02.09.2022

„Muszę opowiedzieć świat” Anny Baumgart w BWA Olsztyn

Karolina Plinta
Tekst opublikowany w magazynie Szum 37/2022
widok wystawy „Muszę opowiedzieć świat”, fot. Jakub Zdanowicz
„Muszę opowiedzieć świat” Anny Baumgart w BWA Olsztyn
widok wystawy „Muszę opowiedzieć świat”, fot. Jakub Zdanowicz
Wystawa Anny Baumgart w BWA Olsztyn wbrew intencjom artystki pokazała, jak w obliczu katastrofy sztuka karłowacieje, oddając pole potrzebom z najniższych poziomów piramidy Maslowa. Rozumiem, czas tego wymaga, ale z drugiej strony – jakoś smutno.

Trzecia dekada XXI wieku daje aż zanadto okazji do obserwacji, jak określone polityczne postulaty sprawdzają się w przypadku sytuacji wyjątkowych. Albo – jak się nie sprawdzają. Na przykład na początku pandemii wszyscy zapomnieli, że plastik nie jest OK, a gumowe rękawiczki i maseczki jednorazowego użytku stały się stałym elementem pandemicznego dress code’u. Niedawny atak Rosji na Ukrainę jest nie tylko dramatem, który w Europie już nigdy nie miał się wydarzyć, ale również triumfem kolonialnych narracji, zarówno Rosji, jak i zachodniej lewicy, która postkolonializm teoretycznie ma w małym paluszku. Wojna weryfikuje także politykę klimatyczną państw Zachodu i wszystko wskazuje, że jednak nie będzie ona eko tak szybko, jak życzą sobie tego klimatyczni aktywiści. Wizja pędzącej ku nam zagłady klimatycznej chwilowo jednak została przyćmiona strachem przed zagładą atomową – kto wie, może niedługo z mody na produkty bio(degradowalne) przerzucimy się na dietę prepperską i będziemy wykupywać w Biedronce konserwy, które mogą przetrwać kilkadziesiąt lat? Jak to wszystko odbija się na sztuce, mogłam się przekonać ostatnio, wyruszając na wycieczkę do BWA Olsztyn, gdzie otwierała się właśnie performatywna wystawa Anny Baumgart, będąca kolejną odsłoną zainicjowanego przez nią cztery lata temu Stołu Kobiet. Gdyby pandemii i wojny nie było, ten projekt wyglądałby zapewne zupełnie inaczej, przynosząc mi wrażenia zupełnie inne od tych, których doświadczyłam, przybywszy do galerii. Niestety, oglądając wystawę, ma się poczucie, że w obliczu katastrofy sztuka karłowacieje, oddając pole potrzebom z najniższych poziomów piramidy Maslowa. Rozumiem, czas tego wymaga, ale z drugiej strony – jakoś smutno.

widok wystawy „Muszę opowiedzieć świat”, fot. Jakub Zdanowicz
Anna Baumgart, „Stół”, 2019, element aranżacji udostępniony przez Galerię Miejską BWA w Bydgoszczy. Stanowił element instalacji artystycznej Anny Baumgart „Rewolucja to nie kolacja / a może jednak kolacja”

Nie wiem, czy ma to sens, jednak dla mnie było to doświadczenie wartościowe poznawczo – pierwszy raz w życiu udałam się do miasteczka, które do tej pory kojarzyłam tylko jako jeden z mateczników polskiej mafii.

