05.06.2020

„Sex, Suicide, Socialism, Spirit and Stereotypes” w CSW Kronika

Piotr Policht
Tekst opublikowany w magazynie Szum 28/2020
Eleanor Neason, „Zakład karny”, performance, instalacja - techniki mieszane, kombinezon do rysowania, 2019, fot. Marcin Wysocki
„Sex, Suicide, Socialism, Spirit and Stereotypes” w CSW Kronika
Eleanor Neason, „Zakład karny”, performance, instalacja - techniki mieszane, kombinezon do rysowania, 2019, fot. Marcin Wysocki

W maju ubiegłego roku w internecie pojawił się nakręcony przez Kruszwila film o Podlasiu. You-tube’owy król cringe’u (a pretendentów do korony na polskim podwórku jest naprawdę wielu) do jego promocji nakręcił materiał mający w przewrotny sposób wykorzystywać negatywne stereotypy o obśmiewanym w memach regionie. Autor zaczął z wysokiego „C”, bo film nagrany w Białymstoku na krótko przed pamiętnym marszem równości otworzył homofobicznym żartem. Dalej jest już tylko gorzej. Odpowiedzialny za pomysł piarowy geniusz z lokalnego Urzędu Marszałkowskiego w efekcie szybko pożegnał się ze stanowiskiem, media rozwałkowały autora, a życie na Podlasiu toczy się dalej. O sprawie można by zapomnieć, ale o niefortunnym filmie przypomniałem sobie w niespodziewanych okolicznościach na drugim końcu Polski – oglądając wystawę Sex, Suicide, Socialism, Spirit and Stereotypes w bytomskiej Kronice.

Nikt nie stroi tu sobie oczywiście żartów z osób nieheteronormatywnych ani ekonomicznie wykluczonych; to nie ten adres. Jesteśmy na przeciwnym biegunie wrażliwości, w instytucji słynącej z autentycznego zainteresowania losem zepchniętych na margines społeczny grup. Pomysł na wystawę jest jednak bliźniaczo podobny, żeby zacytować tekst kuratorski Agaty Cukierskiej: „[Artyści] badają zagadnienie stereotypu, który z jednej strony może być problematyczny, niewygodny, a z drugiej z czasem może stać się przewrotnym hasłem reklamowym, wykorzystywanym w promocji turystycznej. […] Podczas pobytów w Bytomiu zastanawiają się […] nad jego potencjałem turystycznym. Czy miasto, postrzegane poprzez stereotyp najgorszego w regionie, ma szansę stać się atrakcyjnym?”.

Świat sztuki lubi zapewniać wszystkich dookoła o swojej wyjątkowości. Pomijając nawet dyskusje o skuteczności sztuki i modelach jej polityczności, ile to już razy słyszeliśmy, że artyści widzą więcej, sztuka jest barometrem społecznych zmian, a nawet wyprzedza rzeczywistość? Wystawa Sex, Suicide, Socialism, Spirit and Stereotypes jest jednak książkowym przykładem tego, że często artyści nie tylko rzeczywistości nie wyprzedzają, ale wręcz zdyszani truchtają za nią.

Wystawa Sex, Suicide, Socialism, Spirit and Stereotypes jest książkowym przykładem tego, że często artyści nie tylko rzeczywistości nie wyprzedzają, ale wręcz zdyszani truchtają za nią.

Bytomska wystawa to projekt rezydencyjno–akademicki. Powstała we współpracy z trzema uczelniami artystycznymi: katowicką ASP, Chelsea College of Art w Londynie i Valand Academy w Göteborgu. Jej tytuł nawiązuje do przemówienia prezydenta USA Dwighta Eisenhowera z 1960 roku i wcześniejszego o pięć lat artykułu Joe Davida Browna Sin and Sweden opublikowanego na łamach „Time’a”. Oba teksty, powstałe w Stanach w czasie antykomunistycznej paranoi, która do historii przeszła jako „Red Scare”, rykoszetem uderzały nie w zwyczajowy cel ideologicznych ataków, czyli blok wschodni, lecz w socjaldemokratyczną Szwecję. Położyły w ten sposób kamień węgielny pod budowę późniejszych, piętrowo narastających stereotypów dotyczących kraju z jednej strony przedstawianego jako zamożny i rozwinięty technologicznie raj na ziemi, w którym każdy jest szczęśliwy i jeździ teslą, z drugiej – piekło wywołane upadkiem moralności i „chrześcijańskich wartości” rządzone przez kolorowych imigrantów, którzy owe tesle masowo podpalają, a kobiety gwałcą na ulicach w biały dzień. Zjawisko zwane Sweden smearing ma się dobrze także w rządzonych przez nacjonalistów krajach wschodniej Europy. Choć Polskę ze Szwecją łączy więcej niż dynastia Wazów i potop, a więc przede wszystkim, jak zauważył Norman Davies, długotrwała marginalizacja w narracjach o historii Europy, przez większość XIX i XX wieku lekceważących północ i wschód kontynentu, stereotypy o zimnowojennym rodowodzie okazują się silniejsze niż historyczne pokrewieństwa.

[…]

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 28. numerze Magazynu „Szum”.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 28/2020

Zobacz też