28.02.2015

Wystawa po wystawie. Rozmowa z Kasią Michalski

Adam Mazur
Wystawa po wystawie. Rozmowa z Kasią Michalski

Kasia Michalski z mężem Julienem Barbotin-Larrieu

Adam Mazur: Skąd pomysł na galerię w Warszawie?

Kasia Michalski: Jest wiele powodów. Pierwszy, osobisty, związany z tym, że w połowie jestem Polką, na co wskazuje moje nazwisko. Polska to kraj, z którym od zawsze jestem związana, i o którym słyszałam wiele historii, ale nigdy tu nie mieszkałam. Gdy byłam mała nikt tu nie przyjeżdżał. Odwrotnie, wszyscy chcieli z Polski wyjechać. Teraz wydaje mi się, że to dobre miejsce na założenie biznesu. Tak więc powody są dwojakiej natury: przede wszystkim osobistej, ale i biznesowej.

Pomysł na galerię zmieniał się w międzyczasie. Czy mogłabyś opowiedzieć o tym procesie?

Od samego początku chodziło o to, żeby to nie była tylko galeria. Choć oczywiście galeria była osią projektu. Chciałam mieć biały galeryjny kubik, w którym pokazywana byłaby najlepsza sztuka. A obok galerii chciałam mieć inne elementy, które sprawiałyby, że całość byłaby czymś niezwykłym. Pisałam nawet o tym pracę magisterską na New York University (“A New Business Model for Start-Up Art Galleries”). Myślę, że dziś problem większości galerii polega na tym, że nie są otwarte na nowe modele biznesowe. Mam na myśli to, że wchodząc do galerii sztuki niejednokrotnie czujesz się pozostawiony samemu sobie i nikt nie zwraca na ciebie uwagi. Początkowy pomysł zakładał zatem stworzenie przestrzeni wystawowej i jednocześnie sąsiadującej z nią przestrzeni ułatwiającej kontakt ze sztuką. Taka przestrzeń socjalna w moich planach składała się z restauracji, księgarni artystycznej oraz miejsca dedykowanego dizajnowi. Całość byłaby miejscem spotkań dla osób zainteresowanych kulturą. W momencie, gdy musieliśmy zmienić miejsce realizacji projektu ta wizja uległa przemianie. Zredukowaliśmy ją nieco i w tej chwili galeria właściwie ma osobną przestrzeń, choć adres jest ten sam co restauracji Bez Tytułu, którą otworzymy w lecie tego roku. Restauracja będzie ściśle współpracowała z galerią jako miejsce spotkań właśnie. Choć z drugiej strony będzie miała też swoje osobne życie.

Biznes galeryjny prowadzisz ty, a restaurację, co istotne, prowadzi twój mąż.

Tak. Mój mąż koncentruje się na restauracji. Jeśli chodzi o galerię to pomaga mi w kwestiach administracyjnych, a ja koncentruję się na pracy z artystami.

Jesteś także kolekcjonerką. 

Jeszcze nie. Powiedziałabym, że dopiero zaczynam kolekcjonować sztukę.

Jaki rodzaj sztuki chciałabyś pokazywać w galerii? Pamiętam jak na początku deklarowałaś chęć specjalizacji w fotografii współczesnej?

To również zmieniło się nieco w międzyczasie, choć przyznaję, że fotografia była i jest dla mnie bardzo ważna i mam do niej słabość. Nie chcę jednak ograniczać się do tego jednego medium. Wynika to z tego, że wielu artystów wykorzystuje dziś w swojej pracy rozmaite media. Damir Očko, który ma wystawę inaugurującą działalność galerii jest tego doskonałym przykładem. Tworzy filmy, kolaże, instalacje dźwiękowe, pisze wiersze i robi zdjęcia. To, co przyciąga mnie do danego artysty to także historia czy kontekst powstania prac – to, co kryje się poza finalnym aspektem formalnym.

