05.04.2019

Przeszłe/Wyobrażone. „Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste” w galerii Curator’s Lab

Anna Walter
„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy
Przeszłe/Wyobrażone. „Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste” w galerii Curator’s Lab
„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy
Obiekty prezentowane na wystawie za pomocą trzech splecionych porządków czasowych – przeszłości, teraźniejszości i przyszłości – mówią o powiązaniach sztuki, historii i pamięci. Relacje jednostek zazębiają się w nich z przekazami obecnymi w powszechnej świadomości, ukazując rozbieżność oraz niejednoznaczność ich interpretacji.

Na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu raz po raz dochodzi do spotkań sztuki z archeologią. Kontrast pomiędzy tymi dziedzinami owocuje refleksją nad możliwością ich dialogu. Twórcy, którzy poniekąd przyzwyczaili nas do komentowania współczesnych wydarzeń, szukają związków z dziedziną z natury swej opartą przede wszystkim na studiowaniu przeszłości. Tym samym dochodzi do konfrontacji wyobraźni i emocjonalnej wrażliwości artysty z dyscypliną i rzetelnością pracy archeologa. W jej wyniku postawione zostają pytania o punkty wspólne obu dyscyplin oraz ich rolę w konstytuowaniu otaczającej nas rzeczywistości. Bo przecież obie mogą przywrócić i nadać sens temu, co zapomniane i pominięte.

Jednak czy sztuka, już w swoim rdzeniu bazująca na kreacji, i w większości posługująca się fikcją, może wnieść coś ożywczego do rozważań opartych na faktografii? A może powinna ona nie tyle komentować naukę, co przede wszystkim zadawać jej pytania?

Przyglądając się przekazom historycznym (a nawet tworząc ich fikcyjne wersje), artyści nakłaniają odwiedzających do przemyśleń nad autorytetem nauki oraz wartością relacjonowanej przez nią prawdy.

Refleksja nad zasadnością ingerencji sztuki w historię przedstawiona została na ekspozycji Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste. Wystawę kuratorowaną przez Annę Tyczyńską oraz Izabelę Kowalczyk można oglądać w galerii Curators’ Lab, działającą przy Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Prezentowane w jej ramach obiekty za pomocą trzech splecionych porządków czasowych – przeszłości, teraźniejszości i przyszłości – mówią o powiązaniach sztuki, historii i pamięci. Relacje jednostek zazębiają się w nich z przekazami obecnymi w powszechnej świadomości, ukazując rozbieżność oraz niejednoznaczność ich interpretacji.

Biały motyl na czerwony tle. Rozmowa z Izabelą Kowalczyk O wystawie "Polki, patriotki, rebeliantki" z Izabelą Kowalczyk rozmawia Ewa Opałka CZYTAJ!

Wydaje się, że podstawową taktyką przyjętą przez twórców biorących udział w ekspozycji, jest próba zakwestionowania nieomylności nauki. Przyglądając się przekazom historycznym (a nawet tworząc ich fikcyjne wersje), artyści nakłaniają odwiedzających do przemyśleń nad autorytetem nauki oraz wartością relacjonowanej przez nią prawdy. Odbiorca, który zdaje sobie sprawę z zagrożeń jakie mogą wynikać z relacyjności historii, zaczyna przyglądać się jej wnikliwej. Prace takie jak Mazurkiewicz w pracowni Beuysa Jerzego Kosałki podważają nasz sposób myślenia o przeszłości. Ciekawym aspektem jest tutaj pierwiastek metaartystyczny. Obiekt prowokuje oglądających poprzez zakwestionowanie dokonań legendarnego twórcy – Josepha Beuysa. Unaocznia problemy spowodowane przywiązaniem do jednego narzuconego nam przez historię sztuki sposobu interpretacji. Kolejny artysta, Piotr Macha, w swoim działaniu również zwraca uwagę na fakt, że patrzymy na świat miniony przez narzuconą nam perspektywę przodków. Co za tym idzie, dominująca powszechna narracja historyczna zawsze staje się tożsama z naszym oglądem przeszłości.

Z drugiej strony, czy jesteśmy w stanie uznać historie, które sami opowiadamy, za obiektywne? Nasza pamięć nie jest niezawodna; czasami wydaje się być wręcz zniekształcona i odległa od prawdy. O tym między innymi mówi w swojej pracy Ewa Zarzycka. W Rysunkach pisanych, będących pewnego rodzaju scenariuszami jej performansów, podejmuje ona próbę uporządkowania własnych umykających wspomnień, które przeplatają się z fikcją.

Następnym zagadnieniem podejmowanym przez kuratorki wystawy jest artystyczna kreacja historii nierzeczywistych. Sztuka może dużo swobodniej od nauki podejmować tematykę zdarzeń minionych. Twórcy w swych artystycznych wypowiedziach zdolni są do manipulowania faktami; łączą opowieści zasłyszane z całkowicie zmyślonymi, co sprawia, że widz odczuwa potrzebę weryfikacji przywoływanych zdarzeń. Tym samym dochodzi do podważenia wiedzy, która dotychczas wydawała się bezsprzeczna. To prowokuje refleksję nad rolą interpretacji rzeczywistości.

