06.10.2013

Rozmowa z Vitą Zaman, dyrektorką ViennaFair

Katarzyna Szydłowska
Rozmowa z Vitą Zaman, dyrektorką ViennaFair

 

 Targi sztuki są po to, żeby sprzedawać i kupować. Czy ViennaFair pod tym względem różnią się od innych targów?

Decydując się na organizowanie targów sztuki, nie mieliśmy wyboru, musieliśmy znaleźć na nie inny pomysł. Nie jesteśmy Frieze Art Fair czy Bazyleą. Nie przyjeżdżają do nas najbogatsi kolekcjonerzy jedynie po to by kupować sztukę. Także i my mamy inne oczekiwania od targów. Nie jesteśmy nastawieni wyłącznie na sprzedaż. Powiedziałbym, że Austria jest ostatnim socjalistycznym krajem w Europie. Musieliśmy więc stworzyć coś pomiędzy targami sztuki i biennale. Chcieliśmy doprowadzić do tzw. boutique experience. W tej chwili udział w ViennaFair bierze 120 galerii, w przyszłości będzie mniej – około 60, ale tylko najlepszych. Edukacja gra wyjątkową rolę w tym co robimy. Żeby stworzyć rynek, najpierw trzeba wyedukować potencjalnych kupców. Trzeba ich przekonać, że samochód czy nowa torebka nie są priorytetem czy sposobem na życie. Podążanie za pokoleniem i kulturą twojego kraju jest lepszą inwestycją.

Byłaś jedną z założycielek IBID Projects, niezależnej galerii w Londynie. To bardzo różne doświadczenie, do tego, co robisz teraz. Jak się odnajdujesz przygotowując targi?

Wydaje się, że to zupełnie inne doświadczenie, ale takie nie jest. Zarówno IBID jak i ViennaFair były start-upami. Ja i mój były partner Magnus Edensvard byliśmy artystami i byliśmy przyjezdnymi w Londynie. Ja pochodzę z Litwy, a Magnus ze Szwecji. W Londynie brakowało wtedy międzynarodowej sztuki. Wpadliśmy więc na pomysł, żeby pokazywać brytyjskich artystów razem z artystami ze Wschodniej Europy. I tak zrobiliśmy. Nasze dwie pierwsze wystawy prezentowały prace Dana Perjovschiego z Rumunii i Nasrin Tabatabai z Iranu. Nawiązaliśmy też współpracę z Rastrem i pokazaliśmy Marcina Maciejowskiego i Rafała Bujnowskiego. Robiliśmy to z naszego dużego pokoju, nie mieliśmy pieniędzy, ale się tym nie przejmowaliśmy.

To doświadczenie wykorzystałaś później, podczas pracy nad targami?

Dla nas i dla ViennaFair ważna jest edukacja, wychowanie w sztuce. Galerie są po to, żeby sprzedawać, to część ich pracy. W Wiedniu zamiast szaleństwa targowego, czy możliwości kolekcjonowania najmodniejszych aktualnie artystów, chcemy stworzyć wyjątkową sytuację opartą na współpracy. Współpracy dużych i małych instytucji kultury, wymianie informacji czy „powolnym kolekcjonowaniu“. Mamy slow food miejmy też slow collecting. To doświadczenie wyniosłam z IBID. Tu chodzi o wyrobienie sobie przyzwyczajenia, że sztukę można kupić, kiedyś w przyszłości. I to kupić coś niekoniecznie najmodniejszego. Raczej coś co Tobie się spodoba. Kuratorskie safari szybko się przemieszcza. Było już w Europie Wschodniej, teraz wycofuje się z Bliskiego Wschodu i zmierza do Afryki. My, organizatorzy, skupiamy się na jednym regionie – Wschodzie. Nie chodzi nawet tylko o wschód Europy, ale generalnie pojęcie Wschodu. Tu są bardzo dobrzy artyści i świetne galerie. To bardzo ważne, żeby zaprezentować je i wspierać i zobaczyć co się stanie jeśli galeria z Azerbejdżanu spotka się z galerią z Łotwy.

Podczas twojej prezentacji ViennaFair powiedziałaś, że od 2012 roku 70% marki targów należy do Rosjan. Czy w takim razie dopiero od dwóch lata ViennaFair skupia się na sztuce ze Wschodu?

