24.06.2022

Pośrednicy ze świata wojny. „Great Patriotic” w BWA Bydgoszcz

Piotr Kosiewski
„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński
Pośrednicy ze świata wojny. „Great Patriotic” w BWA Bydgoszcz
„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński
Jak artyści i artystki pochodzący ze wschodniej Europy, od Yuriya Bileya i Jany Shostak po Veronikę Hapchenko, zmienią – i już zmieniają – życie artystyczne w Polsce? Na ile ich twórczość stanie się istotną jego częścią? „Great Patriotic” stwarza okazję, by wyjść poza krąg dobrze już w Polsce znanych artystek i artystów z Ukrainy.

Great Patriotic opowiada o niepokoju, stanie zagrożenia, wojny. O życiu w sytuacji kryzysu migracyjnego, Brexitu, wojny w Ukrainie, ale też w czasach inflacji i zagrożenia kryzysem gospodarczym. Dotyka, jak to pokreśliła jej kuratorka Marta Smolińska, spraw zatrważająco aktualnych. Jednocześnie stawia pytanie o sztukę i politykę dziś. Na ile możliwe jest stawianie oporu w sztuce i poprzez sztukę?

Endre Tót jest na wystawie w Bydgoszczy patronem ironicznego patrzenia na świat. Twórczość Tóta, który z przymrużeniem oka spoglądał na węgierski komunizm, dobrze sprawdza się w takiej roli. Tót nieustannie szukał nowych form tworzenia, prowadził przewrotną grą z rzeczywistością.

Wystawa została zapowiedziana na początku tego roku. Atak Rosji na Ukrainę w dniu 24 lutego radykalnie zmienił kontekst, w jakim została ona zorganizowana. Jednak dramatyczne wydarzenia ostatnich miesięcy nie osłabiły siły zgromadzonych na niej prac, mimo że większość powstała w ubiegłych latach. Przeciwnie, wystawa boleśnie przypomina, że mamy do czynienia nie z nowym konfliktem, tylko kolejną odsłoną trwającej od 2014 roku wojny, o której nie chcieliśmy pamiętać, a także o reżimie w Białorusi, który po wyborach w 2020 roku przybrał jeszcze bardziej radykalną formę. Przywołanie na wystawie sytuacji w obu krajach jest dziś szczególnie ważne, bo po 24 lutego Białoruś i represje wobec tamtejszego społeczeństwa przestały przykuwać nie tylko w Polsce uwagę opinii publicznej.

W BWA znalazły się prace trójki przedstawicieli młodego pokolenia z Białorusi i Ukrainy. Najstarsza z nich jest urodzona w 1988 roku Celina Kanunnikava. Pozostała dwójka – Hanna Shumska i Vitalii Shupliak – urodziła się 1993 roku. Pochodzą z roczników, które dorastały w świecie po upadku systemu sowieckiego, a czasy ZSRR znają jedynie z opowieści. Łączy ich jeszcze jedno – funkcjonowanie między rodzinnymi krajami a Polską, czy szerzej Europą. Celina Kanunnikava studiowała na poznańskim Uniwersytecie Artystycznym im. Magdaleny Abakanowicz, mieszka w Mińsku i w Poznaniu. Hanna Shumska także ukończyła poznańską uczelnię oraz Lwowską Akademię Sztuk Pięknych, a obecnie przygotowuje doktorat na ASP w Gdańsku. Vitalii Shupliak po studiach we Lwowie uczył się w Gdańsku i Poznaniu, a obecnie mieszka w Berlinie. Powstaje pytanie, jak oni, a także wiele innych artystek i artystów pochodzących ze wschodniej Europy, od Yuriya Bileya i Jany Shostak po Veronikę Hapchenko, zmienią – i już zmieniają – życie artystyczne w Polsce oraz na ile ich twórczość stanie się istotną jego częścią. Great Patriotic stwarza okazję, by zobaczyć ich prace, a także wyjść poza krąg dobrze już w Polsce znanych artystek i artystów z Ukrainy.

