SZUM
SZUM Wspieraj nas!
  • Działy
    • News
    • Krytyka
    • Rozmowy
    • Do zobaczenia
    • Na dobry początek
    • Eseje
    • Kwartalnik
    • Patronite
  • Archiwum
  • Podcast
  • Redakcja
  • Stawki
  • Sklep
Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Pomóż nam w robieniu SZUMU.
Wspieraj nas!
Newsletter Szumu
co piątek w Twojej skrzynce!
NR 20/2026 Do zobaczenia 20.05.2026 4 min

„Obce miejsca, obce twarze” Armana Galstyana

Redakcja
udostępnij — facebook   twitter/x   link
pobierz .pdf
Arman Galstyan, „Obce miejsca, obce twarze”, widok wystawy, fot. Bartosz Zalewski

Ha, każda rzecz tu symbolem każdej innej rzeczy,
każda każdą potwierdza, każda każdej przeczy,
wszystko jest małopewne, wszystko jest wymienne.

Wszystko jest substytutem czegoś zgoła innego.
Nawet to małe ego, zwłaszcza to marne ego.

Aleksander Wat, Noc jesienna w górach z oliwkami i pełnią księżyca, 1956

Malarstwo zawsze było sztuką oszukiwania. Martwa natura swoim weryzmem oszukiwała oko – od przypadkowego ptaka, który wleciał do pokoju dziabnąć winogrono, po artystycznego rywala, jak w opowieści o potężnych starożytnych malarzach Zeuksisie i Parrasjosie. Portret to z kolei domena oszustwa psychologicznego. Możny mecenas ma myśleć, że wygląda jak żywy, wyglądając ewidentnie lepiej za sprawą sumy drobnych korekt – oczy trochę większe, rysy bardziej symetryczne, nos mniej kartoflowaty, szczęka mniej habsburska. Autoportret to jeszcze jeden poziom wyżej – odsłaniając fizyczne niedoskonałości z obłudną bezwzględnością, malarz może sobie przydać głębi psychologicznej, o którą nikt by go w prawdziwym życiu nie posądził. Arman Galstyan w swoich nowych obrazach próbuje jednak nieco inaczej ustawić grę.

Arman Galstyan, „Obce miejsca, obce twarze”, widok wystawy, fot. Bartosz Zalewski
Arman Galstyan, „Obce miejsca, obce twarze”, widok wystawy, fot. Bartosz Zalewski
Arman Galstyan, „Obce miejsca, obce twarze”, widok wystawy, fot. Bartosz Zalewski
Arman Galstyan, „Obce miejsca, obce twarze”, widok wystawy, fot. Bartosz Zalewski
Arman Galstyan, „Obce miejsca, obce twarze”, widok wystawy, fot. Bartosz Zalewski
Arman Galstyan, „Obce miejsca, obce twarze”, widok wystawy, fot. Bartosz Zalewski

„Załóżmy, że 1 = 0 (sprzeczność). Do obu stron tej równości dodajmy jeden. Otrzymamy: 2 = 1. Z tego wynika, że zbiór złożony z dwu elementów równa się zbiorowi złożonemu z jednego elementu. Ja i papież tworzymy zbiór złożony z dwu elementów, a ponieważ jest on równy zbiorowi złożonemu z jednego elementu, ja i papież tworzymy ten sam element, czyli ja jestem papieżem”. W ten sposób Bertrand Russel tłumaczył studentom logiczną zasadę ex falso quodlibet, zwaną prawem Dunsa Szkota, według której na podstawie sprzecznych założeń można udowodnić dowolne twierdzenie. Autoportrety Armana Galstyana to malarskie odbicie tego prawa. Artysta zarazem uporczywie maluje własny wizerunek w realistycznej konwencji i zasłania go tak, że jakakolwiek ekspresja znika w gęstwinie ciemnych, kręconych włosów pokrywających namalowane ciało od stóp do głów. To autoportret, który mógłby właściwie być kimkolwiek.

Jednocześnie przedstawiony tu świat trzyma się w ryzach, nie jest, jak u wielu innych malarzy z tej samej generacji, surrealistycznie zniekształcony. Jedynie wizerunek głównego bohatera, przez podkręcenie ledwie jednej cechy, staje się tak specyficzny, że niemal uniwersalny. To coś więcej niż autoportret stylizowany – to autoportret uwolniony z pułapki naiwnie pojmowanego biografizmu i „szczerości”. W malarskiej autofikcji Galstyana równie mocno akcentowana jest realność co fikcyjność. Malarz wrzuca tu i tam bezpośrednie cytaty ze swojej codziennej rzeczywistości – od psiej mordki po widok za oknem – by zaraz potem równoważyć je innymi cytatami i wcielać się na przykład w velazquezowską Wenus.

