11.04.2021

Aby do Potopii. Młoda sztuka wobec dekady 2010–2020

Aleksy Wójtowicz
Tekst opublikowany w magazynie Szum 32/2021
Kacper Szalecki, „100 flag”, kadr z wideoperformansu, 2018, dzięki uprzejmości artysty
Aby do Potopii. Młoda sztuka wobec dekady 2010–2020
Kacper Szalecki, „100 flag”, kadr z wideoperformansu, 2018, dzięki uprzejmości artysty
Funkcjonowanie w warunkach „zerwania międzypokoleniowej transmisji kulturowej” jest bodaj najbardziej dojmującym doświadczeniem mojego pokolenia. W tej perspektywie dekada 2010–2020 byłaby okresem „pomiędzy”: końcem dziadocenu i początkiem czegoś nowego.

W lipcu 2010 roku w Radziejowicach pod Warszawą odbyło się podsumowanie cyklu seminariów „Kultura i rozwój”. Była to inicjatywa pomyślana jako odpowiedź na wyzwania zarysowane podczas Kongresu Kultury Polskiej w 2009 roku. Przygotowano wówczas prognozę zaczynającej się właśnie dekady. Zdaniem uczestników seminarium obrady Kongresu Kultury Polskiej wyznaczyły „koniec epoki nowoczesności” wraz z „brakiem języka adekwatnego do opisu świata w okresie fundamentalnych wręcz przemian społecznych, ekonomicznych, technologicznych” i bezradnością wobec zachodzącego globalnie „fenomenu bezprecedensowego zerwania wielu elementów międzypokoleniowej transmisji kulturowej”. To napięcie – czy jak chcieli uczestnicy i uczestniczki seminarium: dysonans – miało być podstawowym czynnikiem wpływającym na dynamikę rozwoju rodzimej kultury w następnym dziesięcioleciu, na które miał przypaść „fascynujący okres kształtowania nowej kultury”[1].

W reakcji na neoliberalną politykę kulturalną kolejnych rządów wykształcił się nowy sposób myślenia – i mówienia – o kulturze. W obszarze sztuk wizualnych możemy wręcz mówić o zasypaniu dwudziestoletniej luki w stanie wiedzy na temat warunków życia artystów i artystek.

Przypominam tę prognozę, bo to właśnie funkcjonowanie w warunkach „zerwania międzypokoleniowej transmisji kulturowej” jest bodaj najbardziej dojmującym doświadczeniem mojego pokolenia – ludzi urodzonych w latach 90. i na początku tego stulecia. W tej perspektywie dekada 2010–2020 byłaby okresem „pomiędzy”: końcem dziadocenu i początkiem czegoś nowego. Proces ten ma więc charakter wybitnie generacyjny i rezonuje także w sztuce. Jednocześnie w minionej dekadzie ważniejsze od sztuki jako takiej było raczej budowanie nowego języka i związanej z nim aksjologii – ważniejsze były postawy, a nie dzieła; protesty, a nie wystawy. Wydaje się, że młodych nie interesują rozgrywki w obrębie tradycyjnie rozumianego świata sztuki – napędza ich za to poczucie niesprawiedliwości, wściekłość i potrzeba fundamentalnych zmian. Dlatego wolę mówić o młodej sztuce „wobec” dekady 2010–2020, a nie po prostu – młodej sztuce w tym okresie.

Kacper Szalecki, „Rodzina”, 2017, fotografia: Agnieszka Murak, kostium:
Hanka Podraza, modele: Kacper, Radosław i Mariola Szaleccy, Tomasz Armada
dzięki uprzejmości artysty

Sztuka to praca. O nowy język

Największą wściekłość młodych wzbudza hasło z demonstracji urządzanych przez środowiska liberalne starszego pokolenia – hasło, wedle którego „jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”. W tym przypadku „normalność” to nic innego jak neoliberalizm „Polski Donalda Tuska”, ale i poprzednich dekad III RP. I choć po 1989 roku bez wątpienia nastąpiły ważne zmiany w różnych dziedzinach życia, to kilka rzeczy jednak się nie zmieniło, na przykład finansowanie kultury – od 30 lat udział wydatków publicznych na kulturę utrzymuje się na stałym poziomie około 0,5–0,6 proc. PKB[2]. Co więcej, nie istnieją żadne wiarygodne dane dotyczące liczby osób działających w sektorze kultury (w tym sztuki), a definicja zawodu artysty i artystki wciąż nie została uzgodniona, w konsekwencji czego funkcjonują oni w szarej strefie; pozbawieni świadczeń zdrowotnych i emerytalnych, pozostają w ogromnej mierze jednostkami niedostrzeganymi przez gospodarkę kapitalistyczną[3].

W reakcji na neoliberalną politykę kulturalną kolejnych rządów wykształcił się nowy sposób myślenia – i mówienia – o kulturze. W obszarze sztuk wizualnych możemy wręcz mówić o zasypaniu dwudziestoletniej luki w stanie wiedzy na temat warunków życia artystów i artystek. Jednym z początków minionej dekady był ruch Occupy Wall Street (2011), dzięki któremu również język pola sztuki wzbogacił się o nowe pojęcia. Były to między innymi takie terminy, jak: prekariat, ciemna materia świata sztuki, projektoza i grantoza, kolonizacja wolnego czasu przez pracę, postfordowski system zatrudnienia czy późny kapitalizm[4]. Wszystkie te pojęcia zaczęły pojawiać się w kolejnych debatach dotyczących stanu sztuki w Polsce, przez co przyczyniły się do zrozumienia specyfiki współczesnej produkcji kulturowej. Jednak, co symptomatyczne, główną rolę odegrali tu teoretycy i teoretyczki poprzednich pokoleń (urodzeni w latach 70. i 80.). To oni powołali do życia Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej (założone w 2009 roku), zainicjowali strajk środowisk artystycznych (Dzień bez sztuki, 2012) pod hasłem ubezpieczeń dla artystów czy doprowadzili do porozumienia w sprawie minimalnych wynagrodzeń za udział w wystawie[5]. Warto przy tym zaznaczyć, że przez ostatnie ćwierćwiecze ta elementarna kwestia nie interesowała Związku Polskich Artystów Plastyków, największego związku zawodowego środowisk sztuk wizualnych w Polsce[6].

