23.10.2020

Czy mamy jeszcze coś wspólnego? 12. Warszawa w Budowie

Anna Cymer
Pamela Bożek, „Wasze Rzeczy”, 2019, fot. Daniel Chrobak
Czy mamy jeszcze coś wspólnego? 12. Warszawa w Budowie
Pamela Bożek, „Wasze Rzeczy”, 2019, fot. Daniel Chrobak
Architektura i urbanistyka mają potężną moc oddziaływania na kształtowanie się wspólnot, na budowanie (lub niszczenie) więzi, wielokrotnie były do tego używane, a i dziś wciąż nie do końca ich siłę doceniamy i rozumiemy. Żałuję, że jedno z niewielu w Polsce cyklicznych wydarzeń animujących debatę o przestrzeni w tak trudnym roku odeszło od tego, co było jego największą wartością.

8 października 2020 roku, tydzień po inauguracji tegorocznej edycji festiwalu Warszawa w Budowie, w Polsce zanotowano kolejne 4280 przypadki zarażenia koronawirusem; dziesięć dni później było ich blisko dziesięć tysięcy. Rząd wprowadził w związku z tym nowe obostrzenia i regulacje dotyczące zachowywania dystansu pomiędzy ludźmi, ograniczające liczbę osób mogących uczestniczyć w imprezach czy publicznych wydarzeniach. Jednocześnie stale rośnie grupa tych, którzy zaprzeczają istnieniu pandemii, w zakazach i środkach bezpieczeństwa widzą spisek i zamach na ich wolność, są przeciwni ograniczeniom, które mają służyć wspólnemu dobru i bezpieczeństwu. Pandemia, której doświadczamy od wiosny stała się kolejnym zwierciadłem, w którym odbija się największy chyba obecnie społeczny problem trapiący Polskę: coraz mniejsze poczucie wspólnoty, pogłębiające się podziały, antagonizmy, brak społecznej wrażliwości na innych. Ten stan trwa w Polsce od dawna, składa się na niego wiele wcześniejszych wydarzeń, przemian i doświadczeń, za sprawą których jako społeczeństwo egzamin z poczucia wspólnotowości zdajemy słabo. Przejawia się to nie tylko w niechęci do noszenia maseczek. Dojmujący brak obywatelskiej współodpowiedzialności widać na drogach (przekraczanie prędkości, nierespektowanie innych użytkowników dróg, parkowanie na chodnikach i trawnikach jest przecież wyrazem skrajnego egoizmu) czy na wciąż masowo grodzonych osiedlach, segregujących ludzi na „lepszych” i „gorszych”, ale także utrudniających po prostu codzienną komunikację. Świadomie i cynicznie wykorzystują to także politycy, praktycznie szczując na siebie różne grupy społeczne.

Zamiast wydarzenia oscylującego wokół przestrzeni zurbanizowanej dostaliśmy tradycyjną prezentację sztuki współczesnej, do której kuratorzy wybrali prace dotykające pojęcia wspólnoty, solidarności, społecznej empatii.

Nad tym, czy jest jeszcze między nami „coś wspólnego” postanowili zastanowić się Tomasz Fudala i Natalia Sielewicz, kuratorzy tegorocznej edycji festiwalu Warszawa w Budowie (WWB). Organizowana od 2009 roku przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej (za każdym razem we współpracy z instytucjami, organizacjami, zespołami twórców i kuratorów) impreza w swoich założeniach miała zajmować się szeroko rozumianym projektowaniem: „od wzornictwa przemysłowego, grafiki użytkowej, przez architekturę i urbanistykę po projektowanie społeczne” – jak to wyliczano w opisie pierwszej edycji WWB. I choć teoretycznie festiwal związany miał być z Warszawą i jej problemów dotyczyć, szybko stał się wydarzeniem komentowanym i dyskutowanym także poza stolicą, bo dotykał zjawisk, które trapią wszystkie polskie miasta. Od początku twórcy WWB przyjęli dość otwartą formułę festiwalu – czasem jego głównym elementem była duża wystawa, innym razem nacisk kładziono na debaty i spotkania; wartością było też organizowanie tychże wydarzeń w różnych, mało oczywistych miejscach (opuszczony modernistyczny pawilon Cepelii, niedokończone jeszcze po przebudowie Muzeum Warszawy, Aula Spadochronowa Szkoły Głównej Handlowej, zreprywatyzowany gmach liceum, a nawet dawna drukarnia w budynku, w którym swoją siedzibę ma partia Prawo i Sprawiedliwość). Festiwal zawsze poszerzał więc pole debaty – nie tylko wystawami, konferencjami i spotkaniami, ale i samą lokalizacją wydarzeń, dającą szansę na odkrycie mniej znanych, rzadziej odwiedzanych lub trudno dostępnych miejsc, czyniąc z nich niejako także część programu imprezy.

