28.10.2022

Polski stan wyjątkowy. Nowa sztuka fotografii w Berlinie

Paweł Leszkowicz
fotografia Łukasza Wierzbowskiego; dzięki uprzejmości Zentrum für Aktuelle Kunst w Berlinie
Polski stan wyjątkowy. Nowa sztuka fotografii w Berlinie
fotografia Łukasza Wierzbowskiego; dzięki uprzejmości Zentrum für Aktuelle Kunst w Berlinie
Stan wyjątkowy jest fascynujący kulturowo i politycznie jako wystawa sztuki polskiej zorganizowana w Niemczech, za niemieckie pieniądze, poza polskimi instytucjami i władzami, w okresie bardzo napiętych stosunków dyplomatycznych pomiędzy tymi sąsiednimi, ale jakże obcymi sobie krajami Unii Europejskiej.

Najbardziej symptomatyczną i pozytywną cechą wystawy Ausnahmezustand. Polnische Fotokunst Heute (10.9.2022–1.1.2023) w Zentrum für Aktuelle Kunst w Berlinie, jest fakt, iż nie jest ona wcale taka polska – mimo uczestnictwa wyłącznie polskich autorek/ów fotografii artystycznej. Projekt po prostu emanuje międzynarodową sztuką na przyzwoitym poziomie!

Ekspozycja została przygotowana przez dwójkę kuratorów-pasjonatów współczesnej polskiej fotografii: mieszkającą w większości za granicą Grażynę Siedlecką i niemieckiego krytyka i fotografa Jensa Peppersa. Ten ostatni napisał książkę o współczesnej polskiej fotografii, składającą się z wywiadów z jej kluczowymi postaciami – Gespräche über polnische Fotografie (2017). Natomiast wystawie Ausnahmezustand (Stan wyjątkowy) towarzyszy bardzo informacyjny album wydany w języku niemieckim i angielskim, zawierający znakomity wybór reprodukcji. Publikacja ta ma równie popularyzatorską wartość jak sama wystawa, która jest największą ekspozycją polskiej fotografii po 1989 roku w historii niemieckiego wystawiennictwa. Ekspozycja jest sfinansowana przez Hauptstadtkulturfond z Berlina. Na szczęście Stan wyjątkowy. Polska fotografia artystyczna dzisiaj nie otrzymała żadnego wsparcia finansowego i instytucjonalnego od polskiego rządu, jest więc wolna od ciśnienia propagandy, cenzury i ideologii PiS-u i pozwala na spojrzenie na sztukę polską w atmosferze wolności. Co akcentują kuratorzy.

Weronika Gęsicka, bez tytułu #2, z serii „Smash”, 2019 - 2020, dzięki uprzejmości artystki i galerii Jednostka w Warszawie
Anna Orłowska, „Furnier 3”, 2020, dzięki uprzejmości artystki i Gunia Nowik Gallery w Warszawie
Karolina Wojtas, z serii „We can_t live without each other”, 2019, dzięki uprzejmości artystki i Zentrum für Aktuelle Kunst w Berlinie
Michał Łuczak, z serii „Extraction”, dzięki uprzejmości artysty i Zentrum für Aktuelle Kunst w Berlinie

A jednak nie mogło obyć się bez religii katolickiej, tym razem jednak w wymiarze globalnym i dość latynoskim. Pierwsza sala prezentuje całą ścianę zawieszoną efektownymi fotografiami Pawła Jaszczuka z serii ¥€$U$ (2017) zainspirowanej polskimi (i nie tylko!) gadżetami z Jezusem i Maryją. Nazwijmy to polską wizją w wymiarze Latinx, tego typu kicz popularny jest bowiem zarówno w niewielkiej Polsce, jak i w całej Ameryce Południowej, i do tego artysta w wielu fotografiach wydaje się nawiązywać. Talerze, tostery, zabawki, bielizna, okulary, ale i seks-zabawki ze świętymi obrazkami dotykają transhistorycznego tematu komercjalizacji wiary i kiczu religijnego. Tematu znanego od czasów twórcy protestantyzmu Marcina Lutra po współtwórcę polskiej sztuki krytycznej Roberta Rumasa. Ci z nas, którzy pamiętają lata 90. ubiegłego wieku, dorastali w galeriach z figurami Jezusa i Matki Boskiej w błękitnych akwariach autorstwa Rumasa.

