10.01.2020

Baśń, która schowała się pod ziemią. „Duch natury i inne bajki” w Muzeum Śląskim

Marta Kudelska
Jakub Julian Ziółkowski, „bez tytułu (Martwa natura)”, 2008
Baśń, która schowała się pod ziemią. „Duch natury i inne bajki” w Muzeum Śląskim
Jakub Julian Ziółkowski, „bez tytułu (Martwa natura)”, 2008
„Duch natury i inne bajki” to podróż przez świat emocji, w którym różne płaszczyzny świadomości i doświadczeń zdają się na siebie nakładać, dając w rezultacie niezwykle poetycki i baśniowy obraz.

Gdyby recenzja z wystawy mogła przybrać formę bajki, swobodnie snutej przez piszącą, która próbuje z nakładających się na siebie elementów stworzyć spójną opowieść, z pewnością okazałoby się to lepszym sposobem na przybliżenie prezentacji Duch natury i inne bajki oraz wywołanych przez nią wrażeń i odczuć. Swoją opowieść zaczęłabym wówczas od opisu usytuowanego na dnie budynku bardzo głębokiego i jednocześnie jasnego pomieszczenia. Schodziło się tam kilka minut, mijając wcześniej lekko spłowiałą od zimowego powietrza trawę, szeleszczące pod butami kamyki i wielkie, lekko niebieskawe szyby pokryte kwiatami wymalowanymi przez mróz. Za tymi wielkimi kwiatami wiecznej zimy trzeba było przekroczyć drzwi i zejść głęboko pod warstwę zimnej i czarnej ziemi, po białych schodach skręcających lekko w dół do pomieszczenia gdzie zebrano i ułożono w pewien zbiór najróżniejsze skarby: śpiewające słońce, palmy i dinozaury, kolorowe ogrodowe grabie, nadgryzione jabłka, ale też pokryte tysiącem kolorów płótna i patrzącą na siebie parę wielkich oczu. Dziś kilkanaście dni po tej wizycie, gdy miejsce wraz z pomieszczeniem, w którym znajduje się wciąż ta kolekcja, zostało zasypane jedynie przez mijające godziny, próba odtworzenia tej narracji staje się również formą zmierzenia się z historią o współczesnym świecie i jego wyobrażeniem.

Malarskie Baiao Bongo. Karolina Jabłońska w Rastrze Wystawę Karoliny Jabłońskiej w Rastrze recenzuje Karolina Plinta CZYTAJ!

Pod epidermą warstwy wizualnej prac drzemie opowieść. Daje ona znać o swojej obecności poprzez pęknięcia, szczeliny, rysy. Można powiedzieć, że prowadzi nas za nos, gdyż temat wystawy założony przez kuratora determinuje naszą percepcję.

Choć powyższa baśniowa perspektywa wydawać się może swobodna, w rzeczywistości wymaga także dookreślenia pewnych istotnych szczegółów pochodzących z realnego świata w myśl starej zasady, że najlepsza fikcja to ta, która zawiera w sobie ziarno prawdy – tu rzeczywistości. Kurator Marek Pokorný na podstawie gromadzonej od 2000 roku kolekcji Fundacji Sztuki Polskiej ING stworzył w Muzeum Śląskim wystawę o wspomnianym już tu tytule Duch natury i inne bajki, ukazującą, mówiąc jego słowami, „labirynt cech, wariacji i sprzecznych ze sobą odpowiedzi” dotyczących tego, co rozumiemy pod pojęciem „natury” i popularnego ostatnimi czasy antropocenu, inspirowaną konstrukcją narracyjną powieści Jana Potockiego Rękopis znaleziony w Saragossie. Sporo na wystawie różnorodnych obrazów, obiektów, instalacji czy prac wideo takich artystów jak chociażby: Anna Okrasko, Jakub Julian Ziółkowski, Katarzyna Przezwańska, Paulina Ołowska, Edward Dwurnik, Andrzej Tobis, Karolina Jabłońska, Wilhelm Sasnal, Oskar Dawicki, Tomasz Kowalski czy Konrad Smoleński.

„Duch natury i inne bajki”, widok wystawy, fot. Daniel Chrobak
„Duch natury i inne bajki”, widok wystawy, fot. Daniel Chrobak