Wygląda na to, że zaczęłaś od galerii fotografii współczesnej, a teraz chcesz prowadzić galerię sztuki. W takim razie inaczej zadam pytanie. Czym twoja galeria będzie różniła się programowo od innych miejsc tego typu?

Chciałabym skoncentrować się na artystach młodego i średniego pokolenia z Polski i zagranicy. Myślę, że interesujący może być dialog pomiędzy twórcami zagranicznymi, których prace będę pokazywać w Polsce. Również łączenie kontaktów polskich i międzynarodowych może przynieść ciekawe rezultaty jeśli chodzi o kolekcjonerów i osoby zawodowo zajmujące się sztuką. Obecnie, dla tutejszych galerii taki rodzaj aktywności możliwy jest jedynie przy okazji międzynarodowych targów sztuki. Wówczas kolekcjonerzy mają okazję kupować polską sztukę a tak mogliby robić to dużo szybciej, już tutaj, na miejscu. W tym sensie chciałabym coś od siebie dodać do lokalnego życia artystycznego.

Jak opisałabyś tożsamość swojej galerii?

Myślę, że to bardzo ważne, by galeria miała jasną tożsamość wyrażaną poprzez program. Ale nie wydaje mi się, żeby musiało to być związane koniecznie z określonym rodzajem sztuki czy medium. To raczej powinno polegać na poszukiwaniu artystów, których praca wywarła na mnie wrażenie. Od zawsze podziwiałam galerie, które stopniowo budowały swoją tożsamość poprzez kolejne wybory programowe. Mam nadzieję, że odwiedzający galerię będą mogli z czasem określić tożsamość miejsca. Więc teraz nie odpowiem na to pytanie, gdyż sama jeszcze nie wiem. Sam to zobaczysz, wystawa po wystawie.

Wspomniałaś o wystawie inaugurującej Damira Očko. Proszę opowiedz o planach galerii na ten rok.

Otwierająca wystawa nosi tytuł Studies on Shivering: the Hunt. Po Damirze pokażemy szwajcarskiego fotografa Maurice’a Schobingera, a następnie prace Jurka Wajdowicza, polskiego artysty mieszkającego na co dzień w Nowym Jorku. Na wrześniowe otwarcie sezonu, czyli Warsaw Gallery Weekend przygotowujemy wystawę nowych prac Katarzyny Mirczak.

Czy mogłabyś coś więcej opowiedzieć o pokazie otwierającym program wystaw? Kim jest Damir Očko?

Damir jest bardzo obiecującym artystą z Chorwacji. W tym roku będzie reprezentował Chorwację na Biennale w Wenecji. Na koncie ma już sporo wystaw w liczących się galeriach takich jak na przykład Palais de Tokyo i Yvon Lambert Gallery w Paryżu. Chciałam pokazać Damira, który zaintrygował mnie niezwykle głęboką i przemyślaną wystawą w Künstlerhaus Graz. Ten projekt stał się punktem wyjścia do naszej wystawy. Rozpoczyna się od pracy nad filmem pt. TK, w którym pokazane jest drżące ludzkie ciało oraz jego społeczne i polityczne przedstawienia. Film jest częścią procesu twórczego i badawczego. W Warszawie Damir nie pokaże wprawdzie samego filmu, lecz poprzedzające go fragmenty procesu badawczego, analizę poszczególnych ujęć i sekwencji filmowych pokazujących między innymi mężczyzn stojących na śniegu i drżących z zimna. Stąd właśnie tytuł akcentujący moment studyjny, przygotowawczy: Studies on Shivering: the Hunt.

Z tego co mówiłaś wynika, że chciałabyś dołączyć do Warsaw Gallery Weekend?

Tak.

Masz ambicję na WGW i jak rozumiem także na uczestnictwo w międzynarodowych targach sztuki?

