15.10.2014

Widok naszego cierpienia. „Pozbawienie” w Galerii Arsenał w Białymstoku

Zofia Cielątkowska
Widok naszego cierpienia. „Pozbawienie” w Galerii Arsenał w Białymstoku
Martin Zet, Krzyż Południa (ruchomy grób masowy), fot. Christian Nuñez

Martin Zet, Krzyż Południa (ruchomy grób masowy), fot. Christian Nuñez

Bycie widzem nieszczęść nawiedzających inne kraje jest jednym z najbardziej charakterystycznych przeżyć współczesności. Od półtora wieku patrzymy na to, co dla nas nagromadzili zawodowi, wyspecjalizowani turyści zwani dziennikarzami. Wojny to dzisiaj także obrazy i dźwięki w salonie. Informacje o tym, co się dzieje gdzie indziej, zwane wiadomościami, pełne są konfliktów i przemocy. „Im krwawiej tym ciekawiej” – głosi sędziwa maksyma tabloidów oraz programów nadających wiadomości przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Reagujemy współczuciem, oburzeniem, podnieceniem, aprobatą, w miarę jak ukazują się kolejne nieszczęścia.

Kadry z przejścia granicznego: długa kolejka oczekujących ludzi, ohydne budy z jedzeniem, kraty, bramki – wszystko w odcieniach deszczowej szarości. Na tle tych smętnych obrazów grupa młodych ludzi „przemyca” kolorowe powiewające w powietrzu balony. Na chwilę można przestać się skupiać na problemach i odpłynąć w estetycznym obrazie wydartym z tamtejszej rzeczywistości. Na chwilę. Trzeba zapamiętać ten moment, bo to jeden z niewielu fragmentów wystawy, który na to pozwala – reszta każe nam być cały czas „obecnym” wobec „pozbawiania” – jego różnych znaczeń, wymiarów, szczegółów. Wystawa Pozbawianie w Galerii Arsenał w Białymstoku, została poświęcona kwestii migracji w jej aspektach politycznych, społecznych, ekonomicznych i psychologicznych. Zresztą pisząc o wystawie należy też wspomnieć o towarzyszących jej spotkaniach, obecności samych uchodźców czy imigrantów, dyskusjach czy warsztatach.

Julita Wójcik, Bunkier z widokiem

Julita Wójcik, Bunkier z widokiem

Zaczynam tekst od wspomnienia wideo ukraińskiej grupy R.E.P Przemyt (2007), przede wszystkim dlatego, że zapowiada ono problem tak z odbiorem jak i pisaniem o wystawach dotykających trudnych kwestii. Czy i na podstawie jakich kryteriów powinno się oceniać prace współtworzone przez artystów i mieszkańców ośrodka dla cudzoziemców? Docenić wysiłek, zrozumieć sytuację całościowo i w szczerszym kontekście czy odnieść się do wartości artystycznych czy estetycznych? A jeśli ocena wypadnie negatywnie, to jaki z tego wniosek? Zaprzeczy ona wartości pracy czy ujawni jej niezrozumienie? Wreszcie, jak traktować w tym przypadku rolę sztuki – jako rodzaju zapośredniczenia, medium, które ma przybliżyć daną historię możliwymi środkami i tu zakończyć? Czy może oczekiwać czegoś jeszcze? Panel dyskusyjny towarzyszący wystawie zaczął się od pytania: „Czy można mówić o sytuacji imigranta czy uchodźcy inaczej niż w figurze ofiary, bo ta narracja zdecydowanie dominuje?”. Odpowiedź jaką można było usłyszeć od wielu artystów-uchodźców, brzmiała mniej więcej: „Nie, nie można – bo to zawsze jest sytuacja w pewien sposób ograniczająca.”. Czy rzeczywiście nie można? Przejdę do innej skrajności. Zdjęcia prezentowane na wystawach takich jak Word Press Photo bywają krytykowane za popkulturowe czy wręcz pornograficzne ujęcie cierpienia – i często słusznie – chociaż to też pewien sposób opowiadania, forma. Problematyczna etycznie? Tak. I znów pytanie. Czy ta bliższa popkulturze narracja sprawia, że są „bardziej” autentyczne czy tylko wywołują określone emocje? Kwestia przyzwyczajenia się do pewnej estetyki? Może ludzie oczekują, że reprezentacja rzeczywistości – zwłaszcza tej trudnej – powinna pojawić się bez skazy artyzmu, utożsamianego z nieszczerością albo zwykłym oszustwem? Pozostawiam te pytania jako tło. Jeśli za centralny punkt wystawy wybiera się problem, który może i zapewne powinien w jakimś stopniu być rozumiany jako etyczny, kryteria estetyczne i artystyczne wydają się niewystarczające jako narzędzia opisu. Pozostaje pewne pomiędzy: przybliżenie opowiedzianej historii i krytyczne odniesienie do formy. Jednak zawsze z ryzykiem popadnięcia w niezrozumienie.

