07.10.2022

Witamy w rupieciarni Realnego! Prawda i trauma w sztuce Si On

Jan Sowa
Si On„Doomsday”, widok wystawy „MAM Project 028”, Mori Art Museum, Tokyo, 2020, fot. Furukawa Yuya; dzięki uprzejmości Mori Art Museum
Witamy w rupieciarni Realnego! Prawda i trauma w sztuce Si On
Si On„Doomsday”, widok wystawy „MAM Project 028”, Mori Art Museum, Tokyo, 2020, fot. Furukawa Yuya; dzięki uprzejmości Mori Art Museum
Napisano i powiedziano wiele o Si On jako artystce spirytualistycznej czy szamanistycznej. Jakkolwiek by te opisy nie były adekwatne, uważam, że duchy zamieszkujące jej sztukę mają bardzo specyficzny charakter i niewiele wspólnego z tradycyjną, a zwłaszcza zachodnią, duchowością.  Duchy te są raczej zjawami bądź widmami zdegradowanej materialności, marami świata drugiego sortu, świata z drugiej ręki, świata podporządkowanych i wykluczonych, jaki więcej ma wspólnego z second-handami, śmietnikami i kanalizacją niż ze wzniosłym światem aniołów, demonów bądź duchów przodków.

Niektórzy mniemają, że prawda jest pojęciem wykutym w kamieniu. W odróżnieniu od brudnych, abjektalnych kłamstw i knowań, prawda miałaby rzekomo emanować cnotami takimi, jak mądrość, wgląd, adekwatność, integralność i szczerość. Taka jest Prawda zamieszkująca królestwo wzniosłości, piastująca uroczystą władzę nad ludzkim życiem z wysokości niepokalanego nieba w towarzystwie dwóch innych cnót głównych – Dobra i Piękna. Wcielając się w mierny ludzki świat, przyjmuje formę mądrego, szlachetnego (i męskiego!) filozofa, pomniki którego również wykute są w marmurze jak, na przykład, znana rzymska reprodukcja rzeźby Arystotelesa wykonana przez Lizypa z Sykionu około 330 roku p.n.e.1

Imię nadawane naszemu doświadczeniu Realnego to „trauma”, spotkanie z czymś odczuwanym w dużej mierze nie jako sens, ale jako siła wszelki sens niszcząca i roztrzaskująca wszelkie obrazy.

Nie powinno nikogo dziwić, że tak konserwatywne pojęcie prawdy ucieleśniło się właśnie w wysoce patriarchalnej figurze Arystotelesa (i jemu podobnych): jednego z ojców założycieli filozofii europejskiej, mistrza chłodnej logiki i racjonalnej argumentacji, a zarazem osoby ściśle uwikłanej w kręgi władzy swojej epoki (w końcu Arystoteles pracował jako wychowawca Aleksandra Wielkiego – jednego z najpotężniejszych władców i wojowników, jacy kiedykolwiek stąpali po ziemi). W gruncie rzeczy takie białe-jak-marmur pojęcie prawdy było utrzymywane w mocy przez łańcuszek myślicieli o ewidentnych powiązaniach z elitami władzy i kapitału od czasów antycznych przez erę średniowiecznej scholastyki aż do czasów nowożytnej filozofii analitycznej, nieważne czy ci panowie byli szlachetnymi mędrcami, kapłanami, czy filozofami analitycznymi cieszącymi się słynną tenure (czasami spolszczaną jako „tenjura”, pewnym i niemal nieodwoływalnym zatrudnieniem) w amerykańskiej akademii. To kolonialne i opresyjne pojęcie prawdy jest głęboko zanurzone w logice dominacji klasowej, ponieważ polega na użyciu języka. Na mocy tego pojęcia prawda to korespondencja (czy też odpowiedniość) między wypowiedzią a faktem, a więc tylko ci (nie „te”), którzy potrafią mówić, są w mocy posiadania roszczenia do prawdy. Co smutniejsze, stopień prawdy w jednostkowej dyspozycji jest ściśle skorelowany z wyrafinowaniem języka w użyciu tejże jednostki – albo, innymi słowy, z zasobnością kapitału kulturowego, który owa jednostka zdołała zakumulować w procesach socjalizacji i edukacji2. Prawda staje się własnością klasy dominującej: a że subaltern przemówić nie może, nie ma on/a tym samym dostępu do tego rodzaju prawdy. Przeciwnie, oczekuje się od niej porzucenia chwalebnego przedsięwzięcia poszukiwania prawdy na rzecz dobrze wykształconych elit i ograniczenia się do wąskiej dziedziny labour, w obu angielskich znaczeniach tego słowa: ciężkiej pracy i wydawania na świat potomstwa.

