15.11.2016

„Syndrom Gauguina” w galerii Lokal_30

Redakcja
Ewa Juszkiewicz, Bez tytułu, według Paula Klee, 2015, olej na płótnie, dzięki uprzejmości Przemysława i Livii Banasik
„Syndrom Gauguina” w galerii Lokal_30
Ewa Juszkiewicz, Bez tytułu, według Paula Klee, 2015, olej na płótnie, dzięki uprzejmości Przemysława i Livii Banasik

Syndrom Gauguina to prezentacja trójki artystów – Filipa Berendta, Ewy Juszkiewicz i Katyi Shadkovskiej. Są to trzy wystawy indywidualne, które łączy wątek antropologiczny oraz temat przemiany – jej potrzeby, niemożności lub chwili, gdy następuje.

Filip Berendt jest fotografem, rzeźbiarzem i autorem obiektów. Każde z jego zdjęć poprzedza tworzenie obiektu, który następnie fotografuje. Monomit to projekt łączący autorską fotografię z abstrakcyjnym malarstwem – uwiecznione obiekty to przestrzenne kolaże powstałe na ścianie pracowni Berendta, zniszczone po sfotografowaniu. Podobna metoda towarzyszyła Berendtowi już w paru poprzednich cyklach (Every Single Crash, Pandemia), gdzie jedynym fizycznym śladem po stworzonych pracach – a zarazem ostatecznym efektem procesu twórczego – była fotografia. Najnowsze prace Berendta odwołują się do monomitu, terminu wprowadzonego przez amerykańskiego mitoznawcę Josepha Campbella (samo wyrażenie zostało zapożyczone od Jamesa Joyce’a). Monomit określa rozpoznany przez Campbella archetypiczny wzorzec struktury fabularnej wspólny dla mitycznych opowieści, przejawiający się poprzez motyw podróży bohatera, będącego nośnikiem uniwersalnych prawd o osobistym samoodkryciu i samotranscendencji, o rolach w społeczeństwie i w relacjach. Bohater, według Campbella, a za nim Berendta, to człowiek, który wyrusza w drogę prowadzącą go do celu, jakim ma być ostateczna głęboka duchowa przemiana. Podróż bohatera to nadawanie życiu sensu, poszukiwanie i odkrywanie go na kolejnych jej etapach.

Filip Berendt, Bez tytułu, z cyklu Monomit, 2016
Filip Berendt, Bez tytułu, z cyklu Monomit, 2016
Filip Berendt, Bez tytułu, z cyklu Monomit, 2016

Ewa Juszkiewicz jest autorką obrazów, rysunków, kolaży oraz rzeźb. Charakterystyczną cechą wielu jej prac jest inspiracja portretem, przede wszystkim portretem kobiecym. Artystka reinterpretuje, a zarazem niszczy i tworzy na nowo znane z historii sztuki wizerunki kobiet – bazuje na klasycznych dziełach malarskich, dokonuje ich przetworzenia, odbiera im oczywistość i znany nam porządek. W twórczości Juszkiewicz bardzo istotny jest również motyw maski. Ta swoista maskarada, którą uprawia artystka, służy podważeniu statusu i funkcji dawnego portretu i zbudowaniu na tej „ruinie” nowego wizerunku, czy raczej kolekcji wizerunków. Nowy cykl Juszkiewicz jest oparty na archiwalnych fotografiach dzieł sztuki, które zostały uznane za zaginione, skradzione lub zniszczone w czasie pożaru czy podczas wojny. Napięcie między destrukcją a tworzeniem powraca tu ze zdwojoną siłą. Ponieważ kultura opiera się dziedzictwie przeszłości, często z trudem przychodzi nam zaakceptowanie faktu zastępowania tego, co stare, nowym, choć przez cały czas jesteśmy tego świadkami – urbanistyka i architektura od wieków żywią się ruinami. Akt niedosłownego, bo reinterpretującego odtworzenia zniszczonego lub zaginionego dzieła obrazuje napięcie między nostalgiczną walką z zapomnieniem, a potrzebą zmian i dążeniem do nowego. Artystka mówi, że dobór prac-pierwowzorów nie był przypadkowy. W trakcie przygotowań spośród wielu zdjęć, które oglądała, wybrała obiekty będące ilustracją jej własnych wspomnień dotyczących zmian i życiowych zwrotów. Czasem przedstawienie ilustruje jakieś wyjątkowo mocne wspomnienie, innym razem to luźne skojarzenie, przywołanie pewnej szczególnej aury. Utracone dzieła i tęsknota za nimi splotła się więc z rodzajem „kontrolowanej nostalgii” powodowanej osobistymi przeżyciami artystki, które są tajemnicą skrywaną, a zarazem ujawnianą przed odbiorcą.

