22.10.2021

Hybrydyczność, czyli co? „Hybrid–in” w BWA Wrocław

Aleksander Kmak
Diana Lelonek, praca z cyklu „Centrum Żywych Rzeczy”, 2018/2021
Hybrydyczność, czyli co? „Hybrid–in” w BWA Wrocław
Diana Lelonek, praca z cyklu „Centrum Żywych Rzeczy”, 2018/2021
Pozostajemy trochę bezradni wobec ogólnego aż do granic sensu tematu i spotkania artystów z trzech krajów – spotkania bardzo wartościowego w czasach, kiedy Międzynarodówka Sztuki jest pilnie potrzebna, ale które przypomina nawet nie obrady trzech osobnych stołów, ale targi z kilkunastoma stoiskami nie mającymi ze sobą za wiele wspólnego poza okrągłą deklaracją.

To była moja pierwsza wizyta w nowej siedzibie galerii BWA Wrocław na dworcu głównym i może dlatego przypisuję tej lokalizacji trochę zbyt duże znaczenie, ale trudno nie zauważyć, że wystawa Hybrid–in ściśle związana jest z miejscem, w którym w 2019 roku zadomowiło się BWA. Obecność dworca jako nie-miejsca, przestrzeni ciągłego ruchu i tranzytu zachęca do spojrzenia na pogranicze, które również jest obszarem nieustannych negocjacji i przemieszczeń, toteż dostajemy wystawę prezentującą artystów z Polski, Czech i Słowacji komentujących szeroko pojętą hybrydyczność – tutaj można zacząć wymieniać niekończące się dopełnienia: tożsamości, lokalizacji, krajobrazu, ciała… Rejony pogranicza są hybrydyczne, dzisiejszy świat jest hybrydyczny, dworzec jest hybrydyczny – wszystko się w końcu zgadza. Tyle że wobec takiej ogólności wystawa przypomina właśnie powyższy niekończący się pasaż skojarzeń i nawiązań, festiwal zupełnie odmiennych przykładów, które nie mając ze sobą za wiele wspólnego, nie wchodzą ze sobą w żaden kontakt, a z wystawy czynią polifoniczne nawarstwienie znaczeń, w którym wszystkie głosy toczą jednak zupełnie oderwane od siebie rozmowy.

„Godzina Szumu” w Radiu Kapitał: Maciej Bujko, Iza Rutkowska Dyrektor BWA Wrocław i projektantka Iza Rutkowska opowiadają o planach na realizację nowej siedziby BWA Wrocław CZYTAJ!

Głupio jakoś z wielogłosowości czynić argument na rzecz słabości wystawy, ale problem nie sprowadza się do tego, że prace zrealizowane są w zupełnie różny sposób, ale że koniec końców mówią na zupełnie różne tematy, rozjeżdżając się w przeciwnych kierunkach. Trudno by wskazać wspólny obszar, na którym dzieła mogłyby się spotykać. Poza realizacją jakiejś nowej, zrekonfigurowanej wersji Trójkąta Wyszehradzkiego niewiele je łączy, a jeśli już coś takiego potrafię odnaleźć, rozpoznanie to natychmiast eksponuje cherlawą kondycję statementu wystawy. Weźmy na przykład ciało jako kategorię, w której realizuje się tytułowa hybrydyczność. I tak Agnieszka Polska w swoim znanym wideo Zapytaj syrenę reprezentuje mitologiczną postać jako nie tylko ucieleśnienie hybrydy ludzko-zwierzęcej, ale przede wszystkim jako personifikację ziemi, jej pierwotnej, pogańskiej mocy. Mocy, która czasem może być ujarzmiana wielkimi mechanizmami politycznymi, znajdującymi w filmie swoje dalekie odzwierciedlenie (dalekie, bo artystka nawet mówiąc o rzeczach politycznych, potrafi sprytnym przeniesieniem akcentów zrobić z nich rzeczy niepolityczne; sam od lat nie wiem, czy to źle, czy dobrze).