Na pierwszy rzut oka wygląda to na przypadkową zbieraninę, jednak poszczególne prace i ich ułożenie ma swoją wewnętrzną logikę i sens, którego odkrywanie przypomina lekturę szkatułkowej powieści Potockiego. Duch natury i inne bajki to baśniowy, lekko romantyczny, ale także pełen grozy gabinet osobliwości. W jego centrum znajduje się The New Sun Agnieszki Polskiej – gigantyczne, anamorficzne słońce o dziecięcych oczach, które śpiewa dziwną piosenkę o filozofii, problemach społecznych, ale także pozwala sobie na kiepskie żarty i zwierzenia miłosne. Wzrok przykuwają też obrazy z serii Oko malarza Grzegorza Sztwiertni, przypominające nie tyle źrenice wpatrzone w widza, ale lekko psychodeliczne, wirujące mandale. Niedaleko znajdują się także tęczowe Oczy Karoliny Jabłońskiej, na zawsze wpatrzone w oczy drugiej osoby. Obok tego można znaleźć pracę Edwarda Dwurnika Czerwone tulipany formalnie dopełniającą się z feministycznym przesłaniem obrazu Mój profesor maluje w paski, a ja w groszki, bo to jest bardziej dziewczęce Anny Okrasko. Znalazło się tu miejsce także dla fotografii, jak chociażby cyklu Gabloty edukacyjne Andrzeja Tobisa, Shelters Joanny Piotrowskiej czy pochodzących spoza kolekcji ING obiektów: Zachód słońca w górach Kornela Janczego i przypominających ektoplazmę Shores of Abundance Zuzanny Czebatul. Uwagę przykuwa także Zimowy ogród Daniela Rycharskiego, który łączy znalezione i porzucone przedmioty tworząc z nich współczesny miks folku, ludyczności i prowincjonalności, śmietniska współczesnego świata, który poddaje recyklingowi.

Agnieszka Polska, „The New Sun”, 2017
Karolina Jabłońska, „Oczy”, 2017
Andrzej Tobis, „179 27 zachód słońca”, z cyklu „A-Z (Gabloty edukacyjne)”, 2007

Co chwilę rzuca się w oczy także przypominający porzuconą skórę podziemnego stwora czarny, lekko ażurowy materiał będący z jednej strony elementem architektury wystawy, a z drugiej dziwną instalacją artystyczną Michała Budnego. Budząca lekką grozę forma staje się majestatycznym elementem, ścianą – granicą na tyle cienką, że pozwala widzieć przez nią inne prace, ale też zasłania je na tyle, że stają się powidokami, odległymi majakami. Możemy przez to dany obiekt oglądać wraz z innym, lekko zakrytym fragmentem wystawy. Dzięki temu rama odbioru poszczególnych prac rozszerza się, przenika i pozwala na swobodne tworzenie opowieści. Umieszczone na niej większe, mniejsze, bardziej barwne czy monochromatyczne prace są jak kamyki porzucone w baśniowym lesie, by ułatwić wędrującemu powrót do domu. Wróćmy zatem do baśni.

Nachapacze i Apacze. Rozmowa z Jakubem Julianem Ziółkowskim Z Jakubem Julianem Ziółkowskim rozmawia Jakub Banasiak CZYTAJ!

Pod epidermą warstwy wizualnej prac drzemie opowieść. Daje ona znać o swojej obecności poprzez pęknięcia, szczeliny, rysy. Można powiedzieć, że prowadzi nas za nos, gdyż temat wystawy założony przez kuratora determinuje naszą percepcję. Reprezentacja miesza się tu z zamysłem, zamysł z już zbudowanym tworem, jakim jest kolekcja. Nowa klasyfikacja, oparta na poszukiwaniu w pracach obecności natury i jej relacji z człowiekiem, czyni nie tak oczywistym podział na idee i ich przedstawienie. Za pomocą tych kategorii Pokorný stara się przemycać refleksje o współczesnym świecie i relacjach, jakie wynikają z obecności w nim człowieka. Jest to baśń o teraźniejszości – kategorie klasyfikowania świata już lekko wypłowiały, jak Wspomnienie lata Pauliny Ołowskiej, a nawyk ich użytkowania pozwolił stworzyć ułudę „wspaniałości siebie”, jak w pracy Zofii Kulik. Ta wystawa to trochę dziecięca zabawa z ograniczeniem i potencjałem gotowego zbioru, kolekcji, z której mogą wytworzyć się wszystkie możliwe narracje, ale może także pojawić się gęsta, smolista, napawająca strachem czerń obecna w pracach Cezarego Poniatowskiego. To wreszcie próba cofnięcia się w głąb, gdy nie istniał rozłam pomiędzy tym, co naturalne, a tym, co stworzył człowiek.

Paulina Ołowska, „Wspomnienie lata”, 1999

Praca z przedmiotami, dziełami sztuki, ich gromadzenie, wyszukiwanie i wyeksponowanie sprowadza się do odtworzenia albo zaprojektowania pewnej wizji. Na wystawie w Muzeum Śląskim, jak w czarodziejskim zwierciadle, ukrytym przed wścibskim okiem głęboko pod ziemią, odbija się współczesny świat – pełen chaosu, kiełkujących historii, problemów.

