09.11.2018

„Czasem jestem dziwna jak to miasto” Magdaleny Sawickiej i Bolesława Chromrego w Galerii Szarej

Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
„Czasem jestem dziwna jak to miasto” Magdaleny Sawickiej i Bolesława Chromrego w Galerii Szarej
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy

Czym różnią się teksty polskich piosenek od odezw o zatrutej wodzie rozklejonych po słupach? Gdzie zaczyna się szaleństwo, a kończy kreacja? Czy sztuka ze śmieci to sztuka czy śmieci? Na te i inne pytania odpowiedzi poszukuje dwoje bliskich sobie artystów – Magdalena Sawicka i Bolesław Chromry. Twórcy dzielą się efektami poszukiwań eksploatując przestrzenie Galerii Szarej w Katowicach i swoich głów.

Bartosz Zaskórski „Nie jest wesoło”

Ostatnio dostałem na ulicy ulotkę, którą rozdawał wesoły, zwyczajnie wyglądający mężczyzna. Ulotka ta informowała mnie, że wkrótce nastąpi zagłada świata, którą poprzedzi wizyta UFO. Kosmici zostaną obwołani przez Watykan nowym mesjaszem. Z kolei mój kolega z pracy pożyczył mi pewien magazyn, z którego dowiedziałem się, że obcych można odegnać modlitwą. Zbieg okoliczności sprawił, że zrozumiałem, że w sytuacji, w której głowa kościoła zamiast modlić się o odegnanie kosmicznych najeźdźców nakazuje podporządkować się im, można mówić o charakterystycznym dla czasów ostatecznych ultymatywnym załamaniu się tego, co sensowne. To, co sensowne zostaje zastąpione przez to, co niedorzeczne, a to, co niedorzeczne jest straszne, ponieważ nie mieści się w wyobrażeniu codzienności, nie przypomina nic, co znane. Problem w tym, że to, co straszne i niedorzeczne towarzyszy nam na każdym kroku, jednak w natłoku codziennych spraw takich jak picie kawy czy sprawdzanie nowych polubień, łatwo te sprawy przeoczyć.

Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy
Magdalena Sawicka, Bolesław Chromry, „Czasem jestem dziwna jak to miasto”, widok wystawy

Magdalena Sawicka z Bolesławem Chromrym są tropicielami tego, co straszne w tym, co zwyczajne. Ta apokaliptyczna tendencja ujawnia się na rozmaite sposoby w polskiej sztuce. Nie jest to jednak zwyczajna moda, ale duch czasów, telepatyczny komunikat, który otrzymują wszyscy ludzie kultury w ostatnim czasie (a może dniach ostatnich?) wprost ze znajdującego się na dnie oceanu cyklopowego miasta, o budowlach niemożliwej geometrii, których skala przekracza zdolności poznawcze człowieka. Człowieka, który lubi czuć się bezpieczny i spokojny, tym bardziej w świecie, w którym za każdym oknem rozwieszane są plakaty przestrzegające przed zbliżającą się zagładą, a cała planeta to stos w formie kuli zbudowany z różnego rodzaju trupów. Te wizje prześladujące wrażliwców jak Chromry czy Sawicka, choć rodem z opowiadań H.P. Lovecrafta, można przedstawiać z pominięciem obrazów znanych z popkulturowych przedstawień apokalipsy, takich jak: upadające, dystopijne miasta zaludnione przez szkielety w zbrojach, dwugłowe krowy, wybuchające bobasy, demoniczne byty pukające do okien tych, co przeżyli oraz zgrzybiały, na wpół umarły dziad przeżuwający karaluchy. Tymczasem, jak dowodzą artyści, żeby zobrazować grozę świata wystarczą karmniki prześladujące mieszkańców osiedli oraz przerażające ptactwo, które woli umrzeć śmiercią głodową niż z nich jeść, stosy potłuczonych talerzy oraz hasła, które są śmieszne i straszne, a co najważniejsze, zwracają uwagę na to, że pora zejść do schronu. Zespół z Poznania Nagły Atak Spawacza, co symptomatyczne, już w latach 90. w wyniku otrzymania przekazu z mrocznych miejsc przestrzegał ludność: „Nie wychodź z domu/Nie wychodź na powierzchnię/Bo na pewno stracisz/Człowieczeństwa resztę”, jednak Sawicka z Chromrym widzą w pojęciu człowieczeństwa jedną z funkcji zaawansowanego, apokaliptycznego horroru, który obecny jest w codziennych gestach takich jak kupowanie kawy za 19 złotych netto, robieniu wystaw, transgresywnych filmach na DVD dołączonych do „Pani Domu”, uczęszczaniu na ASP lub do podstawówki. Na przykład ta ostatnia rzecz prześladuje mnie w snach od dawna i to wcale nie są miłe sny. Zawsze można reagować nerwowym chichotem, chociaż kiedy zgłasza się nieprzygotowanie na WF-ie, a mimo to trzeba grać w siatkówkę, to trudno zachować pogodę ducha. Nie jest wesoło.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaMagdalena Sawicka, Bolesław Chromry
WystawaCzasem jestem dziwna jak to miasto
MiejsceGaleria Szara, Katowice
Czas trwania3-24.11.2018
Strona internetowagaleriaszara.pl
Indeks

Zobacz też