Te wolty wydają się tym bardziej zaskakujące, wręcz prowokacyjne, jeśli spojrzymy na nie w kontekście obrazów artysty z poprzednich kilku lat. Najpierw pojawiają się w nich wszechobecne oczy. Patrzymy w podłogę, jak zawstydzone dziecko, a choć nie widzimy twarzy malowanych postaci, wgapiają się w nas ich buty, oddając wrażenie specyficznej pareidolii doświadczanej przez osoby odstającej od wyjątkowo wąskiej normy etnicznej typowego Polaka. Zaczynamy od spoglądania oczami bohatera na świat w duchu spotęgowanego realizmu, w którym wszystko, od sęków drewnianego parkietu po faktury tkanin, wydaje się jednocześnie uproszczone i zbyt wyraźne.

Arman Galstyan, „Obce miejsca, obce twarze”, widok wystawy, fot. Bartosz Zalewski
Arman Galstyan, „Obce miejsca, obce twarze”, widok wystawy, fot. Bartosz Zalewski

W kolejnych obrazach świat zdaje się mniej drapieżny, kadry się poszerzają, narracja rozbudowuje. Wychodzimy z perspektywy artysty, by spojrzeć z boku na sceny z jego życia codziennego rozgrywające się w szerszym planie. Architektura jest pudełkowa i trochę za sterylna, jak scenografia na planie filmowym. Perspektywa bywa zniekształcona, choć bez ekspresyjnych ekstrawagancji, raczej lekko kopnięta, jak w malarstwie z nurtu Neue Sachlichkeit albo na protorenesanosowych ołtarzach. Spojrzenie wędruje – tym razem jesteśmy zewnętrznym okiem, często okiem w tłumie, w komunikacji miejskiej, w saunie, na ulicy.

W najnowszych obrazach powoli rozbudowujący się świat z kolejnych płócien artysty zostaje nagle zredukowany, iluzja się sypie, opowieść zostaje przerwana, jakby na złość, na przekór oczekiwaniom publiczności oczekującej kolejnych zabawiających ją anegdot z życia malarza. Spojrzenie zatacza koło – wreszcie stajemy się okiem z wcześniejszych obrazów, uporczywie wgapiającym się w kosmatego bohatera umieszczonego w skrajnie umownych, niemal pustych scenografiach. Na końcu wędrówki nie czeka żadna zaskakująca prawda, a jedynie strzępki, cytaty i odbicia. Jeśli w malarstwie zawrzeć można jakąkolwiek prawdę o własnym życiu, to właśnie na ich przecięciu, a nie w kronikarskim odmalowywaniu kolejnych sentymentalnych anegdot.

Przypisy

Stopka

Osoby artystyczne
Arman Galstyan
Wystawa
Obce miejsca, obce twarze
Miejsce
Bracka 5, Warszawa
Czas trwania
11–12.04.2026
Osoba kuratorska
Piotr Policht
Fotografie
Bartosz Zalewski
Strona internetowa
www.instagram.com/armangalstyanstudio/
Indeks
Arman Galstyan Piotr Policht

Najczęściej czytane

1
News 11.05.2026

Adam Budak odwołany ze stanowiska dyrektora MOCAK-u

Redakcja
2
News 15.05.2026

Międzynarodowa petycja w sprawie poparcia dla Adama Budaka oraz niezależnego przywództwa w kulturze w Krakowie

Redakcja
3
Eseje 08.05.2026

„Sztuki plastyczne” czy „sztuki wizualne”?

Portret Łukasz Białkowski
4
Krytyka 08.05.2026

Sceny, migawki, ludzie. „Scena z miasta. Wrocław niezależny lat 90.” w BWA Wrocław

Portret Rafał Księżyk
5
Na Dobry Początek 11.05.2026

11-17 maja

Redakcja
6
Krytyka 15.05.2026

Mamo, możemy mieć Japonię w domu? „Wschód słońca na Zachodzie” w Pawilonie Czterech Kopuł

Portret Karolina Ćwieląg

Newsletter Szumu
co piątek w Twojej skrzynce!

REKLAMA
Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Pomóż nam w robieniu SZUMU.
„Obce miejsca, obce twarze” Armana Galstyana — SZUM
REKLAMA
Logo: SZUM

Magazyn SZUM

Fundacja Kultura Miejsca
Wydział Badań Artystycznych i Studiów Kuratorskich
Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie
ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 39
00-347 Warszawa

redakcja@magazynszum.pl

ISSN 2956-817X

Media społecznościowe

  • facebook
  • instagram
  • spotify
  • apple podcasts
  • podcast RSS

Wspieraj nas!

Polityka prywatności

Kontakt

Przeszukaj SZUM

‹ › ×

    ‹ › ×
      Nasz serwis korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
      Zapoznaj się z naszą polityką prywatności