Legion fotograficznych safari. Miesiąc Fotografii i Fotofestiwal 2022 Marcin Stachowicz podsumowuje tegoroczne edycji najważniejszych festiwali fotograficznych w Polsce CZYTAJ!

Fotografie Jaszczuka to refleksja tego typu dla najmłodszego pokolenia, w barwnym wydaniu fotograficznym, w duchu Instagrama. Wiele z tych przedmiotów można kupić zarówno w Częstochowie, jak i w Meksyku pod sanktuarium Matki Boskiej z Guadalupe. W większości jest to globalna masowa zdesekralizowana produkcja dostępna w internetowych sklepach, prawdopodobnie produkowana w Chinach. Artysta na fotografiach przedstawia talerz z piękną twarzą Jezusa wypełniony smakowitymi smażonymi kiełbaskami i jajkiem, kluczyki w luksusowym samochodzie w kształcie krucyfiksu i dildo w kształcie krzyża, pomiędzy kobiecymi piersiami. Najlepiej jednak, że polską artystyczną fotografię współczesną dumnie reprezentują w Berlinie także seksowne męskie kąpielówki z uśmiechniętym komiksowym Jezusem na ciele czarnego mężczyzny, w znakomitym erotycznym zbliżeniu na jego podbrzusze. Prawie Robert Mapplethorpe – w dawce homeopatycznej. Sam Paweł Jaszczuk studiował fotografię w School of Visual Arts w Sydney, a potem mieszkał i pracował w Tokio, dokumentując subkultury japońskiej stolicy. To jednak wciąż polski artysta fotografii, tylko że na miarę XXI wieku, „glokalny” i deklarujący – jak większość z nas – zniesmaczenie polskim katolicyzmem, choć zafascynowany jego komercyjnym kiczem!

Wystawa nie prezentuje też jakiegoś wyrazistego i mocnego obrazu fotografii współczesnej znad Wisły, stawia głównie na różnorodność, również pod względem jakości.

Po religii kolejny znakomity projekt prezentowany na wystawie dotyczy zakładu poprawczego dla trudnej młodzieży w Studzieńcu pod Warszawą. Dzisiaj jest to Okręgowy Ośrodek Wychowawczy w Studzieńcu, dla chłopaków w wieku 13–18 lat, którzy weszli w konflikt z prawem. To specyficzne środowisko fotografowała nestorka polskiej fotografii współczesnej Zuzanna Krajewska, znana głównie z fotografii modowej. Na szczęście kuratorzy skupili się na Krajewskiej jako artystce o zacięciu społecznym. Autorka w ramach serii Imago (2016) fotografowała młodzieńców ze Studzieńca w czasie ich pracy, edukacji i czasu wolnego, w historycznych wnętrzach ośrodka – który powstał w 1876 roku – jak i w otaczającej przyrodzie. Wiele z tych fotografii to bardzo dobre portrety młodych mężczyzn, których w tytułach poznajemy jako Adriana i Andrzeja, Dominika, Dawida i Mateusza. Krajewska jako część projektu przygotowała również biografie chłopców, z których dowiadujemy się o ich trudnym dzieciństwie naznaczonym biedą, patologią i przemocą rodzinną. Tymczasem w Studzieńcu stosuje się bardzo dobre metody wychowawczo-edukacyjne, potwierdzone latami eksperymentów, które pozwalają przynajmniej połowie tej młodzieży, nie tyle trudnej, ile zniszczonej trudną przeszłością, wyjść na prostą, a to już duży sukces.