Tak, oczywiście. To dla mnie bardzo ważne, by stać się częścią lokalnej sceny galeryjnej i jednocześnie być na targach zagranicą. By aplikować na targi muszę najpierw pokazać, że galeria ma ciekawy program, co może zająć trochę czasu i nie sądzę w związku z tym, żebym aplikowała w tym roku. Docelowo chciałabym rozpoznać miejsca, gdzie pojawia się niewiele galerii z Polski. Na przykład, nie chciałabym aplikować na targi do Wiednia czy Berlina, gdzie już jest sporo galerii z Polski. Wciąż się waham, ale słyszałam dużo dobrego o młodych i również ciekawych targach, które warto brać pod uwagę.

Co z kolekcjonerami? Czy masz już kontakty w Polsce, czy raczej będziesz koncentrowała się na sieci kolekcjonerów zagranicznych, których już znasz?

Chciałabym, żeby galeria wzrastała wraz z kolekcjonerami. To będzie proces. Chciałabym na przykład, żeby studenci odwiedzali galerię i śledzili jej program. A za kilka lat być może przychodzili również kupować prace w galerii. Pomysł na miejsce jest taki, by było możliwie otwarte dla odwiedzających i kolekcjonerów wywodzących się z bardzo różnych kontekstów i miejsc.

Jak odbierasz polską scenę galeryjną? Znasz bardzo dobrze kontekst międzynarodowy, jak opisałabyś różnicę między Polską a resztą świata? Co jest dobrego, a co złego w Warszawie?

Tutejszą scenę odbieram bardzo pozytywnie, a najbardziej podoba mi się tu wola pracy grupowej. Większość galerii warszawskich posiada ducha pracy zespołowej, czego nie można powiedzieć o innych scenach. To naprawdę niezwykłe. Odnosi się to także do faktu, że rynek nie jest w Polsce jeszcze tak bardzo rozwinięty jak w innych metropoliach. Z tego powodu wydaje mi się, że galerie chcą współpracować ze sobą widząc w tym korzyść dla wszystkich zainteresowanych. To zasadnicza różnica. Wydaje mi się również, że polskie galerie są dużo odważniejsze i podejmują wyzwania, których zachodnim galeriom nie chce się podejmować. Do tego koncentrują się bardzo na targach i są bardzo komunikatywne. Chodzi mi o to jak przedstawiają i mówią o sztuce artystów przez siebie reprezentowanych, a nie tylko o umiejętność sprzedaży.

Co byś zmieniła – gdybyś mogła – w instytucjach i galeriach warszawskich?

Cóż, wydaje mi się, że głównym problemem jest brak „lekkości”. Nie wiem, czy to dobre słowo, ale chodzi mi o to, że każda wystawa musi mieć jakieś moralne przesłanie. Oczywiście, to ważne, ale nie wydaje mi się, że to sprawa kluczowa dla twórczości każdego artysty i czasem naprawdę wystawa może dotyczyć po prostu dzielenia się sztuką, przedstawiania osobistego spojrzenia na świat. Raz czy dwa miałam wrażenie, że działania młodych artystów są analizowane niejako na wyrost. Oczywiście, moim celem jest stworzenie poważnej przestrzeni dla sztuki, która podkreśla wartość działań zaproszonych artystów, ale jednocześnie myślę, że to bardzo ważne, by galeria sztuki współczesnej potrafiła się komunikować z odbiorcami, tak by grono osób zainteresowanych sztuką rosło.

To co mówisz wydaje mi się nieco idealistyczne, ale też słuszne. Czy mogłabyś teraz opowiedzieć o czymś bardziej przyziemnym; jak wyobrażasz sobie pracę z artystami i sprzedaż ich sztuki?

