NR 4/2023
02.12.2022

Zmieniaj globalnie, działaj lokalnie? Narracje 2022

Antoni Michnik
„Tu byłem”, Mikołaj Szpaczyński, fot. Bogna Kociumbas-Kos
Zmieniaj globalnie, działaj lokalnie? Narracje 2022
„Tu byłem”, Mikołaj Szpaczyński, fot. Bogna Kociumbas-Kos
Chodząc po zaśnieżonej Przeróbce zastanawiałem się nad dylematami związanymi z pewnym pęknięciem w ramach tegorocznych Narracji – na ile trzeba uważać, by kosztem poszukiwania metafor dla współczesności nie stał się odwrót od postulowanej lokalności?

Tegoroczna edycja Festiwalu Narracje (organizowana przez Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku i współorganizowana przez Gdańską Galerię Miejską) odbywała się z pandemicznym poślizgiem, zaś jego miejscem była dzielnica Przeróbka, historycznie zogniskowana najpierw wokół spławu drewna Wisłą, a później, od 1910 – dużych Zakładów Naprawy Taboru Kolejowego i Miejskiego (ZNTKiM). Współcześnie Przeróbka administracyjnie obejmuje rozległy obszar, łącznie z Portem Morskim, Twierdzą Wisłoujście, a nawet Weterplatte. Na dobrą sprawę jest to jednak niewielka dzielnica na południowy wschód od portu, położona niedaleko centrum Gdańska, lecz oddzielona odeń barierą Martwej Wisły. Tegoroczny duet kuratorski – Emilia Orzechowska i Bogna Świątkowska – wyraźnie chciał spiąć, niczym gumką-recepturką, cały pakiet tematów i wątków. Na dobry początek zarówno przeszłość (dzielnicy, ale i nowoczesności), teraźniejszość (współczesne funkcjonowanie dzielnicy, także w perspektywie międzygatunkowej), jak i przyszłość (np. w kontekście lęków związanych z katastrofą klimatyczną, ale i wyraźnego oczekiwania na nie niedookreślony przełom społeczno-polityczny oraz dążenia do nowego zaprojektowania przyszłej wyobraźni).

„Gazeta Dzieci”, Jaśmina Wójcik, fot. Bogna Kociumbas-Kos
„PŁUCA”, Mirek Kaczmarek, fot. Bogna Kociumbas-Kos
„Byłyśmy, jesteśmy, będziemy”, Diana Lelonek, fot. Bogna Kociumbas-Kos
„Kapsuła Czasu”, Maryna Tomaszewska, wykonywanie portretu za dar do kapsuły, fot. Bogna Kociumbas-Kos

Tradycyjnie, kilkanaście realizacji rozrzuconych było po rozległym terenie, a cała zamieszkała część dzielnicy przekształciła się na dwa dni w kłębowisko przecinających się tras zwiedzania – oraz rodzaj aktywnej scenografii dla całego doświadczenia.

Zablokowanie na marginesach współczesności

Sama dzielnica w kuratorskiej narracji jawi się w pierwszej kolejności miejscem wyrzuconym na margines współczesności w dobie przemian lat 90. Upadek zakładów naprawy taboru sprawia, że dzielnica traci swój środek ciężkości, który dopiero później zaczyna się powoli redefiniować. Przeróbka jest uznawana, mimo położenia blisko Starego i Dolnego Miasta, za dzielnicę „przelotową” w drodze chociażby na plażę na Stogach.

Oddolny Gdańsk Jakub Knera przygląda się najciekawszym oddolnym inicjatywom w Gdańsku CZYTAJ!

Po części rozumiem takie podejście, a jednak – jako osoba z dużą ilością uczuć i wspomnień w stosunku do Przeróbki – zastanawiam się, czy to na pewno właściwe ustawienie sprawy. Czy naprawdę wolelibyśmy, żeby Przeróbka była silniej wciągnięta we współczesne janusowe procesy miejsko-kapitalistyczne? Przecież chyba nie chcemy, by stała się np. terenem ekspansji żarłocznej deweloperki – jak w niektórych dzielnicach nieopodal centrum Gdańska – lub intensywnej airbnbizacji?

