SZUM
SZUM Wspieraj nas!
  • Działy
    • News
    • Krytyka
    • Rozmowy
    • Do zobaczenia
    • Na dobry początek
    • Eseje
    • Kwartalnik
    • Patronite
  • Archiwum
  • Podcast
  • Redakcja
  • Stawki
  • Sklep
Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Pomóż nam w robieniu SZUMU.
Wspieraj nas!
Newsletter Szumu
co piątek w Twojej skrzynce!
NR 7/2026 Do zobaczenia 19.02.2026 5 min

„DASH” Anny Kołackiej w Miejskim Ośrodku Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim

Redakcja
udostępnij — facebook   twitter/x   link
pobierz .pdf
Anna Kołacka, „Nano (9)”, 2023, widok wystawy „DASH”, Miejski Ośrodek Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim, fot. Monika Szalczyńska

(z angielskiego dash to: pęd, barwna plamka, pociągnięcie pędzla, skruszyć, zryw, domieszka, mikstura, rozmach, roztrzaskać, brawura…)

Fascynuje mnie świadomość, że jesteśmy częścią jednego ekosystemu, ze wszystkimi organizmami, związani procesami, których nie dostrzegamy.
Anna Kołacka

I. Rozbieg

Lubin Baugin, malarz uważany za jednego z prekursorów martwej natury, żyjący w pierwszej połowie XVII wieku, w swym młodzieńczym okresie twórczości namalował obraz, który przeszedł w wieku XX do ikonicznych symboli upływającego, a zarazem zastygłego czasu, za sprawą filmu: Wszystkie poranki świata. Jego obraz Deser (Martwa natura z waflami), odegrał w nim znamienną rolę. Butelka wina opleciona sznurkiem, obok połyskujący w półmroku wyrafinowany kieliszek z czerwonym winem (identyczny, jest nieożywionym aktorem w filmie), a na pierwszym planie na okrągłym talerzu ułożone w niewielki stosik cieniutkie, zwinięte w rurki, kruche wafle. Cała kompozycja otoczona jest mrokiem tła, po lewej widać zarys kamiennej ściany, ale w centrum króluje czerń.

To czarne, głęboko nieprzeniknione obramowanie charakterystyczne jest też dla kompozycji żywych natur Anny Kołackiej, szczególnie tych z cyklu NANO. Termin martwa natura, przetłumaczony w okresie baroku dosłownie z francuskiego, niewątpliwie zestarzał się, i żałować można, że w terminologii fachowej, ale i w obiegowym pojęciu nie przyjęło się u nas holenderskie określenie: still leven – nieruchome życie, czy angielskie still life – dosłownie: nadal życie, ciche życie, spokojne życie. Nadal żywy – już tylko w obrazie, jednak uwieczniony może być nietrwały biszkopt, wietrzejące wino, kruche szkło. A nade wszystko ukryte emocje, czy wręcz których tajemniczość symbolizuje czerń tła.

Od lewej: Anna Kołacka, „Plątające”, 2025; „Kamień jak serce II”, 2025, widok wystawy „DASH”, Miejski Ośrodek Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim, fot. Monika Szalczyńska
Od lewej: Anna Kołacka, „Nano. Bicie serca (13)”, 2024; „Kropla”, 2025, widok wystawy „DASH”, Miejski Ośrodek Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim, fot. Monika Szalczyńska
Anna Kołacka, „DASH”, widok wystawy, Miejski Ośrodek Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim, fot. Monika Szalczyńska

Nie bez powodu łączę tę klasyczną kompozycję Baugina z obrazami Kołackiej, malarki, która tradycję malarstwa przetworzyła, zmieszała jak w tytułowym koktajlu, w swoich wielkoformatowych kompozycjach niemal nie do rozpoznania, uwspółcześniając, wprowadzając futurystyczne motywy i odniesienia, np. do nanotechnologii. Jednak wrażliwe oko widza, odbiera sygnały w tej pulsującej masie strzępków, resztek, drobin, pyłków, szkiełek, powidoków, zakłóceń widzenia.

