05.04.2014

Plotka o Weselu. „Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej”

Plotka o Weselu. „Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej”

modernizmy

Wzmożone zainteresowanie modernizmem, w tym architekturą modernistyczną, w światowym świecie sztuki jest faktem. Dość przypomnieć wielką ubiegłoroczną wystawę Le Corbusiera w nowojorskiej MoMA czy otwartą w Centre Pompidou w październiku 2013 roku i trwającą przez cały bieżący rok ekspozycję Modernités plurielles, która wręcz przytłacza skalą i bogactwem, a także rozległością poruszonych tematów i wątków – na wystawie zgromadzono prace powstałe między 1905 a 1970 rokiem. Owo ponowne czytanie nowoczesności, w bardzo różnych kontekstach i aspektach, odbywa się również od przynajmniej kilku lat w Polsce, czego dowodzić, jak sądzę, nie trzeba. Wystarczy wymienić pierwsze lepsze – naprawdę dobre – przykłady: książkę Jarosława Trybusia Warszawa niezaistniała. Niezrealizowane projekty urbanistyczne i architektoniczne dwudziestolecia międzywojennego (2012) czy sytuujący się na granicy zainteresowań historyków fotografii i architektury tom Warszawa nowoczesna z fotografiami – i o fotografiach – architektury stolicy Czesława Olszewskiego pod redakcją, między innymi, Łukasza Gorczycy i Marty Leśniakowskiej (2012). Odbywa się ono także – idąc od ogółu do szczegółu – w Krakowie. Z bieżących, właśnie wydanych książek, trwających jeszcze – kiedy to piszę – wystaw i zapowiedzi, wymienić można: wystawę Reakcja na modernizm. Architektura Adolfa Szyszko-Bohusza w Muzeum Narodowym i wydany do niej katalog, projekt inspirowany Szyszko-Bohuszem na ekspozycję w Pawilonie Polskim na tegoroczne Biennale Architektury w Wenecji (oba przykłady autorstwa Instytutu Architektury) czy interesującą mnie tutaj książkę Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej pod redakcją Andrzeja Szczerskiego.

Książka pomyślana i wydana została jako część szerszego projektu wydawniczego, będąc jego pierwszym tomem, który obejmuje Kraków i dawne – to jest międzywojenne – województwo krakowskie. Zgromadzone w tomie teksty autorstwa młodszych i starszych, a także in spe historyków i historyczek sztuki zostały podzielone geograficznie i zebrane w trzech częściach, zatytułowanych kolejno: Nowy Kraków, Czas inwestycji – tu znalazły się teksty poświęcone Mościcom, Centralnemu Okręgowi Przemysłowemu, zaporom wodnym na terenie województwa i fabryce Baty w Chełmku, oraz Modernizm w górach, gdzie pomieszczono teksty poświęcone Beskidowi Sądeckiemu i Zakopanemu. Być może nie wszystkie obiekty modernistyczne powstałe w Małopolsce w dwudziestoleciu w książce się znalazły, ale publikacja nie jest w końcu katalogiem zabytków i dlatego nie rości sobie holistycznych pretensji. Jest raczej obszernym, bogato ilustrowanym fotografiami opisywanej architektury wyborem o ambiwalentnej naturze książki naukowej i popularnej zarazem. Z jednej bowiem strony znajdziemy tu wyróżnione z tekstów terminy i biogramy architektów, czy nawet tak oczywistych postaci historycznych jak prezydent Mościcki, z drugiej strony ta publikacja deklaruje ambicje naukowe, gdyż zarówno tom, jak i cała seria posiadają redakcję naukową. Naukowość ta jednak jest raczej deklaratywna i trudno odszukać ją na ponad trzystu stronach książki – nie licząc oczywiście formy większości tekstów o charakterze akademickiej rozprawki i opatrzenia ich bogatymi przypisami. Brak tutaj jednak naukowości, którą rozumiem jako krytyczną perspektywę badawczą i teoretyczne sproblematyzowanie tematu. A jest co problematyzować – chociażby tytuł publikacji i całej serii projektowanych książek – nie idzie tu bowiem o modernizm, lecz, jak w paryskiej wystawie, o modernizmy właśnie, co nawet podkreśla zdumiony tą mnogością program Microsoft Word.