Robert Kuśmirowski, „DUSTribute” fot. Bogna Kociumbas-Kos
„Ciepło o mewach” centrala, Natalia Budnik, fot. Bogna Kociumbas-Kos
„Ciepło o mewach” centrala, Natalia Budnik, fot. Bogna Kociumbas-Kos
„Ostatki, Alicja Rogalska, fot. Bogna Kociumbas-Kos
„Uroczysko” Krystyna Jędrzejewska-Szmek, fot. Bogna Kociumbas-Kos
„Tu byłem”, Mikołaj Szpaczyński, fot. Bogna Kociumbas-Kos

Ramę dla całej kuratorskiej narracji Narracji stanowiło wideo Mikołaja Szpaczyńskiego Tu byłem. Dwuczęściowa, pełna swady praca, przepięknie sfilmowana, pokazuje artystę – a także, co istotne, grotołaza – nowofalowo-flaneurystycznie przemierzającego dzielnicę i eksplorującego rozmaite zakamarki, piwnice czy hałdy drewna. W trakcie swego „dryfu” poprzez Przeróbkę Szpaczyński zostaje jednak dosłownie uwięziony w rurze na terenie dawnych ZNTKiM. I to właśnie ta sytuacja została uznana przez Orzechowską za rodzaj metafory spajającej różne wątki tegorocznej edycji festiwalu – przekonanie z jednej strony o potrzebie eksploracji tego, co znajduje się na marginesach współczesności (także w perspektywie międzygatunkowej), a z drugiej o potrzebie kolektywnego „kroku w tył” w obliczu nowych wyzwań i kolektywnego „zablokowania” ludzkości.

Z drugiej strony, owo współczesne „zablokowanie” rodzi pokusę poszukiwania dróg opartych na powrocie do idealizowanej przeszłości, lub do zwrotu przeciwko racjonalizmowi.

Oczywiście taka diagnoza nasuwa pytania o ścieżki i strategie owego „kroku w tył”. W kilku przypadkach mamy na Narracjach do czynienia ze strategią nawrotu poprzez eksplorowanie lokalności, w tym lokalnych wersji nowoczesności – jak choćby w fascynującej audialnej pracy Katarzyny Roj i Piotra Pawlaka Sączki, na temat obszaru Gdańska, paralelnego względem Wrocławskich Pól Irygacyjnych (eksplorowanych w ostatnim czasie m.in. przez Roj w ramach działań BWA Wrocław Dizajn i kolektywu Canti Spazializatti w ramach projektu Radio Żyjnia). Sączki (dzisiaj administracyjnie należące do Przeróbki, choć historycznie odrębny obszar) to historyczny, zaprojektowany jeszcze w XIX w. przez Eduarda Wiebe – późniejszego twórcę analogicznego systemu we Wrocławiu i w efekcie wspomnianych Pól Irygacyjnych – przykład wykorzystania oczyszczalni ścieków jako potencjalnego narzędzia rekultywacji terenu. W opowieści godnej choćby prac badawczych Włodzimierza Pessela, artyści pokazują, jak wiele dla nowych koncepcji układania relacji międzygatunkowych w XXI w. możemy czerpać z ponownych analiz tych nowoczesnych rozwiązań, które z różnych względów znalazły się na marginesach dzisiejszych historiografii nowoczesności.

festiwal „Narracje”, fot. Bogna Kociumbas-Kos
„Gazeta Dzieci” Jaśmina Wójcik, fot. Bogna Kociumbas-Kos
„Światy” Paweł Błęcki, fot. Bogna Kociumbas-Kos
„Witacz” Paweł Żukowski, fot. Bogna Kociumbas-Kos

Z drugiej strony, owo współczesne „zablokowanie” rodzi pokusę poszukiwania dróg opartych na powrocie do idealizowanej przeszłości, lub do zwrotu przeciwko racjonalizmowi. Do pewnego stopnia rozumiem ten impuls, wręcz z nim empatyzuję – zwłaszcza, gdy stoi za nim empatyczne poszukiwanie wspólnoty. Przyznam jednak, że w obliczu rozmaitych antynaukowych i antyracjonalistycznych postaw doby pandemii wyostrzył się we mnie sprzeciw wobec promowania lekką ręką „alternatywnej wiedzy”, czy zastępowania nauki duchowością lub rytuałem. Zdając sobie w pełni sprawę z przemocowości „zachodniego rozumu”, z medycyną na czele, równolegle przez ostatnie lata „zawierzyłem” w obliczu pandemicznego kryzysu właśnie tejże okropnej, przerażającej, krwiożerczej racjonalności – nieustannie kontestowanej pod rozmaitymi sztandarami. Z tych powodów np. poważne wątpliwości budziła we mnie wystawa Ziemia znów jest płaska (kur. Jakub Gawkowski) w Łódzkim Muzeum Sztuki. I podobne emocje odczuwam np. względem obecnej na Narracjach pracy Joanny Rajkowskiej Wkrótce wszystko się zmieni (2014). W krysztale sprowadzonym (wedle towarzyszącej pracy opowieści) z Brazylii i pokazywanym najpierw w Birmingham, a następnie obwożonym po świecie jako „mobilny czakram” nie potrafię nie widzieć w pierwszej kolejności „artystycznego ekstraktywizmu” pod sztandarami empatycznego antyracjonalizmu – energia zmiany społecznej bierze się bowiem nie z żadnej „energii kryształu”, lecz z ciężkiej harówki całych grup osób, zaś artywistyczne wywoływanie rytuałów ku nastaniu tej (wszak niezdefiniowanej) zmiany budzi we mnie ledwie puste wzruszenie ramion w obliczu tak wielu negatywnych zmian, które się wokół nas faktycznie dokonują. Prawdę mówiąc chętniej widziałbym zwrot kryształu do Brazylii pod hasłami zaczynu zmian na gruncie pogłębienia dekolonizacji sztuki współczesnej.

