20.11.2020

Pożar na Wiśle. Cracow Art Week Krakers 2020

Hubert Gromny
Michalina Bigaj, „Horyzont”, fot. Michalina Bigaj
Pożar na Wiśle. Cracow Art Week Krakers 2020
Michalina Bigaj, „Horyzont”, fot. Michalina Bigaj
W zamkniętym systemie epistemologicznym nowoczesności sztuka jawi się jako pole otwarte na mediacje i dostęp do porządków wiedzy posiadanych przez przeszłych i przyszłych przodków oraz przodkinie, a także inne istoty, wykraczające poza to, co ujmujemy jako „ludzkie”. W przestrzeni sztuki obraz płonącej Wisły może być czymś więcej niż metaforą.

Chmury wiszą nad miastem,
Ciemno i wstać nie mogę.
Naciągam głębiej kołdrę,
Znikam, kulę się w sobie.
(…)
Czekam na wiatr, co rozgoni
ciemne, skłębione zasłony,

Stanę wtedy na RAZ!
ze słońcem twarzą w twarz

Manaam, Krakowski Spleen, 1983

Wiele zmieniło się od momentu, w którym postanowiłem napisać tekst o rytmie tegorocznej mobilizacji krakowskiego środowiska artystycznego w ramach Cracow Art Week „Krakers”. Polska w całości objęta została czerwoną strefą, a następnie rozpoczął się (ponownie) Ogólnopolski Strajk Kobiet, w odpowiedzi na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, ograniczającego prawo Polek do przerwania ciąży. Groźba zamknięcia życia publicznego zdawała się spowolnić jeszcze bardziej tempo pandemicznej rzeczywistości, które przyśpieszyło niezmiernie wraz z masowym wyrazem sprzeciwu tysięcy Polek i Polaków.

Dać się wciągnąć. Xavery Wolski / Hubert Gromny Arkadiusz Półtorak o pracach dyplomowych Xaverego Wolskiego i Huberta Gromnego CZYTAJ!

Choć żadna z wystaw, o których chciałbym wspomnieć, nie odnosi się bezpośrednio do kwestii podejmowanych przez strajkujące i strajkujących, miały one miejsce w przeddzień rzeczonych wydarzeń. Wydaje mi się, że nie sposób mówić o fenomenach artystycznych bez osadzenia ich w szerokim kontekście społecznym. Chciałbym również zaproponować model odbioru sztuki, który kwestionuje separację zjawisk, akcentując ich współwystępowanie, a co za tym idzie podważa również wizję linearnej czasowości.

Wąż

Pierwsza wystawa, którą zobaczyłem w ramach „Krakersa”, to kuratorowana przez Aleksandrę Korzelską i Aleksandrę Goral Ssssss, w nieznanej mi dotychczas, choć działającej od dwudziestu lat galerii Olympia. Tekst towarzyszący wystawie współbrzmi z nastrojem piosenki Manaamu Krakowski Spleen, w takim stopniu, w jakim opisuje fenomen grawitacji Krakowa. Tutaj ciężar pierzyny obezwładnia, nogi odmawiają posłuszeństwa, powietrze jest lepkie i gęste. O ile tekst śpiewany przez Korę koncentruje się na zjawiskach występujących na niebie, kuratorki Ssssss kierują swoją uwagę w stronę tego, co dzieje się na powierzchni, ociera o nią, sączy spod ziemi, ślizga po „bezszelestnym hipnotycznym śluzie”.

