerii w celu zakupienia oleju na płótnie, profesjonalizację pola i przetrwanie pierwszej fali dobrej zmiany – a także to, że nadal trzeba się kopać z koniem o ZUS dla artystów i artystek.

Widok wystawy „Thank you for my work”, Bunkier Sztuki, fot. Rafał Sosin
Widok wystawy „Thank you for my work”, Bunkier Sztuki, fot. Aleksy Wójtowicz
Po co przypominać szamotaninę początku millenium, skoro zostaje spacyfikowana współczesnością? Po co powstaje wystawa „o pracy” bez dekady, która zrodziła strajk artystów, Wolnego strzelca i Czarną księgę?

Tymczasem Thank you… ma dalszy ciąg, i to oparty głównie na „młodszym pokoleniu” (cokolwiek to znaczy), z pracami z ostatnich lat. Jak zostaje to zapowiedziane w katalogu do wystawy, pomysł na pokaz zrodził się wcześniej niż decyzja o podpisaniu przez Bunkier Nowego porozumienia, być może nawet wcześniej, niż zajęliśmy się w Obywatelskim Forum Sztuki Współczesnej opracowywaniem stawek i wyliczaniem czasu pracy nad wystawą. Nie jest to zatem wystawa interwencyjna, zrodzona z cynicznej jazdy na barana trendu „o pracy”, ani też z pilnej potrzeby reakcji. I ten dystans dobrze działa na prace sprzed ćwierćwiecza, pytanie jednak brzmi: po co przypominać tę szamotaninę początku millenium, skoro zostaje spacyfikowana współczesnością? Czemu ma służyć zakończenie „historycznej” (i przy tym, relatywnie radykalnej) części na roku 2005, aby wznowić opowieść na 2016 roku, wraz ze Szkicem Tomasza Kręcickiego, obrazem niezłym, ale zwiastującym jakiś ogólny, indywidualistyczny konserwatywny zwrot w myśleniu art worldu? Dlaczego wystawa przeskakuje nad kluczową dla tematu pracy i płacy dekadą w sztuce polskiej? Dekadą, bez której nie da się zrozumieć obecnego stanu pola: tego, dlaczego nagle wszyscy w sztuce są dumnymi prekariuszami i nawijają o braku przywileju, malując drogie obrazy, ani tego, dlaczego ZPAP w trakcie dobrej zmiany mówił Czarną księgą, publikacją wydaną i opracowaną przez zgniłe lewactwo; dekadą, która zrodziła przecież także Wolnego strzelca, działania Rafała Jakubowicza, pasożytowanie Arka Pasożyta, siarczysty fuck wymierzony w 6. Kongres Kultury, Fabrykę sztuki, Czytanki dla robotników sztuki, a na dodatek, Manifest Komitetu na rzecz Radykalnych Zmian w Kulturze, w którym napisano wprost: „To nie kultura potrzebuje nowych ćwiczeń z przedsiębiorczości, lecz rynek – rewolucji kulturalnej. Rewolucji rozumianej nie jako jednorazowy przewrót, ale permanentna, czujna i wrażliwa niezgoda, wola protestu, weryfikacji i krytyki każdej formy kolonizacji i zawłaszczania kultury do partykularnych celów rynkowych graczy i biurokratów”44 Cyt. za: Roman Dziadkiewicz, Grzegorz Jankowicz, Ewa Majewska, Lidia Makowska, Natalia Romik, Janek Simon, Jan Sowa, Kuba Szreder, Bogna Świątkowska, Joanna Warsza, Manifest Komitetu na rzecz Radykalnych Zmian w Kulturze. Październik 2009, „Notes na 6 tygodni” 56/2009, s. 91-97, https://issuu.com/beczmiana/docs/notes56_internet/46 [dostęp online: 12.03.2026]. ↩︎. Był 2009 rok, pod apelem podpisało się, bagatela, 600 osób i stowarzyszeń55 Więcej o roli 2009 roku i ówczesnego Kongresu Kultury w zawiązywaniu się ruchów artystyczno-aktywistycznych, zob. Aleksy Wójtowicz, Wieczny trud wypasania kotów, czyli historia ruchów artystyczno-aktywistycznych w Polsce po 1989 roku, „Portal artystx”, https://artystx.ofsw.pl/historia/historia-ruchow-aktywistycznych-artystx-w-polsce/ [dostęp online: 12.03.2026]. ↩︎.

Widok wystawy „Thank you for my work”, Bunkier Sztuki, fot. Rafał Sosin
Widok wystawy „Thank you for my work”, Bunkier Sztuki, fot. Rafał Sosin
O Thank you… można myśleć jako o historii opowiedzianej bez pointy. Nieoczekiwaną pointą staje się jednak Dobra robota, niedawno otwarta w MOCAK-u.

