26.09.2013

Gościnność przestrzeni. Rozmowa z Magdaleną Mazik, kierowniczką biblioteki MOCAK-u

Ewa Tatar
Gościnność przestrzeni. Rozmowa z Magdaleną Mazik, kierowniczką biblioteki MOCAK-u
Instytucja biblioteki z definicji jest bardziej przyjazna niż muzeum sztuki współczesnej. Często zwiedzający zaczynają swoją wizytę w MOCAK-u od nas, pytają o wprowadzenia, albumy. Stąd nasz mocny, propedeutyczny rys. Jesteśmy takim buforem dla publiczności, która zaczyna swoją przygodę ze sztuką.

Gdzie najbardziej lubią siedzieć czytelnicy, którzy przychodzą do Biblioteki MOCAK-u?

Biblioteka składa się z dwóch przestrzeni: Biblioteki Mieczysława Porębskiego, gdzie panuje spokojna atmosfera do studiowania, i otwartej czytelni, części muzeum, do której ludzie przychodzą poczytać i przyjemnie spędzić czas, spotkać się, przegadać pomysły. W Bibliotece zaciera się granica pomiędzy porządkiem wizyty muzealnej a studiowaniem, czytaniem. Czytelnicy mają swoje preferencje, zdarza się, że dzwonią zapytać, czy jakieś konkretne miejsce, jak np. nasza antresola, która ma charakter przyjemnego gniazda, jest wolne. Biblioteka, będąc częścią muzeum, stara się dostarczać kontekst dla pokazywanej w nim sztuki współczesnej. Chcemy być miejscem otwartym jako jedna z niewielu bibliotek muzealnych wypożyczamy książki i czasopisma do domu, można przychodzić ze swoimi materiałami lub po prostu „na internet”.

Kto najczęściej tu wpada? Animatorzy życia artystycznego Krakowa?

To byłoby nasze marzenie. W Krakowie jest dużo przyjemnych miejsc, a my jesteśmy kolejnym takim na mapie. Przychodzą tu ludzie, którzy po prostu lubią sztukę i lubią książki. Mamy bardzo różnych czytelników. Jesteśmy otwarci w godzinach pracy muzeum, ale odwiedzają nas nie tylko zwiedzający, także turyści, publiczność weekendowa. Instytucja biblioteki z definicji jest bardziej przyjazna niż muzeum sztuki współczesnej. Często zwiedzający zaczynają swoją wizytę w MOCAK-u od nas, pytają o wprowadzenia, albumy. Stąd nasz mocny, propedeutyczny rys. Jesteśmy takim buforem dla publiczności, która zaczyna swoją przygodę ze sztuką. Czytelnicy szukają tu inspiracji. Moje ulubione momenty to te, kiedy ktoś przychodzi, pożycza książkę, a potem zaczyna tekst od zaczerpniętego z niej cytatu.

Biblioteka Mieczysława Porębskiego, fot. K. Wincenciak

Jak zatem definiujecie swój profil?

Idea wkomponowania Biblioteki Mieczysława Porębskiego w MOCAK to wspólna decyzja dyrektor MOCAK-u Marii Anny Potockiej i profesora Porębskiego. Jego biblioteka była jedną z wystaw otwarcia muzeum. Pierwszym kierownikiem biblioteki był Tomasz Kaszubski – filozof, teraz też pracujemy we wszechstronnym zespole. Od początku zastanawialiśmy się, jakie znaczenia ma nasza obecność w strukturze muzealnej, która rządzi się porządkiem kolekcji. Bibliotekę postrzegaliśmy jako reprezentację wiedzy, wykorzystując twórcze spięcie między takimi pojęciami, jak wystawa, kolekcja, biblioteka, księgozbiór. Zastanawialiśmy się jak porządek alfabetyczny odnosi się do struktur współczesności. Z biblioteki jest blisko do naszego Archiwum i Pracowni Konserwacji Sztuki Współczesnej, z którymi współtworzymy narrację wokół tego, co się dzieje. Jesteśmy też miejscem, które przede wszystkim z racji na klasę zbiorów, kieruje swoją ofertę do profesjonalistów. Księgozbiór Porębskiego przyciąga badaczy z bardzo wielu dziedzin. Mamy nadzieję, że staniemy się interdyscyplinarnym ośrodkiem badawczym zajmującym się sztuką.