Gdańsk 2005–2080. Otwarcie NOMUS i Narracje #12 Karolina Plinta relacjonuje artystyczny weekend w Gdańsku CZYTAJ!

Niespecjalnie przemówiły do mnie też dwie prace dotyczące roślinności. Z jednej strony w łopoczącym na wietrze barwionymi prześcieradłami / płachtami materiału Uroczysko Krystyny Jędrzejewskiej-Szmek dostrzegłem silny rozdźwięk między formą a całym stojącym za pracą bagażem (wieloznaczna symbolika kolorów) i niedostatek subtelności w podejściu do miejscowej przyrody (przywoływane przez artystkę Wrotycz i Nawłoć to grupy roślin, które budzą niejednoznaczne emocje, choćby dlatego, że mają tendencje do inwazyjnego wkraczania na różne tereny i bywają oskarżane o niwelowanie bioróżnorodności). Z drugiej, wykorzystanie przez Alicję Rogalską w Ostatkach znajdującego się w przestrzeni publicznej stołu pingpongowego – a więc małej architektury użytkowej (choć w sytuacji, gdy aura raczej nie zachęca do tego by z niej korzystać), sprawiło, że jedyny raz poczułem wątpliwość co do zakresu ingerencji działań artystycznych w funkcjonowanie lokalnej wspólnoty.

Ekspansja dźwięku

Być może przemawia przeze mnie skrzywienie zawodowe, natomiast jeśli chodzi o zmiany w samej formule Narracji, to szczególnie rzuciła mi się w oczy, ale też i uszy, w tym roku ekspansja festiwalu na pole dźwięku. Z edycji, na których byłem w poprzednich latach zapamiętałem ledwie pojedyncze prace dźwiękowe, natomiast w tym roku cała grupa prac posiadała wymiar audialny. Obok wspomnianej już, słuchowiskowej realizacji Roj i Pawlaka, drugie słuchowisko, Byłyśmy, jesteśmy, będziemy, zrealizowała Diana Lelonek, z udziałem Justyny Banaszczyk (muzyka), Klary Bielawki (głos) i Radosława Sirko (produkcja). I tylko szkoda, że praca ta – a właściwie jej audialna część – była najdalej położonym, trudnym do znalezienia punktem na festiwalowej trasie.

Być może przemawia przeze mnie skrzywienie zawodowe, natomiast jeśli chodzi o zmiany w samej formule Narracji, to szczególnie rzuciła mi się w oczy, ale też i uszy, w tym roku ekspansja festiwalu na pole dźwięku.

Dźwięk stanowił integralną część filmu Szpaczyńskiego, a także (brzmienia oddechu) np. rzeźby PŁUCA_2022 Mirka Kaczmarka, powstałej na miejscu niegdysiejszej fontanny autorstwa Zygfryda Korpalskiego, która czerniejąc przez lata zyskała „na dzielni” miano „płuc kolejarza z ZNTK”. Co więcej, raz dziennie (gdy do pracy docierała trasa kuratorskiego oprowadzania) muzyczny performans towarzyszył pracy Rajkowskiej. Dodajmy do tego festiwalowy klub, gdzie autonomiczny program koncertowy muzyki elektronicznej zaproponował trójmiejski kolektyw Gnojki, a także planowaną publikację brzmień wybranych prac (podobno wraz z paroma, które zostały zaprezentowane w festiwalowy weekend) na falach internetowego Radia Przeróbka – i wyłoni nam się pełniejszy zarys nieoczekiwanego zwrotu Narracji, zbliżającego bardziej gdański festiwal w stronę wrocławskiego Survivalu.