„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński
„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński
„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński
„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński
„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński
„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński

Znalazł się na wystawie jeszcze jeden artysta – Endre Tót. Urodzony w 1937 roku, jest jednym z najważniejszych węgierskich twórców II połowy XX wieku. W latach 60. był autorem ciekawego malarstwa spod znaku informelu, później związany był z konceptualizmem, uczestniczył m.in. w ruchu Fluxus, a od końca lat 70. mieszka w Niemczech. Jego dzieła potraktowano na wystawie jako swoistą ramę dla twórczości młodego pokolenia. Great Patriotic daje możliwość zobaczenia prac Endre Tóta z ostatnich trzech dekad. To ważne, bo jego prace , ale także innych przedstawicieli neoawangardy węgierskiej, są w Polsce nadal mało znane, mimo publikacji m.in. Piotra Piotrowskiego. Narzuca się jednak pytanie: dlaczego to właśnie on został zderzony z młodymi artystkami oraz artystą z Białorusi i Ukrainy? Można byłoby wskazać innych twórców, którzy są dla nich ważnymi punktami odniesienia.

Szczęśliwie Marta Smolińska nie przekonuje o istnieniu bezpośrednich związków między Endre Tótem a Celiną Kanunnikavą, Hanną Shumską i Vitalijem Shupliakiem. Poszukuje natomiast podobieństw, ale też różnic w podejściu do sztuki i rzeczywistości, węgierskiego artystę czyniąc swoistym patronem ironicznego patrzenia na świat. Twórczość Tóta, który z przymrużeniem oka spoglądał na węgierski komunizm, dobrze sprawdza się w takiej roli. Tót nieustannie szukał nowych form tworzenia, prowadził przewrotną grą z rzeczywistością. Tworzył tautologiczne wypowiedzi, jak Zero w sztuce, w której ograniczał się do pisania cyfry „0”, czy prace, które opisywały czynności właśnie wykonywane, jak Cieszę się, że mogę to trzymać w ręku z 1976 roku, kiedy to szedł z transparentem, na którym znalazły się tytułowe słowa. Wreszcie, co w kontekście tej wystawy jest istotne, zaczął tworzyć dzieła, w których zarysowywał reprodukcje obrazów czy fotografie ukośnymi kreskami, unieważniając to, co zostało na nich przedstawione. Tym samym stawiał pytania o znaczenie wizualnych przedstawień i możność ich dekodowania czy też pozbawiania np. propagandowego potencjału. Pytał także o sposoby wykorzystywania wizualnych przedstawień tak, by nadal były społecznie nośne. Jednocześnie Endre Tót w rozmowie z Martą Smolińską zamieszczonej w starannie wydanym katalogu towarzyszącym wystawie (są w nim także rozmowy z pozostałą trójką uczestników) podkreśla, że w czasach komunizmu raczej nie mógłby być zaliczany do artystów politycznych. I dodaje, że sam zrezygnował z bezpośredniej konfrontacji z systemem. Natomiast w swojej samotności reagował na dyktaturę, w której przyszło mu żyć.

Na wystawie znalazły się prace Endre Tóta powstałe przede wszystkim w ostatnich trzech dekadach. W niektórych z nich usuwa lub dekonstruuje on znane przedstawienia i wizerunki. W Zweiter Weltkrieg ist zu Ende… (1971-1991) zastąpił czarnymi kwadratami ikoniczne fotografie łączone z końcem II wojny światowej: sowieckiego żołnierza zawieszającego flagę na ruinach Reichstagu oraz Churchilla, Roosevelta i Stalina na konferencji w Jałcie. W pracy Restporträt von einen Revolutionär z 1991 roku pozostawił jedynie skrawki ze zdjęcia wodza rewolucji. W tych pracach unieważniał wizerunki, które przez całe dekady niosły ze sobą ideologiczne treści, były używane w celach propagandowych i budowały tożsamość mieszkańców nie tylko środkowej i wschodniej Europy.