Si On „Doomsday”, widok wystawy „MAM Project 028”, Mori Art Museum, Tokyo, 2020, fot. Furukawa Yuya; dzięki uprzejmości Mori Art Museum
Si On „Doomsday”, widok wystawy „MAM Project 028”, Mori Art Museum, Tokyo, 2020, fot. Furukawa Yuya; dzięki uprzejmości Mori Art Museum

Takie pojęcie prawdy ma bardzo ograniczone zastosowanie w przypadku myślenia o sztuce. Nie powinno nikogo dziwić, że jest tylko jeden typ sztuki, do którego się ono stosuje: sztuka patriarchalna/nacjonalistyczna/patriotyczna/religijna, która gorliwie zawłaszcza sobie dziedzinę wzniosłości. Oto artyści w spotkaniu z Bogiem (w odróżnieniu od szamanów, którzy komunikują się zawsze z bogami w liczbie mnogiej), uważający siebie za strażników jedynego i jedynie słusznego kanonu. Są oni przyjaciółmi i Filozofów i Królów; niezwykle rzadko zajmuje ich niska, brudna i skromna dziedzina codzienności, która jest dziedziną przynależną podporządkowanym3.

Szczęśliwie istnieje inne pojęcie prawdy, które wydaje się być dużo ciekawsze w odniesieniu do sztuki. Niczym sztuka Si On, nie jest ono wykute w marmurze, ale zrobione z łachmanów, kosmyków i niepotrzebnych śmieci, i dużo mu bliżej do codziennej rzeczywistości subalternów. Ta prawda opiera się na pojęciu Realnego: idei strukturalistyczno-psychoanalitycznej odnoszącej się do tej części świata ludzkiego, której nie sposób ani opisać słowami, ani odzwierciedlić w obrazach. Realne jest niemniej stale obecną podwaliną słów i obrazów. Prawdy tej nie należy mylić z tzw. „rzeczywistością”, zwłaszcza że ta ostatnia jest niczym więcej niż tylko kombinacją obrazów i słów, jaką konstruujemy, aby ochronić siebie przed Realnym – nieredukowalną materialnością wyznaczającą naszą krótką podróż w świecie żywych i zasysającą nas w kierunku brudu i prochu, z którego powstaliśmy, i gdzie wreszcie skończymy.

Realne to paradoksalnie mroczne słońce, emanujące falą niemożliwego czarnego światła, które nas oślepia, doprowadzając do zalania oczu pustką

Realne jest tym-co-jest-tam, co ex-systuje (egzystuje) – czyli „stoi-poza” – jak chętnie Jacques Lacan ujmował Heideggerowską ideę Dasein4. Spotkanie z Realnym – a co za tym idzie, odkrywanie Prawdy – nie ma nic wspólnego z radośnie inspirującą praktyką „poszerzania wiedzy”, jak to było w przypadku Arystotelesowskiego pojęcia prawdy. Realne głównie – a może i jedynie – rozchwiewa, będąc falą zaburzającej mocy, która zagraża nam rozpadem i zniszczeniem, o ile znajdziemy odwagę się do niej zbliżyć. Realne to paradoksalnie mroczne słońce, emanujące falą niemożliwego czarnego światła, które nas oślepia, doprowadzając do zalania oczu pustką (tak, buddyjskie pojęcia siunjaty – czy ku 空, jego japoński odpowiednik – nieodległe jest od tego, czym jest Realne).