„Sssss”, widok wystawy, fot. Bernard Śmiałek
Tomek Baran, „To nie jest uroboros”, fot. Bernard Śmiałek
Sara Piotrowska, Maciej Szcześniak, „Another Magnificent Day for a Nuclear Family”, detal, fot. Bernard Śmiałek
Jagoda Dobecka „Kawka”, fot. Bernard Śmiałek

Wystawa, której tytuł przywodzi na myśl syk węża, ale także akronim angielskiej nazwy gronkowcowego, złuszczającego zapalenia skóry (SSSS – staphylococcal scalded-skin syndrome) operuje na poziomie asocjacji, które domagają się transfiguracji tego, co widzialne, na to, co słyszalne, dotykowe, odczuwalne. Synekdochę tej metody stanowi praca Tomka Barana To nie jest uroboros. Na płaszczyźnie stworzonej z łuskowatych odblasków malarz pozostawił ślad ulotnego dźwięku syczącej puszki ze sprayem. Aranżacja prac na wystawie wytwarza przestrzeń rezonansu, zmysłowych przekształceń, tworząc pole siłowe, kłębowisko zakamarków. Wśród nich odnajdujemy prace takie jak instalacja Sary Piotrowskiej i Macieja Szczęśniaka Another Magnificent day for a nuclear family zdającej sprawę z ociężałości neoliberalnej konsumpcji, czy też studium spotkania gorącej kawy z językiem na obrazie Kawka Jagody Dobeckiej. Wystawa działa na zasadzie kuratorskiej instalacji, tworząc miejsce spotkania przyziemnej codzienności z tym, co znajduje się pod powierzchnią, obecnością czegoś, co niewidzialne, lecz konkretne i wszechobecne. To syczący, gadzi, płazi, starodawny rytm grzęzawiska, na którym wzniesiono Kraków.

Jezu, strasznie bym to chciała mieć w swoich rękach. Rozmowa z Karoliną Jarzębak Karolina Jarzębak opowiada o działalności galerii Jak Zapomnieć CZYTAJ!

Smoczyca

Wspomniana obecność powróciła do mnie, kiedy znalazłem się na wystawie Green Gay from Far Away w galerii Jak Zapomnieć, kuratorowanej przez Arka Deca, Maję Gomulską, Karolinę Jarzębak, Gabrielę Sułkowską i Tomka Nowaka. Korytarz pełen szeleszczących, jesiennych liści wciągnął mnie do niewielkiego pokoju, w którym przygotowano ekspozycję. W pomieszczeniu zgromadzona została grupa przedmiotów o silnym ładunku symbolicznym i emocjonalnym, tworzących atmosferę mrocznej baśni. Lusterko upadło, zanurzając się w zielonej mazi, pierścionek pasuje na palec olbrzyma, upiorna dłoń oferuje pamiętnik, z ramki na zdjęcie spogląda tajemnicza postać, na ołtarzyku pozostawiono pudełko leków, na ekranie oglądamy taniec do utworu Crazy Frog wywodzący się z ciemnego, wilgotnego bagna. To wszystko w dźwiękowym pejzażu przywodzącym na myśl magiczne efekty reklamowanych produktów, bądź czary rzucane w świecie gier wideo.

„Green Gay from Far Away”, widok na prace Karoliny Jarzębak, Mai Gomulskiej, Gabrieli Sułkowskiej, fot. Arek Dec
Arek Dec, instalacja, fot. Arek Dec
Gabriela Sułkowska, obiekt, fot. Arek Dec
Michał Sypień, kadr z wideo

Ten zbiór obiektów, podobnie jak w przypadku wystawy Ssssss, operuje na zasadzie całościowej instalacji. Tutaj przedmioty artystyczne zdają się funkcjonować jako zaklęcia, mające ochronić kruche marzenia i fantazje przed wrogą im heteronormatywną i patriarchalną tożsamością głównego nurtu. Pomimo że te uroki są równie delikatne co świat, którego strzegą, ich wielość i wspólna energia pozwalają zapomnieć na chwilę o rzeczywistości na zewnątrz zaczarowanego pokoju. A może spojrzeć na nią inaczej? Na wystawie, zrealizowanej w pobliżu Wzgórza Wawelskiego, znalazły się ilustracje autorstwa VixenDra znalezione na portalu DeviantArt. Przedstawiają one postać ludzką i smoczycę, które łączy relacja odwzajemnionej miłości. Za ich sprawą opuściłem Jak Zapomnieć zadając sobie pytanie: kogo kochała smoczyca, którą nakazał zgładzić Krak?

