06.06.2014

Mięso fotograficzne. „Lektury dodatkowe” Clare Strand w ramach Miesiąca Fotografii

Mięso fotograficzne. „Lektury dodatkowe” Clare Strand w ramach Miesiąca Fotografii
Clare Strand, "Lektury dodatkowe", widok z wystawy

Clare Strand, „Lektury dodatkowe”, widok z wystawy

Jeśli wierzysz, że jesteś specem w dziedzinie fotografii, a nazwisko Clare Strand nic ci nie mówi – grubo się mylisz! Dobra wiadomość: z odsieczą przybywa jej wystawa retrospektywna zorganizowana w ramach Miesiąca Fotografii. Ekspozycja goszcząca do sierpnia w Kamienicy Szołayskich jest pierwszą polską prezentacją prac uznanej na świecie artystki. Strand działa przede wszystkim w dziedzinach fotografii i video. Artystka zajmuje się głównie badaniem naszego przyzwyczajenia w wiarę fotograficznej prawdy, co subtelnie i z humorem obnaża udowadniając, że obrazy raz po raz nabijają nas w butelkę. Owszem, niosą także pewien przekaz, ale jest on daleki od upragnionej dosłowności. W jej fotografiach nigdy to, na co patrzymy, nie jest barthowskim tym, co było.

Clare Strand, "Lektury dodatkowe", widok wystawy

Clare Strand, „Lektury dodatkowe”, widok na wystawę

Clare Strand, "Lketury obowiązkowe", na pierwszym planie praca "Trawiasty sweter"

Clare Strand, „Lektury dodatkowe”, na pierwszym planie praca „Trawiasty sweter”

Świetnym wprowadzeniem w przewrotne zabawy z patrzeniem są na wystawie Kostium magnetycznyTrawiasty sweter ilustrujące sposób pracy artystki. Strand sama mówi o sobie, że z zaciekawieniem obserwuje jakie obrazy przyklejają się do niej, niczym do magnesu czy jak trawa do swetra po leżeniu na murawie. Owa śmieciowa ikonosfera, zatytułowana zgodnie z prawdą Ścinki, to zbiór najróżniejszych fotografii wycinany z gazet i reklam (zmywarki, reklamy wykładziny, opony etc.), zbierany pieczołowicie przez wiele lat. Obserwacja ogromu materiału, który zajmuje poczesne miejsce w gablotach, pozwala potem zrozumieć małpią sprawność, z jaką Strand wchodzi w najróżniejsze estetyki. Ścinki są o tyle ważne, że unaoczniają natłok obrazów, zalewający nas każdego dnia i w którym mniej lub bardziej świadomie się poruszamy. Odnosząc się do tytułu wystawy – niejedną wizualną lekturę dodatkową przyswoiła i niekoniecznie były to dzieła na miarę Prousta (bliżej im niejednokrotnie do Harlequinów).

Clare Strand, "Ścinki"

Clare Strand, „Lektury dodatkowe”, widok na wystawę

Strand realizuje swoje pomysły w postaci cykli fotograficznych. Trzem z nich, a mianowicie Zabłąkanym, Śladom walki i Ukrytym czynnikom poświęcono na wystawie szczególną uwagę. Zabłąkani (Gone Astray) dzielą się na dwie części: Portrety i Detale. Te pierwsze są stylizowane na XIX-wieczną fotografię studyjną. Każde zdjęcie wygląda w ten sam sposób: w centrum kadru znajduje się postać, a namalowane tło za nią przedstawia pejzaż z drzewami tworzącymi ramę dla portretu. Raz jest to opryszek, raz kobieta z siatami, znowu młodociany złodziejaszek. Każda z postaci odwołuje się do jakiejś kliszy. Widok skromnie ubranej kobiety w adidasach i z rozmazanym tuszem do rzęs od razu rodzi w głowie historię o ofierze męża opijusa, znoszącej dzielnie regularne libacje gospodarza domu i dziecięce wrzaski. Stosunkowo elegancka pani na obcasach czekająca wieczorową porą w parku przywodzi na myśl wyobrażenia o córach Koryntu; tym bardziej, że jej łydkę znaczy spore oczko w rajstopach. I tak dalej. Każda fotografia zaprasza do tworzenia historii na temat przedstawionej postaci. Już sam ten proces ujawniający się w umyśle każe poddać w wątpliwość czemu tak naprawdę ufamy: naszej wyobraźni czy zdjęciu? Tekst kuratorski ujawnia, że do cyklu pozowali znajomi Strand, czyli nici z domysłów. Choć, trzeba przyznać, zabawa była przednia.

Clare Strand, "Lektury dodatkowe", widok wystawy

Clare Strand, „Lektury dodatkowe”, widok na wystawę

Podobnie ma się sprawa z Detalami (Gone Astray Details). Te prace stylistycznie przenoszą nas do świata fotografii reporterskiej, najbliżej im do kadrów autorstwa Weegee’go. W miejscu, gdzie u Amerykanina wśród żądnego wrażeń tłumu leżały oślepione fleszem zwłoki, Strand umieszcza… doniczkę z rośliną. Albo ochlapane błotem łydki kobiety. Lub jeszcze dziecko trzymane za szelki. Absurdalne motywy, które i tak w połączeniu z doskonałą iluzją stylu, są wodą na młyn tworzenia opowieści. Kolejnej fikcji.