festiwal „Narracje”, fot. Bogna Kociumbas-Kos
festiwal „Narracje”, fot. Bogna Kociumbas-Kos
festiwal „Narracje”, fot. Bogna Kociumbas-Kos
festiwal „Narracje”, fot. Bogna Kociumbas-Kos

Największe wrażenie z audialnych prac zrobiła na mnie jednak DUSTribute II Roberta Kuśmirowskiego. Mam wrażenie, że w jego twórczości rysuje się zwrot od quasirekonstruktorskich instalacji do parafotografii (lub mówiąc inaczej, np. „fakcjonalnej” postfotografii) – tak jak np. na zeszłorocznej wystawie Fotomorgana w Sopockiem PGSie, tak i tym razem, Kuśmirowski zaprezentował fikcjonalne prace, grające z dokumentacyjnym wymiarem, statusem i konwencjami fotografii. DUSTribute II oglądało się przez fotoplastykonopodobne wizjery, w których dostrzec można było (rzekome?) obrazy z wcześniejszej wystawy Kuśmirowskiego w Kunstraum Dornbirn, nawiązujące do słynnej sceny, przedstawiającej komnatę wypełnioną piaskiem w Stalkerze Andrija Tarkowskiego. Co jednak równie istotne, wizjery te umieszczono w hali fabrycznej, która od wnętrza nieustannie drgała i dygotała, rozwibrowywana przez umieszczone w środku potężne subwoofery. W efekcie nie tylko zaglądaliśmy z zewnątrz do niedostępnej przestrzeni minionej wystawy, lecz również niejako „do wnętrza” głośników wprawiających budynek w wyczuwalne dotykowo drgania.

Powrót lokalności

Podczas samego festiwalu nastąpił pierwszy poważny atak zimy – oprowadzania kuratorskie i generalnie zwiedzanie odbywało się przy niskiej temperaturze i w opadach, tworzących wręcz niewielkie zaspy śniegu.

W tym kontekście szczególnie mocno zadziałała praca grupy Centrala i Natalii Budnik Ciepło o mewach – ulokowana naprzeciw platformy lęgowej mewy siwej na Martwej Wiśle, prezentowała informacje na temat ptaków, plastycznie prezentowała ich zakres widzenia, a także zachęcała do wspólnego grzania pod promiennikami podczerwieni, przez co grupy publiczności de facto performowały kolektywnie mewie zachowania. W tej pracy międzygatunkowe paralele znakomicie łączyły naukę (a nie wspomniałem jeszcze o wizualizowaniu strat ciepła wśród publiczności) oraz aspekty performatywne.

Lokalność Przeróbki powracała również w różnych działaniach z mieszkańcami – od zbierania opowieści przez Jędrzejewską-Szmek, po pracę Jaśminy Wójcik z uczniami i uczennicami miejscowej szkoły nad uczniowską gazetą – a także w odniesieniach do różnych elementów historii dzielnicy: od odniesień do lokalnych pomników (wspomniane prace Kaczmarka i Lelonek) po stworzenie nowego, co miało miejsce w przypadku Witacza Pawła Żukowskiego, nawiązującego bezpośrednio do miejscowej typografii.

Prawdę mówiąc chętniej widziałbym zwrot kryształu do Brazylii pod hasłami zaczynu zmian na gruncie pogłębienia dekolonizacji sztuki współczesnej.

Co być może zaskakujące, w zasadzie tylko jedna praca wprost nawiązywała do historii ZNTKiM. Elżbieta Jabłońska w Przeróbka, Przerabka, Trojan, Troyl zaadaptowała całą halę – ostatnią działającą halę dawnych zakładów – prowadząc publiczność trasą wytyczaną łańcuchami z jej dawnych (recyklingowo przerobionych) prac, przy podniosłym brzmieniu wyczytywanych przez nią nazwisk dawnych pracowników firmy, by doprowadzić ją do pracy wideo przedstawiającej odbicie hali w tafli kałuży. Wieloczęściowa realizacja Jabłońskiej sprawiała w efekcie wrażenie nieomal autonomicznej, indywidualnej wystawy w obrębie całości festiwalu.

Wątek recyklingu pojawiał się jednak częściej, na czele ze Światami Pawła Błęckiego, odnoszącymi się – z wykorzystaniem olbrzymiej ilości zbieranych po cmentarzach sztucznych kwiatów – do ludowej formy twórczości. Praca ma być zresztą pokazana na początku przyszłego roku przez Orzechowską w Galerii EL w Elblągu, gdzie chyba będzie robić jeszcze większe wrażenie.

