29.03.2019

Gwiazdy zwrotu kynologicznego. TOP 10 psów polskiej sztuki

Karolina Psinta
Jadwiga Sawicka, „PSY”, 1996, olej, płótno, 60 x 80 cm, dzięki uprzejmości BWA Warszawa
Gwiazdy zwrotu kynologicznego. TOP 10 psów polskiej sztuki
Jadwiga Sawicka, „PSY”, 1996, olej, płótno, 60 x 80 cm, dzięki uprzejmości BWA Warszawa
Dzięki mediom społecznościowym moda na psy przeżywa prawdziwy renesans i nie oparło się jej także środowisko artystyczne. Psy do tego stopnia wdarły się na scenę sztuk wizualnych i zagroziły autonomii dziedziny, że możemy już chyba mówić o zwrocie kynologicznym.

Nie od dziś wiadomo, że zwierzęta domowe są odbiciem swoich właścicieli. Bywają też niezłym barometrem zmian społecznych, nowych mód i obyczajów. Szczególnie w dobie zwrotu posthumanistycznego. Weźmy na przykład psy i koty. Jeszcze do niedawna wiadomo było, że miejsce polskiego psa jest przy budzie, a jego główne zadanie to bycie tym złym. Koty z kolei miały łowić myszy, mogły wałęsać się też po całej okolicy i urządzać nocne serenady. A teraz? Psy zaczynają pełnić rolę dzieci zastępczych, śpią z państwem w łóżkach, chadzają do fryzjerów, mają własne konkursy piękności, targi psich gadżetów, blogi, a nawet sztuki teatralne (patrz: Święta Kluska Agnieszki Smoczyńskiej w Nowym Teatrze). Koty zostały zamknięte w domach, gdzie przyuczane są do weganizmu (jak dowodzą amerykańscy naukowcy, kocie łowy mogą zagrażać równowadze biosfery).

Oba gatunki zyskały też zupełnie nowe życie w kulturze, oczywiście dzięki internetowi. O memotwórczej roli kotów napisano już całe tomy, ale mniej doceniane w tej materii psy właśnie zaczynają nadganiać. Dzięki mediom społecznościowym moda na psy przeżywa prawdziwy renesans. Polskie schroniska pustoszeją, równomiernie z narastaniem psich profili na fejsiku i Insta. Psiej modzie nie oparło się także środowisko artystyczne – najnowsze posty z Instagrama dobitnie pokazują, że pies stał się obowiązkowym elementem każdej szanującej się galerii i instytucji sztuki. „Szum” zawsze chciał być en vogue, więc nie mogliśmy przeoczyć i tego fenomenu. Psie figle doskonale zastępują nudne performansy, a stała obecność czworonoga w galerii ożywia statyczne i zmuszające do intelektualnego wysiłku dzieła sztuki. Pies jest również przydatnym towarzyszem artystek, artystów i wszelkiej maści art-profesjonalistów – ich ponure czarne sylwetki, nagle upstrzone psimi kłaczkami, zdają się jakby bardziej przystępne i przyjazne. Psy do tego stopnia wdarły się na scenę sztuk wizualnych i zagroziły autonomii dziedziny (radykalni badacze animal studies dowodzą, że psy potrafią tworzyć sztukę), że możemy już chyba mówić o zwrocie kynologicznym. Najwyższy więc czas zmierzyć się z tym fenomenem i poznać jego twarze, znaczy się – pyski. Proszę psiaństwa, przed wami ranking najbardziej wpływowych psów polskiej sztuki!

Instagramy polskiego świata sztuki O najciekawszych instagramach artystek, artystów i art-profesjonalistek pisze Karolina Plinta CZYTAJ!