Wcześniej wraz z Bartkiem Wieczorkiem w seriach I Just Want to See the Boy HappyBoyeurism Zuza Krajewska fotografowała młodych mężczyzn jako erotyczne obiekty pożądania i narcyzmu. Fotografie erotyzowały i estetyzowały męskość w jej standardowej atrakcyjności, jednocześnie projekty te miały anty-patriarchalny wymiar jako wizualne gry z obrazem mężczyzny w tradycyjnej polskiej kulturze. W cyklu Imago Krajewska pozostaje sobą, również w portretach psychologiczno-społecznych patrzy na chłopaków z poprawczaka w erotyzujący sposób, mimo że nie są to akty. Jednocześnie przesyca to spojrzenie czułością, humanizmem i społeczną perspektywą. Młodzi mężczyźni nie są już tylko obiektami, ale i bohaterami szerszej historii.

Zuza Krajewska, „Tutors Birthday”, z serii „IMAGO”, dzięki uprzejmości artystki
Michał Szlaga, z serii „Polska”, dzięki uprzejmości artysty
Pawel Jaszczuk, z serii „¥€�U� ”, dzięki uprzejmości galerii Leica w Warszawie

Refleksja nad męskością jako płcią społeczną i ucieleśnieniem znajduje się w tle obrazów dotyczących terapii męskości. Jednak np. Mateusz z królikiem, słodki i wojerystyczny portret chłopaka, który zajmował się w Studzieńcu zwierzętami w ramach swojej terapii, mógłby równie dobrze być częścią Boyerismu. Niestety z katalogu dowiadujemy się, że Mateusz po opuszczenia ośrodka zaczął brać narkotyki; z drugiej jednak strony, pewno trudno byłoby znaleźć młodzieńca z portretów Krajewskiej, który nie miałby za sobą takiego doświadczenia. Grzeczni chłopcy pewnie nie są tak wizualnie interesujący!

Poza tymi kilkoma afirmatywnymi lub krytycznymi „narodowymi” meta-narracjami pozostałe artystki/ci fotografii tworzą sztukę, która mogłaby pochodzić z jakiegokolwiek innego europejskiego kraju i wizualne z Polską nie ma nic wspólnego.

Jedyną otwarcie polityczną częścią wystawy Stan wyjątkowy jest sławna już seria fotografii fotoreporterskich zatytułowana Strajk (2020–2021) Rafała Milacha, która funkcjonuje również jako wielokrotnie nagradzana książka fotograficzna. Może zaskakiwać, iż na ekspozycji o takim dramatycznym tytule, gdzie w dodatku kuratorzy podkreślają swoją opozycyjną postawę wobec rządu populistycznej skrajnej prawicy, znalazł się tylko jeden artysta fotografii, ale i fotoreporter tak otwarcie dysydencki i zaangażowany politycznie. Rafał Milach, członek agencji Magnum, pozycjonowany jest przez kuratorów jako najbardziej wpływowy artysta fotografii w Polsce, który inspiruje całą fotograficzną młodzież artystyczną. Niestety na wystawie tego nie widać, sam Milach jest jednak świetny i to jego fotografia reklamuje cały projekt w niemieckich mediach, berlińskim metrze i znalazła się na okładce katalogu. Jest to zbliżenie na efektownie pomalowane oko młodej kobiety w różowej kominiarce. Czyli tradycyjnie – ekspozycję reklamuje fragment atrakcyjnego kobiecego ciała, ale też i alegoria feministycznego buntu! Protest glamour i feminizm z Polski jako znak stanu wyjątkowego w naszym kraju dla niemieckiego odbiorcy.

Milach fotografował Strajk Kobiet, czyli demonstracje na polskich ulicach po decyzji Trybunału Konstytucyjnego z 20 października 2020 jeszcze bardziej zaostrzającej prawo antyaborcyjne. Na jego fotografiach widzimy wiele efektownych portretów przebranych protestujących kobiet – często anonimowych – w covidowych maseczkach – oraz liczne symbole protestów – błyskawice i banery z hasłami. Najciekawsze są jednak fasady budynków, okna i balkony z ludźmi obserwującymi masowe demonstracje na ulicach i często z okien w nich uczestniczących, poprzez gesty lub polityczne deklaracje wyrażane tęczowymi flagami lub kartonami z hasłami proaborcyjnymi. Wiele z tych zdjęć bloków promieniuje białością, gdyż zostały wykonane wieczorem, przy użyciu flasha.