„Uroczysko” Krystyna Jędrzejewska-Szmek, fot. Bogna Kociumbas-Kos
„Tu byłem”, Mikołaj Szpaczyński, fot. Bogna Kociumbas-Kos

Inny przykład swoistego recyklingu – ale też i zarazem partycypacyjnego crowdsourcingu – stanowiło zbieranie przez Marynę Tomaszewską obiektów do Kapsuły czasu, która ma zostać zakopana na terenie dzielnicy. Przekazawszy na rzecz projektu drobny przedmiot – w moim wypadku trzy torebki herbaty spięte gumką-recepturką – można było uzyskać zdjęcie zrobione przez Alinę Żamojdzin. W działaniu wyraźnie miała się tworzyć efemeryczna wspólnota oparta na logice ekonomii daru – ciężko mi powiedzieć, czy rzeczywiście tak się działo, choć z pewnością tworzyła się tam (i piszę to bez ironii) wspólnota osób chroniących się przed zimnem. Mimo to jestem ciekawy, jaką formę przybierze miejsce zakopania kapsuły – czy będzie widocznym śladem po festiwalu? Pamiątką i rodzajem pomnika – skoro te wcześniejsze z dzielnicy zniknęły? Ale jeśli tak, to skąd pewność, że zbiór przedmiotów nie zostanie np. rozkradziony – zresztą, może taki sposób użycia tych przysłowiowych torebek herbaty przez mieszkańców byłby bardziej na miejscu?

Małe narracje na Siedlcach. Festiwal Narracje #11 Michalina Sablik o 11 edycji Narracji na Siedlcach CZYTAJ!

Dzielę się tymi wątpliwościami, by na końcu wspomnieć o jednej anonimowej interwencji w przestrzeń Narracji, na tyle ciekawej, że niemal zakrawającej na „ustawkę” – otóż na dzień przed otwarciem festiwalu przed wspomnianą pracą Kaczmarka wyrósł interwencyjny billboard wzywający do działań w obliczu lokalnej sprawy związanej z wyrzucaniem odpadów na terenie Przeróbki. Orzechowska w trakcie kuratorskiego oprowadzania stwierdziła, że zdecydowała się pozostawić go jako wyraz lokalnej, oddolnej aktywności, związany bezpośrednio z życiem dzielnicy. To fascynująca sytuacja, odwracająca logikę artywistycznych interwencji w sferę publiczną – oto działanie aktywistyczne wkracza w pole „sztuki”, aby wykorzystać wykreowaną w jej ramach sytuację do nagłośnienia lokalnego problemu i mobilizacji do działania.

Kto wie, może to właśnie w takich sojuszach tkwi największy potencjał społecznej zmiany?

Antoni Michnik – Doktorant w IS PAN, absolwent IHS UW, historyk kultury, performer, kurator i krytyk. Członek założyciel researchersko-performatywnej Grupy ETC, współpracownik Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego. Od jesieni 2013 w redakcji magazynu „Glissando”. Współredaktor książek Fluxus w trzech aktach. Narracje – estetykigeografie Grupy ETC (Wyd. Krytyki Politycznej, 2014) oraz Poza Rejestrem. Rozmowy o muzyce i prawie autorskim (Fundacja Nowoczesna Polska, 2015). Solo oraz z Grupą ETC występował na licznych festiwalach i przeglądach sztuki i muzyki współczesnej, interpretując neoawangardowe kompozycje muzyczne.

Zostań naszym patronem_ką!

Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia w sztuce, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Od 2023 roku będziemy wyłącznie w internecie. Pomóż nam w robieniu SZUMU.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Artystka / ArtystaPaweł Błęcki, Natalia Budnik, Simone De Iacobis (Centrala), Elżbieta Jabłońska, Krystyna Jędrzejewska-Szmek, Mirek Kaczmarek, Małgorzata Kuciewicz (Centrala), Robert Kuśmirowski, Diana Lelonek, Piotr Pawlak, Joanna Rajkowska, Alicja Rogalska, Katarzyna Roj, Mikołaj Szpaczyński, Maryna Tomaszewska, Jaśmina Wójcik, Paweł Żukowski
WystawaFestiwal NARRACJE #13 organizowany przez Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku i współorganizowany przez Gdańską Galerię Miejską.
MiejsceGdańsk
Czas trwania18 – 19.11.2022
Kuratorka / KuratorEmilia Orzechowska, Bogna Świątkowska
FotografieBogna Kociumbas-Kos
Strona internetowanarracje.eu
Indeks

Zobacz też