Węzłowy model wiedzy jest ważny dla zrozumienia złożoności porządku normatywnego, który kształtuje współczesną polską rzeczywistość. Sprawa przodków, przodkiń, krasnoludków i legend wydaje się nie mieć związku z projektami polityki emancypacyjnej, którą wiążemy zwykle z symboliczną inwestycją w ideę postępu.

Węzeł

Myśląc o możliwości udzielenia odpowiedzi, trafiłem na performans Węzły. Wiedze niekonwencjonalne przygotowany przez Izę Szostak, Tomasza Węgorzewskiego, Macieja Szczęśniaka i Sarę Piotrowską w Elementarzu dla Mieszkańców Miast, który odbył się w ramach festiwalu „Wydział Sztuki w Mieście”. Ku mojemu zaskoczeniu artystki i artyści ponownie wprowadzili mnie w świat zakrzywionej czasowości, aktywując archiwa twórców i twórczyń związanych i zaprzyjaźnionych z Wydziałem Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, przy okazji przywołując fragmenty zamierzchłej kultury, dziś unieruchomionej w formie folkloru.

Minimalistyczna scenografia składająca się ze stołu, projektora, głośnika, komputerów i dymiarki stanowiła tło dla improwizacji dźwiękowej i choreograficznej, która rozciągała się na kilka dni. Równie oszczędne, choć nie mniej skuteczne, były kostiumy performujących postaci, których twarze zasłaniały plastikowe maski krasnoludków. Początkowo figura krasnala przywołała we mnie wspomnienie o niesławnym kolektywie artystycznym, co świadczy tylko o skuteczności praktyk przechwycenia rodzimego imaginarium. W trakcie performansu odczytana została definicja krasnoludka, dzięki czemu dowiedziałem się, że te obficie występujące w tradycji europejskiej baśni istoty wywodzą się z dusz przodków i przodkiń. Mam wrażenie, że ten właśnie sens został uruchomiony podczas Węzłów – artyści i artystki zakwestionowali/ły ontologiczny prymat widzialności i ucieleśnienia. Nieobecni twórcy i twórczynie zostali/ły przywołani za pomocą aktywacji archiwum, natomiast improwizacja stworzyła miejsce dla podmiotowości mniej określonych i trudniejszych do nazwania.

Iza Szostak, Tomasz Węgorzewski, Sara Piotrowska, Maciej Szczęśniak, „Węzły. Wiedze niekonwencjonalne”, Elementarz dla mieszkańców miast / Wydział Sztuki w Mieście, Kraków 2020, fot. Dominik Setlak
Iza Szostak, Tomasz Węgorzewski, Sara Piotrowska, Maciej Szczęśniak, „Węzły. Wiedze niekonwencjonalne”, Elementarz dla mieszkańców miast / Wydział Sztuki w Mieście, Kraków 2020, fot. Dominik Setlak
Iza Szostak, Tomasz Węgorzewski, Sara Piotrowska, Maciej Szczęśniak, „Węzły. Wiedze niekonwencjonalne”, Elementarz dla mieszkańców miast / Wydział Sztuki w Mieście, Kraków 2020, fot. Dominik Setlak

Improwizacja i fragmentaryczność performansu stanowią dla mnie klucz dla odczytania propozycji wiedzy niekonwencjonalnej. Tego typu wiedza operuje na innych zasadach niż linearny postęp form, angażując intuicję, energetyczny ład miejsc i spotkań, akcentując addytywny charakter konwersacji. Raz wykonanego gestu, wypowiedzianego słowa nie można usunąć, można je powtórzyć inaczej lub zaniechać. Pomimo prób formalizacji, improwizacja pozostaje przestrzenią wyłomu w nowoczesnym porządku rzeczywistości. Zapewnia ona dostęp do czasowości, która nie daje się zredukować do linearnego, binarnego podziału na progresję i regresję. Historyczna formalizacja przeszłości przekształca się w uobecnienie pamięci, futurystyczną wizję zastępuje czujność oczekiwania, teraźniejszość staje się polem odpowiedzialności za wykonywany ruch. Czas okazuje się plenum niekończących się i niemających początku kierunków występowania zjawisk.