Z nieznanych przyczyn z Thank you for my work wygumkowano dekadę-glebę dla prac „o pracy” i środowiskowych działań „o pracy”, negocjowania swojego statusu jako artysty/artystki i uświadomienia sobie potrzeby uregulowania statusu zawodowego. Za aktualny stan robi natomiast zestaw prac – czasami fotogenicznych, czasami kuriozalnych – niezupełnie jednak zaangażowanych w cokolwiek. Niestety ten zestaw „aktualności” wygląda jak kaloryczny żer dla zgredów utrzymujących, że „młode pokolenie” to banda narcystycznych banalarzy, a wraz z odwrotem od krytyki instytucjonalnej polska sztuka ugrzęzła pomiędzy pamiętniczkiem i tańszym artviewerem. Nie jestem tym zgredem, nie uwierzę w tę historię, i wy też nie powinniście. Zwłaszcza jeżeli macie jakiekolwiek rozeznanie w sztuce najnowszej (ale nie najmodniejszej). Opowieść snutą przez kuratorkę czytam jako pewien wybór estetyczny, to znaczy – polityczny: instytucjonalna wystawa o ważnym temacie, o której da się jedynie powiedzieć, że jest ładna.

O Thank you… można myśleć jako o historii opowiedzianej bez pointy. A jednak, nieoczekiwanie, ta pointa zaistniała: oddalona o kilka kilometrów, szerokość Wisły i kilkadziesiąt dni, wraz z otwarciem Dobrej roboty w MOCAK-u. Zgadza się nawet kremowy kolor ścian. Zaczynam szczerze żałować, że nie wygrzebałem z tego kontenera niczego na pamiątkę.

Aleksy Wójtowicz – krytyk i historyk sztuki, redaktor „Magazynu Szum”, researcher i okazjonalnie kurator. Publikował m.in. w „Dwutygodniku”, „Dialogu”, „Krytyce Politycznej”, „Widoku”, „MiejMiejsce” i oko.press. Zajmuje się głównie sztuką współczesną z perspektywy socjologicznej i visual culture, historią pola sztuki po 1989 roku w Polsce, związkami polityki i sztuki oraz tzw. zwrotem konserwatywnym.

Więcej

Przypisy

Stopka

Osoby artystyczne
Olaf Brzeski, Hubert Czerepok, Kinga Dobosz, Monika Drożyńska, Andrea Fraser, Anna Ihle, Kornel Janczy, Martyna Kielesińska, Wiktoria Kieniksman, Tomasz Kręcicki, Florian Meisenberg, Justyna Mędrala, Laura Pawela, Patryk Różycki, Ala Savashevich, Iza Tarasewicz, Zbigniew Warpechowski, Katarzyna Wójcicka
Wystawa
Thank you for my work
Miejsce
Bunkier Sztuki
Czas trwania
28.01. – 26.04.2026
Osoba kuratorska
Zofia Małysa-Janczy
Fotografie
Rafał Sosin
Strona internetowa
bunkier.art.pl/exhibition/thank-you-for-my-work/
Indeks
Ala Savashevich Aleksy Wójtowicz Andrea Fraser Anna Ihle Bunkier Sztuki Dominik Stanisławski Florian Meisenberg Galeria Beta Hubert Czerepok Iza Tarasewicz Justyna Mędrala Katarzyna Wójcicka Kinga Dobosz Kornel Janczy Laura Pawela Łukasz Surowiec Marta Romankiv Martyna Kielesińska Monika Drożyńska Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK Olaf Brzeski Patryk Różycki Tomasz Kręcicki Wiktoria Kieniksman Zbigniew Libera Zbigniew Warpechowski Zofia Małysa-Janczy

Najczęściej czytane

1
Krytyka 10.04.2026

Widma feminizmu. „Ma pani macicę w kształcie serca” Martyny Baranowicz w BWA Zielona Góra

Portret Zofia nierodzińska
2
Na Dobry Początek 06.04.2026

6-12 kwietnia

Redakcja
3
Krytyka 10.04.2026

To nie kir. „Hoc est corpus meum” Pavlo Kovacha w Galerii Labirynt

Portret Wojciech Albiński
4
Na Dobry Początek 13.04.2026

13-19 kwietnia

Redakcja
5
Patronite 10.04.2026

Spis treści #39

Portret Karolina Plinta
6
Do zobaczenia 09.04.2026

„Open System” w bliss gallery

Redakcja

Newsletter Szumu
co piątek w Twojej skrzynce!

REKLAMA
Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Pomóż nam w robieniu SZUMU.
Wspieraj nas!
Dlaczego po robocie znów gadamy o robocie? „Thank you for my work” w Bunkrze Sztuki — SZUM
REKLAMA
Logo: SZUM

Magazyn SZUM

Fundacja Kultura Miejsca
Wydział Badań Artystycznych i Studiów Kuratorskich
Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie
ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 39
00-347 Warszawa

redakcja@magazynszum.pl

ISSN 2956-817X

Media społecznościowe

  • facebook
  • instagram
  • spotify
  • apple podcasts
  • podcast RSS

Wspieraj nas!

Polityka prywatności

Kontakt

Przeszukaj SZUM

‹ › ×

    ‹ › ×
      Nasz serwis korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
      Zapoznaj się z naszą polityką prywatności