Powiedziałabym, że taka współpraca zakłada działanie zespołowe. Oczywiście, to artysta jest źródłem wszystkiego. Bez artysty nic by się nie wydarzyło. To kluczowa sprawa. Ale galeria jest jak agent i artysta korzysta z jej pomocy kształtując jednocześnie jej wizerunek na przestrzeni lat. Wydaje mi się, że ostatecznym celem związku pomiędzy artystą i galerią jest promocja i sprzedaż sztuki. Nie powinno to być tematem tabu ani dla artysty, ani tym bardziej dla galerii.

Kasia Michalski Gallery, widok wnętrza

Kasia Michalski Gallery, widok wnętrza

Adam Mazur: Why the gallery and why here in Warsaw?

Kasia Michalski: There are many reasons behind this project. The first is personal, because I’m originally half-Polish as my name actually shows. This is the country that I’ve always been familiar with. I heard many stories, but I have never, actually, lived here.  When I was little it was not the place where everyone was going to. And now it’s becoming something such an attractive place for start-up businesses. So the reason to establish a gallery here is first and foremost personal, but it is also a business decision.

The project is already evolving for some time. Would you please tell me about the way it has changed in the meantime.

At the very beginning, the idea was not to do just a gallery. However, the center of the project was a gallery. That is for sure. I wanted to have a white cube exhibition space that really favored art above anything else. But next to this exhibition space I wanted to have other elements that made it something special. Actually I wrote my thesis at New York University about it (“A New Business Model for Start-Up Art Galleries”). I think that today the problem with most galleries is that they are not very open to new business models. What I mean is, when you enter a gallery you sometimes feel like you are left out and you don’t really get much attention. So the initial idea was to have an exhibition space, but also to facilitate the contact with the exhibition space through a neighboring social area. In this social area, we planned to include a restaurant, an art-oriented bookstore and a space dedicated to design. The place as a whole would aspire to become a cultural meeting point.

Once we had to change locations for the project, our vision evolved with this change. This is when we narrowed down the vision: now there is a gallery which functions independently, but at the same address, and this summer, a restaurant, called Bez Tytułu, will open its doors. It will collaborate closely with the gallery as the cultural meeting point I just described, and make it even more accessible, but it will also function independently.

The business is divided between you and your husband.

Yes. My husband is focusing on the restaurant project, however. For the gallery, he is assisting with administration, and I work with artists, do the research and run the space.

You are a collector.

Not yet. I mean I’m just beginning, I would say.

What kind of art would you like to show? Initially, you wanted to focus on contemporary photography, right?

It’s also a direction that has evolved a bit, because photography has always been important and I have a soft spot for it, definitely. But I don’t want to limit myself to this medium, because so many artists explore a variety of media through their work. Damir Ocko, who will be the first artist to show at my gallery, is a perfect example of this kind of multidisciplinary tendency, because he creates film, but he is also into collages, poetry, sound installations, photography… Although I really like photographs, what I like is also what is behind projects and an artist’s work.

So you started with photography and now want to make contemporary art gallery. It is ok, but what would be specific about gallery program?

I will focus on emerging and mid-career artists from Poland, but also, and mostly, from abroad. I think it’s interesting to bring to Poland works from other countries and to create a dialogue between artists, art professionals and collectors from Poland with foreign artists in Poland. Right now, for local art galleries, this mostly happens at fairs abroad, and collectors will not necessarily have the reflex to purchase art by foreign artists in Poland. I would like to contribute locally in this sense.

What is the identity of the gallery?

I think it is very important for a gallery to have a clear identity through its program. But I do not think this applies to specific art, or to medium.  It is defined in time. For me, it’s about finding an artist whose work has an impact on me. I have admired galleries throughout the years as I gradually discovered their exhibition choices define the gallery’s orientation. I want the visitors will define the gallery’s identity through time. So I won’t tell you now, because I don’t know yet. You will see it for yourself, exhibition after exhibition.

You have mentioned an opening show of Damir Ocko. Please tell me more about upcoming events.