Anatoly Belov, Podróżujące znaki topograficzne

Anatoly Belov, Podróżujące znaki topograficzne

Ghazel, Poszukiwany

Ghazel, Poszukiwany

Żeby zobaczyć całą wystawę, trzeba sobie zarezerwować trochę czasu; zajmuje ona przestrzeń nie tylko Galerii Arsenał, ale też pobliskiej elektrowni i zahacza o parę punktów w przestrzeni miejskiej. Trudno znaleźć wątek przewodni i też chyba nie należy go szukać, choć zgodnie z sugerowanym tytułem, w pracach dominują różne odmiany „ograniczania” czy dosłowniej „pozbawiania”. Jak można się spodziewać po prezentowanym temacie – powtarzalnymi elementami są granice, mapy oraz motyw podróży, przemieszczania się. Jednak każda z prac odnosi się do innej historii – zazwyczaj konkretnej. Nie brakuje realizacji dosłownych. Aleksander Komarov w swojej pracy 35 gramów (2012) – czyli tyle ile dokładnie tyle waży jego paszport, wychwytuje problematyczność wizyt artystów ze „wschodu” na „zachodzie”. W gablotce możemy zobaczyć powiększone i skserowane strona po stronie kartki z jego dokumentu. Długoterminowy projekt Ghazel – artystki z Iraku, obecnie mieszkającej we Francji zatytułowany Wanted (urgent) Project trwający od 1997 roku, to seria ogłoszeń czy ofert matrymonialnych w formie plakatu. Małżeństwo stanowi tu klucz do zdobycia upragnionego obywatelstwa, przepustki do normalnego życia. Od momentu kiedy Ghazel uzyskała pozwolenie na pobyt kontynuuje swój projekt w uniwersalnym wymiarze dla innych nielegalnych imigrantów, oferując ślub. Instalacja Ruchomy model przenośny (2014) Lady Nakonechnej to metalowa konstrukcja przypominająca latarnię z obracającym się strumieniem światła. Co jakiś czas jego promień pada na napis na ścianie: „Kiedy zobaczyliśmy światło latarni, większość z nas zdecydowała się płynąć do brzegu.” – to z kolei słowa imigrantów z Bangladeszu, którzy próbowali się dostać do Malezji. To dopowiedzenie, konkret wydaje się istotne. Wideo Ucieczka Yulii Kosterevy oraz Yurija Kruchaka powstało we współpracy między artystami, mieszkańcami Białegostoku oraz uchodźcami i przedstawia chyba możliwe najprostszy obraz-metaforę uchodźstwa; drzewo wycięte z korzeniami i przełożone do plastykowego pojemnika. Tak zapakowany „przedmiot” porusza się po mieście aby w końcowym kadrze odlecieć gdzieś samolotem. Do tych „dosłownych” realizacji, choć może w nieco innym wymiarze, z pewnością należą prace Piotra Wysockiego we współpracy z Dominikiem Jałowińskim powstałe wraz z mieszkańcami Strzeżonego Ośrodka dla Cudzoziemców w Białymstoku. Mowa tu o muralu („Musisz pokochać złe dni”) oraz samochodzie Ładzie pozbawionej kół – Żyguli. W pracach można doszukiwać się mniej lub bardziej subtelnych znaczeń i nawiązań – w tym pierwszym przypadku do tradycji murali i street artu, w tym drugim do motywu podróży czy „innego”, jednak znaczenie ważniejsze od historyczno-artystycznego tła wydaje się sam fakt powstania tych prac. Podczas ich tworzenia niemożliwe było, aby mieszkańcy ośrodka choć na chwilę go opuścili, dlatego całość musiała powstać w tej izolowanej przestrzeni. Proces powstania prac to tym samym umożliwienie mieszkańcom formy działania, ekspresji, skupieniu się na zajęciu.