Imię nadawane naszemu doświadczeniu Realnego to „trauma”, spotkanie z czymś odczuwanym w dużej mierze nie jako sens, ale jako siła wszelki sens niszcząca i roztrzaskująca wszelkie obrazy. Znany jest fakt okrzyknięcia Realnego przez francuskiego socjologa, Jeana Baudrillarda, pustynią5 (jedna z bardzo niewielu wypowiedzi teoretycznych, która utorowała sobie drogę do kultury popularnej: w słynnej scenie z Matrixa Morfeusz zaprasza Neo do „pustyni Realnego”). Jakkolwiek to zaledwie jeden z możliwych sposobów podchodzenia do Realnego, dużo lepiej – w przypadku użyteczności dla zrozumienia sztuki Si On – zdaje mi się, porównać Realne do rupieciarni – przestrzeni, w której rzeczy pozbawione są splendoru i zredukowane do tego, czym są w swojej powszedniości – materią faktu, gruntem rzeczy – niezgrabnymi i niezręcznymi przedmiotami, z którymi właściwie nie wiemy, co zrobić, aż do momentu, gdy rzeczywiście wyciekają i wylewają się z naszych kredensów, szaf i schowków.

„Święte Nic” Jakuba Juliana Ziółkowskiego w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski CZYTAJ!

Ta sama własność Realnego została pięknie uchwycona w pisarstwie polsko-żydowskiego autora z pierwszej połowy XX w., Brunona Schulza, znanego ze swojej fascynacji zdegradowanymi i strupieszałymi przedmiotami czy miejscami (z tej właśnie racji, jak również ze względu na jego skłonności do surrealizmu fantastycznego, porównuje się czasem Schulza z Franzem Kafką6).

Napisano i powiedziano wiele o Si On jako artystce spirytualistycznej czy szamanistycznej7. Jakkolwiek by te opisy nie były adekwatne, uważam, że duchy zamieszkujące jej sztukę mają bardzo specyficzny charakter i niewiele wspólnego z tradycyjną, a zwłaszcza zachodnią, duchowością. Duchy te są raczej zjawami bądź widmami zdegradowanej materialności, marami świata drugiego sortu, świata z drugiej ręki, świata podporządkowanych i wykluczonych, jaki więcej ma wspólnego z second-handami, śmietnikami i kanalizacją niż ze wzniosłym światem aniołów, demonów bądź duchów przodków. Pochodzą one ze swego rodzaju „Trzeciego Świata” naszej ludzkiej, społecznej rzeczywistości, z peryferalnej strefy naszej świadomości, jaką nasze racjonalne, imperialne Ego stara się zdominować i podporządkować, ale nigdy nie udaje mu się tego dokonać w sposób kompletny i całkowicie satysfakcjonujący.

Si On „Doomsday”, widok wystawy „MAM Project 028”, Mori Art Museum, Tokyo, 2020, fot. Furukawa Yuya; dzięki uprzejmości Mori Art Museum

Na pierwszy rzut oka może to wydać się zaskakującym i nieoczekiwanym, że artystka w rodzaju Si On była w stanie przystosować się tak wyśmienicie do rzeczywistości kraju środkowoeuropejskiego, takiego jak Polska, i uzyskać głęboki wgląd w wewnętrzne mechanizmy polskiej kultury i społeczeństwa, o czym jej twórczość dobitnie zaświadcza. Przecież wykształcona w Japonii Koreanka, która mieszkała w różnych krajach zachodnich, jest ostatnią osobą, jaką spodziewamy się spotkać na ulicach polskiego miasta – nie w roli turysty z selfie stickiem – ale jako mieszkanki i bystrej obserwatorki zbolałej i głęboko wypaczonej duszy polskiej. Tym niemniej to właśnie jej dostrojenie do podporządkowanych i wykluczonych – zarówno w kwestiach pozycji społecznej, jak i zdegradowanej i zrujnowanej materialności – wyposażyło Si On w narzędzia pojęcia Realnego w odniesieniu do naszej specyficznej pozycji subalternów i subatlernek.