„Coś wspólnego", widok wystawy w ramach 12. edycji festiwalu Warszawa w Budowie, fot. Daniel Chrobak
„Coś wspólnego", widok wystawy w ramach 12. edycji festiwalu Warszawa w Budowie, fot. Daniel Chrobak

Przez ponad dekadę twórcom WWB udało się wyrobić festiwalowi markę wydarzenia wprowadzającego do publicznej debaty wątki (za) mało do tej pory eksploatowane. Dwa razy tematem było mieszkalnictwo, dotykano kwestii roli i etyki zawodu architekta/tki, komercjalizacji przestrzeni miasta (m.in. obecności reklam), odbudowy (która była pretekstem do rozmowy o jej skutkach – reprywatyzacji, stosunku do zabytków, tożsamości), partycypacji, poświęcono uwagę placom, miejscu pomników czy obecności artystów w mieście. Nie ma drugiej takiej imprezy w Polsce, która w atrakcyjny i interdyscyplinarny sposób wprowadzałaby do publicznej świadomości tematy związane z miastem.

Warszawa wciąż w budowie. Rozmowa z Tomaszem Fudalą Tomasz Fudala opowiada o 5. edycji festiwalu Warszawa w Budowie CZYTAJ!

Tym bardziej żal, że tegoroczna edycja festiwalu Warszawa w Budowie nie różni się niczym od „zwykłej” wystawy sztuki współczesnej. „Odwróciliśmy się w tym roku od architektury na rzecz więzi międzyludzkich” – mówią Tomasz Fudala i Natalia Sielewicz. Choć już podczas pierwszej edycji WWB była mowa o tym, że festiwal ma się zajmować także „projektowaniem społecznym”, a badanie relacji międzyludzkich, poczucia wspólnoty, społecznej solidarności mieści się w tym zakresie wątków, twórcy WWB przez jedenaście lat przyzwyczaili nas, że społeczne zjawiska analizowali w kontekście przestrzeni, urbanistyki, projektowania.

Tegoroczna edycja WWB miała być o czymś innym, miała mówić o kolejnym pomijanym czy niedostrzeganym aspekcie architektury. Jej koncepcja była gotowa wiele miesięcy temu, jednak zniweczył ją spowodowany pandemią lockdown, bo wraz z nim niemożliwa stała się współpraca z zespołem rozsianych po świecie projektantów, budowanie scenerii, tworzenie makiet i projektów. Twórcom festiwalu WWB należą się słowa uznania za umiejętność zareagowania na trudne warunki i opracowania nowej wizji festiwalu – dzięki czemu nie został on odwołany, jak to się stało w przypadku wielu ważnych imprez, od weneckiego Biennale po EXPO w Dubaju. Ale zamiast wydarzenia oscylującego wokół przestrzeni zurbanizowanej dostaliśmy tradycyjną prezentację sztuki współczesnej, do której kuratorzy wybrali prace dotykające pojęcia wspólnoty, solidarności, społecznej empatii. Wystawę otwiera wielkoskalowa praca Rafała Dominika, który w estetyce malarstwa monumentalnego przedstawił cztery wyciągające do siebie ręce postacie. Obraz powstał nad drzwiami wejściowymi do galerii, tworząc symboliczny, malarski portal i anonsując treść wystawy. W środku znajdziemy m.in. obrazy Mikołaja Sobczaka, który odtwarza i przetwarza ważne, ikoniczne zdarzenia dotyczące społeczności LGBT, a także kilimy szyte przez Pamelę Bożek z czeczeńskimi uchodźczyniami z używanych ubrań, które te dostają jako (nie zawsze potrzebne) dary. Małgorzata Mirga-Tas pokazuje parawan, na którym rozpięty patchwork pokazuje sceny z życia społeczności romskiej, a Wojciech Dada, Katarzyna Górna i Rafał Jakubowicz prezentują dające się interpretować na kilku poziomach wideo Oczyszczenie, dla którego punktem wyjścia była hitlerowska decyzja o „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej” – jednak tu sędziami uczyniono zwierzęta osądzające ludzi. W MSN można zobaczyć też prace Ogi Ugonoh, która reinterpretuje sceny z Czarnoksiężnika z Oz w kontekście współczesnej kultury afroamerykańskiej, a także obrazy Dominiki Kowyni z serii inspirowanej fragmentem książki Julii Fiedorczuk Cyborg w ogrodzie, których tematem są osoby zaangażowane w ochronę drzew w różnych zakątkach świata.