„Dzień bez sztuki – strajk artystów,” 24.05.2012, Warszawa, fot. Wydział ds. Komunikacji ZAiKS

Najmłodsze pokolenie zaczęło używać nowego słownika dopiero w drugiej połowie dekady. Kluczową publikacją w tym zakresie była opracowana przez OFSW Czarna księga artystów polskich (2015) – punkt odniesienia nie tylko dla osób już wówczas funkcjonujących w sztuce, ale także kamień węgielny dla kształtowania postaw młodszych pokoleń.

Innymi inicjatywami ważnymi dla międzypokoleniowego dialogu stały się działania kuratorskie Stacha Rukszy (między innymi Oblicze dnia, 2014), funkcjonowanie Biennale Warszawa czy wystawy wieńczące działalność Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Pawilonie „Emilia”: Chleb i róże. Artyści wobec podziałów klasowych oraz Robiąc użytek. Życie w epoce postartystycznej (2016). Wszystkie te inicjatywy przypominały, że w sztuce można – i należy – wykorzystywać różnorodne strategie politycznego oporu, ale szczególnie ważne okazały się koncepcje „postsztuki”, „rozszerzonego pola sztuki” czy „kompetencji artystycznych w nieartystycznych sytuacjach”. To one pozwoliły młodemu pokoleniu wyjść z artystycznych baniek, w których wcześniej funkcjonowała polska sztuka. Z perspektywy artystów i artystek urodzonych w latach 90. i na początku XXI wieku autonomia sztuki stała się luksusem, na który mogą pozwolić sobie nieliczni.

[…]

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 32. numerze Magazynu „Szum”.

[1] Cyt. za: Laboratorium Żywej Kultury, Stan polskiej kultury, SpisekKultury.wordpress.com, 2010, https://spisekkultury.wordpress.com/w-strone-metakultury-rozwoju/stan-polskiej-kultury/ [dostęp: 28.01.2021].
[2] Finansowanie kultury i zarządzanie instytucjami kultury, red. zbiorowa, MKiDN, Warszawa 2009, s. 49; stan na 2019 rok zob. Kultura w 2019, red. Piotr Łysoń, GUS Warszawa–Kraków 2020, s. 28.
[3] Zob. Wizualne Niewidzialne. Sztuki wizualne w Polsce. Stan, rola i znaczenie, red. Dorota Folga-Januszewska, Joanna Kiliszek, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie, Warszawa 2018, s. 65.

[4] Są to między innymi: Fabryka sztuki. Podział pracy oraz dystrybucja kapitałów społecznych w polu sztuk wizualnych we współczesnej Polsce. Raport z badań Wolnego Uniwersytet Warszawy, red. Michał Kozłowski, Jan Sowa, Kuba Szreder, Wolny Uniwersytet Warszawy, Warszawa 2014; Agata Bachórz, Krzysztof Stachura, Trajektorie sukcesu artystycznego. Strategie adaptacji artystów w polu kultury, Instytut Kultury Miejskiej, Gdańsk 2015. Zob. także: Guy Standing, Prekariat. Nowa niebezpieczna klasa, tłum. Krzysztof Czarnecki i in., PWN, Warszawa 2014; Kuba Szreder, ABC Projektariatu. O nędzy projektowego życia, Bęc Zmiana, Warszawa 2016; Wieczna radość. Ekonomia polityczna społecznej kreatywności, red. Jan Sowa i in., Bęc Zmiana, Warszawa 2011; Mark Fisher, Capitalist Realism: Is There No Alternative?, Zero Books, Winchester 2009; Fredric Jameson, Postmodernizm, czyli logika kulturowa późnego kapitalizmu, tłum. Maciej Płaza, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2011.
[5] Zob. Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej, Porozumienie w sprawie minimalnych wynagrodzeń dla artystów i artystek podpisane, „Szum”, 18.02.2012, https://magazynszum.pl/porozumienie-w-sprawie-minimalnych-wynagrodzen-dla-artystow-i-artystek-podpisane/ [dostęp: 28.01.2021].
[6] Liczbę osób członkowskich w ZPAP trudno oszacować, jednak same władze związku mówią o „wielu tysiącach” czy – konkretniej – 10 tys. osób. Zob. Łukasz Białkowski, Reprezentuję znaczącą część środowiska artystycznego. Rozmowa z Januszem Janowskim, prezesem ZPAP, „Szum”, 9.02.2018, https://magazynszum.pl/reprezentuje-znaczaca-czesc-srodowiska-artystycznego-rozmowa-z-januszem-janowskim/ [dostęp: 28.01.2021]; Karol Sienkiewicz, Ofensywa natchnionych rzemieślników, SienkiewiczKarol.org, 16.09.2017, https://sienkiewiczkarol.org/2017/09/16/ofensywa-natchnionych-rzemieslnikow/ [dostęp: 28.01.2021].

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 32/2021

Zobacz też