25.01.2019

Nie „bunkier”, lecz baza – do Jacka Majchrowskiego

Arkadiusz Półtorak
Bunkier Sztuki, fasada i wejście, fot. M. Gardulski
Nie „bunkier”, lecz baza – do Jacka Majchrowskiego
Bunkier Sztuki, fasada i wejście, fot. M. Gardulski

Piszę niniejszy tekst, by wyrazić zaniepokojenie działaniami Urzędu Miasta Krakowa, które wiążą się z przyszłością Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki. W ostatnich dniach lokalna prasa doniosła, iż Magistrat planuje fuzję tej instytucji z Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK. Doniesienia oparte były na zdawkowej notce, którą Jacek Majchrowski opublikował na Facebooku. Zgodnie z tą wiadomością prezydent planuje powierzyć kierownictwo Bunkra na czas remontu dyrektorce MOCAKu, Marii Annie Potockiej, a ruch ów stanowi „pierwszy krok do połączenia w przyszłości […] placówek”. Niestety, w krótkim poście na próżno szukać uzasadnienia podejmowanych decyzji.

O możliwości połączenia Bunkra Sztuki i MOCAKu spekulowały od kilku miesięcy lokalne media. Jak podkreśla Łukasz Gazur na łamach „Dziennika Polskiego”, wspomniany post prezydenta potwierdza plotki, które krążyły od dawna pośród krakowskich artystów. Legitymizacja samodzielnego istnienia miejskiej galerii stała się nawet jednym z głównych tematów dyskusji, którą wkrótce po odwołaniu Magdaleny Ziółkowskiej – byłej dyrektorki instytucji – zainicjowała na antenie Radia Kraków Justyna Nowicka (przy udziale Andrzeja Kuliga, Agnieszki Jankowskiej-Marzec, Anny Lebenstein i Jarosława Suchana). Chcąc uzupełnić argumentację na rzecz autonomii Bunkra, którą przedstawili uczestnicy tej debaty, adresuję niniejszy tekst do Prezydenta oraz innych czytelników jako osoba zaangażowana w rozwój artystycznego środowiska w Krakowie. Poniższy komentarz stanowi wyraz dbałości o dobrą kondycję tego środowiska, ale także przejaw obywatelskiej troski o jakość życia publicznego w moim rodzinnym mieście. Uważam, że rozwiązywanie lub ograniczanie działalności instytucji publicznych bez stosownego uzasadnienia narusza powszechnie obowiązujące standardy w zakresie dostępu do informacji publicznej oraz transparentności działań samorządów.

Większość muzeów sztuki współczesnej w Europie prowadzi obecnie wszechstronną działalność; obok budowania kolekcji i organizacji wystaw zajmują się one na przykład działalnością edukacyjną, która wykracza daleko poza mediację bieżących wystaw. W taki sposób działa również krakowski MOCAK. Podstawową funkcją muzeum pozostaje jednak niezmiennie zarządzanie kapitałem symbolicznym, tj. hierarchizacja praktyk artystycznych i pisanie „monumentalnej” historii sztuki. Chociaż muzeum może służyć swoim kapitałem miastu-gospodarzowi (m.in. potwierdzając jego metropolitalny charakter), kapitał symboliczny MOCAKu może okazać się obciążeniem, jeżeli właśnie tej placówce przypadnie monopol na stymulowanie lokalnego środowiska—wspieranie oddolnych inicjatyw, zapewnianie widzialności najmłodszemu pokoleniu twórców itp. Galeria miejska lepiej od muzeum uposażona jest do tego, by pielęgnować bieżące życie kulturalne. Lepiej sprawdza się—by rzecz ująć słowami kuratorki Marii Hlavajovej—w roli „bazy”; miejsca, w którym „coś innego może być zbudowane; prostego, lecz solidnego fundamentu, który podtrzymuje aktualne praktyki twórcze”; miejsca, które „jest komfortowe, i w którym gościnność stanowi wartość porządkującą życie codzienne”. „Forum dla idei, które dopiero się rozwijają”; miejsca, któremu przypisana jest „własna czasowość”, odmienna od szybkiego rytmu życia we współczesnych metropoliach*.

