„Przybliżyła się godzina i rozerwał się księżyc” Olgi Dmowskiej w Pawilonie Bliska
Na wystawie Przybliżyła się godzina i rozerwał się księżyc główną rolę grają nowe prace Olgi Dmowskiej – namalowane w 2025 roku obrazy, które sama artystka określa jako otwarcie nowego rozdziału w swojej twórczości.
Malarstwo nie było pierwszym wyborem Dmowskiej; zanim mu się poświęciła, studiowała filozofię, zajmowała się fotografią, realizowała dokamerowe performanse, jest autorką tekstów literackich. W 2010 roku, w wieku 27 lat, wstąpiła na Wydział Sztuki Mediów warszawskiej ASP. To właśnie na uczelni, w prowadzonej przez Pawła Susida i Leona Tarasewicza pracowni przestrzeni malarskiej, odnalazła w tworzeniu obrazów najpełniejszy środek wyrazu.
Prace Dmowskiej przykuły uwagę najpierw profesorów, a potem – od pierwszych, organizowanych jeszcze podczas studiów wystaw – również obserwatorów sceny malarskiej. Szersza publiczność miała okazję odkryć jej twórczość w 2019 roku na głośnej wystawie Farba znaczy krew w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Dwa lata później malarka otrzymała II nagrodę na Biennale Malarstwa Bielska Jesień.
Siła obrazów Dmowskiej jest poza dyskusją; skąd jednak pochodzi ta energia? Punktem wyjścia w odbiorze każdej z jej prac jest konfrontacja ze spotęgowaną wizualną intensywnością: ekspresyjnymi, szybkimi, wręcz gorączkowymi gestami, gęstością malarskiej materii, niekonwencjonalnymi gamami i odważnymi, wręcz ryzykowanymi zestawieniami kolorów. W 2023 roku jeden z entuzjastów twórczości artystki, Michał Borowik, pisał na łamach „Vogue” o jej technice: „Obrazy Olgi ociekają gęsto nakładaną na płótna farbą w intensywnych barwach. Ostre barwy często kontrastuje z czernią, bielą czy perłową poświatą lakieru do paznokci, aby uzyskać efekt głębi i emocjonalnego napięcia. Na licznych pracach dostrzegłem ślady malowania dłońmi i rzeźbienia w zasychającej, wielowarstwowej materii malarskiej”. Jeżeli odnajdujemy w tych pracach konstrukcję, to ma się wrażenie, że powstała ona raczej jako zapis performatywnego aktu niż rozwiązywania malarskiego zadania z dziedziny kompozycji.
Kiedy pierwszy raz oglądałem prace Dmowskiej, pomyślałem o ekspersyjnym malarstwie Karla Appla i twórcach założonej przez niego po II wojnie światowej grupy CoBrA – artystach, którzy tworzyli ostentycjnie antyakademickie obrazy inspirowane twórczością dzieci, outsiderów, intuicją, emocją. Przez myśl przeszedł mi także Arnulf Rainer z jego zuchwałymi gestami, drapieżnością i gotowością do rzucania wyzwań malarskiej poprawności – i jeszcze bardziej Maria Lassnig z jej psychofizycznymi portretami i jadowitą kolorystyką. Niektóre obrazy Olgi Dmowskiej prowokują skojarzenia z Miriam Cahn. Istnieje pokusa, aby podążać śladem rezonansów i analogii prac Dmowskiej z twórczością innych artystów i artystek, ale te tropy niekoniecznie prowadzą do głębszego zrozumienia jej malarstwa. Wręcz przeciwnie – odwracają raczej uwagę od jej obrazów. Malarstwo Dmowskiej nie wyrasta z tradycji. Na Akademii artystka praktykowała tę dyscyplinę tak, jakby chciała wymyślić ją od nowa, na własny użytek i potrzeby. Siła jej obrazów ma inne korzenie niż formalistyczne kalkulacje czy stylistyczne wybory. Praktyka Dmowskiej oparta jest na niezapośredniczonej przez malarskie konwencje transmisji życia wewnętrznego na powierzchnię płótna. Artystka nie maluje z natury, nie wspomaga się w procesie tworzenia fotografiami, nie poprzedza pracy szkicami. W jej malarstwie zapisane jest głębokie zainteresowanie ludzką psychiką, badania nad naturą jaźni i świadomości, historia jej duchowych poszukiwań – prowadzonych szeroko, od filozofii i psychoanalizy po ezoterykę.
W początkowym okresie twórczości Dmowska wykorzystywała malarstwo jako przestrzeń przepracowywania doświadczeń z przeszłości, włącznie z trudnymi, traumatycznymi przeżyciami. Niektóre z tych prac przywołujemy na wystawie Przybliżyła się godzina i rozerwał się księżyc. Stanowią one swego rodzaju kontrapunkt dla obrazów z 2025 roku. Te najnowsze są wyrazem głębokiego wglądu w siebie i relacje ze światem, wyznaczając jednocześnie nowy rozdział jej malarskiej praktyki.
Uprzywilejowanym gatunkiem w twórczości Dmowskiej od dawna było przedstawienie ludzkiej twarzy. Z formalnego punktu widzenia moglibyśmy mówić o portretach (i autoportretach), ale tworzone przez artystkę przedstawienia nieodparcie przywodzą na myśl maski. Jednocześnie ich siła zdaje się brać z bezkompromisowej szczerości. To pozorna sprzeczność: twarze-maski nie biorą udziału w żadnej maskaradzie; nie ma tu mowy o teatralnych inscenizacjach. To maski, które nie służą ukrywaniu czegokolwiek; mają raczej coś odsłaniać, demaskować, przybliżać do samowiedzy. Kolor działa zaś na podobieństwo rentgenowskich promieni, które prześwietlają ukazane oblicza, ujawniając ich emocjonalną anatomię.
Przewodnim motywem powstających w ostatnim roku prac jest portret podwójny – emblemat spotkania z drugą istotą ludzką i zarazem z samą sobą, obraz jedności i pełni. Wibrujące od świetlistych kolorów obrazy są zapisem procesu przemiany. Ma ona charakter głęboko osobisty i zarazem uniwersalny. Jak mówi artystka, „świat zmienia się wtedy, kiedy zmienia się jednostka. A jednostka zmienia się wtedy, gdy zaczyna widzieć siebie naprawdę”.
*
Oprócz prac malarskich udostępniamy na wystawie również wybór eksperymentalnych utworów muzycznych Olgi Dmowskiej, w których artystka performuje swoje teksty. Dopełniają one obraz jej twórczej praktyki, dla której poezja stanowiła zawsze ważny punkt odniesienia.
Stach Szabłowski
Przypisy
Stopka
- Osoby artystyczne
- Olga Dmowska
- Wystawa
- Przybliżyła się godzina i rozerwał się księżyc
- Miejsce
- Pawilon Bliska, Warszawa; organizator: MOLSKI gallery
- Czas trwania
- 07–14.12.2025
- Osoba kuratorska
- Stach Szabłowski
- Fotografie
- Bartosz Górka