Mikołaj Sobczak, „Fabuła”, 2020, akryl, płótno. Dzięki uprzejmości artysty i Polana Institute
Rafał Dominik, z serii „Polacy się jednoczą”, 2020, fragment muralu. Wykonawca muralu: Maksymilian Łukomski. Fot. Sisi Cecylia

Kolejnym punktem pokazu są prace będące zapisem działań społecznych realizowanych przez artystów. Jest praca Daniela Rycharskiego, który stara się integrować mieszkańców wsi z osobami homoseksualnymi, czy Alicji Wysockiej, spędzającej czas z członkiniami Kół Gospodyń Wiejskich, aby podczas wspólnych spotkań m.in. uczyć się nawzajem różnych technik rękodzielniczych i rzemieślniczych. Pamiątką działania w przestrzeni publicznej jest także transparent z akcji List, który grupa twórców i aktywistów niosła ulicami Warszawy 6 maja 2020 roku, odnosząc się z jednej strony do happeningu Tadeusza Kantora z 1967 roku, a z drugiej do aktualnej sytuacji politycznej w Polsce. Jest też instalacja wideo Amy Muhoro i Weroniki Wysockiej, które przez kilka tygodni izolacji skupiły się na analizowaniu sposobów manipulacji w mediach społecznościowych, swoje spostrzeżenia przekładając na niepokojące, wywołujące dyskomfort wideo.

Warszawa w Budowie w budowie. WWB 6 Jakub Banasiak o 6. edycji festiwalu Warszawa w Budowie CZYTAJ!

Wśród tych bardzo zróżnicowanych, ale niestety sprawiających wrażenie dobranych przypadkowo prac, najbliższe tematom „architektonicznym” (z którymi wszak kojarzy się Warszawa w Budowie) są obrazy Marioli Przyjemskiej, która dokumentuje na nich proces budowy za oknami jej mieszkania odbierającego światło i widok wieżowca, a także przestrzenne instalacje Marty Krześlak i Zuzy Golińskiej. Ta pierwsza, wykorzystując materiały znalezione w magazynach MSN, swoim archiwum czy na śmietniku zbudowała dwa szałasy – schronienia, które mogą być wizją alternatywnych form zamieszkiwania na wyniszczonej planecie. Sięgając po związane z światem sztuki artefakty (pojawia się np. liść z palmy Joanny Rajkowskiej) Krześlak stworzyła funkcjonalne obiekty architektoniczne, mogące odegrać zupełnie praktyczną rolę w obliczu klęski żywiołowej czy apokalipsy, wpisując się więc w coraz popularniejszy nurt kreowania podobnych indywidualnych schronień. W centralnym punkcie przestrzeni ekspozycyjnej MSN Zuza Golińska postawiła Obserwatorium – amfiteatr, w którym miejsca siedzące zamiast w stronę sceny skierowano na zewnątrz. Prosty obiekt ze sklejki jest refleksją na temat możliwości bycia razem w przestrzeni publicznej, a zarazem cztery schodkowe moduły artystka zaprojektowała z myślą o wykorzystywaniu ich przy różnych projektach wystawienniczych. Golińska zbudowała amfiteatr, w którym nie da się zorganizować spektaklu, umożliwia on jednak widzom spojrzenie na zewnątrz, dookoła siebie zamiast na wykreowaną rzeczywistość sceniczną. Łączy więc ludzi nie tyle ze sobą, co z otoczeniem.

