03.12.2021

Potencja. Słownik symboli

Potencja / Łukasz Zawada / projekt Kaja Gliwa
Tomasz Kręcicki, „Bitwa”, olej na płótnie, 120 x 180 cm, 2019, dzięki uprzejmości artysty
Potencja. Słownik symboli
Tomasz Kręcicki, „Bitwa”, olej na płótnie, 120 x 180 cm, 2019, dzięki uprzejmości artysty

Słownik symboli Potencji powstał z chęci skatalogowania motywów, połączenia wątków i skojarzenia wspólnych tematów obecnych w pracach i działaniach naszej trójki. Treść do wymyślonych przez nas haseł napisał Łukasz Zawada. Pojęciom towarzyszą reprodukcje naszych obrazów, rysunków, obiektów, plakatów, zdjęć, fotomontaży bądź kadrów z filmów. Zapraszamy do czytania i oglądania.

potencja

1. «zdolność do jakiegoś działania»

2. «według Arystotelesa: to, co możliwe, lub to, co dopiero powstanie, w odróżnieniu od tego, co rzeczywiste, lub od tego, co już powstało i jest»

3. «zdolność mężczyzny do odbycia stosunku płciowego; też: zdolność do zapłodnienia»

4. daw. «potęga, siła»

5. Potencja «grupa malarska utworzona w Krakowie w 2016 roku przez Karolinę Jabłońską (KJ), Tomasza Kręcickiego (TK) i Cyryla Polaczka (CP)»

Adam i Ewa

Wątpliwy początek.

AGD

Artykuły gospodarstwa domowego, przedmioty codziennego użytku. Można się w nich przeglądać bądź ich nie zauważać, czasami kontemplować detale. Pralka, kuchenka, płyta indukcyjna, szafki z systemem cichego zamykania, wolno opadająca deska sedesowa, zmywarka. Pozornie błahe czy trywialne, wiele mówią o lękach, fantazjach, pragnieniu komfortu, lenistwie czy pośpiechu współczesnych.

akwarium

W dużej mierze beznadziejne, bo niemożliwe do ostatecznego zweryfikowania przekonanie, że tak zwana rzeczywistość jest rodzajem iluzji.

alkohol, alkoholizm, picie i pijaństwo

Alkohol nie zawsze musi kojarzyć się z traumą, na przykład z alkoholizmem rodziców. Humanistyka i sztuka nie muszą zawsze ciążyć ku beznadziei, krytykanctwu i degrengoladzie. Czasami alkohol, ten niewątpliwie wspaniały wynalazek, jeden z najwspanialszych, zgodzicie się na pewno, budzi w nas szczerą radość. Userdecznia. Ta dziewczyna, która pojawi się tutaj za chwilę, nigdy nie miała żadnych kłopotów z ojcem, żadnego molestowania, nic z tych rzeczy, co wieczór po prostu lubił on wypić jedno piwo czy dwa. Alkohol niewątpliwie uskrzydla. Po pijaku zaczęłoby się tę historię pewnie tak: Pewna kobieta wyskakuje z ostatniego piętra wieżowca – słychać ten charakterystyczny świst – i próbuje otworzyć zablokowany spadochron. Na trzeźwo wygląda to raczej tak: Pewna kobieta otwiera piwo w puszce – słychać to charakterystyczne pssst – i wraca myślami do pewnej sytuacji. Siedziała wówczas w kuchni w swoim mieszkaniu. Wróciła jej dziewczyna, weszła do kuchni, sięgnęła po butelkę piwa stojącą na stole, zanim ona – ta kobieta, która obecnie pociąga z puszki – zanim zdążyła ją ostrzec, że przed sekundą wyjęła ten browar z lodówki, gdzie wietrzał od trzech dni otwarty, i że właśnie zamierzała wylać go do zlewu, butelkę opłukać wodą, odłożyć na stertę różnobarwnego szkła – słoików, butelek, niekiedy potłuczonych szklanek czy kieliszków do wina – rozpychającą się w ortalionowej torbie jak środkowa część malarskiego tryptyku (ten fragment już po minimalnym spożyciu), torbie wciśniętej w kąt między dwie kolejne z odpadami z plastiku i folii, które jak zwykle, obłędny recykling, wyniesione na śmietnik zostać powinny wieki temu. Wygazowane, mętne, słone piwo. Dziewczyna wzięła łyk i wypluła treść na podłogę. – Uch… Smakuje jak mój tata – zażartowała skrzywiona. Wpatrywała się w plamę coraz bliższą podeszew jej trampek, która na moment przybrała nawet zarys twarzy ojca, a może wszystkich ojców na świecie…

Cyryl Polaczek, „Drink”, olej na płótnie, 60 x 60 cm, 2018
Cyryl Polaczek, „Pijak”, obiekt, 20 × 15 × 10 cm, 2020

atrapa

Imitacja jakiegoś przedmiotu albo coś pozbawionego wartości, co sprawia pozór bycia czymś, czym w rzeczywistości nie jest. Także określenie osłony chłodnicy w samochodzie.

autoportret

Przeglądanie się, gapienie się na siebie samą, samego; nagradzanie się, gratulowanie sobie, kontrolowanie siebie i zniesmaczenie sobą.

