19.08.2022

„Kobiety żyją dla miłości” Teresy Gierzyńskiej w Zachęcie – Narodowej Galeri Sztuki, Warszawa

Agata Pyzik
Tekst opublikowany w magazynie Szum 37/2022
Teresa Gierzyńska, Kobiety żyją dla miłości, widok wystawy, fot. Kuba Celej dzięki uprzejmości Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie
„Kobiety żyją dla miłości” Teresy Gierzyńskiej w Zachęcie – Narodowej Galeri Sztuki, Warszawa
Teresa Gierzyńska, Kobiety żyją dla miłości, widok wystawy, fot. Kuba Celej dzięki uprzejmości Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie
Mimo że od taniej erotyki prace Gierzyńskiej dzielą lata świetlne, to z dzisiejszej perspektywy nie mogę się oprzeć uczuciu, że z miłości artystka sama siebie urzeczowiła.

Mam z wystawą Teresy Gierzyńskiej pewien problem, który jest mi szalenie trudno zdefiniować. Spróbuję zacząć od opisu samej architektury wystawy w Zachęcie. Kiedy wchodzimy do Małego Salonu na dole, tym, co rzuca się w oczy najpierw, jest pustka. Wystawę trzeba w pewnym sensie „odnaleźć” wzrokiem. Życiowy projekt artystki zatytułowany O Niej, który stał się fundamentem retrospektywy pod celowo wywołującym ambiwalentne emocje tytułem Kobiety są stworzone do miłości, został zrealizowany w niewielkich formatach, głównie około 30 na 20 cm. Prace Gierzyńskiej nie są z tych, co atakują wizualnie na wejściu. Delikatne i kruche, odzwierciedlają zmagania samej artystki ze sztuką, z aktem twórczym, a także – zapewne, choć to tylko moje przypuszczenia – z silną pozycją samca alfa polskiej sztuki, jaką miał jej wieloletni partner Edward Dwurnik. Wystawa w Zachęcie to pierwsza retrospektywa artystki, która urodziła się w 1947 roku. Dlaczego Gierzyńska musiała tak długo czekać na „ponowne” odkrycie?

Delikatne i kruche, odzwierciedlają zmagania samej artystki ze sztuką, z aktem twórczym, a także – zapewne, choć to tylko moje przypuszczenia – z silną pozycją samca alfa polskiej sztuki, jaką miał jej wieloletni partner Edward Dwurnik.

Z pewnością wielu nie musiało niczego odkrywać. W ostatnich latach zaistniały jednak wręcz idealne warunki dla wystawiania sztuki, którą uprawiała Gierzyńska. Po pierwsze, wkroczenie dyskursów feministycznych i równościowych w pole społeczne, a tym samym – triumfalne wkroczenie kobiet (i innych dotychczas marginalizowanych grup) na salony sztuki. Po drugie, znaczna praca badawcza, jaką w obszarze polskiej sztuki powojennej od dekady prowadzi nowe pokolenie badaczek. Poza Joanną Kordjak, specjalizującą się w wystawach o nowych spojrzeniach na okres powojenny, do ich grona można zaliczyć także Marikę Kuźmicz i jej Fundację Arton, zajmującą się wystawianiem zapomnianych polskich artystek, zwłaszcza z pola konceptualizmu i neoawangardy (między innymi Jolanty Marcolli, Ludmiły Popiel, Barbary Kozłowskiej, Jadwigi Singer czy Alicji i Bożeny Wahl). Kuźmicz jest obecna jako autorka tekstu w katalogu wystawy, do której znakomity tekst napisała sama Kordjak, naprowadzając odbiorcę na świetne tropy. Upajam się tym na nowo odkrytym bogactwem, ale myślę też, że ze względu na tempo, w jakim chcemy te dzieła przywrócić, brakuje przestrzeni, by w pełni je przyswoić i zrozumieć kontekst, w którym powstały.

Teresa Gierzyńska, „Tajemnicza”, z cyklu „O niej”, 1980, dzięki uprzejmości artystki i Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie

Mały dyskomfort, który próbowałam opisać na początku, wynika właśnie z trudności odpowiedniego odczytania twórczości Gierzyńskiej, która jest niesłychanie subtelna, „drobna”, opiera się na małych gestach, jest szalenie prywatna, osobista i autobiograficzna. Jednocześnie są to często cechy, które przypisuje się twórczości kobiet właściwie machinalnie albo kiwa głową, mówiąc, że to przecież zrozumiałe, że dzieło kobiece takie właśnie jest. Tymczasem nic bardziej mylnego. Weźmy na przykład działania Ewy Partum, która zrealizowała wiele publicznych akcji i performansów, niezwykle odważnych, jeśli chodzi o używanie własnego ciała. Niedawno usłyszałam w prywatnej rozmowie od osoby mocno osadzonej w świecie sztuki, że nie rozumie najnowszej mody na Gierzyńską. W końcu były artystki które naprawdę coś ryzykowały i zapłaciły za to ogromną cenę. Mi przywodzi to na myśl właśnie Partum, ale też Alinę Szapocznikow – obie swoje mocne statementy przypłaciły między innymi wymuszoną emigracją czy ostracyzmem. Dlatego przy okazji Kobiet… chcę się przyjrzeć tym właśnie rzekomo typowo kobiecym cechom i zastanowić się, czy prace Gierzyńskiej rzeczywiście takie są.

[…]

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 37. numerze SZUMU.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 37/2022

Stopka

Artystka / ArtystaTeresa Gierzyńska
WystawaKobiety żyją dla miłości
MiejsceZachęta – Narodowa Galeria Sztuki
Czas trwania09.12, 2021 – 06.03.2022
Kuratorka / KuratorJoanna Kordjak
Strona internetowazacheta.art.pl/pl/wystawy/kobiety-zyja-dla-milosc
Indeks

Zobacz też