Walka o oddech. „Gdy słońce jest nisko – cienie są długie” w Galerii Arsenał w Białymstoku Karolina Plinta pisze o wystawie poświęconej twórczości białoruskich artystek i artystów CZYTAJ!

W BWA prace węgierskiego artysty zawisły bezpośrednio obok obrazów Celiny Kanunnikavej. I to z nimi przede wszystkim bardzo wchodzą w dialog. Kanunnikava, podobnie jak Tót, odwołuje się bowiem do czasów sprzed upadku ZSRR i do obecności ideologii w sferze publicznej. W obrazach takich jak Dom TeczekDom Związków Zawodowych z 2015 roku czy w powstałym dwa lata później Zagłuszać przedstawia budynki kojarzone z władzami komunistycznej Białorusi czy Ukrainy. Monumentalne gmachy w bezludnych przestrzeniach, niejednokrotnie będące przykładami architektury późnego modernizmu. Utrzymane w czarno-białej tonacji lub z dodanym jednym czasami akcentem kolorystycznym. Surowe, wręcz ponure, jakby artystka chciała podkreślić odhumanizowanie tych przestrzeni, a nawet wpisaną w nie opresję czy przemoc.

Czasami można rozpoznać konkretne, realnie istniejące budowle. To te płótna – jak Great Patriotic z 2018 roku, z którego zaczerpnięto tytuł całej wystawy, przedstawiający wielkie schody, na szczycie których wznosi się obelisk ociekający czarną farbą – wydają się być egzemplifikacją przestrzeni publicznej tworzonej na potrzeby władzy w państwach autorytarnych. Są też na wystawie inne, mniej znane prace Kanunnikavej, pozornie dekoracyjne, wręcz abstrakcyjne, jak Władza z 2021 roku, która wyobraża siatkę splecioną z kolczastego drutu. Z kolei w Relacji z pola walki z 2015 roku niewielkie kropki czy plamki okazują się przestawieniem tłumu z dużej odległości. Znalazły się tu wreszcie dzieła artystki najbardziej zaskakujące, jak puste, pozłacane, trochę staromodne ramy z serii Trofea (2022), które bardzo dobrze korespondują z pracami Endre Tóta z cyklu Abwesende Bilder (1997), przedstawiającymi puste powierzchnie ujęte w ozdobne obramienia.

„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński
„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński
„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński
„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński
„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński
„Great Patriotic”, widok wystawy, BWA Bydgoszcz, fot. Tomasz Zieliński

Do przeszłości odnosi się także Hanna Shumska. Jej animacja The Lost Family z 2020 roku opowiada o mikrohistoriach. Shumska sięga do pamięci indywidualnej, która interesuje ją bardziej niż wielkie procesy historyczne, ponieważ, jak sama podkreśla, to losy zwykłych ludzi mają potencjał poruszania emocji. Artystka nagrała opowieści osób, które poznała na niemiecko-ukraińskiej rezydencji online Two Roots. Zebrała relacje przekazywane z pokolenia na pokolenie. To opowieści sprzed wielu dekad, czasami o miłości, o poznaniach i rozstaniach, o rodzinnych chwilach, radosnych, ale też tragicznych. O losach, na które ogromny wpływ miała także historia w skali makro – wydarzenia polityczne, zmiany gospodarcze czy przemiany społeczne. Słowom towarzyszą archiwalne zdjęcia, w rzeczywistości niezwiązane z opowiadanymi historiami. Przeciwnie, są z nimi łączone na zasadzie luźnych niekiedy skojarzeń, np. pałac Raczyńskich w Rogalinie nagle staje się kresową rezydencją. Jakby Hanna Shumska chciała podkreślić fragmentaryczność wspomnień, to, że z czasem ulegają one zniekształceniom, a nawet przekłamaniom, wreszcie obrastają mitami.