Kontekst zmian planetarnych jest ważny dla zrozumienia jak heteronormatywność, patriarchat, inżynieria klimatyczna, razism, kolonializm i linearna koncepcja czasu są ze sobą ściśle związane.

Legenda

Węzłowy model wiedzy jest ważny dla zrozumienia złożoności porządku normatywnego, który kształtuje współczesną polską rzeczywistość. Sprawa przodków, przodkiń, krasnoludków i legend wydaje się nie mieć związku z projektami polityki emancypacyjnej, którą wiążemy zwykle z symboliczną inwestycją w ideę postępu. Odrzucenie tego, co minione, a nawet zamierzchłe oznacza zgodę na linearność, która do tej pory wyznaczała rytm patriarchalnej, heteronormatywnej i rasistowskiej nowoczesności.

Kiedy przyjechałem do Krakowa miałem okazję przesłuchać płytę winylową pod tytułem Legendy Wars i Sawa, Smok ze Smoczej Jamy wydaną przez Polskie Nagrania Muza w roku 1981. Byłem zaskoczony jakością produkcji, ale jeszcze bardziej jej treścią. W obu legendach silnie akcentowany był brak sprawczości kobiet. Choć opowieść o szewczyku Dratewce była mi znana, nie w wersji, w której Krak obiecał oddać swoją córkę komukolwiek, kto rozwiąże problem smoka. Do tej pory nie znałem również starszego wariantu legendy spisanej przez Wincentego Kadłubka w XIII wieku, w którym smok ginie w rezultacie rywalizacji i bratobójczej walki synów Kraka (którzy również wykorzystali podstęp z siarką), w wyniku czego Wanda wstępuje na tron po śmierci ojca. Pytanie, które chciałbym postawić, to w jaki sposób wykształciło się zapotrzebowanie na przepisanie tej legendy?

Zakładając postęp społeczny jako rzeczywisty stan rzeczy, opowieść o szewczyku Dratewce, który nie musiał pytać Wandy o zgodę na jej poślubienie (ani poddanych o zgodę na sprawowanie władzy), odczytać można jako świadectwo, że powyższe praktyki to sprawa legendarnej przeszłości. Idea postępu sugeruje, że naszym przodkom i przodkiniom żyło się tylko gorzej niż nam, a pełnia praw będzie dopiero w zasięgu naszych następczyń i następców – teraz jest lepiej niż kiedyś, kiedyś będzie lepiej niż teraz. Tymczasem porównanie treści ustawy aborcyjnej z roku 1956, która dopuszczała prawo do wykonania aborcji ze względu na trudną sytuację życiową kobiety, do tej z roku 1993, w której prawo to zostało zawieszone, sugeruje, że produkcja Polskich Nagrań Muza z 1981 roku sygnalizuje coś innego. Ulokowanie w treści legendy pragnienia o natychmiastowym awansie społecznym (od szewczyka do króla, od pucybuta do milionera) oraz fantazji o ubezwłasnowolnieniu kobiety, zapowiada postęp heteronormarywności i patriarchatu jako zasad integralności polskiej tożsamości, zaimplementowanej wraz z nadejściem porządku neoliberalnego w latach 90.

Condo czy safari? O dwóch weekendach galerii Karolina Plinta porównuje warszawski FOAF i krakowski Krakers CZYTAJ!

Przywołując słynne studium Silvii Federici Caliban and the Witch[1], dotyczące roli, jaką odegrały polowania na czarownice w konstytuowania się nowoczesnej formy kontroli nad populacją, można zaryzykować tezę o głębokim związku nowoczesnej idei postępu z nierówną dystrybucją praw reprodukcyjnych na „rozwijających się” obszarach geograficznych.

