12.09.2013

Why so serious? Z Leną Dulą rozmawia Ania Diduch

Why so serious? Z Leną Dulą rozmawia Ania Diduch

Czy sztuka jest dobrym medium do poszukiwania tożsamości miasta? 

ArtLoop nie ma ambicji formatowania czy zmieniania rzeczywistości, tylko odczarowania pewnego specyficznego spojrzenia na Sopot jako miejsca prawie wyłącznie turystycznego, sezonowego, jak z połyskującej, dość kiczowatej pocztówki. Sztuka jest doskonałym narzędziem do wskazywania tej nowej możliwości widzenia, a przez to myślenia i interpretowania. Ten proces wymaga skupienia, otwartości, czasami dzięki na pierwszy rzut oka “niewinnej” realizacji kumulujemy treści, które  komentują sopocką rzeczywistość w mniej popularny sposób. Poprzez szereg artystycznych ingerencji stawiamy pytania o tożsamość miejsca – trwałą i ulotną, pokazujemy miasto i kurortowe, i ukryte, odświętnie udekorowane i obnażone w swojej oczywistej nieatrakcyjności.

Zdajemy sobie sprawę, że katalizowanie trwałej społecznej zmiany poprzez festiwal artystyczny jest prawie niemożliwe. To nasze chwilowe “odkształcanie” rzeczywistości jest próbą nawiązania dialogu z mieszkańcami i odbiorcami, ale głosów jest wiele, a przede wszystkim rozmowa została chwilę temu zainicjowana, trwa i może nigdy się nie skończyć. Generalnie też nie chcemy aby ArtLoop był znakiem ostrzegawczym, żeby cokolwiek narzucał, wymuszał, i arbitralnie oznajmiał  obowiązującą prawdę o mieście. To jest efemeryczna przestrzeń swobodnej wymiany myśli, jeden z wielu głosów i jedna z wielu narracji o mieście. Nasza “siła rażenia” i potencjalność zmiany jest niepewna, aczkolwiek możliwa. ArtLoop ma przecież charakter eksperymentalny.

Nicolas Grospierre i Olga Mokrzycka Grospierre, Po drugiej stronie lustra. Instalacja przestrzenna w willi Bergera

Nicolas Grospierre i Olga Mokrzycka Grospierre, Po drugiej stronie lustra. Instalacja przestrzenna w willi Bergera

Sztuka w przestrzeni publicznej jest popularnym wytrychem do stawiania pytań o społeczeństwo. Czym ArtLoop różni się na przykład od prowadzonego po sąsiedzku Monumental Art, który także poszukuje tożsamości miejsca (tyle, że na mniejszą skalę)?

Bazową ideą ArtLoop nie jest stawianie pytań o społeczeństwo, tylko rozmowa o przestrzeni, w której to społeczeństwo funkcjonuje, a także tworzenie spójnego merytorycznie festiwalu interdyscyplinarnego,, który komentuje nie tylko konkretne miasto, ale I świat, po prostu naszą rzeczywistość. Oczywiście rozmawiając o miejscu, mówimy także o ludziach, którzy je tworzą i zamieszkują. Jednak głównym bohaterem jest miasto potraktowane jako żywy organizm. Nasze działania się trwałe i ulotne, w skali mikro i makro, spektakularne jak mierzenie się z centralnym miejskim placem, sopocką agorą i mniej zauważalne, bardziej ukryte jak szereg instalacji w przestrzeniach już nieużytkowanych, z zakłóconą tożsamością, przeznaczonych do wyburzenia i wymazania z pamięci. ArtLoop jest jednym z wielu festiwali dziejących się w przestrzeni publicznej i jako bardzo młody twór sam poszukuje własnej tożsamości, testuje rozwiązania, w jakimś sensie walczy o przetrwanie w ludzkiej świadomości. Jednak wystawa czy działania w przestrzeni publicznej to tylko fragment tkanki ArtLoop. Prezentujemy też rozważnie zaprojektowany program filmowy czy koncertowy. Istotne są dyskusje i spotkania z artystami, sekcja edukacyjna. Na różne sposoby docieramy do odbiorców.

Czy pamiętasz najgorszą reakcję przechodnia na festiwalowe działania? 