Mimo że istnieje wiele sposobów opisywania istoty polskości, jeden z nich sprowadza się do traktowania jej jako złoża toksycznych odpadów – kupy pozostałości odkładającej się przez wieki w kolejnych falach rozwoju socjo-historycznego. Trudno powiedzieć, jak daleko wstecz sięgają owe fale gówna; możliwe, że są tak odległe w czasie jak chrystianizacja Polski, przeprowadzona między X a XIII w. z niewiarygodną przemocą, kiedy to rodzime religie politeistyczne obracające się wokół natury i jej przemian zostały wycięte w pień „ogniem i mieczem”, jak mówi powiedzenie, i zastąpione przychodzącym z zewnątrz monoteizmem8. W gruncie rzeczy uważam, że dokładnie to połączenie autochtonicznej pogańskości i cudzoziemskiej kolonizacji przez obce religie wykuwa swego rodzaju pokrewność pomiędzy bardzo różnymi w innych sferach rzeczywistościami kulturowymi Korei i Polski, zbliżając je do siebie na tyle, że artystki w rodzaju Si On potrafią wyczuwać napięcie, jakie wielu z nas zamieszkujących Polskę ma tendencję ignorować, zrównując polskość z chrześcijaństwem.

Niesamowite podobieństwo między słowami „Slav” [Słowianin] i „slave” [niewolnik] nie jest koincydentalne – odzwierciedla ono ponurą rzeczywistość historyczną nieustającego zniewolenia miejscowej ludności.

Problematyczny charakter chrystianizacji sięga nawet głębiej niż zwykła kulturowa dominacja. Niedawne odkrycia polskich archeologów sugerują, że pierwszy polski władca, Mieszko I, był najprawdopodobniej morawskim handlarzem niewolników, który zmigrował na północ, aby uzyskać dostęp do „towaru”, jaki stanowili pogańscy Słowianie. Przyjął on chrześcijańsko z powodów praktycznych, mianowicie w celu zapewnienia bezpiecznego korytarza dla transportu swojego „cargo” poprzez chrześcijańską Europę Zachodnią aż po Półwysep Iberyjski, wówczas rządzony przez Arabów. Niesamowite podobieństwo między słowami „Slav” [Słowianin] i „slave” [niewolnik] nie jest koincydentalne – odzwierciedla ono ponurą rzeczywistość historyczną nieustającego zniewolenia miejscowej ludności9.

Zniewolenie to trwało przez całe średniowiecze i dłużej w formie ekstremalnie opresyjnej pańszczyzny. Gdy w późnych wiekach średnich gospodarka folwarczna w Europie Zachodniej powoli odchodziła w niepamięć, zanikając w większości miejsc już we wczesnym wieku XVII, Europa Wschodnia przechodziła zupełnie przeciwstawną ścieżkę rozwoju: pańszczyzna stawała się coraz bardziej opresyjna i trwała aż do późnego wieku XIX [sic!]10. I choć występują istotne różnice między pańszczyzną a niewolnictwem, odznaczają się one również rozległymi i złowrogimi podobieństwami. Tradycyjne społeczeństwo polskie w szczycie swojego rozwoju, w pierwszych dekadach XVI w., przypominało mocno Południe Stanów Zjednoczonym przedstawione w filmie Django Quentina Tarantino: szerokie masy ludności cierpiące biedę, ucisk, przemoc i okrucieństwo zdominowane przez grupę ekstremalnie bogatych właścicieli plantacji11.

Si On „Doomsday”, widok wystawy „Uncombed, Unforeseen, Unconstrained”, Konserwatorium Benedetto Marcello w Wenecji, Wenecja 2022, fot. Francesco Allegretto; dzięki uprzejmości Parasol unit foundation for contemporary art
Si On „Doomsday”, widok wystawy „Uncombed, Unforeseen, Unconstrained”, Konserwatorium Benedetto Marcello w Wenecji, Wenecja 2022, fot. Francesco Allegretto; dzięki uprzejmości Parasol unit foundation for contemporary art

Nie był to jedyny moment historyczny, w którym Europa Wschodnia podążyła w kierunku odmiennym od Zachodu. Polska, wraz z innymi krajami regionu, nigdy nie doświadczyła prawdziwego Oświecenia w zachodnim kształcie. Polska elita arystokratyczna (szlachta) powitała Oświecenie, delikatnie rzecz ujmując, z niechęcią. Progresywne idee Oświecenia miały tylko skrawek bazy społecznej, na którym mogły się w Polsce ukorzenić – poleganie na gospodarce dworskiej połączone z panowaniem nad rzeczywistością społeczną przez klasę arystokratyczną pozostawiło miasta polskie w niedorozwoju, a mieszkańców miast podległymi wiejskim magnatom.