Na najbardziej intrygującym zdjęciu podglądamy stojącą w oknie nagą parę, młodego mężczyznę i wyraźnie starszą od niego kobietę w średnim wieku. Wyglądają jakby demonstracje przerwały im igraszki miłosne; zafascynowani spoglądają na ulicę zapominając, że stoją w oknie zupełnie nadzy. Tak genialnie uchwycił ich fotograf, a jednocześnie to ujęcie, wyglądające prawie jakby było inscenizowane, jest tutaj najmocniejszym feministycznym manifestem – seksualnego wyzwolenia starszych kobiet, obrazem społeczeństwa, gdzie ludzie wciąż czerpią radość z seksu pomimo wszechobecnej seksofobicznej ideologii prokreacyjnej. Taką Polskę przyjemnie oglądać w niemieckiej stolicy!

Karolina Gembara, z serii „Bow. Exercises in Hospitality”, dzięki uprzejmości artystki
Igor Omulecki, „Mikado #5”, 2018, dzięki uprzejmości artysty

Fotograficzne cykle Pawła Jaszczuka, Zuzanny Krajewskiej i Rafała Milacha to najmocniejsze elementy wystawy – używając pojęcia Rolanda Barthes’a, to w tych wizerunkach znajduje się punctum projektu. Jeśli francuski teoretyk pisał o takim niezwykłym szczególe w pojedynczej fotografii, który wywołuje silne wrażenia, to ja chciałbym poruszyć problem punctum całej ekspozycji i możliwości kuratorskiej kompozycji takiego punctum. Pomyślmy o pojęciach punctumstudium nie w odniesieniu do fotografii, ale całej wystawy fotografii, wprowadzając klasyczną już teorię Barthes’a w takie rozszerzone pole. Dla mnie, subiektywnie, takie momenty, które wywołują ukłucie, użądlenie, wręcz rozkoszne wizualne zranienie widza w zaproponowanej w ZAK wizji współczesnej polskiej fotografii, to trzy przeszywające obrazy fotograficzne – naga heteroseksualna para w oknie Milacha, Mateusz z króliczkiem Krajewskiej oraz obcisłe kąpielówki z Jezusem na czarnym mężczyźnie. To momenty punctum, reszta wystawy to już studium, czyli wypełniająca wystawę treść informacyjna, rzeczywistość przedstawiona, bardziej powszechna.

Punk champagne. Rozmowa z Galerią Czwartek Karolina Plinta w rozmowie z twórcami fotograficznej galerii Czwartek CZYTAJ!

Jak dowiadujemy się z wydrukowanej w katalogu rozmowy kuratorów Jensa Peppera i Grażyny Siedleckiej, rozważali oni udział w wystawie aż 80 artystek/ów fotografii, ostatecznie do wystawy wybrali 26 osób. Są to Filip Berendt, Kuba Dąbrowski, Karolina Gembara, Weronika Gęsicka, Aneta Grzeszykowska, Magda Hueckel, Paweł Jaszczuk, Irena Kalicka, Anna Kieblesz, Zuza Krajewska, Adam Lach & Dyba Lach, Diana Lelonek, Michał Łuczak, Rafał Milach, Igor Omulecki, Anna Orłowska, Witek Orski, Zosia Promińska, Agnieszka Rayss, Łukasz Rusznica, Michał Siarek, Michał Szlaga, Dominik Tarabański, Łukasz Wierzbowski, Karolina Wojtas, Piotr Zbierski.

Przygotowując tę selekcję kuratorzy opierali się na współpracy z festiwalami współczesnej fotografii w Krakowie i Łodzi i z warszawskimi galeriami Raster, Leica 6×7, Jednostka, Gunia Nowik Gallery i Instytut Fotografii Fort. Wiele wybranych artystek/ów wydawało też własne książki fotograficzne, jest silnie obecna w sieci i mediach społecznościowych. Wystawy tego typu są już zatem wtórnym obiegiem tych znanych wizerunków.