Reakcje są niesamowicie przemieszane – od bardzo otwartej krytyki, powiązanej ze standardowym głosem o niewłaściwym wykorzystywaniu środków publicznych, od agresywnego niezrozumienia poprzez szczere zaskoczenie, dezorientację, do cichej  i niepewnej aprobaty, a także otwartego zachwytu. Nie pamiętam konkretnej sytuacji, ale lubię obserwować przede wszystkim reakcje niewymuszone, automatyczne i spontaniczne – uśmiechy, spojrzenia, potrzebę natychmiastowego skorzystania z festiwalowych działań. Takie instalacje jak Plac Zabaw czy zeszłoroczny Grand Hostel od chwili udostępnienia publiczności stają się znaczącymi atrakcjami, również dla widza niezorientowanego w programie festiwalu. W tej sytuacji działa efekt intuicyjnego, spontanicznego wyczucia, że przestrzeń się zmieniła i że z obiektów należy po prostu korzystać. Akcja-reakcja, w konsekwencji dużo radości i natychmiastowego zanurzenia się w naszej festiwalowej, zloopowanej sieci. Obserwowanie takich intuicyjnych, radosnych obecności jest dla mnie wręcz uzależniające.

Robert Kuśmirowski, Ich komme wieder, obiekt na plaży, wejście 27

Robert Kuśmirowski, Ich komme wieder, betonowy obiekt wewnątrz kiosku na plaży, wejście 27

Jesteście bardzo młodym festiwalem, a na afiszach same dobre nazwiska. W zeszłym roku Guy Maddin, w tym Laurie Anderson, a z Polaków na przykład: Nicolas Grospierre, Rafał Bujnowski. Jak udaje Wam się namówić artystów do przyjechania do Sopotu?

Sadzę, że artyści traktują Sopot jako wyzwanie. To nie jest przestrzeń oswojona przez sztukę współczesną, wyraźnie z nią kojarzona. Zwycięża ciekawość, potencjalność działania w nowym miejscu, tworzenia nowych kontekstów, a także nowych prac. Wystawa opiera się wyłącznie na dziełach produkowanych z myślą o festiwalu. To jest zawsze kusząca możliwość realizacji pracy, a nie tylko jej przeniesienia i prezentacji w kuratorsko rekonfigurowanym porządku.

Tegoroczna edycja odnosi się do sloganu z metra „mind the gap”. Program został skonstruowany wokół zagadnień pustki i braku. Spytam więc innym sloganem: „Why so serious?”

Why not? Zeszłoroczna edycja pod hasłem Kurort była zdecydowanie bardziej radosna, estetyzująca, afirmatywna, wiązała się raczej z nadmiarem ludzi, wrażeń, obiektów, otwartym odwołaniem się do sopockiej sezonowości i sezonowego zagęszczania materii. Tegoroczne hasło edycji powstało trochę na kontrze do snucia opowieści o kurorcie. Nie wiele osób automatycznie skojarzyłoby Sopot z brakiem, a to miasto, jak każde inne ma swoją wewnętrzną dynamikę opartą i na nadmiarze i na pustce. Zdajemy sobie sprawę, że realizacje w ramach Mind The Gap! mają inny ciężar gatunkowy, są bardziej emocjonalne, zaangażowane, momentami melancholijne, trudne, bardziej hermetyczne. W ten sposób pokazujemy, że mierzymy się miastem na różne, również nieoczywiste sposoby, że nie ma jednej linii interpretacyjnej, jednego głosu o nazwie ArtLoop, który komentuje rzeczywistość z równym zaangażowaniem.

Rafał Bujnowski, Sierpień, rzeźba przy ulicy Morskiej 2

Rafał Bujnowski, Sierpień, rzeźba przy ulicy Morskiej 2

Jaka jest wizja rozwoju Festiwalu? 

ArtLoop ma być docelowo projektem międzynarodowym opartym o strategiczne partnerstwa z wybranymi miastami i festiwalami, konstruowaną rok po roku specyficzną opowieścią o mieście, a także zaczątkiem stale powiększającej się kolekcji obiektów i instalacji w przestrzeni publicznej, która wytycza inną perspektywę widzenia miasta. Liczymy, że projekt ukonstytuuje się jako znaczące wydarzenie artystyczne i że może faktycznie za 10 lat usiądziemy i okaże się w podsumowaniu, że ArtLoop jednak wprowadził istotne zmiany w myśleniu o Sopocie, o mieście, o sztuce w przestrzeni publicznej. Może jednak wydarzy się  jakaś mikro rewolucja!

Daniel Rumanicew, Od morza do Tatr, instalacja rzeźbiarska na morzu przy klubie Czarna Perła

Daniel Rumanicew, Od morza do Tatr, instalacja rzeźbiarska na morzu przy klubie Czarna Perła

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaRafał Bujnowski, Robert Kuśmirowski, Nicolas Grospierre, Olga Mokrzycka-Grospierre, Kobas Laksa, Daniel Rumanicew, Anna i Adam Witkowscy, Dominika Skutnik, Anna Królikiewicz, Joanna Zastróżna, Filip Koziarski
TytułFestiwal ArtLoop
WystawaMind the Gap!
MiejsceSopot
Czas trwania05.09-08.09.2013
FotografieNicolas Grospierre
Strona internetowawww.artloop.pl
Indeks

Zobacz też