Lada Nakonechna, Ruchomy model przenośny

Lada Nakonechna, Ruchomy model przenośny

Odchodząc już nieco od dosłowności, też czasami zastanawiał mnie motyw zapośredniczenia czy „odgrywania” jak np.  7-kanałowej instalacji wideo Anny Konik zatytułowanej W tym samym mieście pod tym samym niebem, w której losy imigrantek i uciekinierek z Czeczeni i Inguszetii zostają wypowiedziane przez mieszkanki Białegostoku. Ten zabieg z jednej strony wychodzi na przeciw obawom bohaterek o ujawnienie twarzy, a drugiej – zgodnie z wolą artystki – ma pokazać wymiar uniwersalny. Jako widzowie, czy może bardziej słuchacze, mamy jednak wrażenie pewnej niespójności – być może też zaplanowanej. Wypowiedzi nagrane zostały w domach – przed jedną z kobiet leżą architektoniczne plany, u innej w tle dostrzegamy nowoczesne wnętrze u jeszcze innej zakurzony stół i porozrzucane przedmioty. Czy z takich perspektyw prawdziwe bohaterki chciały aby był słyszany ich głos czy to tylko przypadek? Też kwestia szczerości, aktorstwa czasem zaburza uwagę, tak jak fragment jednej z wypowiedzi: „bo tam na zachodzie to jest lepiej, a tu na wschodzie nie dbają o imigrantów”.

Anna Konik, W tym samym mieście pod tym samym niebem...

Anna Konik, W tym samym mieście pod tym samym niebem…

Société Réaliste, Wspanialsza Europa

Société Réaliste, Wspanialsza Europa

Można też odnaleźć pewne wątki ironiczno-idealistyczne czy utopijne. Société Réaliste proponuje ulepszoną wersję starego kontynentu. W pracy Wspanialsza Europa (2008-2009), wybrane państwa zostają powiększone o historyczne tereny. Ten rodzaj porównania przeszłości z teraźniejszością ujawnia rzeczywiste zależności, a więc nie linie na mapie, tylko podporządkowania o charakterze ekonomicznym i politycznym. Z kolei w instalacji Julity Wójcik – Bunkier z widokiem – raczej nie można poczuć się bezpiecznie. Dmuchana atrapa, nieco przerysowana wizja wesołomiasteczkowej atrakcji nie zachęca ani żeby do niej wejść, ani – jeśli już się odważymy – aby w niej pozostać. W kontekście współczesnej sytuacji staje się elementem poczucia zagrożenia i braku sensownej na nie odpowiedzi. Do utopijnej wizji nawiązuje też w swojej realizacji Palipadauzennije (2012) Aleksander Komarov; aby usłyszeć od emigrantów z Białorusi z czym kojarzy im się słowo emigracja, zabiera ich do ogrodu botanicznego – „sztucznego” domu dla roślin pochodzących z różnych części świata. W tym eksperymencie słowa nie mogą zostać wypowiedziane ani w języku ojczystym, ani w języku nowej ojczyzny, dopiero trzeci, sztuczny język zdaje się umożliwić wypowiedzenie tego, o co chodzi artyście. Wreszcie Krzyż Południa (ruchomy masowy grób) Martina Zet to fotografia, też dokument akcji artystycznej. W pierwszym odruchu raczej przeraża. Widzimy na niej ciężarówkę, na tyłach której leżą obok siebie ludzie i patrzą się w górę – skojarzenia z masowym grobem i zwłokami pojawiają się natychmiast. Paradoksalnie podczas przejazdu przez miasto, bohaterowie akcji mogli doświadczyć „nie swojej” czy „nielegalnej” przestrzeni miasta jako oswojonej, patrząc się w niebo.

Yeşim Ağaoğlu,  Imigranci

Yeşim Ağaoğlu, Imigranci

Skoro już jesteśmy w temacie przestrzeni miejskiej, co jakiś czas na ulicach Białegostoku możemy napotkać charakterystyczną dla dawnych bazarów torbę „kraciatkę” z różnymi napisami (np. „jesteśmy w różnych światach”, „świat jest brudny, artysta istnieje”) – to projekt Tatiany Fiodorovej, artystki z Mołdawii, próbującej wpisać w ten przedmiot codziennego użytku (w Polsce kojarzony chyba głównie z latami 90. i handlem na łóżku polowym) nowe znaczenie. Z torbą związany był również performance artystki rozpoczynający wystawę – Jadę (2009). Cała umazana w błocie powoli wydostawała się z zamkniętej torby – metafory przemocy fizycznej i symbolicznej odczuwanej za każdym razem przy przekraczaniu granic. Na wystawie można też było odnaleźć pozornie błahe przedmioty, które dopiero po odczytaniu opisu odkrywały swoje drugie znaczenie. Tak było w przypadku skrzynki pocztowej – instalacji Vladimira Usa z Mołdawii. Na powszechnie znanej i czytelnej w Polsce skrzynce artysta umieścił imiona sezonowych robotników z Rumunii pracujących każdego roku przez 6-7 miesięcy w Szwecji. Dla większości pracujących osób pobyt „tam” to rodzaj tymczasowości, zawieszenia – mieszkają zazwyczaj w przyczepach i nie myślą o integracji z lokalnymi mieszkańcami. Chcą jak najszybciej wrócić do swoich domów. Skrzynka pocztowa stanowi tu minimalne zaczepienie w tej tymczasowości. Artysta zachęca zresztą do napisania do bohaterów pracy – to jak najbardziej prawdziwy adres.