Europejska kultura preferowała w sztuce martwej natury ład i porządek, symbolizm przedstawianych obiektów podlegał ścisłemu skatalogowaniu, był czytelny, nawet jeśli pozornie nieoczywisty. Destrukcja była niegodna utrwalania, może tylko jako przestroga w postaci nadgniłego owocu, czy zwiędłego kwiatu ostrzegającego z obrazu: memento mori… Gdy melancholijny kompozytor we Wszystkich porankach świata ma wizję swojej zmarłej żony, która bierze z talerza delikatny wafelek i okruszki zostają na stole po jej zniknięciu, tą piękną dekonstrukcję widzi tylko on. Malarz mający sportretować scenerię stołu, tak ważką dla kompozytora- zleceniodawcy, oczywiście tej subtelnej destrukcji zostawionej przez zjawę nie widzi, powstaje harmonijny, opisany wyżej obraz Deser.

Kołacka skupia się na dekonstrukcji, destrukcji, z rozmachem kataloguje masy upadłe, spadłe jak z rzymskiego stołu podczas uczty. Na pierwszy rzut oka jest to malarstwo abstrakcyjne, artystka jednak z tych pozbieranych przez nią kolorowych resztek, buduje wysublimowane światy, w których rządzą barwy. To kolor mówi, sam kolor opowiada, nie trzeba literackiej, ilustracyjnej treści, ani symboliki.

Anna Kołacka „DASH”, widok wystawy, Miejski Ośrodek Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim, fot. Monika Szalczyńska

Wśród nielicznych w naszej kulturze przedstawień nieporządku, wręcz śmieci warto przywołać za Georgesem Didi-Hubermanem starożytną rzymską mozaikę podłogową, która imituje pozostawione na podłodze intencjonalnie, bo na ofiarę bogom, resztki jedzenia, skorupki, łupinki, kawałki owoców, okruszki… Cały śmieciowy inwentarz, chaotyczny, acz święty, bo po przez intencję należący do sfery sacrum – ofiary.

W Atlasie Mnemosyne Didi-Huberman podkreśla rolę zbiorów, ważkość gromadzenia i katalogowania nawet najdrobniejszych artefaktów, gdyż someone trash is someone’s treasure11 śmieci jednego człowieka są skarbem drugiego ↩︎. Wszyscy obecnie, chcąc nie chcąc, przepuszczamy przez swoje neurony miliony obrazów, które po paru sekundach zapominamy, a jednak katalog tych strzępów gdzieś w naszej skomplikowanej, niezbadanej maszynerii się odkłada. Kto wie, czy nie mamy gdzieś upchniętego w zwojach mózgowych grubego, stale nawarstwiającego się palimpsestu, i stąd nieoczywiste, wieloelementowe obrazy Kołackiej mogą być nam bliskie, mimo pozornego chaosu i nieobecności anegdoty przedstawieniowej.

II. Gonitwa

Plątanina, gąszcz przenika się wzajemnie, nie dając się zapamiętać. Wyławiamy szczegóły, oglądamy całość, lecz sama konstrukcja umyka. Obrazy są w ciągłym ruchu, jak atomy, które nawet w kryształach drżą. A w strukturach organicznych, których wiwisekcję artystka przeprowadza malując, w ich ekstremalnym poznawczym zbliżeniu ten pęd dosłownie goni, rzuca się, kluczy. Rozpoznajemy szczegóły, analizujemy całość, lecz sama konstrukcja umyka, jak wiry w niespokojnej wodzie.

Tworząc martwe natury z fragmentów mikro i makro realności Kołacka jednocześnie przez tę realność przechodzi, stwarzając światy nowe, przez nią odkryte lub przeczute, jak by mówiła do widza: „spójrz, co znalazłam!”. Zabiera nas w genialny świat niewinności, kiedy to wszyscy widzieliśmy w zamarzniętej kałuży wieloświaty, zbiór zmarzniętych kropli tak frapujących, że aż trzeba je było skruszyć (DASH!), by poczuć się od nich silniejszym.