Decyzją kuratorską była również selekcja twórców jedynie z najmłodszego i średniego pokolenia – takich, którzy debiutowali po 1989 roku. Wydaje się to z jednej strony właściwą decyzją, z drugiej jednak, biorąc pod uwagę, że jest to jedyny tak duży przegląd polskiej fotografii w Niemczech, trochę szkoda, że nie zeprezentowano klasyków z XX wieku. Tym bardziej, że pojawia się tutaj trochę projektów przeciętnych, które tylko wypełniają ściany i niczego nie wnoszą. Ale każda grupowa wystawa ma swoje mocne i słabsze punkty, a Stan wyjątkowy zdecydowanie zasługuje na naszą uwagę, z dwóch podstawowych względów.

Polska fotografia jest zatem pokazywana w twierdzy. Gdy dodamy jeszcze tytuł wystawy – Stan wyjątkowy – wyłania się walczący charakter tego projektu

Po pierwsze, wystawa jest wartościowa poznawczo jako przegląd współczesnej sztuki fotografii, choć być może zawężenie go do 26 twórców i twórczyń jest zbytnią redukcją. Po drugie, Stan wyjątkowy jest fascynujący kulturowo i politycznie jako wystawa sztuki polskiej zorganizowana w Niemczech, za niemieckie pieniądze, poza polskimi instytucjami i władzami, w okresie bardzo napiętych stosunków dyplomatycznych pomiędzy tymi sąsiednimi, ale jakże obcymi sobie krajami Unii Europejskiej. Niemcy i Polska to jak dwie odrębne kulturowo planety, które niestety wciąż się za sprawą polityki od siebie oddalają i odpowiedzialność za to ponosi antagonizujący rząd polski. A jednocześnie Niemcy są teraz, po brexitowym zamknięciu się Wielkiej Brytanii, jednym z głównych krajów emigracji Polek i Polaków, którzy nie potrafią już żyć we własnym kraju ze względu na autorytarną politykę. Zatem wystawa polskiej sztuki ma tutaj bardzo wielowarstwową, międzynarodową i również polską publiczność.

Zosia Promińska, „Gabrysia 13”, z serii „Waiting Room”, dzięki uprzejmości artystki
Magda Hueckel, „ADGA” z serii „Menady”, 2020, dzięki uprzejmości artystki i galerii JEDNOSTKA w Warszawie

Dlatego kuratorzy dla berlińskiej publiczności reklamują sztukę fotografii, jako pokazującą „Polskę bezpośrednią, autentyczną, anarchiczną, różnorodną, queerową i bezczelną”, powstającą w stanie wyjątkowym kryzysu demokracji. Niestety jednak aż tak atrakcyjna ani zaangażowana ta wystawa nie jest! Queerowa nie jest prawie wcale, więc wielotysięczna polska społeczność LGBTQ+ w Berlinie będzie bardzo rozczarowana! Ponadto większość tej sztuki na szczęście wcale nie jest na temat Polski, a po drugie, jeśli jest, to raczej ukazuje ją jako przeciętną i jednorodną. Tak jak u Barthes’a dominuje studium, które jest mniej interesujące, ale wciąż znaczące i informacyjne. Wystawa nie prezentuje też jakiegoś wyrazistego i mocnego obrazu fotografii współczesnej znad Wisły, stawia głównie na różnorodność, również pod względem jakości.