„Coś wspólnego", widok wystawy w ramach 12. edycji festiwalu Warszawa w Budowie, fot. Daniel Chrobak
„Coś wspólnego", widok wystawy w ramach 12. edycji festiwalu Warszawa w Budowie, fot. Daniel Chrobak
„Coś wspólnego", widok wystawy w ramach 12. edycji festiwalu Warszawa w Budowie, fot. Daniel Chrobak

Prezentowanej nad Wisłą ekspozycji towarzyszy rozbudowany program wydarzeń towarzyszących, związanych z efektami prac zaproszonych do współpracy siedmiu grup roboczych, poświęcających uwagę bardzo zróżnicowanym zagadnieniom, od sytuacji osób pochodzenia afrykańskiego mieszkających w Polsce czy szukających tu pracy obywateli i obywatelek Ukrainy, roli samorządów i instytucji w budowaniu wspólnotowości, kwestii zbierania i bezpieczeństwa naszych danych, alternatywnych rozwiązań mieszkaniowych dla seniorów czy wpływu języka na reakcje społeczne. Przeniesione głównie do internetu prezentacje grup roboczych i spotkania z ich przedstawicielami odbywać się mają przez kolejne trzy miesiące od otwarcia wystawy (oby udało się utrzymać uwagę widzów przez tak długi czas od otwarcia wystawy).

Wystawa Coś wspólnego pasuje doskonale do sposobu działania MSN, do zbioru wątków, które od lat przewijają się w działaniach tej placówki. Wydaje się jednak zbyt skromna na silny głos w publicznym dyskursie, zbyt chaotyczna i rozdrobiona, by stać się wyraźnym zajęciem stanowiska.

Coś wspólnego nie jest pierwszą wystawą dotyczącą wspólnotowości i solidarności zorganizowaną ostatnio w Polsce. Tym bardziej, że ostatnie miesiące przyniosły inne zdarzenia poza pandemią wystawiające na próbę społeczną solidarność – mam tu na myśli przede wszystkim homofobiczne działania polityków, świadomie wykorzystujących przepełnioną nienawiścią propagandę. W odpowiedzi na pandemię Galeria Arsenał w Białymstoku przygotowała wirtualną wystawę Solidarność i sprawstwo. Jej kuratorki, Eliza Urwanowicz-Rojecka z Galerii Arsenał oraz historyczka sztuki Katarzyna Różniak zebrały tu prace mające być wyrazem solidarności, pomocy i współpracy, które to przybrały na sile w obliczu pandemii. Pod pewnym względem podobny, bo będący reakcją na lockdown w kulturze i sztuce, internetowy projekt Nie-pokoje przygotowała w maju tego roku Gdańska Galeria Miejska. W czerwcu w lubelskiej Galerii Labirynt została otwarta interwencyjna wystawa zbiorowa Jesteśmy ludźmi powstała w reakcji na homofobiczne ataki prezydenta Andrzeja Dudy na osoby LGBT+. Rozwijająca się w czasie, uzupełniana o kolejne prace ekspozycja była poważnym i pełnym niepokoju apelem o refleksję nad przybierającą na sile dyskryminacją i tym, dokąd może ona prowadzić.

Rok 2020 przynosi wciąż nowe zdarzenia, w obliczu których ludzie, społeczności i społeczeństwa mają okazję dokonywać wyborów między solidarnością a indywidualizmem. Obrzydliwa homofobiczna propaganda polskich władz w zestawieniu z pandemicznymi obostrzeniami i po-lockdownowym kryzysem w znaczący sposób wpłynęła na emocje i postawy – także artystów. Tematy związane z poczuciem wspólnoty, z koniecznością obrony słabszych, z wartością, jaką jest społeczne współdziałanie na pewno zostaną jeszcze długo ważnymi wątkami działań wielu twórców, a co za tym idzie wiele jeszcze przed nami wystaw tych zjawisk dotykających. I także wystawa Coś wspólnego mogłaby być uznana za ciekawy głos w bardzo żywej debacie o wykluczeniu, tolerancji i akceptacji, o wspólnocie jako zbiorze czasem bardzo się różniących między sobą osób. Pasuje ona doskonale do sposobu działania MSN, do zbioru wątków, które od lat przewijają się w działaniach tej placówki. Wydaje się jednak zbyt skromna na silny głos w publicznym dyskursie, zbyt chaotyczna i rozdrobiona, by stać się wyraźnym zajęciem stanowiska. Na wystawie zgromadzono zbyt mało prac, a ich dobór wydaje się przypadkowy – nie tworzą one wspólnie wyraźnej opowieści o wykluczeniu czy współczesnym zindywidualizowaniu społeczeństwa, o wartości tolerancji i potrzebie wspólnoty – każda z niewielu prac dotyka innego wątku, przez co brzmią zbyt cicho; w rozdrobnieniu tematów i ich ujęć łatwo gubi się wspólny sens zebrania prac razem.