Ewa Juszkiewicz, Bez tytułu, według nieznanego autora, 2016, olej na płótnie
Ewa Juszkiewicz, Bez tytułu, według nieznanego autora, 2015, olej na płótnie

Katya Shadkovska zajmuje się przede wszystkim wideo, jest również aktywna jako kuratorka i animatorka kultury. Działa pomiędzy Polską a Rosją, współpracując z niezależnymi rosyjskimi środowiskami artystycznymi. Film, który prezentujemy jest owocem jej aktywności w Rosji. Artystka poprzez historię młodego transseksualisty sięga do stereotypów męskości i zmian, jakim ulegają one aktualnie. Bohaterka Shadkovskiej, Julia, mieszka samotnie na jednym z blokowisk Petersburga i utrzymuje się z prostytucji. Zmaga się z brakiem akceptacji, jest bita, poniżana, a jednak nie zamierza rezygnować ze swojego sposobu życia. Beznamiętna opowieść Julii koncentruje się na codzienności, choć w istocie jest dramatycznym wyznaniem obcego, osoby, która nigdzie nie przynależy, która nie może się odnaleźć w żadnym środowisku, nawet osób myślących tak jak ona.

Katya Shadkovska, Julia, wideo, 2016
Katya Shadkovska, Julia, wideo, 2016

Syndrom Gauguina to trzy wystawy i trzy opowieści.

Łączące w sobie malarstwo i fotografię prace Berendta obrazują monomit – figurę antropologiczną stworzoną przez amerykańskiego mitoznawcę Josepha Campbella. Przytoczona historia oparta jest na faktach i może stanowić współczesną wersję mitologicznej wyprawy bohatera.

Syndrom Gauguina, widok wystawy, prace Ewy Juszkiewicz
Syndrom Gauguina, widok wystawy, prace Ewy Juszkiewicz
Syndrom Gauguina, widok wystawy, prace Filipa Berendta

W 1994 roku dwóch przyjaciół, Adam i Rafał, postanowiło zsunąć się do opuszczonej kopalni, 20 metrów w dół. Rafał kończył właśnie geologię, pisał pracę magisterską. Chciał zanurzyć się we wnętrzu Ziemi. Nie wiedział, że zmieni to jego życie. Kiedy postanowili wrócić na powierzchnię, okazało się, że pojedyncza lina, którą mieli, jest za śliska. Szybko zdali sobie sprawę z tego, że kolejne próby wspinaczki będą tylko stratą energii. Niewielki prowiant zjedli od razu, bateria w latarce wyczerpała się błyskawicznie. Mieli świece i lampę naftową, ale wkrótce zabrakło zapałek. Leżeli skuleni na żwirowym podłożu. Strasznie bolało. Pili wodę z kałuży i własny mocz. Szybko zaczęli mieć wizje – wydawało im się, że przechodzą przez skały, w kompletnych ciemnościach widzą zachód słońca. Spotkali też Królową Ziemi – w długiej szacie i koronie na głowie. Okazało się, że każdy z nich miał podobne przeżycia. O większości opowiedzieli sobie po wyjściu – kiedy po 24 dniach skrajnie wykończonych mężczyzn odnalazła ekipa ratunkowa. Nic już nie było takie, jak wcześniej.