Studies on Shivering: the Hunt is the gallery’s opening exhibition. After Damir we will exhibit a great Swiss photographer, Maurice Schobinger, followed by a Polish artist based in New York, Jurek Wajdowicz. And a solo show by Katarzyna Mirczak is scheduled for the September Warsaw Gallery Weekend.

Tell me more about inaugural show. Who is Damir Ocko?

Damir is a very promising artist from Croatia. He will represent Croatia this year at the Venice Biennale. He has done numerous exhibitions, for instance, at the Palais de Tokyo in Paris and at the Yvon Lambert Gallery in Paris. I wanted to exhibit Damir, because I was very interested by the first version of the show that we are going to do here, that I saw at the Künstlerhaus in Graz. I was amazed by the depth of Damir’s project. He begins working around a film, in this case, TK, which studies the human shiver and its social and political representations. The film represents a great field of exploration for him. But it is also the starting point for the process of his research. In Warsaw, Damir will not show the film, but has decided to take a step back and to merge the elements from the film’s research itself with elements analyzing how the shooting of the film itself treated its protagonists, who were standing almost naked in the snow. Hence the name of the exhibition Studies on Shivering: the Hunt.

Are you going to join the Warsaw Gallery Weekend?

Yes.

This is your ambition to be a part of WGW and to apply for international art fairs?

Yes, of course. It’s important for me to be anchored in the local art gallery group and to do art fairs abroad as well. I do have to show a bit of programming after the opening to apply for fairs though, so it might not be for this year. But my idea is to explore other areas, where not many Polish galleries are going to. For instance, I don’t think I will apply to fairs in Vienna or Berlin. I’m still hesitating. I heard a lot of good things about young and satellite fairs. I think they are very interesting too.

And what about collectors then? You have contacts here in Poland or you prefer to work with international collectors that you already know?

I want the gallery to grow a bit with its collectors. It will be a process. I would also like art students, for instance, to come to the gallery and progressively follow the program. And few years from now, maybe they would start to be interested in acquiring something… The idea is to be accessible, open to visitors and collectors from all backgrounds and places.

What’s your impression about galleries here in Poland? What’s the difference between Poland and the rest of the world? What’s the good thing and what’s the bad thing about the Warsaw art scene?

For me it is overall very positive, because there is strong will to work together as a group. Most galleries have this team effort spirits with one another, that I didn’t see anywhere else. And I think that’s really unique. It also relates to the fact that I would say the market for art now here is not as developed as in other major cities. For this reason, I believe that all galleries work together to try to make art stand out for everyone. That’s the main difference, I would say. I would also say that sometimes, Polish galleries are more adventurous. They also focus a lot on art fairs and are very communicative. It’s all about talking about artists’ works, and much less about selling art.

And what would you change here in Warsaw? When it comes to the galleries and institutions.

Well, the main thing is… Sometimes I think here it lacks of „lightness” – I don’t know if it’s a right word. The moral aspect of an exhibition is very important, of course, but I don’t think it is always central to an artist’s work, and that sometimes, art is also about just sharing and about individual perspectives. Once or twice, I had the feeling here that some emerging artists’ initiatives had over-analyzed their content. Of course, my idea is to establish a serious exhibition space that values art and its artists, hosts curated exhibitions, but at the same time I think it is very important for a contemporary art gallery nowadays to add this more communicative, accessible value to its exhibitions, and to expand its audiences.

Things that you said sound idealistic and it is fine, but tell me how do you feel about working with artists and selling art?

I would say it’s definitely a team effort. Of course the artist is the source of everything. Without the artists nothing can happen. That’s crucial. But the gallery is like an agent and artist benefits from the help of the gallery in terms of constructing and communicating his/her image through time. Most of all, I think that at the end of the day, the core goal of the artist-gallery relationship is to promote and sell art, and this should not be a taboo for the artist of for the gallery.

 

 

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

MiejsceKasia Michalski Gallery
Strona internetowakasiamichalski.com
Indeks

Zobacz też