Targi zawsze były skupione na Europie Wschodniej. Tak było od samych ich początków, w 2005 roku. Skupiały się na przeszłości i teraźniejszości politycznej tego regionu. Kwestie jakości nie miały wcześniej takiego znaczenia. Ważne było, żeby pokazać tyle galerii ze wschodu, ile to możliwe. Podczas, gdy naszym celem jest pokazanie niewielu, ale za to samych najlepszych. I dlatego tak skupiamy się na Polsce. Po moich wszystkich podróżach zdałam sobie sprawę, że Polska jest jednym z niewielu krajów w tym regionie, gdzie sztuka jest na tak międzynarodowym poziomie. Przykładowo, wystawy, które widziałam w Zachęcie są światowej klasy ekspozycjami. Byłam pod wielkim wrażeniem nastrojów i zaangażowania galerzystów. To dla mnie naprawdę odświeżające. Dlatego pokazujemy aż dziesięć polskich galerii, m.in. BWA Warszawa, Starter, Stereo, Dawid Radziszewski czy galerię Raster.

Czy jest coś w programie targów, co chciałabyś zarekomendować odwiedzającym ViennaFair?

Najmłodsze galerie! Galerie, które nigdy nie brały udziału w targach i przyjeżdzają do Wiednia po raz pierwszy. W przypadku Polski to będzie galeria Czułość. To ich pierwszy raz. W przypadku Litwy to galeria Gardens z Wilna, dla Łotyszy nowa galeria Kim? Contemporary Art Centre. Będzie też nowa galeria z Pragi – Polansky. To bardzo ekscytujące przyjmować ich po raz pierwszy.

Przygotowaliście okazały program wydarzeń towarzyszących. Rozmowy o kolekcjonowaniu, warsztaty dla dzieci i dorosłych, performance, wystawy towarzyszące. Promujecie również młode instytucje sztuki – w tym roku z Rumunii i Turcji. Wszystko pod jednym dachem. Czy mogłabyś w skrócie opowiedzieć, jak to wszystko się będzie odbywać?

Mamy wiele programów towarzyszących głównym targom. Wystawa Vienna Pop – Szkoła Szczęścia prezentuje głównie artystów austriackich, którzy robią prace o szczęściu. Nie będzie tam znanych nazwisk. To ważne, żeby ViennaFair była czymś takim jak Liste w Bazylei. Chodzi o odkrycia, nowe twarze, a nie o popisywanie się znanymi nazwiskami, jak przy głównych targach w Bazylei czy na Frieze Art Fair. Chodzi o wprowadzanie nowych artystów w obieg, albo takich, których niepotrzebnie zapomniano. Drugą wystawą jest Vienna Duet, wystawa współ-kuratorowana przeze mnie i Klarę Czerniewską. Podkreślić ma ona nasze zainteresowanie sztuką polską i prezentować będzie wybranych artystów z galerii biorących udział w targach. Mamy również Vienna Live program perforomance’ów i akcji na żywo, podczas trwania targów. Prowadzimy też The New Contemporary Blog- funkcjonujący przed i w trakcie trwania targów w internecie. Blog ten publikuje rozmowy z ciekawymi ludźmi, jest też żywą platformą targów, bazą badawczą i wystawą zarazem. www.thenewcontemporary.com. Mamy też Vienna Tribute, program, w którym zaprezentujemy prace litewskiego artysty Donatasa Jankauskasa. To hołd złożony Tony’emu Soprano i zarazem Centrum Sztuki Współczesnej w Wilnie. Aktor, który grał Tony’ego Soprano zmarł. Za życia jego postać była inspiracją dla wielu artystów. I Donatas zrobił o nim pracę. To też ukłon w stronę Centrum Sztuki Współczesnej w Wilnie, które jest instytucją radykalną, odważną i nowatorską.

Co chcecie osiągnąć przygotowując tą edycję targów?

Chcemy, żeby to było doświadczenie dla jak największej ilości ludzi. Żeby była to dobra zabawa dla wszystkich. Chcielibyśmy wrócić do oryginalnej idei targów. Targi jako heterogeniczne miejsce. Miejsce społeczne, gdzie ludzie się poruszają, spotykają, energie się przemieszczają, wiele się dzieje.

Od autorki: Rozmowę przeprowadziłam po prezentacji programu i założeń tegorocznej edycji ViennaFair na konferencji w hotelu Andels w Łodzi. Na konferencję zaproszeni zostali polscy kolekcjonerzy, galerzyści, kuratorzy. Vita Zaman wyjawiła zainteresowanie włączeniem do przyszłorocznej edycji targów również miasta Łodzi, jako miasta o wyjątkowej kulturze i programie artystycznym.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

WystawaVienna International Art Fair
MiejsceMesse Wien, Hall A Messeplatz 1, 1020, Wiedeń
Czas trwania10-13.10.2013
KuratorVita Zaman i Christina Steinbrecher
Strona internetowawww.viennafair.at
Indeks

Zobacz też