Filip Berendt, Bez tytułu, z cyklu Monomit, 2016
Ewa Juszkiewicz, Bez tytułu, według Franza Wernera Tamma, 2015, olej na płótnie, instalacja

Ewa Juszkiewicz swoje najnowsze obrazy maluje na podstawie zdjęć archiwalnych dzieł utraconych. Przytoczona przez nią opowieść dotyczy historii jednej z prac.

Wraz z nastaniem reżimu nazistowskiego życie żydowskiej rodziny przedsiębiorców Hessów uległo drastycznej zmianie. Thekla, wdowa po Alfredzie, została sama z synem Hansem, który miał przejąć pieczę nad rodzinną kolekcją sztuki. Gdy w 1933 roku stracił pracę w domu wydawniczym Ullstein, był jednak zmuszony do wyjazdu. Przeniósł się do Paryża, potem do Londynu. To matka, która nadal mieszkała w Rzeszy Niemieckiej, zajmowała się kolekcją. Udało jej się uratować sporą część zbioru dzięki wysyłce prac na wystawę w Kunsthalle Basel w 1933. Kunsthaus Zurich odebrał je stamtąd na swoją wystawę w 1934 roku, po jej zakończeniu dzieła sztuki przechowywano w magazynach galerii. W związku z restrykcjami celnymi Thekla mogła wywozić kolekcję za granicę tylko czasowo, na podstawie „freipassu”. W 1939 Gestapo zagroziło jej w związku z przetrzymywaniem kolekcji poza Rzeszą. Thekla nie chcąc ryzykować, poprosiła dyrektora Stowarzyszenia Artystów w Kolonii o przechowanie prac, a sama wkrótce wyemigrowała do Londynu. Kiedy w 1947 roku zwróciła się do instytucji o zwrot kolekcji dowiedziała się, że dzieła wywieziono ze zbombardowanego budynku i prawdopodobnie zaginęły. Kilka lat później udało się odzyskać kilka obrazów, nigdy jednak nie natrafiono na trop ulubionej przez Theklę tapiserii Winobranie autorstwa ekspresjonisty Maxa Pechsteina.

Ewa Juszkiewicz, Bez tytułu, według Jeana Metzingera, 2016, olej na płótnie

Katya Shadkovska z kolei przygotowała film Julia. O swojej bohaterce artystka opowiada:

„Do Petersburga przyjechała z jednego z krajów muzułmańskich. W dzieciństwie wiedziała, że jest dziewczynką, choć wszyscy zwracali się do niej jak do chłopca. Ojciec nie mógł dowiedzieć się, że syn był kobietą. Wiedziała tylko matka, która wkrótce umarła. Dlatego Julia najpierw chce odwiedzić ojca, a dopiero potem przystąpić do operacji zmiany płci. Julia jest ciągle bita – przez ludzi na ulicy, jakichś chłopaków i przez policję. W szpitalu też nie uzyskuje pomocy, bo „jest pedałem”. Została zmasakrowana przez policjantów, którzy nie dostali haraczu z burdelu, w którym wówczas pracowała. Burdele w Petersburgu są pod „nadzorem” policji. Julia zwróciła się o pomoc, bo chciała wyjechać z Rosji. Sporo osób homo i transseksualnych emigruje teraz z Rosji. Znalazłam dla Julii prawników, którzy zajmują się pomocą takim osobom. Załatwiają papiery, formalności, porozumiewają się z krajem zachodnim, który jest gotów udzielić azyl. Julia bardzo mi dziękowała. A potem zniknęła. Na pytanie dlaczego, odpowiedziała: »Ale co ja mam robić na Zachodzie? No i w ogóle…podoba mi się tu«.”

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaFilip Berendt. Ewa Juszkiewicz, Katya Shadkovska
WystawaSyndrom Gauguina
Miejscelokal_30
Czas trwania23.09 - 19.11.2016
FotografieBartosz Górka
Strona internetowawww.lokal30.pl
Indeks

Zobacz też