Karolina Jabłońska, „Autoportret – pijąca wodę”, olej na płótnie,
200 × 160 cm, 2021

bijatyka, bójka, walka

Może być nie tylko symbolem złości, gniewu i agresji, ale też energii, siły i witalności. Strach, który towarzyszy fizycznej konfrontacji (inny wymiar niż przy konfrontacji niebezpośredniej, werbalnej)… Strach tego rodzaju można sprowadzić do przemożnej chęci zmiany położenia swojego ciała, to znaczy aby znalazło się ono w jakimś innym miejscu, możliwie daleko od obecnego. Skoncentrowanie się na tej chcicy teleportacji. Jak na złość, ciężar tylko wzrasta, jakby przechodzenie gazu w stan stały, zapadająca się w sobie gwiazda… Dwie osoby mogą zacząć tłuc się ze sobą przy barze, mogą to być akurat dwie kobiety, akurat z palcami porośniętymi grzybnią sygnetów i pierścionków. Dwa lewe proste, prawy hak, lewy sierpowy z tymi wszystkimi drutami na piąchach to byłoby jak przejechać po twarzy dopiero co otwartą i opróżnioną puszką po konserwie mięsnej, puszką rozbebeszoną tępym i zakażonym otwieraczem do puszek, lub nawet samym tym otwieraczem. Jednak trzeba mieć wolę walki, trzeba ją w sobie odszukać. Ocierasz twarz z litrów krwi i… Uczciwe starcie może być skutecznym antidotum na hipokryzję, na wymuszoną przez miasto – przez samą instytucję miasta – zachowawczość, sztuczność i potworność. Odrywa ci się ucho, postrzępione, niepokorne ucho, wisi tylko na cieniutkim sznureczku mięsa, jak pompon na sznurku u starej czapki; puchnie ci twarz, zacierają ci się rysy twarzy, ale po co ci twarz, ta skamielina, ta kaplica powierzchownego indywidualizmu (więc siłą rzeczy infantylizmu)? Wyplute na podłogę zęby układają się w kontur happyface’a, a następnie innych emotikonów tryumfu: eksplozji i bicepsa.

Karolina Jabłońska, „Walka”, olej na płótnie, 200 x 250 cm, 2018

Cronenberg

Cyryl stanął jak wryty (stoi jak stojak, jak Moai z Wyspy Wielkanocnej, jak Fred Flintstone z Knossos), bo nagle przypomniała mu się anegdota o dupie, którą zawsze chciał opowiedzieć Karolinie i Tomkowi, anegdota z Nagiego lunchu Davida Cronenberga, ekranizacji książki Williama Boroughsa.

– Nie mówcie, że nie widzieliście Nagiego lunchu – Cyryl nie potrafił w to uwierzyć. – Peter Weller gra tam tego dezynfektora, uzależnionego od proszku na owady. Dużo się dzieje, ale pod koniec jadą wiekowym autem, we trzech chyba, noc smolista, silnik mruczy… Taki zniewieściały kierowca mówi do Petera Wellera: „Dobrze czasem zrobić coś dzikiego”, i po chwili jeszcze: „Wiesz, często myślałem o tej anegdocie, którą opowiadałeś mi na plaży. Tej o księciu, który…”.

– Nudy – Karolina traciła cierpliwość.

– Och, po prostu nie chcę tego spalić.

Więc Peter Weller odpowiada temu kierowcy, opowiada o innej anegdocie, to znaczy inną anegdotę. Śmiertelnie poważny, taki jednostajny głos, jak z maską na twarzy – odchrząknął, wchodząc w skórę Petera Wellera. – „Opowiadałem ci o facecie, który nauczył się mówić dupą? Ruszał całym brzuchem, a pierdnięcia układały się w słowa. Pierwszy raz w życiu słyszałem taki dźwięk, gęsty i bulgoczący, dźwięk, który ma zapach. Facet pracował podczas karnawału, początkowo brali go za nowatorskiego brzuchomówcę. Po pewnym czasie dupa zaczęła mówić sama” – Cyryl zawiesił głos (wyraz twarzy Tomasza). – „Występował bez przygotowania – podjął niezrażony – a dupa podrzucała mu dowcipy. Potem wyrosły jej wokół ząbkowane, zgrzytające haczyki i zaczęła jeść. Facet najpierw się ucieszył i włączył to do numeru, ale dupa wygryzała mu dziurę w spodniach i rozgadywała się na ulicy. Krzyczała, że żąda równych praw. Upijała się na smutno, płakała – żenada. Chciała, żeby ją całować, jak usta. W końcu gadała całe dnie i noce, facet wrzeszczał, żeby się zamknęła. Walił ją pięścią, wtykał świeczki, ale wszystko na nic. Wreszcie dupa powiedziała: »To ty masz się zamknąć, nie potrzebujemy cię już. Potrafię mówić, jeść i srać«. Facet zaczął budzić się rano z galaretą przypominającą skrzek na ustach. Zeskrobywał ją z twarzy, ale kleiła się do palców i rozrastała się tam. Wreszcie usta mu zarosły. I automatycznie zamarła cała głowa, prócz oczu. Tylko tego dupa nie umiała – widzieć. Potrzebowała oczu. Połączenia nerwowe zablokowały się i zanikły, mózg nie mógł już wysyłać poleceń. Był uwięziony w czaszce, odcięty. Jakiś czas z oczu wyzierało nieme, beznadziejne cierpienie mózgu, który w końcu pewnie zamarł, bo oczy zgasły. Potem miały tyle wyrazu, co oczy kraba na słupkach”.

Cyryl Polaczek, „Człowiek z Galapagos”, obiekt, 160 × 80 × 120 cm, 2019
Cyryl Polaczek, „Dupa”, olej na płótnie, 30 x 30 cm, 2013

Fragmenty pochodzą z publikacji Potencja. Słownik symboli (projekt: Kaja Gliwa) z tekstami Łukasza Zawady, towarzyszącej wystawie Potencji Teoria humoralna w BWA Zielona Góra.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

TytułPotencja. Słownik symboli
WydawnictwoBWA Zielona Góra, Galeria Bielska BWA
Strona internetowabwazg.pl
Indeks

Zobacz też