W katalogu Hanna Shumska podkreśliła, że „ludziom nie chce się patrzeć na okropieństwa wojny”. Będąc daleko od prawdziwej wojny i konkretnych osób, które padają jej ofiarami, trudno zrozumieć, co się dzieje.

Inne jej prace dotyczą współczesności. W Ogrodzie wirtualnych kolonizatorów (2019) postaci i rzeczy wycięte z Internetu artystka przenosi do „nowych ogrodów”, ulokowanych w przestrzeni wirtualnej. Pokazuje nierealny świat jako przestrzeń manipulacji, kradzieży tożsamości, przemocy, wreszcie wojen hybrydowych. Postaci wyjęte z komiksu, szeregi żołnierzy, niewielkie czołgi wyglądają niewinnie, a jednak jest to świat niebezpieczny i pełen przemocy. Świat, który zagrania coraz to nowe przestrzenie, wypełza poza ramy wirtualnej rzeczywistości, jak elementy „wychodzące” z ram obrazów i zajmujące fragmenty ścian na wystawie w BWA. Podobnie nierealna przestrzeń oraz postacie-hybrydy są obecne w Tymczasowej mapie tymczasowych miejsc z 2020 roku, w której Shumska połączyła mural z animacjami. To rzeczywistość, w której nie ma nic pewnego. Wszystko podlega zmianie.

Wreszcie na podłodze galerii rozłożono dziesiątki flag, niewielkich, podobnych do tych, które można zobaczyć podczas wielu państwowych wydarzeń. Tyle że zostały wykonanie z… papieru ściernego. To praca Flags Vitalija Shupliaka z 2019 roku. Materiał, którego użył, kojarzy się z procesem ścierania, usuwania, niwelowania różnic. Z tworzeniem gładkich, jednolitych przestrzeni. Na wystawie jest też jego wideo Hygiene z 2016 roku. Przestawia banalną czynność – mycie rąk. Z kolejnymi ujęciami zmniejsza się kostka mydła. Powoli wyłania się zatopiona w niej postać. Okazuje się figurką żołnierzyka, jakim bawią się dzieci. Niewinną zabawką, ale przypominającą o konflikcie, o wojnie. O tej, która jest częścią codzienności Ukrainek i Ukraińców.

Wołyński sen. „Niebieskie zboże” Mikołaja Sobczaka w Galerii Bielskiej BWA Wystawę zmagającą się z pamięcią o tragedii Wołyńskiej analizuje Arkadiusz Półtorak CZYTAJ!

Vitalii Shupliak od lat w swojej twórczości odnosi się do rzeczywistości swojego kraju. Jak mówi w rozmowie z Martą Smolińską: „nie mogłem milczeć, naturalnie zacząłem odpowiadać na te wydarzenia moją działalnością artystyczną”. Na wystawie w bydgoskim BWA zebrano twórczość, która bez sięgania po publicystykę czy propagandowy przekaz opowiada o doświadczeniu naszej części Europy. Dzieła powstałe nie teraz, po 24 lutego, ale tworzone w minionych latach. To fenomen artystyczny, który nadal nie został chyba dobrze opisany. A ważny jest dziś, bo jak podkreśla w katalogu Hanna Shumska „ludziom nie chce się patrzeć na okropieństwa wojny”. Będąc daleko od prawdziwej wojny i konkretnych osób, które padają jej ofiarami, trudno zrozumieć, co się dzieje. Może dziś to działania artystów dają możliwość opowiedzenia o tych dramatycznych wydarzeniach.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Artystka / ArtystaCelina Kanunnikava, Hanna Shumska, Vitalii Shupliak, Endre Tót
WystawaGreat Patriotic
MiejsceBWA Bydgoszcz
Czas trwania26.04–26.06.2022
Kuratorka / KuratorMarta Smolińska
Strona internetowawww.galeriabwa.bydgoszcz.pl/
Indeks

Zobacz też