Żeby zrozumieć ten problem, cofnijmy się do wspaniałego czasu przed covidem i wojną, kiedy to sztuka mogła się wydarzać w miarę normalnie. Pierwszy Stół Kobiet zorganizowany został w 2018 roku w ramach łódzkiego Festiwalu Czterech Kultur i miał formę performatywnego widowiska, wzorowanego na Okrągłym Stole z 1989 roku. W tym kluczowym dla historii polskiej transformacji wydarzeniu wzięli udział przede wszystkim mężczyźni: z 54 uczestniczących w nim osób tylko dwie były kobietami (reprezentantka opozycji Grażyna Staniszewska i prorządowa Anna Przecławska). Baumgart postanowiła odwrócić te proporcje – przy Stole Kobiet przeważają osoby identyfikujące się jako kobiety, a mężczyźni mogą liczyć tylko na dwa zaproszenia. Pierwszy Stół Kobiet został wystawiony na deskach Teatru Nowego im. Kazimierza Dejmka w Łodzi i odbył się pod hasłem Sprawa kobieca w Polsce, co było nawiązaniem do wystąpienia polskiej delegacji na Międzynarodowym Kongresie Kobiet w Genewie w 1920 roku. Do Stołu Kobiet zaproszone zostały artystki i feministyczne teoretyczki, które zasiadły wokół stołu nakrytego specjalną zastawą przygotowaną przez Baumgart – były to talerze z wizerunkiem artystki, pozującej na tle flagi i wskazującej na przebity bok w swojej klatce piersiowej. Była to wariacja na temat obrazu Czerwonym klinem uderz w białych El Lissitzkiego, będąca odwołaniem do historii konstruktywizmu i dziedzictwa rewolucyjnej awangardy, której kolebką była między innymi Łódź. Awangardowa zresztą była sama forma obradowania, podczas którego zaproszone teoretyczki (Agata Araszkiewicz, Katarzyna Lewandowska) wygłosiły swoje manifesty i eseje, a aktorki (Anna Kłos i Klara Bielawska) weszły w rolę Katarzyny Kobro i Róży Luksemburg, posiłkując się w swoich wystąpieniach tekstami dyskursywnymi i poetyckimi. Nie była to więc standardowa debata, raczej hybrydyczny performans, którego celem było zwerbalizowanie doświadczenia bycia kobietą. Każda z uczestniczek miała też za zadanie wskazać ważną dla siebie postać kobiecą, co miało służyć budowaniu herstorycznej genealogii. Już po performansie Baumgart przygotowała kolejny zestaw talerzy, tym razem z wizerunkami wybitnych kobiet, wskazanych przez uczestniczki Stołu. Talerze Baumgart są nawiązaniem do słynnego The Dinner Party Judy Chicago, a także serii talerzy Vanessy Bell i Duncana Granta Famous Women Dinner Service z 1932 roku – czy też może są polemiką z tymi realizacjami, skoncentrowanymi na reprezentantkach kultury zachodniej. Na talerzach Baumgart pojawiły się kobiety z Europy Wschodniej: Maria Janion, Róża Luksemburg, Narcyza Żmichowska, Irena Krzywicka, Katarzyna Kobro, Oksana Shachko z Femenu, Krystyna Janda i inne. Wyjątkowa jest także technika wykonania tych talerzy – podczas gdy prace Chicago były ceramikami wykonanymi ręcznie, Baumgart sięgnęła po kalkomanię, technikę popularną w PRL. Pomysł niezły, choć nietrudno zauważyć, że zestaw Baumgart jest bardzo polskocentryczny, więc nie do końca jest to pełna odpowiedź na The Dinner Party. Żeby takową stworzyć, potrzebne byłyby kolejne Stoły Kobiet, tym razem organizowane w innych państwach dawnego bloku wschodniego.

Pomysł niezły, choć nietrudno zauważyć, że zestaw Baumgart jest bardzo polskocentryczny, więc nie do końca jest to pełna odpowiedź na The Dinner Party.

Na razie Stół Kobiet organizowany jest w różnych miastach Polski – jak dotąd odbył się jeszcze w Bydgoszczy, Lublinie i Kaliszu – dając głos narracjom regionalnym. W 2020 roku Stół Kobiet, tym razem zorganizowany we współpracy z Muzeum im. Zofii i Wacława Nałkowskich w Wołominie, z powodu pandemii zmienił formułę – głosy zaproszonych kobiet przybrały formę internetowej mapy. Swoją drogą, brałam w tym projekcie udział – co prawda z Wołomina nie jestem, ale wystąpiłam w roli niezależnej ekspertki od sztuki. Nie wiem, czy ma to sens, jednak dla mnie było to doświadczenie wartościowe poznawczo – pierwszy raz w życiu udałam się do miasteczka, które do tej pory kojarzyłam tylko jako jeden z mateczników polskiej mafii. Kuratorka projektu Anna Łazar oprowadziła mnie po mieście i jego największych atrakcjach (na przykład pomniku JP II z przytulającymi się do niego dziećmi, spektakularnie osranym przez gołębie), a na koniec zaliczyłam nawet integracyjne przyjęcie w muzeum Nałkowskich, gdzie poznałam kilka uczestniczek projektu i zanurzyłam się w atmosferze swojskości. Nie jest to może doświadczenie typu wow, ale na pewno było miło i feministycznie, nawet pomimo faktu, że niektórzy w obawie przed wirusem stali przy otwartym oknie i nerwowo wdychali powietrze z zewnątrz.

[…]

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 37. numerze SZUMU.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 37/2022

Stopka

Artystka / ArtystaAnna Baumgart
WystawaMuszę opowiedzieć świat
MiejsceBWA Olsztyn
Czas trwania4.03 – 3.04.2022
Kuratorka / KuratorAnna Baumgart
FotografieJakub Zdanowicz
Strona internetowabwa.olsztyn.pl/bwa3/index.php?site=article&id=642
Indeks

Zobacz też