Pożar

Aby podsumować ten tekst chciałbym przywołać jeszcze fragmenty wystawy kuratorowanej przez Magdalenę Lazar i Katarzynę Skrobiszewską The Vistula is burning. Odwołując się tylko do dwóch realizacji z tej wielowątkowej wystawy, chciałbym uzupełnić powyższe rozważania o kontekst planetarny. W krótkim tekście towarzyszącym swojej pracy Katarzyna Skrobiszewska zwraca uwagę na obojętność państw tak zwanej „globalnej północy” (w tym Polski) wobec zjawiska uwalniającego się metanu w procesu topnienia wiecznej zmarzliny. Magdalena Lazar, za pomocą instalacji przypominającej księżycowe stanowisko archeologiczne, zadaje pytanie o związek procesu geometryzacji powierzchni z kolonialnym pożądaniem podboju, eksploatacji i dominacji.

Magdalena Lazar, „(...)”, fot. Natalia Szułdrzyńska
Katarzyna Skrobiszewska, „Cała prawda o życiu na wiecznej Zmarzlinie”, fot. Natalia Szułdrzyńska

Kontekst zmian planetarnych jest ważny dla zrozumienia jak heteronormatywność, patriarchat, inżynieria klimatyczna, rasizm, kolonializm i linearna koncepcja czasu są ze sobą ściśle związane. Współwystępują one w ramach jednego porządku kosmologicznego, który narodził się w Europie, a następnie objął planetę wraz z procesami kolonialnymi, które wywołały ekstremalne skutki ekologiczne i społeczne. Przede wszystkim na obszarach z dala od metropolii. Sylvia Wynter nazywa ten porządek „monohumanistycznym”, ze względu na agresywne odrzucenie współistnienia z innymi modelami zamieszkiwania planety, które ludzkość wypracowała na przestrzeni dwustu tysięcy lat swojej obecności na Ziemi. W sercu dyskursu Sylvii Wynter znajduje się pytanie dotyczące wiedzy i kosmologii[2]. Monohumanistyczny porządek nie tylko tylko odrzuca każdą wiedzę, niezgodną z jego własną mitologią początków, ale eksploatuje ją, a następnie usuwa z pola widzenia w procesie „wiedzobójstwa” (epistemicide). W przeszłości płonęły nie tylko księgi autorstwa Galileusza, ale także te napisane przez Majów w Ameryce Środkowej, aby podać jeden przykład.

W zamkniętym systemie epistemologicznym nowoczesności sztuka jawi się jako pole otwarte na mediacje i dostęp do porządków wiedzy posiadanych przez przeszłych i przyszłych przodków oraz przodkinie, a także inne istoty, wykraczające poza to, co ujmujemy jako „ludzkie”. W przestrzeni sztuki obraz płonącej Wisły może być czymś więcej niż metaforą. Wspomnieniem, zapowiedzią – obrazem stanu rzeczy. Czy Wisła płonęła dawniej? Owszem, w efekcie katastrofy ekologicznej, wywołanej eksterminacją gatunku gadów zleconej przez patriarchalną władzę i wykonaną za pomocą innowacyjnego wykorzystania związków siarki. Czy Wisła będzie płonąć? Możliwe, kiedy pozyskanie metanu z atmosfery ziemskiej stanie się podstawą polityki energetycznej mocarstw księżycowych, ze względu na technologiczną łatwość takiego przedsięwzięcia. Czy Wisła płonie dziś?

Komfort porodu – lokata głodu
Pali się puszcza – hot dog pojutrza
Nóż z ebonitu – reszta z zachwytu
Salceson potem – lęk przed odlotem
Salwador w dali – Wisła się pali

Kora, Pudelsi, Narodziny Zbigniewa, 1997

[1] Silvia Federici, Caliban and the Witch: Women, the Body and Primitive Accumulation, Autonomedia, 2004.
[2] Unparalleled Catastrophe for Our Species? Or, to Give Humanness a Different Future: Conversations / Sylvia Wynter and Katherine McKittrick, w: Sylvia Wynter Reader: On Human as a Praxis, red. K. McKittrick, Duke University Press, 2014.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Zobacz też