A na czym polega wasza codzienna praca?

Muzealnicy rzadko mają możliwość bezpośredniego kontaktu z odbiorcami swoich działań. Praca w tej bibliotece jest pracą z ludźmi za pomocą książek w kontekście sztuki. Mamy świadomość tego, że sama biblioteka jest nieco archaiczną strukturą i w jakiś sposób musi odpowiadać wyzwaniom współczesności. Staramy się by było to arcyprzyjemne, żywe miejsce, choć kameralne, dlatego musi bardzo organizować swoją działalność.

Prowadzicie tu działalność edukacyjną i wystawienniczą wychodząc od książki.

W naszych zbiorach mamy ofiarowaną Porębskiemu książkę Zbigniewa Makowskiego, co zainspirowało nas, by sprzyjać wydarzeniom zderzającym słowo z obrazem. Ostatnio pomagałyśmy przy serii warsztatów dla osób niepełnosprawnych, głównie pacjentów z autyzmem – Spotkajmy się! Kierująca edukacją Elżbieta Sala miała taką piękną ideę, że uczestnicy tworzą na fragmentach książki, które potem, składają się w jedną całość. Warsztaty przerosły nasze oczekiwania, a terapeuci, z którymi je omawialiśmy, wyznali, że to właśnie w bibliotece, ich podopieczni po raz pierwszy usiedli razem.

Przy dużym wspólnym stole. Opowiedz proszę o architekturze czytelni, która często inspiruje wasze działania.

Prof. Porębski przekazał nam swoją bibliotekę wraz z wyposażeniem gabinetu, który tu został zaaranżowany przez jego syna, prof. Jerzego Porębskiego, na otwarcie Muzeum. Na aranżację czytelni rozpisano konkurs, który wygrały dwie projektantki, Małgorzata Domin i Aleksandra Kaczmarek. Prawie całe wyposażenie wnętrza – prostego, minimalistycznego, otwierającego pole do eksperymentu – jest mobilne, umożliwia re-aranżację wedle potrzeb czytelników albo naszych pomysłów. Sama gościnność tej przestrzeni jest istotą biblioteki, a to zyskuje odzwierciedlenie w programie.

MOCAK - Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie, czytelnia, fot. R. Sosin
Wędrująca biblioteka, fot. R. Sosin
Prezentacja książki artystycznej Zbigniewa Makowskiego, Uniwersytet Dzieci, fot. Dział Edukacji
Dzień Wolnej Sztuki 2012 w MOCAK-u, fot. Dział Edukacji

Przejdźmy zatem do działań wystawienniczych.

Chcielibyśmy być głosem we współczesnych debatach o książce. Na otwarcie Biblioteki we współpracy z projektem Sól przygotowaliśmy akcję Powrót książki!. Z antykwariatu pozyskaliśmy książki, które zalegały w pudle z napisem „znacznie taniej”. Różne osoby (w tym artystów) zaprosiliśmy do przerobienia książek. Powstało 80 anonimowych tomów, które po wystawie trafiły z powrotem do antykwariatu. Można je było kupić po cenie sprzed przeróbki i teraz krążą po świecie. Czytaj dalej>>> opowiadała o problemach, jakie stwarza nam codzienność. Mamy bardzo dużo unikatowych, ale problematycznych dla bibliotekarzy niskonakładowych katalogów, zinów, wydawnictw edycyjnych, tajemniczych książek bez wydawcy, autora czy daty wydania. Wybrane pokazaliśmy na wzór internetu, wykorzystując nasze biblioteczne meble. Pod każdą książką, gdy podążyło się za tytułowym czytaj dalej>>>, znajdowały się kolejne, mówiące o niej. Można było je komentować, dodawać następne. Było to przedsięwzięcie Biblioteki i Archiwum MOCAK-u. Interesowała nas granica udostępniania. Wędrująca biblioteka z kolei wyłapywała momenty, w których można dziś spotkać książkę. Taka wyprawa terenowa. Była obwoźna biblioteka, która wciąż krąży po Śląsku Opolskim, ale i prototyp elektrobiblioteki Waldemara Węgrzyna. Były filmy Zbigniewa Rybczyńskiego i Huberta Czerepoka, Wydawnictwo MORAVA Honzy Zamojskiego. Interesowało nas, co sztuka współczesna, język dokumentu czy filmu może powiedzieć o książce, próbowaliśmy odnieść się do zmiany paradygmatu z tekstowego na wizualny, pokazać permanentność tej rewolucji. Bardzo chętnie współpracujemy z innymi podmiotami. W zeszłym roku na przykład gościliśmy grupę Banda i jej wystawę Letnicy.