Wprowadzenie i używanie liczby mnogiej na określenie funkcjonującego powszechnie jako coś pojedynczego i niepodzielnego terminu „modernizm” wymaga, jak się zdaje, bardziej wnikliwej refleksji, niż pobieżne sugerowanie we Wprowadzeniu do tomu – jak i do całej serii, gdyż to tom pierwszy przecież – że „architekci akceptowali wspólne modernistyczne wzorce, [ale] potrafili nadać im indywidualny kształt”. To nie jest wystarczające tłumaczenie dla tak szeroko zakrojonego projektu; bo czy jeśli, dajmy na to, potrafimy przypisać poszczególne budowle wzniesione w określonym stylu konkretnym architektom, mamy posługiwać się automatycznie pojęciem baroków, gotyków, renesansów? Oczywiście możemy, ale zrezygnujmy od razu z wszelkich określeń stylowych i mówmy o indywidualnościach twórczych. Mnożenie modernizmów – nie, co byłoby zrozumiałe, modern-izmów – jest tym bardziej problematyczne, że w modernistyczny dyskurs wpisana, przynajmniej deklaratywnie, była idea uniwersalizmu, a nie regionalnych, narodowych i innych partykularyzmów.

Tym bardziej nie przekonuje administracyjne, że się tak wyrażę, założenie, wedle którego każdy tom poświęcony będzie „poszczególnym województwom II Rzeczypospolitej, zgodnie z podziałem administracyjnym ustalonym w połowie lat 20.”. Z całego serca życzę powodzenia, nie ma w tym żadnej ironii, aby redaktorom kolejnych tomów serii udało się znaleźć differentia specifica modernizmów województw, dajmy na to, tarnopolskiego i łuckiego. Już jednak w pierwszym tomie ten administracyjny podział, jaki został przyjęty, wydaje się nietrafiony, gdyż inwestycje z dwudziestolecia, jak np. Centralny Okręg Przemysłowy, miały charakter ponadregionalny i obejmowały swoim zasięgiem więcej niż jedno województwo. Taka administracyjna metodologia dobra jest przy tworzeniu katalogów zabytków, szwankuje jednak wyraźnie w publikacjach mających większe – lub po prostu inne niż katalogowanie zabytków – ambicje.

O ile założenia ramowe projektu jedynie nie przekonują, o tyle kwiatki w stylu „rozkwit [architektury modernistycznej] przypadł na lata 30., czyli okres ekonomicznej stabilizacji kraju” dziwią. Tu do czynienia mamy już z nową historiografią: lata wielkiego kryzysu, który w Polsce trwał przynajmniej do 1935 roku, okazują się latami stabilizacji…

Ten swoisty brak perspektywy krytycznej i problematyzowania podjętego tematu nie jest czymś wyjątkowym. To cecha także innych, wspomnianych już projektów dotyczących nowoczesności. Dobrze widać ją na wystawie w Muzeum Narodowym, której obiecujący przecież tytuł – owe reakcje na modernizm – sam się o sproblematyzowanie architektury prosi. Nic z tego, gdyż problematyzowanie zostało na wystawie zastąpione przez problematyczność. Trzeba mieć dzisiaj bowiem sporo odwagi (tupetu?), by przy fotografii utrzymanego w historycznej, wczesnochrześcijańskiej stylistyce kościoła pw. św. św. Piotra i Pawła w Trembowli umieścić opis o… znaku kultury łacińskiej na peryferiach zachodniej cywilizacji i pozostawić ten wykwit bez komentarza. Jest Sienkiewicz, kresowy krajobraz i nasza stanica – Bar już wzięty – i, i mdli mnie od resentymentu.

Takiej dezynwoltury w książce pod redakcją Szczerskiego szczęśliwie nie znajdziemy. Nie zmienia to faktu, że zarówno czytelnicy książki Modernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej, jak i odwiedzający wystawę w Narodowym dostaną raczej pozbawioną teoretycznej refleksji niesproblematyzowaną prezentację architektury modernistycznej i prosty opis wybranych obiektów oraz ich projektów. To jakieś, że tak powiem, fatum myślenia o modernizmie (-izmach) i nowoczesności w Krakowie. Wygląda to trochę jak opisana przez Boya w Plotce o „Weselu” sytuacja sprzed ponad stu lat, gdy rodziła się nowoczesność, a modernizm nazywany był jeszcze secesją i też próbowano go opisać: „Czajkowski wsławił się na weselisku następującym czynem; dobrze napity, przeleżał się nieco na paltach, po czym wstał, chwiejnym krokiem wszedł do izby i rzekł: A teraz ja wam powiem, co to jest secesja. To rzekłszy, zwalił się jak długi pod stół”.

Głowa do góry. Wystawę przecież – gdyby ją gdzieś przenosili, jak i książkę – gdyby ją gdzieś znowu wydawali, można zawsze naprawić. Ciągłe ulepszanie świata jest przecież wpisane w samo jądro dialektyki nowoczesności.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Autorred. Andrzej Szczerski
TytułModernizmy. Architektura nowoczesności w II Rzeczypospolitej. Kraków i województwo krakowskie
WydawnictwoDodoEditor
Data i miejsce wydaniaKraków 2013
Indeks

Zobacz też