Tatiana Fiodorova, 10 toreb

Tatiana Fiodorova, 10 toreb

Tatiana Fiodorova, performance Jadę

Tatiana Fiodorova, performance Jadę

Dwudniowe otwarcie – jeśli można użyć takiego określenia – kończyła akcja performatywna Międzynarodowa Noc Jedzenia. Artyści Nini Palavandishvili oraz Data Chigholashvili zaprosili wszystkich chętnych do stołu, na którym znalazły się produkty przywiezione przez gości oraz osoby współpracujące z wystawą. Wśród wielości jedzenia znalazły się m.in. pestki słonecznika, kawior, twarożek, czurchchela, świeża kolendra, a artyści przez cały czas przygotowywali gryczane naleśniki. Nie zabrakło również narodowych alkoholi. Każdego z produktów można było skosztować pod jednym warunkiem – trzeba go było z czymś połączyć – w ten dość zabawny sposób dokonała się rzeczywista wymiana kulturowa. Nie da się oczywiście opisać wszystkich zgromadzonych prac, bo jest ich naprawdę wiele i każda z nich wymaga chwili skupienia i doczytania opisu. Wystawę z pewnością warto zobaczyć, przybliża ona – nawet jeśli tylko we fragmencie czy jakimś wymiarze – problem migracji i uchodźców. Problem, w tak relatywnie – przynajmniej na tle Europy – jednorodnym etnicznie kraju jak Polska z jednej strony może wydawać się abstrakcyjny, z drugiej może po prostu należy to tych tematów zazwyczaj przemilczanych i niezbyt popularnych. I chyba dość smutna refleksja na zakończenie. Ostatnim elementem performatywnej debaty w której wzięli udział artyści i zaproszeni goście były konkretne pytania – a jedyną na nie formą odpowiedzi było „tak” lub „nie”. Żadnych niuansów i subtelności – trzeba było zająć miejsce po odpowiedniej stronie tablicy. Wśród pytań znalazły się m.in. takie jak: „Czy ufasz uchodźcom?”, „Czy ufasz przyjaciołom?” – rozkład potwierdzeń bądź zaprzeczeń rozkładał się różnie. Przy pytaniu: „Czy myślisz, że wojna jest teraz możliwa?” większość osób stanęła po stronie „tak”. Jest możliwa, a tym samym każdy z nas może zostać uchodźcą. Pozornie odległe „tam” znajduje się „tu”. Jak już dawno zauważyła Susan Sontag: „świadomość cierpienia nawarstwionego w wybranych wojnach, które toczą się gdzie indziej, jest sztucznym konstruktem”.

*Wszystkie cytaty z: Susan Sontag, Widok cudzego cierpienia, Karakter 2010.

Nini Palavandishvili & Data Chigholashvili  GeoAIR_projekt Międzynarodowa noc jedzenia

Nini Palavandishvili & Data Chigholashvili, GeoAIR_projekt – Międzynarodowa noc jedzenia

Piotr Wysocki Dominik Jałowiński, Musisz pokochać złe dni (Jałowiński), Żyguli (Wysocki)

Piotr Wysocki, Dominik Jałowiński, Musisz pokochać złe dni (Jałowiński), Żyguli (Wysocki)

Yulia Kostereva & Yuriy Kruchak, Migrujący park

Yulia Kostereva & Yuriy Kruchak, Migrujący park

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaYeşim Ağaoğlu, Vahram Aghasyan, Babi Badalov, Anatoly Belov, Tatiana Fiodorova, Ghazel, Oxana Gourinovitch, Dominik Jałowiński, Tigran Khachatryan, Aleksander Komarov, Anna Konik, Yulia Kostereva & Yuriy Kruchak, Volodymyr Kuznetsov, Victoria Lomasko, Lada Nakonechna, Anna Okrasko, Nini Palavandishvili & Data Chigholashvili /GeoAIR, R.E.P., Mykola Ridnyi, Sabina Shikhlinskaya, Société Réaliste (Ferenc Gróf, Jean-Baptiste Naudy), Vladimir Us, Julita Wójcik, Piotr Wysocki, Martin Zet
WystawaPozbawienie
MiejsceGaleria Arsenał, Białystok
Czas trwania29.08 - 6.11.2014
KuratorMonika Szewczyk
Strona internetowagaleria-arsenal.pl
Indeks

Zobacz też