A co to za wiersze na ścianach: Zagajewski, Krynicki, Barańczak?

To wystawa z okazji jubileuszu Ryszarda Krynickiego – plakaty z ulubionymi wierszami poety. Powiększone do formatu A0 przyciągają wzrok – moim zdaniem idealnie odnalazłyby się w przestrzeni miasta. Tutaj stanowią pomost między wystawą a autorską antologią.

Porozmawiajmy wreszcie o tym, jak czerpiecie z dorobku Mieczysława Porębskiego i jego spuścizny.

Przede wszystkim inspirujemy się pewnym modelem nauki, który reprezentował sam Porębski: osadzenia sztuki w kontekście szeroko rozumianej refleksji humanistycznej. Nasz księgozbiór wykracza poza sztukę. W muzeum odbywają się wystawy czasowe i zmieniają się pokazy kolekcji, więc Biblioteka Mieczysława Porębskiego to jedyna stała wystawa. Dużo osób starszych lubi tu wracać, mogą znaleźć tu wytchnienie, często mówią: w końcu miejsce, gdzie jest dużo malarstwa. Dla zagranicznych turystów przestrzeń ta jest ciekawa, gdyż oni szukają czegoś niepowtarzalnego, lokalnego idiomu. Znajdują tu coś, co jest historyczną postacią krakowskiej sceny artystycznej.

Miejsce to jest też odpowiedzią na pewien sposób mówienia o historii. Moim zdaniem to najciekawszy eksperyment muzealny w Polsce; zupełnie innym sposobem budowania narracji historycznej, przestrzeń bez precedensu. Odróżnia się od muzeów biograficznych czy takich ośrodków, jak Instytut Awangardy, które bazują na tożsamości miejsca i upływie czasu. Tu mamy mocny gest interpretacyjny – przeniesienie gabinetu i ułożenie jego elementów w zupełnie nowej konfiguracji.

Choć Biblioteka Porębskiego jest portretem Profesora i jego pokolenia, jeśli ktoś chce dowiedzieć się czegoś o Porębskim, to … ma pewien problem. Większość prac trafiła do Profesora bezpośrednio od artystów, którym towarzyszył jako krytyk. Nie wszystkie prace to portrety, ale wszystkie portrety są zakamuflowane, tak jak zdjęcie autorstwa Adama Rzepeckiego naklejone na szybie. Jest to fotografia z pleneru z Nidzicy, gdzie Porębski ze studentami odgrywał sceny z klasyki malarstwa. Pokazuje się nam w kostiumie. Z zewnątrz całość jawi się bardzo teatralnie, co podkreślają widziane stamtąd rysunki Tadeusza Brzozowskiego. Jest tu też wizerunek Profesora autorstwa Ryszarda Winiarskiego – utrzymany w skali szarości został ofiarowany Profesorowi z okazji jubileuszu pracy dydaktycznej. Obok portret z czasów młodości – grafika Jerzego Panka. Wydaje się, że to jest najbardziej realistyczny, wierny portret, ale okazuje się, że nawet jemu nie do końca można dowierzać, bo na dole w podpisie jest typowy błąd graficzny: „s” w lustrzanym odbiciu. Jest tu też horoskop postawiony Porębskiemu przez Janinę Kraupe-Świderską. Biblioteka jest także historią pewnych przyjaźni kryjących się za każdą z prac. Na przykład Jerzy Nowosielski co dekadę dawał Porębskiemu kolejny obraz. W przypadku Tadeusza Kantora – mamy tu trzy dzieła, które są elektryzujące: wczesny szkic do niezrealizowanej wersji scenografii do Powrotu Odysa, ambalaż określony jest jako „pierwszy” w jednej z rozmów, jaką panowie ze sobą przeprowadzili, po projekt scenografii do jednego z późnych spektakli.