W takim kontekście społeczno-kulturowym Kościół Katolicki był w stanie sprawować niekwestionowaną władzę symboliczną i materialną od średniowiecza aż po dzień dzisiejszy. W momencie pisania tego tekstu Polską wstrząsają największe fale protestów społecznych od dekad, wywołane przez próby odebrania kobietom dostępu do aborcji nawet w przypadku śmiertelnego uszkodzenia płodu. Fundamentaliści religijni wierzą, że kobiety powinny rodzić cokolwiek, co rozwija się w ich łonach, a niektórzy otwarcie twierdzą, że nawet gwałt nie jest wystarczająco dobrym powodem, by ciążę przerwać. Właśnie ta przedziwna i złowroga historia społeczna Polski od czasów średniowiecza pozwoliła klerowi utrzymać do dziś władzę wystarczającą do narzucenia tego ekstremalnie nieludzkiego i okrutnego prawa.

Od połowy XVIII w. podejmowano nieustające próby przemiany polskiego społeczeństwa na bardziej racjonalną i egalitarną modłę. Niestety większość z tych starań spaliła na panewce. Z powodu okoliczności historycznych nowoczesne idee w rodzaju świeckości czy równości płci uznawane były za obce i wraże przez szeroki odsetek polskiego społeczeństwa przywiązany do tzw. „wartości tradycyjnych” – reformatorom migiem przyszywano łatkę „obcych agentów” i odsądzano od czci i wiary jako „wrogów Polski”. Pod tym względem niewiele zmieniło się od połowy XVIII do wczesnego XXI wieku. Polscy prawicowcy skutecznie przywłaszczyli sobie narzędzia pojęciowe teorii poststrukturalistycznej, opisując zwolenników nowoczesności jako samoskolonizowaną elitę kompradorską i domagając się prawa do wyznawania wszelkiej maści kołtuniarskich przesądów tylko dlatego, że wywodzą się z „naszego sposobu życia”12. To, że wiele reform modernizacyjnych zostało narzuconych polskiemu społeczeństwu przez obce potęgi kolonialne w XIX i XX w. jeszcze pogarsza tę sytuację.

Polska z pewnością nie jest wykuta w marmurze – jest za to sklecona z rupieci, prochu, pyłu i brudnych szmat.

Doskonałą ilustracją wyżej opisanego problemu jest skomplikowany związek z naszym sąsiadem – Niemcami. Z jednej strony jest to byłe imperium kolonialne, które podporządkowało sobie znaczną część Polski na ponad stulecie (od końca XVIII do początku XX w.). Z drugiej zaś strony Niemcy są dzisiaj potęgą gospodarczą i najważniejszym politycznie krajem Unii Europejskiej, prawdziwym hegemonem w regionie, którego my (przez co mam na myśli „większość polskiego społeczeństwa”) zarazem nienawidzimy i podziwiamy. W pewnym sensie Niemcy są dla Polaków mniej więcej tym, co Japonia znaczy dla Korei – jeszcze inna zaskakujące podobieństwo między sytuacją społeczną w Polsce i Korei, ustanawiające potencjalny punkt dostępu do polskiego społeczeństwa dla artystki w rodzaju Si On.