Anna Kołacka, „Trujący bluszcz”, 2025, widok wystawy „DASH”, Miejski Ośrodek Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim, fot. Monika Szalczyńska
Anna Kołacka, „Łza”, 2025, widok wystawy „DASH”, Miejski Ośrodek Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim, fot. Monika Szalczyńska
Anna Kołacka „DASH”, widok wystawy, Miejski Ośrodek Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim, fot. Monika Szalczyńska

Bo to my jesteśmy twórcami tego, co widzimy, rzeczywistość kształtujemy przez swoje emocje, a są one zmienne, jak pogoda, w ciągłym ruchu. Podróżując do miejsc pozornie ubogich w barwy, takich jak Islandia, Kołacka tworzy fotograficzne, szkicowe, a przede wszystkim pamięciowe zbiory. Jednak nie chodzi o mimetyczne odwzorowanie tych wrażeniowych kolekcji: Choć inspiracje zbieram na zewnątrz, przyglądając się uważnie naturze, jej uwodzącemu skomplikowaniu, to sam pomysł na obraz podsuwa mi podświadomość, a proces malarski do w dużej mierze przypomina cofanie się do środka (…) To próba uchwycenia organicznej energii, która przenika wszystko i łączy nas z tym, co pozaludzkie.

Te słowa artystki świetnie kondensują jej proces twórczy. Wizualna odżywcza mieszanka, wybujała jak grzybnia lub plecha, zagęszczona intensywnym, czasem wręcz „lepkim” kolorem, nasycona ażurowymi warstwami, które sklejone ze sobą tworzą w jej najnowszych obrazach coraz bardziej zwarte struktury, jak tkanki – dosłownie karmi oczy i mimo gonitwy barw, ich fluktuacje nie męczą, a dają ten rodzaj ukojenia, którego zintensyfikowanie zaznać można tylko obcując ze sztuką lub naturą.

Małgorzata Kopczyńska

Przypisy

Stopka

Osoby artystyczne
Anna Kołacka
Wystawa
DASH
Miejsce
Miejski Ośrodek Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim
Czas trwania
30.01–15.03.2026
Osoba kuratorska
Małgorzata Kopczyńska
Fotografie
Monika Szalczyńska
Strona internetowa
www.mosart.pl/galeria-bwa/detail,nID,6874
Indeks
Anna Kołacka Małgorzata Kopczyńska Miejski Ośrodek Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim

Najczęściej czytane

1
Krytyka 03.04.2026

Jak napisać tekst sezonu. Siedem hipotez z trzynastu lat statystyk „Szumu”

Portret Aleksy Wójtowicz
2
Rozmowy 03.04.2026

Nieporadnik. Dyskusja redakcyjna wokół książki „O krytyce” Magdaleny Ujmy

Portret Jakub Banasiak Portret Karolina Plinta Portret Piotr Policht Portret Aleksy Wójtowicz
3
Krytyka 10.04.2026

Widma feminizmu. „Ma pani macicę w kształcie serca” Martyny Baranowicz w BWA Zielona Góra

Portret Zofia nierodzińska
4
Na Dobry Początek 06.04.2026

6-12 kwietnia

Redakcja
5
Na Dobry Początek 30.03.2026

30 marca – 5 kwietnia

Redakcja
6
Do zobaczenia 01.04.2026

„Otwarte oczy schną” Jakuba Woźnicy w Miejskim Ośrodku Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim

Redakcja

Newsletter Szumu
co piątek w Twojej skrzynce!

REKLAMA
Piszemy o sztuce z całej Polski. Komentujemy najważniejsze wydarzenia, dowartościowujemy marginesy, dajemy głos osobom twórczym i specjalistom. Pomóż nam w robieniu SZUMU.
Wspieraj nas!
„DASH” Anny Kołackiej w Miejskim Ośrodku Sztuki w Gorzowie Wielkopolskim — SZUM
REKLAMA
Logo: SZUM

Magazyn SZUM

Fundacja Kultura Miejsca
Wydział Badań Artystycznych i Studiów Kuratorskich
Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie
ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 39
00-347 Warszawa

redakcja@magazynszum.pl

ISSN 2956-817X

Media społecznościowe

  • facebook
  • instagram
  • spotify
  • apple podcasts
  • podcast RSS

Wspieraj nas!

Polityka prywatności

Kontakt

Przeszukaj SZUM

‹ › ×

    ‹ › ×
      Nasz serwis korzysta z cookies w celu analizy odwiedzin.
      Zapoznaj się z naszą polityką prywatności