„Hybrid-in”, widok wystawy, fot. Alicja Kielan
„Hybrid-in”, widok wystawy, fot. Alicja Kielan
„Hybrid-in”, widok wystawy, fot. Alicja Kielan
„Hybrid-in”, widok wystawy, fot. Alicja Kielan

W sali obok Diana Lelonek prezentuje pracę z cyklu Center for the Living Things – kolejny evergreen sprawdzający się w zastanawiająco wielu kontekstach i na zadziwiająco różnych wystawach; znowu, nie wiem, czy to źle, czy dobrze, ale tutaj bardziej skłaniam się ku opcji „źle” – ze starymi rupieciami, którym artystka w specjalnie spreparowanych terrariach pozwala gnić. Opowiada tym samym o świecie bez człowieka, w którym natura będzie musiała poradzić sobie z naszymi pozostałościami, fantomową obecnością zaklętą w codziennych przedmiotach, wtedy już zupełnie wyabstrahowanych ze swoich zastosowań, obcych, dziwnych ciałach podlegających wielkiemu systemowi naturalnego trawienia.

Katastrofa klimatyczna to nie sezonowa moda. Rozmowa z Dianą Lelonek Ewa Dyszlewicz rozmawia z Dianą Lelonek o jej działaniach artystycznych CZYTAJ!

Z kolei Viktor Frešo wystawia całkiem fajne rzeźby (Brano Zamečnik oraz Bez tytułu [Ass Man]) z materiałów znalezionych, śmieci, tworzyw sztucznych, trochę faktycznie w nich rzeźbiąc, a trochę po prostu kombinując ze sobą różne fragmenty w dość odrażające, ale przez swoją obsesyjność, punkowy nieład i obsceniczność ciekawe konstrukcje. Niemniej rzeźbom Frešo brakuje mimo to formalnej śmiałości, paranoicznego rozmachu, jaki ma na przykład tworząca podobne instalacje z obiektów Helen Marten – dzieła Słowaka kończą się na konstatacji, że ciało jest zlepkiem różnych, biologicznych i symbolicznych części i funkcjonuje zawsze jako takie hybrydyczne monstrum w stylu dzieła dr. Frankensteina. Dzięki za info.

Czy „trop materii nowego typu” i zderzenia „materiałów i przedmiotów znalezionych ze strzępami wiedzy zaprogramowanej w narracjach kultury” z tekstu towarzyszącego wystawie w ogóle mówią cokolwiek swoistego o zgromadzonych na niej dziełach? Bo wydaje się, że to konceptualne wytrychy, które raczej niż pogłębiać możliwość odczytań, bardzo zgrabnie biorą wszystkie prace w nawias ogólników i frazesów.

Tę samą refleksję, ale w sprawiającym większe trudności wydaniu, Zorka Lednárová rozwija w pracy Serce – wąskiej prostopadłościennej szklanej gablocie, w której umieściła własny, zdający się lewitować rozrusznik serca. Cierpiąca na kardiologiczne dolegliwości artystka opowiada o ciele jako transhumanistycznej maszynie, ciągle wspieranym technologiami i znajdującym coraz to nowe ekstensje i protezy. Z tym że w stanowczej prostocie gestu wyeksponowania rozrusznika, który prawdopodobnie przez lata ratował artystce życie, tkwi nieprzyjemny szantaż o nieznanej stawce: bo co mamy począć z pracą, której uniwersalna wymowa jest jednak zbyt ogranym truizmem, żeby można prawdziwie empatyzować z artystką? Wobec choroby natrafiamy na nieprzepuszczalną taflę szkła z gabloty – bez wstępu ani do jednostkowego doświadczenia Lednárovej, ani do refleksji, która by jej doświadczenie uniwersalizowała.