Si On „Doomsday”, widok wystawy „Uncombed, Unforeseen, Unconstrained”, Konserwatorium Benedetto Marcello w Wenecji, Wenecja 2022, fot. Francesco Allegretto; dzięki uprzejmości Parasol unit foundation for contemporary art

Krocząc przez dzieje, potykamy się wreszcie o toksyczne odpadki XX w. Chociaż wiele narodów i krajów ucierpiało w historycznych zawirowaniach XX w., poziom zniszczenia, jaki hitleryzm i stalinizm ściągnął na Polskę, pozostaje niezrównany. Mniejszości etniczne zostały wytrzebione lub przesiedlone, zamieniając tradycyjnie wieloetniczną Polskę w homogeniczny biały monolit, niebezpiecznie zbliżający się do spełnionego mokrego snu teksańskiego neokonserwatysty. Kraj został również zdewastowany na poziomie materialnym – stolica została dosłownie zamieniona w rumowisko, gdy 80% Warszawy zrównano z ziemią. Skomplikowany i wieloznaczny okres pod radziecką kuratelą przyniósł nieco postępu i emancypacji m.in. w kwestii praw kobiet, ale wpuścił również jeszcze więcej toksyczności przez podniesienie antysemityzmu i służalczości do statusu cnót narodowych.

Dyskurs polskiej krytyki artystycznej w okresie transformacji „Piotr Piotrowski pisał, że »naiwnością byłoby stwierdzenie, że społeczeństwa Wschodniej Europy po zburzeniu murów są wolne. Jeżeli są wolne, to tylko od sowieckiej dominacji«, ale, dodajmy, nie były wolne od historycznych postaw i przesądów ukształtowanych w okresie komunizmu. Dyskurs krytyki artystycznej w latach 1990–1997 był tego dowodem” – pisze Dorota Monkiewicz CZYTAJ!

Jakby tego było mało, w końcu zeszłego wieku polskie społeczeństwo zostało wystawione na niewiarygodne okrucieństwo transformacji ustrojowej. Około 30% ludności posłużyło za mięso armatnie dla neoliberalnej terapii szokowej – ludzie tracili pracę, mieszkania i oszczędności życia13. Niewiarygodna popularność tanich sklepów z odzieżą z drugiej ręki (zwanych potocznie „szmateksami”), których wnętrza kojarzą się z instalacjami Si On, pochodzi dokładnie z tamtego traumatycznego okresu. Chociaż wskaźniki makroekonomiczne od tego czasu się podniosły czy wręcz spektakularnie poszybowały w górę, cyniczne okrucieństwo pozostało: osoby, które najbardziej dotknął opad promieniotwórczy transformacji społeczno-gospodarczej lat 1990 nie stały się beneficjent/k/ami nowego porządku. Te pierwsze wciąż żywią resentymentalną urazę wobec tych drugich – reakcyjny populizm pojawił się niemal natychmiast, wraz z dojściem do głosu postaci przywódcy ludowego, Andrzeja Leppera, już w 1991 roku (którego wyrazisty portret 25 lat później artysta wizualny Rabih Mroué nakreślił w swoim projekcie performatywnym Tu Wersalu nie będzie!).

Polska z pewnością nie jest wykuta w marmurze – jest za to sklecona z rupieci, prochu, pyłu i brudnych szmat. Polska to odłożone pokłady bólu i ucisku, które można ładniutko pokryć powierzchownym sukcesem materialnym uosabianym przez pomniki odnowione dzięki funduszom z Unii Europejskiej. Poniżej jednak tkwi wciąż Realne – i jest posępne i ponure. I jak to zawsze w przypadku Realnego, wreszcie powraca. Gdy więc stajesz przed imponującą instalacją Si On, Realne wraca, aby uderzyć z wściekłością zmaterializowaną w rwącym potoku szmat. Ta niepohamowana siła zanegowanego i wypartego zawsze znajdzie sposób, aby nas nawiedzać, bez względu na to, jak bardzo udajemy, że jej nie ma, albo jak gorliwie modlimy się i błagamy o ratunek. Tym jest przestroga i mądrość emanująca z twórczości Si On, świadcząca o jej niewiarygodnie celnym wglądzie w duszę polską, jaki udało się artystce z powodzeniem wypracować w twórczości. Jedyna droga w kierunku rozwoju prowadzi przez dezintegrację, punkt zero podmiotowości, gdzie zostaje się sprowadzonym do gówna. Modlitwy nie ocalą nas od spustoszenia, jakie niesie wzbierająca fala Realnego. A więc bądźmy na nią gotowi!

