04.02.2014

Pożar

Prezes Jarosław Kaczyński obcuje z kulturą wyższą, chodzi na wernisaże zaprzyjaźnionych instytucji, w teatrach zajmuje honorowe miejsca, jest na bieżąco z najnowszą polską literaturą. Podobno widziano go na ostatnim wernisażu u Dawida Radziszewskiego. Widzimy go, pijemy z nim winko, poklepujemy się/go po plecach, wciskamy do kieszeni wizytówki, żeby przy porannej toalecie prezes mógł sobie o nas – ludziach kultury – przypomnieć. Co więcej – skrycie, żeby inni koledzy się przez przypadek nie dowiedzieli – wysyłamy mejle na Nowogrodzką (do siedziby partii) z planami reformy polskich instytucji kultury, żeby stały się bardziej polskie, bardziej narodowe, bardziej nasze. Idą nowe czasy, z czegoś trzeba żyć, z pisania do niszowych pism kulturalnych opłacić mieszkania się nie da. W dodatku niektóre z nich nie mogą liczyć na łaskę obecnego Ministra Kultury, więc i tak trzeba szukać roboty u znajomych w Berlinie, Londynie lub wrócić na garnuszek do rodziców, z podkulonym ogonem, z poranioną ambicją.

A może będzie tak, że nowy Minister Kultury cofnie wszystkie decyzje obecnego? Może powoła lepszych, bardziej otwartych dyrektorów, zwiększy budżety na wystawy, zarządzi honoraria dla wszystkich artystów, a i czasopismom niszowym skapnie pewnie to i owo. Co z tego, że będziemy musieli produkować wystawy o Wołyniu, Katyniu, wygranych Powstaniach, Kresach Wschodnich, Janie Pawle i Smoleńsku? A teraz zajmujemy się czymś ważniejszym? Z innej strony Prezes wspiera underground mówiąc, że na pierwszy ogień pójdzie „to wszystko, co funkcjonuje dzisiaj albo w zakamarkach naszego życia kulturalnego, albo też (…) nie funkcjonuje w ogóle, bo nie jest wystawiane, nie ma odpowiednich muzeów, nie ma środków”. Prezes wspiera młodych artystów, którzy nie mają szans wejść do hermetycznego świata sztuki. Jak dobrze! Jak wspaniały jest Prezes! Partia domaga się sztuki pozbawionej destrukcji. To dobrze, bo to przecież jakieś przebrzmiałe tezy, których nikt nie traktuje poważnie.

Prezes chce wprowadzić do szkół program, który „budowałby potrzebę obcowania” ze sztuką wyższą. Czy nie o tym ciągle mówimy? A postulat partii o 1% przeznaczonym z budżetu państwa na kulturę? No co to jest? Jarosław Kaczyński wykorzystuje postulaty, które zostały wypracowane m.in. przez Obywateli Kultury. To sprytne posunięcie – od jakiegoś czasu polska prawica przechwytuje pomysły liberałów i lewicy. Diagnoza jest podobna: należy wspierać artystów, tworzyć nowe instytucje kultury, rozwijać i otwierać te istniejące, zwiększyć stopień finansowania kultury z budżetu państwa, wprowadzać edukację kulturalną do szkół, zreformować Telewizję Publiczną.

Różnice pojawiają się w pomysłach na zmianę obecnej sytuacji. Posłowie PiSu potrafią wymienić kilka instytucji, w których szerzy się zaraza destrukcji. Zapominają jednak, że miejsc wystawiających sztukę jest w Polsce nieco więcej. Czy wszystkie zajmują się sztuką współczesną, tą krytyczną, obrażającą uczucia religijne ultrakatolików? Nie, ale panowie z Partii nie mogą o tym wiedzieć, ponieważ jedyną sztuką, z którą się stykają, jest ta wisząca w kościele. Wojciech Wencel trzymając za rączkę Jerzego Zelnika zreformują polską kulturę, będąc dwugłowym Ministrem Dziedzictwa Narodowego. Po czasach spokoju, Ministra od gaszenia pożarów, czas na kogoś wyrazistego, kogoś kto te pożary będzie wzniecał. Szkoda, że musi to być PiS. Będzie z kim walczyć.

Tekst źródłowy: http://www.pis.org.pl/article.php?id=22670

Arek Gruszczyński – dziennikarz, członek zespołu Fundacji Nowej Kultury Bęc Zmiana oraz redakcji „Notesu.na.6.tygodni”. Stały felietonista „Szumu”.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Zobacz też