Agnieszka Polska, „Zapytaj Syrenę”, 2017, fot. Alicja Kielan
Rysunki Cyrila Blažo i Martina Kochana z cyklu „Pub-Art”, fot. Alicja Kielan

Zestawiam ze sobą te prace, bo dobrze dokumentują szeroki wachlarz propozycji artystycznych prezentowanych na wystawie, ale też słabość spoiwa wypracowanego przez czteroosobowy zespół kuratorski z trzech krajów, pomiędzy którymi gubi się gdzieś ogólna koncepcja pokazu. Czy „trop materii nowego typu” i zderzenia „materiałów i przedmiotów znalezionych ze strzępami wiedzy zaprogramowanej w narracjach kultury” z tekstu towarzyszącego wystawie w ogóle mówią cokolwiek swoistego o zgromadzonych na niej dziełach? Bo wydaje się, że to konceptualne wytrychy, które raczej niż pogłębiać możliwość odczytań, bardzo zgrabnie biorą wszystkie prace w nawias ogólników i frazesów. Hybrydyczność jako kondycja ludzka pozwala przykryć aż nadto pojemnym parasolem rzeźbę Tomasza Mroza I.D.K. z reptilianinem dosiadającym osiołka w motywie Chrystusa wjeżdżającego do Jerozolimy, która bardzo łopatologicznie próbuje opowiedzieć o usieciowionych mitologiach współczesności, performens grupy František Łozinki o.p.s., slapstickowo i bardzo dosłownie odtwarzający treść Ślepców prowadzących ślepców Bruegela czy wreszcie dziaderskie rysunki Cyrlia Blažo i Martina Kochana z cyklu Pub-Art, które powstawały spontanicznie przy piwie w barze (i taki też mają ciężar gatunkowy).

Tomasz Mróz, „I.D.K.”, 2018, fot. Alicja Kielan
Viktor Frešo, „Untitled now”, 2020, fot. Alicja Kielan
Viktor Frešo, „Braňo Zámečník”, 2016, fot. Alicja Kielan

Tak jak Lednarovej, Lelonek, Frešo i Polskiej chodzi o zupełnie inne hybrydyczności, tak i wystawa nie potrafi wyartykułować przekonującej wizji żadnej z nich. Pozostajemy trochę bezradni wobec ogólnego aż do granic sensu tematu i spotkania artystów z trzech krajów – spotkania bardzo wartościowego w czasach, kiedy Międzynarodówka Sztuki jest pilnie potrzebna, ale które przypomina nawet nie obrady trzech osobnych stołów, ale targi z kilkunastoma stoiskami nie mającymi ze sobą za wiele wspólnego poza okrągłą deklaracją. Kiedy jednak próbujemy wyłuskać sens z tego kolażu, okazuje się, że wspólnymi mianownikami są doniośle brzmiące, ale jednak oczywiste i wyświechtane hasła, a mizernym napięciom między poszczególnymi częściami bardzo daleko do elektryzującej mocy krytyki współczesności z kolażów dadaistycznych.

Wyszedłem z wystawy – do pociągu szczęśliwie miałem blisko.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Artystka / ArtystaKarolina Balcer, Marko Blažo, Olaf Brzeski, Viktor Frešo , Julia Gryboś, Barbora Zentková, Milan Houser , Martin Kochan, Cyril Blažo, Marek Kvetan, Zorka Lednárová, Diana Lelonek, Dominika Łabądź, Iwona Ogrodzka , František Łozinki o.p.s., Tomasz Mróz, Libor Novotný, Agnieszka Polska, Martin Zet
WystawaHybrid–in
MiejsceBWA Wrocław
Czas trwania24.09–21.11.2021
Kuratorka / KuratorVladimír Beskid, Anna Mituś, Paweł Jarodzki, František Kowolowski
FotografieAlicja Kielan; dzięki uprzejmości BWA Wrocław
Strona internetowabwa.wroc.pl
Indeks

Zobacz też