Polską codzienność oddają dokumentalne i reportażowe fotografie Kuby Dąbrowskiego oparte na wizualnym strumieniu świadomości skupionym na drobnych szczegółach. Pokazy slajdów Michała Szlagi to fotograficzny film drogi poprzez Polskę i historię Stoczni Gdańskiej. Podobnie efektem podróży po kraju jest seria fotografii Rewizje (2019) Adama i Dyby Lach, łącząca czarno-białe wizerunki z tekstami, eksplorując różne plemienne i subiektywne zachowania składające się na złożoną i fascynującą narodową tożsamość. Irena Kalicka w cyklu Nowe Ateny (2016) krytycznie spogląda na tradycjonalistyczne rytuały narodowe: piłkarskie, góralskie i religijne, które determinują przedoświeceniowy, a nawet antyoświeceniowy charakter współczesnej Polski, paralelny do tak zatytułowanej pierwszej polskiej encyklopedii z połowy XVIII wieku, napisanej przez księdza Benedykta Chmielowskiego. Jest to kraj wciąż aktualnych i wzmacnianych archaicznych przesądów, które artystka zamienia na swoisty makabryczny kabaret.

Poza tymi kilkoma afirmatywnymi lub krytycznymi „narodowymi” meta-narracjami pozostałe artystki/ci fotografii tworzą sztukę, która mogłaby pochodzić z jakiegokolwiek innego europejskiego kraju i wizualne z Polską nie ma nic wspólnego. Są to po prostu współczesne portrety, autoportrety, pejzaże, abstrakcje i martwe natury, o często uniwersalnej wymowie egzystencjalnej lub estetycznej. Cechą charakterystyczną jest tu dominacja lub powrót surrealizmu z pierwszej połowy i postmodernizmu z końca XX wieku. Jest to fotografia zanurzona w międzynarodowej historii fotografii o szerokim zakresie tematycznym. Dla przykładu, Filip Berendt wykonuje upiorne i fragmentaryzowane pornograficzne collage o strasznym tytule Głowa ugotowana w puddingu (2021), przypominające Sex Series Cindy Sherman, natomiast Dominik Tarabański w z kolei pięknie zatytułowanym cyklu Róże dla mamy (2018) fotografuje kwiaty, inspirowany japońską Ikebaną i tradycyjną martwą naturą.

Dominują jednak różne odmiany surrealistycznego portretu. Weronika Gęsicka cyfrowo transformuje amerykańskie fotografie nuklearnej rodziny z połowy wieku w sceny z horroru. Wpływowa i modna Aneta Grzeszykowska sięga po lalki rodem z Hansa Bellmera i ponownie Cindy Sherman, aby w cyklu Selfie (2014) pokazać ponakłuwane szpileczkami fragmenty swego ciała/twarzy wykonane ze świńskiej skóry. Mistrzyń makabry jest na tej wystawie więcej. Znana fotografka teatralna Magda Hueckel w intrygującej czarno-białej serii Menady (2020) zestawia fotografie kobiecych twarzy z dawnych medycznych archiwów i tworzy hybrydowe trójczęściowe portrety (z przodu i profilu) o subtelnych deformacjach, aby wyrażać archaiczną kobiecą siłę. Karolina Wojtas w zagęszczonych kompozycjach fotograficznych prezentowanych jako obiekty do zabawy inscenizuje przemoc, erotyzm, absurd i infantylizm w relacji ze swoim bratem, prezentując go jako upiorne abjektalne dziecko.

fotografia Kuby Dąbrowskiego, dzięki uprzejmości artysty
Łukasz Rusznica, 2016, z serii „Subterranean River”, dzięki uprzejmości artysty
fotografia Anny Kieblesz, 2022, dzięki uprzejmości artystki

Można nawet zasugerować, że cała ta seria kobiecych makabresek prezentowana na wystawie też ukrywa specyficzny rodzaj polityki płci, oddając traumatyczną sytuację kobiet w Polsce, która doprowadza je w końcu do szału. Wyłania się z tych narracji rodzaj kobiecych Polish Horror Stories, choć jedynym polskim elementem jest tutaj miejsce urodzenia artystek, które w większości wystawiają już i tworzą za granicą.

