18.03.2019

Sztuki stosowane teologicznie

Piotr Policht
Tekst opublikowany w magazynie Szum 24/2019
Daniel Rycharski, Strachy, Kurówko, 2018, fot. Daniel Chrobak, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
Sztuki stosowane teologicznie
Daniel Rycharski, Strachy, Kurówko, 2018, fot. Daniel Chrobak, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Wiejska dziewczyna wije się przed kamerą niczym bohaterki wysokobudżetowych popowych klipów. W tle przygrywa chamski bit zremiksowanego discopolowego hitu Straciłaś cnotę. W przerwach od tanecznych popisów bohaterka oprowadza nas po wiosce, snując wizje swojej przyszłej wielkiej kariery i opowiadając o zabawach z dzieciństwa – a wszystko to podszyte kloacznym humorem. Dziewczyna planuje wyjazd do miasta i z niechęcią zarysowuje lokalną hierarchię wartości, w której pierwsze miejsca zajmują gospodarstwo i religia. W jednej ze scen dostrzegamy namalowane na ścianie dziwaczne zwierzę, ni to czaplę, ni to kota. Jest 2008 rok, wieś nazywa się Kurówko, za kamerą stoi dwudziestodwuletni Daniel Rycharski, a przed obiektywem jego kuzynka.

Daniel Rycharski, Galeria Kapliczka, Kurówko, 2010, dzięki uprzejmości artysty

Horror w rytmie disco polo

W tym samym roku Rycharski wraz ze Sławomirem Shutym kręci najeżoną podobnymi stereotypami Oblubienicę, tym razem w formie krótkiego dokumentu o kolejnej wiejskiej dziewczynie. Studiujący wówczas w Krakowie artysta zaczyna interesować się rodzinną miejscowością właśnie za sprawą Shutego i, wyraźnie poddając się wrażliwości starszego kolegi, portretuje Kurówko na modłę literackich obrazów Nowej Huty tego pierwszego. Od trzech lat tworzą grupę Duet. Już w 2007 roku organizują w Łodzi wystawę Dożynki. Wykonane przy użyciu szablonu obrazy ilustrują opowiadanie Shutego O czym rozmawialiśmy pochyleni nad gorejącym sercem. Ludowe wycinanki i cepeliowskie kogutki towarzyszą makabrycznym scenom rodem z horrorów klasy B. 

Wiejski kontekst praktycznie nie istniał wtedy w polskiej sztuce, a jeżeli się pojawiał, to jak w Wycinankach Katarzyny Kmity, płaskich antykonsumpcyjnych pracach nawiązujących do ludowej ornamentyki. Dożynki zbytnio od tej perspektywy nie odbiegają. Nic dziwnego: w 2004 roku premierę miało Wesele Wojciecha Smarzowskiego, które utrwaliło obraz wsi rubasznej i prymitywnej. Na podobnym etapie była ówczesna krytyka artystyczna. Anka Leśniak w recenzji wystawy pisze o Polsce małomiasteczkowej i wiejskiej jak o zupełnie odrębnej rzeczywistości niezdolnej do wytwarzania czy współtworzenia jakiegokolwiek dyskursu, w modelowo egzotyzującym fragmencie mieszcząc wszystkie klisze: „Właściwie większość obszaru Polski to małe miasteczka, dobrze znające się społeczności, posiadające swoje wierzenia i uprzedzenia, strach przed Innym. «Post-ludowa» rubaszność, instynkty i żądze mieszają się w nich z kościelną obrządkowością”[1]

Duet, „Dożynki”, 2007, dzięki uprzejmości artysty

[…]

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 23 numerze Magazynu „Szum”.

[1] Anka Leśniak, Miejski folklor, Łódź-art, http://www.lodz-art.eu/wydarzenia/shuty_patio [dostęp: 19.02.2019].

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 24/2019

Zobacz też