1. Fisia

Bezsprzeczna Psiólowa Instagrama, amatorka masełka (najlepiej takiego z hajsem), była pracownica galerii Raster, szczekata adopotowana przez Magdalenę Kobus i Franciszka Buchnera (tzw. STARZY). Choć ma problemy z wyłączeniem CAPSLOCKA, fanów jej instagramowego profilu @fisia_ofisial ciągle przybywa – propagująca ideologię lazy life bonwiwantka, której dni mijają na drzemkach i obiadkach, zdaje się być obecnie najpoważniejszą konkurencją dla lokalnych selfie-feministek. Podobnie jak one ma misję – lobbuje za adopcją innych bezdomnych piesków i uczy fanów, że pies to nie zabawka, choć zabawki mieć lubi, i to nie byle jakie. Umiarkowanie pracowita, ma za to łapę do interesów i powolutku zaczyna zarabiać na Instagramie, a jej medialna popularność dodatnie wpływa na wizerunek instytucji, w których pracuje STARA. To sprawa o tyle aktualna, że, jak pieski szczekają, Fisia dostała właśnie ciepłą posadkę w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Z takim Instagramem o CV pewnie już nie pytają.

2. Lusia i Lola

Psiapsiółki dwie. Obie ciągle nie doczekały się swoich autonomicznych kont na Instagramie, za to brylują na profilach swoich właścicielek – Pauliny Wrocławskiej i Justyny Kowalskiej. Podobnie jak ich panie, Lusia i Lola to nimfetki, smukłe niczym liski, sympatyczne i rozszczekane, a w razie czego – z ostrymi ząbkami i pazurkami gotowymi do drapnięcia. Natura ich relacji jest skomplikowana, a jej sedno dałaby radę ująć zapewne tylko sama Elena Ferrante. Jeśli macie ochotę poznać te panie, polecam wycieczkę do Galerii Dawid Radziszewski i BWA Warszawa. Ta ostatnia galeria tak dalece postawiła na psy, że zaczęła organizować wystawy o psach i dla psów, sytuując się w ten sposób na drugim miejscu w wyścigu o tytuł najbardziej spsiałej galerii w Warszawie.

3. Molo

Piesek Dominiki Olszowy ponoć pochodzi z OLX i trochę tak wygląda – trudno powiedzieć, czy to kundel bury, czy smutny szczuro-piesek, czy może po prostu krótki, owłosiony wąż z nogami. W tym sensie wydaje się być jednak idealnym bohaterem równie dziwnej i smutnawej sztuki Olszowy, od dłuższego czasu eksplorującej wizualną ludowszczyznę i estetykę polskiego późnego kapitalizmu, krainę przepełnioną samotnością oraz depresyjnymi lękami. Taki też jest Molo, piesek-pojebek, sierściasty kryminalista, o którym sama artystka pisze: „Molo to nie jest pomost do twojej posranej chorej rzeczywistości. Molo to schody, Molo to problemy, Molo to most wiszący nad przepaścią, więc uważaj gnojku!”. Wszelkim zainteresowanym adopcję stanowczo odradzamy.

4. Zosia

Psiuńcia-chrumcia, supermodelka, twarz festiwalu Pomada. Jej spokojny żywot u boku Karola Radziszewskiego i Pawła Kubary to bezsprzeczny dowód, że dwóch chłopaków i psina to całkiem normalna rodzina. Strojnisia, lubi ubrania od topowych projektantów (Prada, Armada), a teledysk Belli Ćwir Drogie ciuchy jest tak naprawdę o niej. Typ rozpieszczonej księżniczki – jak deklaruje, nie sprząta i nie gotuje, bo ma od tego ludzi. Z Mariną Abramović ćwiczy przechodzenie przez ściany. A po ćwiczeniach wiadomo, musi być trochę pojedzone.

5. Miś

Należący do czołowej polskiej selfie-feministki Zofii Krawiec piesek odziedziczył ponoć imię po Michelu Houellebecqu, ale z tym cynicznym francuskim intelektualistą łączy go raczej niewiele: życie Misia, jak wielu podobnym mu mopsikom, upływa głównie na spaniu, jedzeniu i jak mniemam – błądzeniu w głębokiej, psiej nieświadomości. Trochę maskotka, trochę substytut dziecka, ale przede wszystkim – symbol walki z zachodnią normatywnością. Jak tłumaczy właścicielka pieska, sięgając do słów mistrza Beuysa, nawet śpiący Miś „zachowuje więcej zdolności intuicyjnych niż niektórzy ludzie wraz z ich upartym racjonalizmem”.