W tych bajkach grozy najstraszniejsza jest chyba jednak seria portretów innego rodzaju potworów, a mianowicie polskiej atrakcyjnej młodzieży wykonana przez byłą modelkę, a teraz artystkę fotografii mieszkającą w Paryżu – Zosię Promińską. Fotografuje ona w serii Waiting Room (2019) bogate dziewczyny i chłopaków w ich burżuazyjnych pokoikach, wyglądających jak modele i modelki. Poubierani są oni w okropne stroje, jakoby polskich projektantów mody. Są to portrety ofiar mody, narcyzmu, materializmu i alienacji. Sztuka pusta i o pustce naszego popkulturowego życia. Gwarantowany sukces na Instagramie, TikToku itp.! Wszechobecny narcyzm jest jednym z największych problemów naszych czasów i Promińska go uchwyciła, ale nie krytycznie. Trochę bardziej wizyjne i artystyczne fotografie mody i modelek wykonuje Łukasz Wierzbowski. Na szczęście kuratorzy nie pokazali więcej banalnej fotografii modowej, która jest już zużytą konwencją należącą raczej do reklamy niż sztuki. Czas wielkiej fotografii mody się skończył i to widać na tej wystawie. Temat mody wygląda lepiej w malarstwie, które daje dystans od czystej komercji.

Dlatego kuratorzy dla berlińskiej publiczności reklamują sztukę fotografii, jako pokazującą „Polskę bezpośrednią, autentyczną, anarchiczną, różnorodną, queerową i bezczelną”, powstającą w stanie wyjątkowym kryzysu demokracji.

Dlatego ekspozycję ratują klimatyczne pejzaże, które oddają życie wewnętrzne i niezwykłe opowieści. Wspaniałe atmosferyczne fotografie przyrody i rodzimej ludności północnej Norwegii tworzy Michał Siarek mieszkający tam i pracujący jako fotoreporter i latarnik. Jego wizja jest magiczna, niczym ukazywana zorza polarna i światła latarni w arktycznej ciemności. Ta sztuka jest najprzyjemniejszym wizualnym elementem wystawy, przenosi w inne światy i otwiera zagadkowe narracje, niczym sam tytuł serii Peak of Eternal Light (2021). Tajemniczość emanuje też z prawie abstrakcyjnych studiów roślinności wykonanych w Japonii przez fotografa i kuratora Łukasza Rusznicę, który poszukuje mistyki w pejzażach poetycko zatytułowanych Subterranean River (2016). Jeszcze inne podejście do pejzażu prezentuje Agnieszka Rayss w swojej słynnej serii This Means War (2019), która tworzy cyfrowe fikcyjne krajobrazy po bitwach, inspirując się z jednej strony ruchem rekonstrukcyjnym odtwarzającym pola bitwy II wojny, z drugiej XIX-wiecznym malarstwem batalistycznym. Jej sztuka to praca na konwencjach pejzażowych i batalistycznych, które nałożone są na siebie w wielkoformatowych romantycznych krajobrazach wojennych. Bardzo to postmodernistyczne.

Natomiast bardzo posthumanistyczne, wychodzące poza świat ludzki w nowe hybrydy, są mikro pejzaże Diany Lelonek z jej znanej serii Wasteplants Atlas (2021), rejestrującej roślinność żyjącą na ludzkich odpadkach. Coś, co nazywa nową „humanotic” formą natury. W podobnym posthumanistycznym klimacie umieściłbym niezwykłą serię Wydobycie/Mining Michała Łuczaka, który łączy pejzaż, martwą naturę i portret, wszystko w specyficznym wydaniu, pomiędzy gatunkami. Jako mieszkaniec Śląska skupia się on na czarno-białych studiach węgla, zarówno pojedynczej bryły, jak i całej ściany lub powierzchni anonimowych ciał górników pokrytych węglowym pyłem. Jest to portret regionu stworzony poprzez czerń i fakturę węgla. Te formalnie wyrafinowane fotografie aktywizują jednocześnie wszystkie aktualne konteksty polityczne i środowiskowe, związane z wydobyciem i dystrybucją węgla.