Prace poszczególnych artystów wchodzą ze sobą w bardzo subtelne relacje, ale wywołują też i lekkie zgrzyty. Czuć to, gdy zestawi się ze sobą chociażby zmęczone rzeczywistością obrazy Jakuba Juliana Ziółkowskiego i Tomasza Kowalskiego z politycznymi pracami Christiana Tomaszewskiego. Jednocześnie, jak w renesansowym gabinecie osobliwości, prace każdego z artystów funkcjonują autonomicznie, w oderwaniu od reszty, wrzucone w ukrytą pod ziemią przestrzeń wystawy. Pokorný próbuje zestawiać ze sobą różne elementy, stylistyki, narracje, umieszcza je w bardzo ogólnych kategoriach: natury i jej relacji z człowiekiem, subiektywności, która to staje się początkiem indywidualnych interpretacji. Zestawienie w jednym miejscu tak skrajnie różnych narracji i sposobów patrzenia na świat, naturę i człowieka może budzić niepokój. Czy formuła szkatułkowej narracji zaczerpnięta z powieści Potockiego, którą dziś nazwalibyśmy hipertekstem, nie jest retoryczną ucieczką przed niemożliwością zbudowania koheretnej opowieści przez kuratora? Pokorný zdaje się przeczuwać te niebezpieczeństwa, stwierdzając w katalogu towarzyszącym wystawie, że „zakres znaczeń i motywów, który wpłynął na wybór konkretnych dzieł, można określić jako ukazującą się stopniowo dialektykę tego, co naturalne, i tego, co sztuczne, tego, co dzikie i wyrafinowane, ludzkie i nieludzkie, a także tego, co jest figurą, i tego, co stanowi tło”. Tylko, czy to nie są zbyt ogólne kategorie, które przy odrobinie chęci można podpiąć pod każdą wystawę? „(…) [K]ażdy z eksponatów w pewien sposób zawiera wszystkie wymienione motywy, które możemy identyfikować z różną intensywnością na różnych poziomach dzieła” – i w tym przekonaniu, że w wielości siła, pobrzmiewa lekka bezradność, która nie jest tu niczym złym.

„Duch natury i inne bajki”, widok wystawy, fot. Daniel Chrobak
„Duch natury i inne bajki”, widok wystawy, fot. Daniel Chrobak
„Duch natury i inne bajki”, widok wystawy, fot. Rafał Wyrwich

Duch natury i inne bajki to podróż przez świat emocji, w którym różne płaszczyzny świadomości i doświadczeń zdają się na siebie nakładać, dając w rezultacie niezwykle poetycki i właśnie baśniowy obraz. W tym świecie bohater owej baśni nie tylko otoczony jest przez przedmioty, które ożywają za pomocą nadawanych im sensów. We wspomnianych już gabinetach osobliwości jednostki otoczone były wyjątkowymi przedmiotami, które symbolizowały ich funkcje społeczne, pomagały im zrozumieć lepiej otaczający ich świat. Praca z przedmiotami, dziełami sztuki, ich gromadzenie, wyszukiwanie i wyeksponowanie sprowadza się do odtworzenia albo zaprojektowania pewnej wizji. Na wystawie w Muzeum Śląskim, jak w czarodziejskim zwierciadle, ukrytym przed wścibskim okiem głęboko pod ziemią, odbija się współczesny świat – pełen chaosu, kiełkujących historii, problemów. Jednak ten chaos jest lustrem, w którym oglądamy się wciąż na nowo.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaTymek Borowski, Piotr Bosacki, Olaf Brzeski, Agnieszka Brzeżańska, Dorota Buczkowska, Oskar Dawicki, Edward Dwurnik, Agata Ingarden, Karolina Jabłońskiej, Piotr Janasa, Paweł Jarodzki, Paweł Kowalewski, Tomasz Kowalski, Zofia Kulik, Joanna Malinowska, Gizela Mickiewicz, Anna Okrasko, Paulina Ołowskiej, Anna Ostoya, Joanna Piotrowska, Agnieszka Polska, Cezary Poniatowski, Katarzyna Przezwańska, Wilhelm Sasnal, Janek Simon, Paweł Śliwiński, Konrad Smoleński, Grzegorz Sztwiertnia, Iza Tarasewicz, Andrzej Tobisa, Christian Tomaszewski, Krzysztof Zieliński, Jakub Julian Ziółkowski, Zuzanna Czebatul, Linda Dostálková, Daniela Dostálková, Kornel Janczy, Daniel Rycharski
WystawaDuch natury i inne bajki. 20-lecie Fundacji Sztuki Polskiej ING
MiejsceMuzeum Śląskie, Katowice
Czas trwania23.11.2019–3.05.2020
KuratorMarek Pokorný
Fotografiedzięki uprzejmości Muzeum Śląskiego w Katowicach
Strona internetowamuzeumslaskie.pl
Indeks

Zobacz też