Całość biblioteki i jej zbiorów wydaje się grą z konwencją przedstawiania. Jest też reprezentacją sztuki, która kiedyś była współczesna, pewnej formacji historycznej. Wydaje się, że daje to szansę namysłu nie tylko nad tym pokoleniem, ale także nad malarstwem, reprezentacją, zapisem. Biblioteka Mieczysława Porębskiego – wciąż bardzo prywatna, może być też modelowym księgozbiorem intelektualisty z Europy Wschodniej działającego w drugiej połowie XX wieku. Ubibliotecznienie uzmysławia, że książki, które były w jakiś sposób bezcenne, na przykład pisma francuskie, dziś pozostają w dużej mierze eksponatami. Są„nieużyteczne”, bo doczekały się polskich tłumaczeń albo czytelnicy wolą korzystać z wersji angielskich. Do oryginalnego wnętrza dodaliśmy też zestaw wszystkich pism Porębskiego.

Czy planujecie jakieś badania dotyczące jego projektu intelektualnego?

Moim marzeniem jest by Biblioteka Porębskiego zaczęła rozwijać dyskusję na temat relacji pomiędzy współczesnością – Porębski definiował jej granice – a historycznymi zjawiskami. Wydaje mi się, że Porębski był świadomy tego, że uczestnicząc w życiu artystycznym, uczestniczymy w tworzeniu historii, czemu musimy potem dać temu świadectwo. Takim jego świadectwem będzie choćby książka Deska poświęcona Tadeuszowi Kantorowi z piętrową narracją wokół jednego obiektu, co współcześnie jest popularną perspektywą. Chcielibyśmy wypromować jego sposób uprawiania krytyki i na przykład wydać wybór jego pism po angielsku.

Dlaczego teoria uprawiana przez Porębskiego może być dziś jeszcze ciekawa?

Obecność Mieczysława Porębskiego w Krakowie była bardzo intensywna i być może nie mamy do tego jeszcze odpowiedniego dystansu. Dla mnie dowodem na wyjątkowość tej postaci jest fakt istnienia jego wiernych uczniów i ich wysiłków, np. Krystyna Czerni redaguje kolejne tomy pism Profesora. Zależy mi na tym, żeby Biblioteka Mieczysława Porębskiego nie była tylko kwestią pokoleniową, aby także skupiała wokół siebie młodych badaczy. Zrobiliśmy przegląd sylabusów i okazało się, że Porębskiego mało kto czyta. Gdzieniegdzie Granice współczesności, Ikonosfera, Pożegnanie z krytyką, Z.po-wieść jako powieść postmodernistyczna. Z tego też względu, że nie został przeczytany jako naukowiec, jego myśl nie miała za bardzo pola by szerzej rezonować. Takie propozycje intelektualne, jak powstała na fali strukturalizmu Sztuka a informacja w części napisana kodem zero jedynkowym, nie zostały przedyskutowane szerzej, przyjęte czy nawet w jakiś sposób pociągnięte, wykorzystane. Badania nad kulturą wizualną mogłyby być zakotwiczone w Ikonosferze. Ludzie, którzy do nas przychodzą na poszukiwania, często robią to, bo czytając zachwycili się jakimś pojęciem ukutym przez Porębskiego. Uważam, że rolą muzeum powinno być właśnie wyznaczenie jakichś kierunków, ramy dla takich badań.

 

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

MiejsceBiblioteka Mieczysława Porębskiego
Strona internetowawww.mocak.pl/
Indeks

Zobacz też