06.09.2019

„Stars cry” Marty Krześlak w Gdańskiej Galerii Miejskiej

Marta Krześlak, „Stars cry”, widok wystawy
„Stars cry” Marty Krześlak w Gdańskiej Galerii Miejskiej
Marta Krześlak, „Stars cry”, widok wystawy

C.Z.Ł.O.W.I.E.K.U.
Patrz na nie, bo jak *******nie
Nie przejdzie bokiem – uderzy centralnie

White House Records & O.S.T.R./Głowa, Deszcz Meteorytów

Ciepła sierpniowa noc. Tragedia rozgrywa się na wysokości rzędu kilkudziesięciu, kilkuset kilometrów. Maleńkie ciała wpadają z przestrzeni międzyplanetarnej w atmosferę ziemską, zaczynają się topić, płonąć, świecić. Pozostałości materii po komecie Swift-Tuttle’a spalają się na twoich oczach.

Widząc spadającą gwiazdę, często pewnie wypowiadasz w myślach życzenie, licząc na jego spełnienie. Co powinniśmy zrobić, na co liczyć, obserwując kosmiczną ulewę? Możemy ją uznać za zwiastun nadchodzącego kataklizmu lub strasznego wydarzenia, zgodnie z wierzeniami dawnych społeczeństw.
Żyjemy w czasach, gdy trudno przewidzieć, w jaki sposób duże planetoidy dostaną się do ziemskiej atmosfery. Czy przez nią jedynie przemkną? Czy na nas spadną, jak podczas najobfitszego deszczu meteorytów w historii, który miał miejsce w rejonie Pułtuska? Ocenia się, że spadło wówczas około 70 000 meteorytów o łącznej wadze ponad dwóch ton*.

Ciężkie, a jednak ulotne piękno Perseid, które możemy zaobserwować, uciekając za miasto, z daleka od świetlistych łun miejskich, stwarza niezwykły klimat. Do obserwacji najlepiej przyjąć pozycję leżącą, po kwadransie wzrok przyzwyczaja się do ciemności i zaczyna śledzić widowisko. Przebłysk nostalgiczny, magiczny, piękny w całej obrzydliwej cukierkowości tych słów. Nic bardziej mylnego, gdyż w okamgnieniu cukierkowa sytuacja może przeobrazić się w kasandryczną wieść. Moment, gdy gwiazdy wpadają w lament, rozpamiętując swoje wspomnienia. Płacz, który możemy podziwiać, jest jednak lamentem sprzed kilku lat. To łzy wspomnień. Po nas pewnie też jeszcze długo pozostanie wspomnienie, gdy cywilizacja zniknie jak wybuch supernowej.

Instalacja Stars cry Marty Krześlak to słodko-gorzka opowieść o nas samych. Przenikliwie smutną historię Krześlak prowadzi, sięgając po emocje zakodowane w naszej pamięci jako uczuciowe, nastrojowe, nostalgiczne. Zagłębia się w moment przeżywania uniesień radości – niezwykle groteskowych w swoim wizualnym przekazie. Witaj w przewidywanej odległej przyszłości. Sen** przenosi cię w świat równoległy do naszej rzeczywistości, w którym jedynym świadkiem jest światło nocnej lampki stojącej tuż przy łóżku.

Marta Krześlak, „Stars cry”, widok wystawy
Marta Krześlak, „Stars cry”, widok wystawy
Marta Krześlak, „Stars cry”, widok wystawy
Marta Krześlak, „Stars cry”, widok wystawy
Marta Krześlak, „Stars cry”, widok wystawy
Marta Krześlak, „Stars cry”, widok wystawy
Marta Krześlak, „Stars cry”, widok wystawy
Marta Krześlak, „Stars cry”, widok wystawy
Marta Krześlak, „Stars cry”, widok wystawy

* „30 stycznia 1868 roku (czwartek) wieczorem, około siódmej, pojawiła się nad Warszawą kula ognista mknąca po niebie z południowego zachodu na północny wschód. Jej jasność błyskawicznie rosła i wkrótce stała się jaśniejsza niż Księżyc w pierwszej kwadrze. Początkowa biała barwa bolidu zmieniła się na zielono-niebieskawą, a w końcu ciemnoczerwoną. Warszawiacy wybiegali z domów, myśląc, że to pożar. Ognista kula ciągnęła za sobą białawy, zakrzywiony ogono długości 9 stopni. Mieszkańcy wsi położonych na południe i wschód od Pułtuska zobaczyli kulę ognistą, która stawała się większa i jaśniejsza, aż nie można było na nią patrzeć. Potem światło zgasło i usłyszano potężną, przewlekłą detonację, zakończoną serią odgłosów przypominających wystrzały karabinowe lub werble. Wieśniacy ze wsi Rowy nad Narwią słyszeli świst spadających kamieni i odgłosy uderzeń o ziemię i lód na rzece. Także mieszkańcy wsi Nowy Sielc i Gostkowo słyszeli uderzenia kamieni o ziemię, dachy i drzewa. Rankiem znaleźli wiele czarnych kamieni leżących na śniegu i lodzie”.

Andrzej S. Pilski, Pułtuski deszcz meteorytów, „Meteoryt” 1992, nr 4, s. 11–14.

** „Wyszłam rano na balkon i okazało się, że wcale nie jest mi zimno w szlafroku. Słońce było jeszcze nisko. Bardzo przyjemna pogoda, las za płotem już prawie zupełnie łysy. Patrzyłam w niebo, by nie przegapić momentu, w którym pieprznie w nas ta ogromna asteroida lub inna planeta, której szalony pęd ku Ziemi jest powodem, dla którego nie marznę w listopadzie, wychodząc w szlafroku na taras”.
Sen opowiedziany przez Martę Krześlak podczas pracy nad wystawą Stars cry.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaMarta Krześlak
WystawaStars cry
MiejsceGdańska Galeria Miejska 1
Czas trwania2.08–14.09.2019
KuratorGabriela Warzycka-Tutak
FotografieBartosz Górka
Strona internetowaggm.gda.pl
Indeks

Zobacz też