14.09.2017

Kuratorski epicykl. documenta 14 (Kassel)

Adam Mazur
Tekst opublikowany w magazynie Szum 18/2017
Piotr Uklański, „Real Nazis”, instalacja, documenta 14, Kassel, 2017, fot. AM
Kuratorski epicykl. documenta 14 (Kassel)
Piotr Uklański, „Real Nazis”, instalacja, documenta 14, Kassel, 2017, fot. AM
Rezygnując z dominującego na poprzednich edycjach documenta (i szerzej w świecie sztuki) modelu „Oberkuratora”, Szymczyk zaproponował specyficzną metodę „odszkolnienia” zakademizowanego do cna zawodu, który na powrót stał się ryzykownym „tour de force”.

Zgodnie z obietnicą daną organizatorom z documenta GmbH Adam Szymczyk przygotował w Kassel drugą po Atenach megawystawę, i to w ramach jednego budżetu. Niespotykana w liczącej pół wieku historii documenta erupcja negatywnych emocji powoli ustępuje refleksji nad tym, co właściwie wydarzyło się w Atenach i Kassel. Kuratorowane przez zespół Szymczyka kwinteniale przechodzi do historii jako wydarzenie brawurowo anarchiczne, z rekordową ilością organizacyjnych wpadek i jednym z najambitniejszych programów artystycznych ostatniego czasu.

Agnes Denes, „The Living Pyramid”, instalacja, 2015/2017, documenta 14, Kassel, 2017, fot. Mathias Völzke
Zafos Xagoraris, „The Welcoming Gate”, instalacja, documenta 14, Kassel, 2017, fot. Jasper Kettner

Doppelausstellung

Pozycję w historii documenta zapewnia Szymczykowi już sama decyzja przeniesienia związanej od półwiecza z Kassel imprezy do Aten. Jednak kuratorski ruch polegał nie tyle na otwarciu wbrew niemieckiemu establishmentowi projektu w Atenach, co na realizacji dwóch wystaw w odmiennych miastach i kontekstach dotyczących tego samego tematu i pozostających w ścisłej relacji, lecz pokazujących za każdym razem inne prace z tym samym zestawem artystów. To coś jak zobaczyć anamorficzny obraz w lustrzanym odbiciu albo odsłuchać dwie interpretacje jednego utworu, poznać wersje montażowe jednego filmu z dwoma różnymi zakończeniami lub rozegrać symultaniczną partię szachów… Zadając sobie pytanie o to, czy jechać do Aten, do Kassel, czy i do Aten, i do Kassel, krytycy potykali się o uwodzący, ale także manierystyczny w pewnym sensie pomysł na documenta. Przy czym nawet jeśli każda z wystaw wpływa na widza niezależnie, to dopiero w dialektycznym zderzeniu wytwarza się wartość dodana documenta 14. Szymczyk pod tym względem bardziej niż na szeroką publiczność czy niesforną krytykę liczył na niemal setkę artystów, którzy realizowali nowe prace pod kątem poszczególnych lokalizacji, poruszając się między Atenami i Kassel i mając szansę, jak rzadko kiedy, na opowiedzenie własnej historii. Ryzyko się opłaciło. Wydaje się, że większość artystów, którzy podjęli grę z ideą Szymczyka, sprostała wyzwaniu, tworząc specjalnie dla documenta dzieła ważkie nie tylko w kontekście własnych, jednostkowych karier. To jakość poszczególnych projektów sprawia, że kuratorski team wyszedł z medialnych opałów obronną ręką. Ten artystyczny ruch i to polityczne rozwibrowanie dobrze osadzonego w mieście i historii (by nie powiedzieć zasiedziałego) documenta wyczuwa się w Hesji na każdym kroku.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 18/2017

Zobacz też