17.04.2015

Strumień obrazów. „Painter’s Dilemma” Sławomira Pawszaka

Piotr Drewko
Sławomir Pawszak, bez tytułu
Strumień obrazów. „Painter’s Dilemma” Sławomira Pawszaka
Sławomir Pawszak, bez tytułu
Malarstwo Pawszaka może być opisane jako chaotyczny (ale i charakterystyczny) strumień obrazów, których układ nie wskazuje na żaden spójny system wewnętrznych powiązań. Taki sposób budowania kompozycji może być dosyć niebezpieczny – szczególnie kiedy jest wspomagany polską muzyką hiphopową.

Patrząc na świat realnie, naszym rzeczywistym, uświadomionym wzrokiem otrzymujemy bardzo określoną formułę świadomości wzrokowej, która przekłada się na stosunkowo klarowny typ plastyki. Rezultatem konfrontacji z otaczającym nas światem jest, w tym kontekście, uporczywe wizualne komponowanie określonych porządków, które mogą mieć różnoraki charakter — historyczny, społeczny, formalistyczny. Wypadkową takich konfrontacji jest również abstrakcja, która może całkowicie odbiegać od rozpoznawalnych struktur i potęgować chaos i niezrozumienie lub funkcjonować na przecięciu dwóch płaszczyzn, względnego porządku i pola o nie do końca jasnej formule. Istotną dla mnie rzeczą jest szybka kategoryzacja tego, z jakim porządkiem mam do czynienia i co, tak naprawdę, wizualnie „mapuje”. Percepcja jest przecież w każdym przypadku silnie zwielokrotniona – permanentnie wchłaniamy bardzo dużo, przerzucając naszą uwagę z jednej rzeczy (lub jednego detalu) na drugą. Kiedy sprzężmy owe procesy z podejściem kontemplacyjnym może się okazać, iż oko przyzwyczajone jest jedynie do szybkości i fragmentaryczności, a trudniej sobie radzi z czymś, co nie jest rozproszone. W tej sytuacji pojawia się pytanie o najbardziej sprzyjające osiąganiu satysfakcji doświadczanie wizualne. Próbując na nie precyzyjnie odpowiedzieć, automatycznie przychodzą mi do głowy przykłady, kiedy staje się to bardzo trudne — jedną z takich sytuacji jest moment, w którym konfrontuje się ze sztuką Sławomira Pawszaka.

Sławomir Pawszak, bez tytułu
Sławomir Pawszak, bez tytułu

Painter’s Dilemma w kaliskiej Galerii Sztuki im. Jana Tarasina nie jest wystawą, która generuje potrzebę tworzenia krytycznej recenzji pokazywanych na niej prac. Jest to raczej szansa na krótkie przedstawienie jednego z wariantów ich odczytywania. To, co widzimy w galerii to powtórzenie schematu, do jakiego przyzwyczaił nas artysta – tradycyjnych założeń ekspozycyjnych, które umożliwiają czytelne i bezpośrednie odbieranie abstrakcyjnych malarskich kompozycji. Nie ma tu szaleństwa, żadnej rewolucji ani zaskoczenia – jest to dokładnie to, czego się oczekuje. Obrazy Pawszaka są jak zwykle stymulujące, ze względu na wywoływane przez nie uczucia irytacji, zażenowania, zmęczenia, ale jednocześnie zaciekawienia i przyjemności. Im dłużej się im przyglądam, tym wyraźniej dostrzegam jakąś szaloną i niemożliwą klarowność. Abstrakcyjne obrazy artysty mają narzucony i raczej niezmienny (przynajmniej dla mnie) kierunek narracji, który wodzi oko widza od szczegółu do ogółu, pozostawiając go z niejasnym poczuciem zrozumienia, które jednak bardzo szybko znika. Pawszak w jednym z wywiadów mówi o odważeniu się na pozostawienie obrazu „niedokończonym”. Jest to dosyć istotna wskazówka, kiedy z jednej strony patrzymy na agresywną i wywrotową kompozycję, a z drugiej mamy poczucie obcowania z gestem o charakterze okrojonym i minimalistycznym. Pomimo odchodzenia od tej reguły, lub coraz śmielszego jej przeformułowania, owa tendencja wciąż jest bardzo widoczna. Malarstwo Pawszaka może być opisane jako chaotyczny (ale i charakterystyczny) strumień obrazów, których układ nie wskazuje na żaden spójny system wewnętrznych powiązań. Pojawiające się w pracach motywy to przecież szkice „przeniesione” ze znalezionych zdjęć, fragmenty filmów – „wycięte” części nieważnych kompozycji, które akurat w danym momencie przykuły uwagę artysty. Taki sposób budowania kompozycji może być dosyć niebezpieczny – szczególnie kiedy jest wspomagany polską muzyką hiphopową.

Sławomir Pawszak, bez tytułu
Sławomir Pawszak, bez tytułu
Sławomir Pawszak, Bez tytułu, 2013

Pawszak ma jednak ciekawą zdolność to balansowania pomiędzy banałem, a ryzykiem, którego podbudową jest wyobraźnia i pociągająca intuicja. Ciekawi mnie to, co niejawne, nieostre – nie wszystko przecież musi posiadać uporządkowaną strukturę teoretyczną, u Pawszaka jest ona całkowicie zastąpiona zadziorną witalnością. Dzięki temu artysta utrwala balans pomiędzy beztroską a konsekwentnym dojrzałym działaniem. Moje zainteresowanie pracami Pawszaka jest potęgowane również przez śmiałą i sugestywną ewolucję, która oparta jest na stonowanej ekspansji jego abstrakcyjnej wyobraźni. Jedną ze strategii odbiorczych (która możliwe, że wykreowała się mimowolnie) jest moment, w którym dochodzimy do wniosku, iż owe obrazy działają różnymi, silnymi i sprzecznymi bodźcami, uniemożliwiając skupienie – możliwe więc, iż ich jedyne i naturalne środowisko charakteryzuje owo nieuchwytne rozproszenie. Nie jest to jednak sytuacja, w której widz, przez konfrontacje z owym potencjalnym bezładem, cierpi lub traci coś wartościowego. Nawiązując do wspomnianego już sposobu recepcji dzieł artysty, należy przypomnieć, iż w klasycznym ujęciu malarstwa detal jest traktowany ostrożnie, lecz wciąż z wielką uwagą. Podobnie jest u Pawszaka gdzie „detal ukazuje <maszynerię>, która pozwala działać <maszynie>”.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaSławomir Pawszak
WystawaPainter's Dilemma
MiejsceGaleria Sztuki im. Jana Tarasina w Kaliszu
Czas trwania5.03 - 12.04.2015
FotografieBartosz Górka
Strona internetowatarasin.pl
Indeks

Zobacz też