Tłumaczenie z języka angielskiego tekstu Welcome to the Junk Store of the Real! Truth and Trauma in the Art of Si On pochodzącego z katalogu towarzyszącego wystawie Si On w Mori Art Museum, Tokyo, 2020-2021.
Obecnie pracę Si On Doomsday oglądać można do 27 listopada 2022 roku w ramach wystawy towarzyszącej 59 Biennale Sztuki w Wenecji Uncombed, Unforeseen, Unconstrained w Konserwatorium Benedetto Marcello w Wenecji (realizacja Parasol unit foundation for contemporary art).

 

[1] Jak większość rzeczy obecnie jej kopię zamówić można z Alibaba.com, ceny zaczynają się od 250 $. “Stone Famous Head Bust Sculpture,” Alibaba.com, dostęp: 31 grudnia 2020, https://www.alibaba.com/product-detail/Stone-Famous-Head-Bust-Sculpture_948976171.html.
[2] Związek pomiędzy znajomością języka a pozycją klasową został rzetelnie wyjaśniony przez Pierre’a Bourdieu w Dystynkcji. Społecznej krytyce władzy sądzenia, Wydawnictwo Naukowe “Scholar”, Warszawa 2005.
[3] Bardziej złożona relacja między filozofią, władzą i biedą przedstawiona jest [w:] Jacques Rancière, The Philosopher and His Poor [Filozof i jego ubodzy (1983)], Duke University Press, Durham, North Carolina 2004.
[4] Lacanowskie pojęcie Realnego, jak i całą resztę jego psychoanalizy, przedstawiono [w:] Bruce Fink, The Lacanian Subject: Between Language and Jouissance [Podmiot lacanowski. Między językiem a rozkoszą], Princeton University Press, Princeton 1996. Zobacz również: Alenka Zupančič, Ethics of the Real: Kant, Lacan [Etyka Realnego. Kant, Lacan], Verso, Londyn 2000. Inspirującą analizę związków Lacana z poststrukturalizmem można znaleźć w: Michael Lewis, Derrida and Lacan: Another Writing [Derrida i Lacan. Inne pisanie], Edinburgh University Press, Edinburgh 2008.
[5] Jean Baudrillard, Symulakry i symulacja, przeł. S. Królak, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2005 [Simulacra and Simulation, trans. Sheila Glaser (Ann Arbor: The University of Michigan Press, 1994), s. 5].
[6] Zobacz: Bruno Schulz, Dzieła zebrane, t. 2, 3 (Sklepy cynamonowe, Sanatorium pod klepsydrą), słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2019.
[7] Donald Kuspit, “Unconscious Phantasy and Shamanistic Practice in Hyon Gyon’s Art”; Bartłomiej Dobroczyński, “Regain Hope, Ye Who Enter Here. Hyon Gyon’s Earthly Purgatory,” [w:]. Hyon Gyon, red. Ziba Ardalan, katalog wystawy. (Parasol unit foundation for contemporary art, Londyn 2019).
[8] Problem został systematycznie zbadany przez Marię Janion w jej obszernych i imponujących badaniach na romantyzmem. Niestety tylko niewielka część jej pracy została przełożona na angielski. Zob. Maria Janion, “Polska między Wschodem a Zachodem”, Teksty Drugie, numer specjalny, 1(2014), s 13-33, dostęp: 11 września 2020, dostępny również on-line: http://rcin.org.pl/Content/51830/WA248_71041_P-I-2524_janion-poland.pdf (dostęp: 09 listopada 2020).
[9] Zob. Przemysław Urbańczyk, Zanim Polska została Polską, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Poznań 2015.
[10] Perry Anderson, Lineages of the Absolutist States, New Left Books, London 1974.
[11] Zob. Jan Sowa, Specters of Sarmatism, (w:) Przemysław Czapliński, Joanna Niżyńska, Tamara Trojanowska (red.), Being Poland: A New History of Polish Literature and Culture since 1918, University of Toronto Press, Toronto 2018.
[12] Zob. Stanley Bill, “Seeking the Authentic: Polish Culture and the Nature of Postcolonial Theory”, nonsite.org, nr #12, nr 12 (12 sierpnia 2014), dostęp: wrzesień 2020, https://nonsite.org/seeking-the-authentic-polish-culture-and-the-nature-of-postcolonial-theory/.
[13] Szczegółową i wielostronną analizę transformacji społeczno-ekonomicznej we wczesnych latach 1990 w Polsce przeprowadził David Ost [w:], Klęska „Solidarności”. Gniew i polityka w postkomunistycznej Europie, przeł. H. Jankowska, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza, Warszawa 2007.