Najbardziej zaskakujące jest jednak wykorzystanie dla takiej wystawy marki festiwalu Warszawa w Budowie. Kuratorski wybór prac z dziedziny sztuk wizualnych mógłby się odbyć w MSN w dowolnej chwili, bez konieczności sięgania po znak WWB. W 38-milionowym kraju, w którym działa jedno zaledwie muzeum architektury i w którym debata o jakości przestrzeni zurbanizowanej jest wciąż nowością angażującą głównie grupkę zapaleńców, nie można nie doceniać dorocznego wydarzenia, poruszającego zagadnienia dotyczące miasta. Szkoda, że w tym roku oddano ją na rzecz prezentacji sztuki. Tym bardziej, że w obliczu pandemii i kryzysów społecznych wątki urbanistyczne i przestrzenne są nie mniej ważne, a debata o tym, jak zmieniać otoczenie urbanistyczne, by żyło się w nim bezpieczniej, jest również bardzo żywa i warta uwagi. Architektura i urbanistyka mają potężną moc oddziaływania na kształtowanie się wspólnot, na budowanie (lub niszczenie) więzi, wielokrotnie były do tego używane, a i dziś wciąż nie do końca ich siłę doceniamy i rozumiemy. Żałuję, że jedno z niewielu w Polsce cyklicznych wydarzeń animujących debatę o przestrzeni w tak trudnym roku odeszło od tego, co było jego największą wartością.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Artystka / ArtystaSara Alexandre, Marta Bartkowska, Józefina Bartyzel, Maria Beburia, Pamela Bożek, Paweł Brylski, Artur Celiński, Agnieszka Cieśla, Marta Czyż, Wojciech Dada, Aleksandra Dengo, Agata Diduszko-Zyglewska, Agnieszka Dragon, Marianna Dobkowska, Rafał Dominik, Magdalena Drągowska, Michał Frydrych, Taras Gembik, Zuza Golińska, Katarzyna Górna, Anna Grajewska, Karolina Grzywnowicz, Rafał Jakubowicz, Aleksandra Kardach-Zbroja, Ida Karkoszka, Kacper Kępiński, Daniel Kotowski, Dominika Kowynia, Marta Krześlak, Kaja Kusztra, Kasper Lecnim, Michał Łukaszuk, Ewa Majewska, Martyna Miller, Julia Minasiewicz, Jan Możdżyński, Amy Muhoro i Weronika Wysocka, Noemi Ndoloka Mbezi, Margaret Ohia-Nowak, Oleg&Kaśka, Ada Petriczko, Kamil Pierwszy (Galeria Serce), Post Noviki, Marta Przasnek, Marta Przybył, Mariola Przyjemska , Alicja Rogalska, Jakub Rudziński, Irmina Rusicka, Daniel Rycharski, Tomasz Saciłowski, Beata Siemieniako, Marta Skowrońska-Markiewicz, Mikołaj Sobczak, Kacha Szaniawska, Jakub Szreder, Małgorzata Mirga-Tas, Marta Trakul-Masłowska, Agata Twardoch, Marta Udoh, Ogi Ugonoh, Jolanta Woch, Katarzyna Wojtczak, Jan Eustachy Wolski, Alicja Wysocka, Grupa Za* (Yura Biley, Vera Zalutskaya, Yulia Krivich), Weronika Zalewska, Jan Zygmuntowski, Artur Żmijewski, Paweł Żukowski
WystawaWarszawa w Budowie 12 „Coś wspólnego”
MiejsceMuzeum nad Wisłą, Warszawa
Czas trwania2.10.2020–17.01.2021
Kuratorka / KuratorTomasz Fudala, Natalia Sielewicz
Fotografiedzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Strona internetowaartmuseum.pl
Indeks

Zobacz też