6. Amir

Z pyska co prawda nie wygląda, ale Amir to pies-ważniak, bardzo zajęty i na stanowisku. Prawa ręka Anety Szyłak oraz pełnomocnik Nowego Muzeum Sztuki w Gdańsku, w skrócie NOMUS, ostatnio asystował także przy montażu wystawy Hiwy K w Zachęcie. Bywa w modnych kawiarniach i wizytuje stołeczne galerie, rzecz jasna – nie dla rozrywki, lecz w celach branżowych. Specjalista od mediowania – potrafi żyć nawet z kotami. Trzymamy kciuki, żeby doczekał się wreszcie swojego własnego, nowego gabinetu z wygodnym barłogiem i pełnymi miseczkami, jak na wice przystało.

7. Bono i Bosco

Choć hasło „bliźniacy” w Polsce kojarzy się jednoznacznie, za sprawą takich par jak bracia Bono i Bosco może się to zmienić. Jak przystało na charciki włoskie, są to stworzenia delikatne, smukłe i ekstrawaganckie, a na tle reszty warszawskiej kundelterii stanowią trudne do przeczenia świadectwo nietuzinkowego gustu ich właściciela, Sarmena Beglariana. Kto wie, może ma to jakieś przełożenie na sprzedaż sztuki w Biurze Wystaw?

8. Zdziś

Imię tego gentlemana ponoć odsyła do postaci Zdzisława Beksińskiego i niewykluczone, że po swoim imienniku pies Zdziś odziedziczył po części charakter: raczej introwertyk, jak przystało na rasowego zielonogórzanina, ma silne skłonności do melancholii. Smutki uwielbia zajadać kasztanami, zasadniczo dla psiego zdrowia szkodliwymi, a kto wie, czy nie zabójczymi. Piękny na opak, nawet z piłeczką i w kołderce wygląda, jakby zaraz miał ci zaje***ać. Kiedy pozuje do zdjęć ze swoim panem, Wojciechem Kozłowskim, czasem trudno rozróżnić czyja broda jest czyja. Obaj są jednakowo kryzysowi, posępni i lumberseksualni. Zdziś wyprzedził zwrot kynologiczny, ale ostatnio pozostaje jakby w cieniu. Cóż, taki los nowatorów.

9. Mati

Oczko w głowie Matyldy Prus – galerzystka dzieli ze swoją psiną zarówno dom, galerię, jak i imię. Instagrama nie ma, jest za to częstym gościem Facebooka, a znając Matyldę Prus niewykluczone, że Mati ma swój profil na nk.pl albo jakimś innym Gronie. Oddając jednak dużej Matyldzie sprawiedliwość, trzeba przyznać że Mati to piesek zadbany – szczepiony, regularnie bywający u fryzjera i z własnym wózeczkiem, którym porusza się elegancko po mieście. Chętnie pozuje na tle dzieł sztuki galerii m2 i prezentuje się ładnie, choć bez takiego tła pewnie wyglądałaby lepiej.

Mati w galerii m2, pod obrazem Sebastiana Kroka. Fot. Adam Gut

10. Bambi

Niby na ostatnim miejscu, bo ciągle nie wiemy o nim zbyt wiele, a jednak jego debiut w mediach społecznościowych należy uznać za jeden z głośniejszych. Bambi to bowiem nowy, uroczy pupil Stacha Szabłowskiego, znanego krytyka, który pogardził onegdaj fitnessem w sztuce, ale nie był już tak czujny, jeśli chodzi o zwrot kynologiczny. Sam krytyk co prawda utrzymuje, że nie zamierza pogrążyć się w psiej manii, ale z takim śnieżkiem u boku nic nie jest pewne. Raz, dwa, trzy, Stachu – spsiały będziesz i ty!

 

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Zobacz też