Pomimo rozmaitych problemów organizacyjnych Galeria Bunkier Sztuki sprawnie wypełniał rolę stymulującą za czasów dwojga poprzednich dyrektorów. Piotr Cypryański uczynił Galerię nie tylko bazą dla twórców, ale i dla miejskich aktywistów. W latach jego kierownictwa kuratorki i kuratorzy Bunkra angażowali się w projekty związane z tak istotnymi dla rozwoju Krakowa kwestiami jak gentryfikacja czy ochrona środowiska naturalnego. Prowadzone przez nich projekty edukacyjne—m.in. grupa czytelnicza „Po kapitalizmie”—ubogacały również krakowskie życie akademickie. Z kolei działania zainicjowane przez Magdalenę Ziółkowską przyczyniły się w znaczący sposób do profesjonalizacji lokalnego środowiska twórczego. W ciągu kilku ostatnich sezonów Galeria dbała „od wewnątrz” o jego dobry status na artystycznej mapie Polski, jak i poza granicami kraju. Projekty takie jak „Pawilon wystawowy”, „Widok publiczny” czy „Sejsmograf” zaowocowały wzrostem widzialności lokalnych artystów i kuratorów (zwłaszcza tych z najmłodszego pokolenia), poszerzeniem ich zawodowych kontaktów, a także wypracowaniem wytycznych dla dalszych działań o podobnym charakterze.

Podejmując się prób restrukturyzacji Galerii, władze Krakowa powinny wziąć pod uwagę kulturotwórczy charakter wspomnianych aktywności. Istnieją tymczasem uzasadnione obawy, że wpisanie jej w struktury istniejącego muzeum—znacznie większej i bardziej zhierarchizowanej organizacji—zagrozi ciągłości omawianych inicjatyw, które wywierają istotny wpływ na losy absolwentów krakowskich uczelni artystycznych. Skazani na „prywatę” i najzupełniej wsobne działania (dotychczas często doceniane przez Bunkier), ci nie zostaną w mieście na lata wyłącznie z uwagi na jego artystyczną legendę i obecność muzeum sztuki współczesnej. Co gorsza, nawet przy zachowaniu wystawienniczej funkcji pawilonu Krystyny Tołłoczko-Różyskiej restrukturyzacja Bunkra Sztuki może osłabić żywotność sfery publicznej. Każda instytucja stanowi platformę działania i wypowiedzi, której przypisana pozostaje swoista strefa autonomii—granice tej strefy nie są zaś wiecznie tożsame z dyscyplinowymi podziałami. Działalność dwóch placówek kulturalnych o podobnym profilu nie zawsze można zredukować do ich wspólnego mianownika, o czym niedawno przypomniały kontrowersje związane z fuzją Muzeum Westerplatte i Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Odrębna tożsamość i urozmaicone kompetencje instytucji, które współistnieją we wspólnych ekosystemach, przesądzają o bogactwie wypowiedzi konstytuujących „to, co publiczne”— ta różnorodność stanowi natomiast jeden z fundamentów demokracji.

W ostatnich latach Urząd Miasta wypełniał wobec Bunkra Sztuki nie tylko rolę administratora, ale i partnera w bardzo ważnych debatach — choćby przy okazji projektu „Widok publiczny”, który służyć miał m.in. zdiagnozowaniu potrzeb krakowskich twórców w zakresie infrastruktury i urzędowego wsparcia. Mam nadzieję, iż zespół Jacka Majchrowskiego nie zrezygnuje z zaangażowania w ich sprawy i zadba zarówno o ciągłość kluczowych inicjatyw Galerii Bunkier Sztuki, jak i o dochowanie wierności demokratycznym zasadom, wedle których restrukturyzacja publicznych instytucji powinna przebiegać w sposób transparentny.

  • Wszystkie cytaty za: Maria Hlavajova, Becoming Oneself, [w:] Becoming Oneself. Four Conversations on Art and Institutional Creativity Today pod red. tejże i Annie Fletcher, s. 16; tłumaczenie autora.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Zobacz też