Głównym aspektem tego „twórczego preparowania faktów” jest podanie w wątpliwość mechanizmów uwiarygodniania danych historycznych. Relikty danego zdarzenia są traktowane jako jego bezpośredni świadkowie i informować mają o jego przebiegu. Dochodzi do schematyzacji sposobu ich prezentowania, co samo w sobie nadaje im status autentyczności. Zabieg ten zostaje skwapliwie wykorzystany przez artystów. Jedniniczym archeologowie, uwiarygadniają fałszywe historie spreparowanymi artefaktami umieszczonymi w muzealnych gablotach – tak jest w przypadku 100047 Sonii Rammer oraz pracy Diany Lelonek Liban i Płaszów: Nowa archeologia (szkoda, że jej wycinek prezentowany w Poznaniu pozostaje nieczytelny bez tekstu kuratorskiego). Drudzy, tak jak wieszczący w swym filmie koniec świata Łukasz Jastrubczak, puszczają wodze wyobraźni, z pewną dozą humoru stwarzając wizje alternatywne. Operując zbiorowymi legendami, tworzą światy pozornie wiarygodne, które po głębszej analizie ujawniają swoją umowność.

„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy
„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy
„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy
„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy
„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy
„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy

Inaczej do problemu łączenia sztuki z archeologią podeszli tacy artyści jak Sławomir Sobczak czy Marcin Mierzicki. Ich działania nie wchodzą w polemikę z istniejącymi narracjami, lecz starają się za pomocą materii zobrazować struktury historii oraz pamięci. Pokazując złożoność i wielowarstwowość snutych przez wieki opowieści, za pomocą prostych skojarzeń, badając ich namacalność. Podobnie jest w wypadku widmowej projekcji filmu Marty Węglińskiej, który traktuje o możliwości ucieleśnienia historii wraz z jej powtórnym przeżyciem.

Katastrofa klimatyczna to nie sezonowa moda. Rozmowa z Dianą Lelonek Z Dianą Lelonek rozmawia Ewa Dyszlewicz CZYTAJ!

Wychodząc z poznańskiej galerii nie można było oprzeć się wrażeniu, że choć sztuka faktycznie może wnieść w relacje historyczne odmienne, często emocjonalne i jednostkowe perspektywy oglądu, mogłaby to robić w znacznie przestronniejszych warunkach.

Najbardziej wątpliwym elementem poznańskiej prezentacji jest jednak część poświęcona totemizmowi, na którą składają się prace Wiesława Michalaka oraz Anny Tyczyńskiej. Jak przeczytać można w tekście kuratorskim, w tych działaniach sztuka odwołuje się do myślenia magicznego i stara się zaklinać rzeczywistość. Kolejnymi kontekstami, na które naprowadzać ma praca Tyczyńskiej Dwanaście księżyców, jest motyw kobiecości oraz powrót do natury. Niestety wątki te wydają się być niespójne z resztą ekspozycji, a dialog pomiędzy relacyjnością historii a wierzeniami pierwotnymi pozostaje dość umowny. Kłopotliwa wydaje się także sytuacja umieszczania na wystawie swojej pracy przez jedną z kuratorek ekspozycji; dystans oraz całościowy ogląd tematyki prezentacji będący powinnością kuratorską, kłóci się w tym miejscu z przywiązaniem do autorskiej interpretacji twórczyni.

„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy
„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy
„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy
„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy
„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy
„Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste”, widokk wystawy

Nie sposób także nie zauważyć problemów ekspozycyjnych wystawy Archeologia. Historie (nie)rzeczywiste. Wnętrze Curators’ Lab (silnie naznaczone kłębami kurzu z Kurzu historii Sławomira Sobczaka) podzielone zostało ścianką działową, tworzącą „wyspę”, którą odbiorcy musieli obchodzić dookoła. Prezentacja została w pewien sposób zapętlona, skłaniając do cyklicznego oglądu obiektów. Niestety, niewielkie rozmiary przestrzeni oraz nadmiar artystycznych prac przytłaczały odbiorców. Można było odnieść wrażenie, że to rozmiary eksponatów, a nie narracja wystawy decydowały o ułożeniu obiektów. Co więcej, próba umieszczenia w tak małym wnętrzu tylu artystycznych działań zaowocowała niemożliwością samodzielnego oglądu każdej z nich. Z kolei dźwięki będące częścią projekcji filmowych dosłownie nakładały się na siebie; zagłuszały się wzajemnie, tym samym walcząc o uwagę odwiedzających.

Wychodząc z poznańskiej galerii nie można było oprzeć się wrażeniu, że choć sztuka faktycznie może wnieść w relacje historyczne odmienne, często emocjonalne i jednostkowe perspektywy oglądu, mogłaby to robić w znacznie przestronniejszych warunkach. Tkwiący w niej potencjał podawania w wątpliwość obowiązujących w nauce paradygmatów stanowi jej niezaprzeczalny atut, jednak dla dobra wystawy, należałoby uporządkować i ograniczyć zakres podejmowanych przez artystów wątków.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

ArtystaAgata Agatowska, Łukasz Jastrubczak, Jerzy Kosałka, Piotr C. Kowalski, Robert Kuśmirowski, Diana Lelonek, Piotr Macha, Wiesław Michalak, Marcin Mierzicki, Sonia Rammer, Sławomir Sobczak, Anna Tyczyńska, Marta Węglińska i Ewa Zarzycka
WystawaArcheologia. Historie (nie)rzeczywiste
MiejsceGaleria Curators'LAB, Poznań
Czas trwania20.03–14.04.2019
KuratorIzabela Kowalczyk, Anna Tyczyńska
Strona internetowaarcheologiapamiecsztuka.pl
Indeks

Zobacz też