Na zakończenie chciałbym wyodrębnić jedną grupę fotografii, która pozwala się poczuć dobrze wobec faktu bycia Polakiem/Polką, choć ponownie – to dzieło jak najbardziej uniwersalne i powinno być odczytywane w kontekście ponadnarodowym. Jest to seria fotografii Bow: Exercises in Hospitality/ Ukłon ćwiczenie z gościnności (2022) Karoliny Gembary, pokazująca zbliżenia na ludzkie gesty opieki, troski, przyjaźni i pomocy. Wizja gościnności zainspirowana została pozytywnym stosunkiem mieszkańców Krakowa wobec uchodźców. Artystka zajmuje się w swej sztuce tematyką emigracji i uchodźctwa, która jak wiadomo jest wysoce dramatyczna, jej fotografie emanują jednak ciepłem, bezpieczeństwem i wspólnotą. Czyli takim krajem, który utraciliśmy już na zawsze, a można go wciąż odnaleźć w indywidualnych ludzkich gestach wsparcia, które studiuje i celebruje artystka.

Również w tym kontekście na szczególną uwagę zasługuje miejsce, gdzie wystawa się odbywa – Zentrum fur Aktuelle Kunst, Zitadelle Spandau zu Berlin. Jest to centrum sztuki współczesnej znajdujące się w cytadeli – szesnastowiecznej twierdzy bastionowej położonej w dzielnicy Spandau, która jest jednym z najlepiej zachowanych zabytków renesansowej architektury fortyfikacyjnej w Europie. Jest to dzisiaj olbrzymie muzeum militarne i historyczne, gdzie sztuka współczesna zajmuje tylko jeden z wielu pawilonów na terenie twierdzy. Zitadelle Spandau znajduje się daleko od centrum i dojazd do niej jest prawdziwą wyprawą, turystyczną wycieczką wartą jednak wysiłku, aby odkryć to malownicze i historyczne miejsce.

Polska fotografia jest zatem pokazywana w twierdzy. Gdy dodamy jeszcze tytuł wystawy – Stan wyjątkowy – wyłania się walczący charakter tego projektu: projektu walczącego z ideologią i polityką rządu, ale też walczącego o polską fotografię i najnowszą sztukę i jej popularyzację w Europie Zachodniej, gdzie artystki i artyści mogą odnaleźć wolność, promocję, dofinansowanie, instytucje i rynek lepsze niż w Polsce. Nie jest przypadkiem, że większość z tych twórców mieszka na stałe lub czasowo poza krajem i swoją sztuką adresują do kultury różnych regionów Europy. I to jest największy sukces współczesnej fotografii z Polski.

 

Paweł Leszkowicz – historyk sztuki, krytyk, wykładowca akademicki. Pracuje jako profesor i kierownik Pracowni Sztuki Nowoczesnej i Współczesnej w Instytucie Historii Sztuki UAM w Poznaniu. Niezależny kurator specjalizujący się w studiach LGBTQ+ w obszarze sztuki i kultury wizualnej. Autor wielu pionierskich wstaw i publikacji o sztuce queer w Polsce i Europe Wschodniej.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Artystka / ArtystaFilip Berendt, Kuba Dąbrowski, Karolina Gembara, Weronika Gęsicka, Aneta Grzeszykowska, Magda Hueckel, Pawel Jaszczuk, Irena Kalicka, Anna Kieblesz, Zuza Krajewska, Adam Lach & Dyba Lach, Diana Lelonek, Michał Łuczak, Rafał Milach, Igor Omulecki, Anna Orłowska, Witek Orski, Zosia Promińska, Agnieszka Rayss, Łukasz Rusznica, Michał Siarek, Michał Szlaga, Dominik Tarabanski, Łukasz Wierzbowski, Karolina Wojtas, Piotr Zbierski
WystawaAusnahmezustand. Polnische Fotokunst Heute
MiejsceZentrum für Aktuelle Kunst w Berlinie
Czas trwania10.9.2022 – 01.01.2023
Kuratorka / KuratorGrażyna Siedlecka, Jens Pepper
Strona internetowawww.zitadelle-berlin.de/ausnahmezustand/
Indeks

Zobacz też