Clare Strand, "Lektury dodatkowe", widok ekspozycji

Clare Strand, „Lektury dodatkowe”, widok z wystawy

W tym samym kręgu snucia opowieści obracamy się przy okazji cyklu Ślady walki (Signs Of A Struggle). Tym razem Strand toczy grę ze zdjęciami rodem z policyjnych kartotek. Znów w wersji bezkrwawej, ale równie niepokojącej. Wygnieciony dywan, podniesiona klepka wykładziny i wskazówka strzałki, gdzie kryje się dowód zbrodni. Opuszczona droga, przydomowe drzewo potraktowane fleszem i białym krzyżykiem. Pytania: „co się tam wydarzyło? Kto zginął?” aż się cisną na usta. Odpowiedzią na nie będzie wyłącznie pusty śmiech. Strand nie kryje tego, że aranżuje fotografowane scenografie, które wyglądają tak przekonująco. A skąd mamy pewność, że zdjęcia zbrodni oglądane w prasie także nie są w jakiś sposób preparowane? Jaki inny dowód zaświadczyłby o ich prawdziwości? Wideo? Może materiał dźwiękowy? Następne zdjęcie?

Clare Strand, "Lektury obowiązkowe", widok wystawy

Clare Strand, „Lektury dodatkowe”, widok z wystawy

Trzeci szeroko prezentowany w Kamienicy Szołayskich cykl nosi nazwę Ukryte czynniki (Unseen Agents) i podważa prawdziwość szemranych zdjęć z duchami już na starcie. W wykonaniu Strand portrety ludzi otacza jasna, rozmywająca ostrość chmura. Można powiedzieć, że jest to rodzaj aury, zacierający obecność tak samych portretowanych, jak i ewentualnego ducha, który wyjątkowo chętnie wchodzi w obiektyw. Jeśli ktoś miałby wątpliwości co do prawdziwości fantomu, Strand służy fotografiami prymitywnych sprzętów mających zapewne na celu ułatwienie seansu i kontaktu z marą. Na pewno bucik przypięty do drucika świetnie przewodzi duchy.

Clare Strand, "Lektury dodatkowe", widok wystawy

Clare Strand, „Lektury dodatkowe”, widok z wystawy

Wisząca nad podłogą kobieta z materiałów promocyjnych tegorocznego Miesiąca Fotografii to także postać ze zdjęć Strand. W przypadku tej autorki zdjęcia nie przysłużą się uwiarygodnieniu nauki, więc wybór jej fotografii rozumiem jako znak zapytania, który stawiają przed widzami autorzy tegorocznego programu. Wystawę zamyka rozłożona w wachlarz teczka z wysypującymi się wręcz z niej artykułami. Tytuł pracy, Niepotwierdzone prawdy, mówi sam za siebie, z jakim kredytem zaufania powinno się traktować dopadające nas wiadomości.

Clare Strand, "Lektury dodatkowe"

Clare Strand, „Lektury dodatkowe”, widok wystawy

Celem tej wystawy, a szerzej pracy twórczej Strand, jest podważenie naszego przyzwyczajenia do prostej wiary w dokumentalną prawdę zdjęć. Nic nie jest tym, na co patrzymy – zdają się mówić eksperymenty artystki. Bez zadęcia, za to z lekkością i humorem. Wskazane powyżej strategie są obecne w twórczości wielu współczesnych artystów fotografików. Można spytać, co wyróżnia zdjęcia Strand na tym wyjątkowo bujnym tle? Moim zdaniem są to biegłość z jaką porusza się ona w rozmaitych stylistykach oraz pokora. Pierwszy aspekt nazwałabym wręcz mięsem fotograficznym na wzór tzw. mięsa malarskiego – tak świetnie artystka czuje rzemiosło i naprawdę imponująco się nim posługuje. Z kolei przez pokorę mam na myśli świadomość artystki, jak bardzo jesteśmy otoczeni, przefiltrowani przez tysiące nieważnych fotografii każdego dnia. Jej Ścinki są tego doskonałą lekcją.

Clare Strand, "Lektury dodatkowe", widok wystawy

Clare Strand, „Lektury dodatkowe”, widok z wystawy

Nie będzie umiejętnego poruszania się w rzeczywistości, o ile nie uwrażliwimy się na obecność także tych niepozornych, a skutecznie atakujących nas obrazków. Wreszcie erudycyjne i efektowne prace Strand są okazją do przekonania się w praktyce, które z lektur dodatkowych naprawdę przeczytaliśmy i zobaczyliśmy wcześniej.

Clare Strand, "Lektury dodatkowe", widok z wystawy

Clare Strand, „Lektury dodatkowe”, widok z wystawy

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaClare Strand
WystawaLektury dodatkowe
MiejsceMuzeum Narodowe w Krakowie - Kamienica Szołayskich im. Feliksa Jasieńskiego, wystawa w ramach 12. edycji Miesiąca Fotografii
Czas trwania17.05-17.08.2014
FotografieStudio Luma, www.studioluma.pl
Strona internetowawww.photomonth.com
Indeks

Zobacz też