Bibliografia:

Anderson, Perry, Lineages of the Absolutist States, New Left Books, Londyn 1974.
Baudrillard, Jean, Symulakry i symulacja, przeł. S. Królak, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2005 [przekład angielski: Simulacra and Simulation. Translated by Sheila Glaser. Ann Arbor: The University of Michigan Press, 1994.]
Berend, Nora, Przemysław Urbańczyk i Przemysław Wiszewski, Central Europe in the High Middle Ages: Bohemia, Hungary and Poland, c.900–c.1300, Cambridge University Press, Cambridge 2013.
Bill, Stanley. “Seeking the Authentic: Polish Culture and the Nature of Postcolonial Theory”, nonsite.org, nr #12 (12 sierpień 2014), https://nonsite.org/seeking-the-authentic-polish-culture-and-the-nature-of-postcolonial-theory/, (dostęp: wrzesień 2020).
Bourdieu, Pierre, Dystynkcja. Społeczna krytyka władzy sądzenia, Wydawnictwo Naukowe “Scholar”, Warszawa 2005; [przekład angielski: Distinction: A Social Critique of the Judgement of Taste. London: Routledge 2010].
Dobroczyński, Bartłomiej. “Regain Hope, Ye Who Enter Here. Hyon Gyon’s Earthly Purgatory”, [w:] Hyon Gyon. red. Ziba Ardalan, Parasol unit foundation for contemporary art, Londyn 2019.
Fink, Bruce. The Lacanian Subject: Between Language and Jouissance [Podmiot lacanowski. Między językiem a rozkoszą], Princeton University Press, Princeton 1996.
Janion, Maria, „Polska między Wschodem a Zachodem”, Teksty Drugie 1 (2014), s 13-33.
Kuspit, Donald, “Unconscious Phantasy and Shamanistic Practice in Hyon Gyon’s Art”, [w:] Hyon Gyon. red. Ziba Ardalan, Parasol unit foundation for contemporary art, Londyn 2019.
Lewis, Michael, Derrida and Lacan: Another Writing [Derrida i Lacan. Inne pisanie], Edinburgh University Press, Edynburg 2008.
Ost, David, The Defeat of Solidarity: Anger and Politics in Postcommunist Europe, Cornell University Press, Ithaca 2005 [przekład polski: Klęska „Solidarności”. Gniew i polityka w postkomunistycznej Europie, przeł. H. Jankowska, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza, Warszawa 2007].
Rancière, Jacques, The Philosopher and His Poor, Duke University Press, Durham 2004.
Schulz, Bruno, Dzieła zebrane, t. 2, 3 (Sklepy cynamonowe, Sanatorium pod klepsydrą), słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2019 [przekład angielski: The Complete Fiction of Bruno Schulz: The Street of Crocodiles, Sanatorium Under the Sign of the Hourglass. Translated by Celina Wieniewska. London: Penguin Classics, 2008].
Sowa, Jan, “Forget Postcolonialism, There’s a Class War Ahead”, nonsite.org, nr #12 (12 sierpień 2014), https://nonsite.org/seeking-the-authentic-polish-culture-and-the-nature-of-postcolonial-theory/, (dostęp: 24 czerwca 2021).
Sowa, Jan, “Spectres of Sarmatism”, [w:] Being Poland: A New History of Polish Literature and Culture since 1918, red. Tamara Trojanowska, Joanna Niżyńska i Przemysław Czapliński, University of Toronto Press, Toronto 2018.
Zupančič, Alenka, Ethics of the Real: Kant, Lacan [Etyka Realnego. Kant, Lacan], Verso, London 2000.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Zobacz też