20.08.2014

Z niechęci do porządku. Rozmowa z Martą Lisok

Marta Kudelska
Z niechęci do porządku. Rozmowa z Martą Lisok
Szymon Szewczyk, 18 lipca, Hotel Silesia

Szymon Szewczyk, 18 lipca, Hotel Silesia

Marta Kudelska: Lubisz Katowice nocą?

Marta Lisok: Tak, oprócz kilku ulic w centrum, miasto jest puste. Katowice wydają się w porównaniu z rozświetlonymi metropoliami, trochę nie-miejskie, między 1 w nocy a 4 rano bardziej przypominają las. Teraz ze względu na remonty, miasto wygląda mocno postapokaliptyczne. To właśnie to miasto staje się głównym bohaterem Nocnych aktywności.

Skąd pomysł na ten projekt?

Inspiracją do tej serii działań w ciemnościach były dość przypadkowo podjęte badania nad historią kołysanek w różnych kulturach. Kiedy się bliżej przyjrzymy ich treści, zwykle okazuje się, że są podobne, zaskakująco mroczne. Szczególnie te stare mają formę codziennego wieczornego pożegnania przed podrożą w nieznane, w obszar ciemności, który mógł przynieść różnego rodzaju niebezpieczeństwa minimalizowane razem z rozwojem cywilizacji. Co właściwie znaczy na przykład taki fragment: „Dobranoc. Pchły na noc. Karaluchy pod poduchy, a szczypawki do zabawki”? Przywołuje dość specyficzną wizję przed zaśnięciem: robaki chowające się po kątach dziecinnego pokoju, żeby swoją niepokojącą obecnością utrzymać zasypiającego nieruchomo w łóżku, przykuć go do jedynego miejsca, w którym w nocy jest bezpiecznie i swojsko. Na podobnych zasadach miasto próbuje zabezpieczyć swoich mieszkańców przed nadejściem nocy wprowadzając ciszę nocną, zwiększone ilości patroli policyjnych, zamykając sklepy i bary, wyludniając przestrzeń z niechcianych elementów, które mogą być zalążkiem anarchicznych zachowań. Zaproszeni artyści przełamują ten schemat wprowadzając chaos, przywracając nocy jej pierwotną specyfikę, którą cywilizacja tuszuje. Ich działania mają być miękkim, nieprzewidywalnym wtrętem w zgeometryzowanym, panoptycznym mieście – szachownicy, skierowanym przeciwko wysiłkom urbanistów wypowiadającym wojnę nieporządkowi.

Sławek Pawszak, 11-12 lipca, plener - wycieczka po Katowicach i okolicy

Sławek Pawszak, 11-12 lipca, plener – wycieczka po Katowicach i okolicy

Sławek Pawszak, 11-12 lipca, plener - wycieczka po Katowicach i okolicy

Sławek Pawszak, 11-12 lipca, plener – wycieczka po Katowicach i okolicy

Tytuł ma w sobie dwuznaczność, a ty proponujesz bardzo subtelne, wręcz efemeryczne działania.

Nocne aktywności kojarzą mi się z działaniami, których efekty bardzo szybko są niwelowane, wraz ze wschodem słońca. Ślady po wszystkich miejskich nocnych akcjach, bez względu jak mocne by nie były, są zacierane porannymi rytuałami, dlatego z założenia trudno je znaleźć, zauważyć. Tytuł jest odwołaniem do chwilowych transgresji, zaburzeń dziennego porządku. Nocne aktywności mają być battaile’owskim nurzaniem się w tym co nocne, a więc kusząco zwierzęce, spocone, rozbite, nie uładzone możliwością wydobycia na światło dzienne, prześwietlenia, łatwego sklasyfikowania.

Co właściwie możemy zobaczyć w ramach Nocnych aktywności?

Projekt jest zaplanowany dla wyczulonych na przestrzeń flaneurów, raczej nie dla poszukiwaczy mocnych efektów wizualnych. Na przykład, bardzo dobry odbiorem cieszyła się instalacja Szymona Szewczyka. Artysta zasiedlił na zasadach efemerycznej, trwającej tylko kilka godzin wystawy jeden z pokoi opuszczonego Hotelu Silesia w centrum miasta. W swojej instalacji bazował na scenografii terrarium, palmiarni czy gęstej oranżerii. Przy użyciu dźwięków, wideo i roślin doniczkowych, stworzył substytut egzotycznej dżungli, hotelową alternatywę dla kosztownych i męczących podróży. Prace „przeznaczone do zobaczenia” są jednak w mniejszości (wystawa Ani Orłowskiej, Filipa Berendta, Bownika). Większość realizacji bazuje na wykorzystaniu innych niż wzrok, zmysłów. W ramach Nocnych aktywności prace są bardziej do posłuchania, wąchania, doświadczenia poprzez bycie w danej przestrzeni.

Magda Franczak, 11 lipca, Katowice

Magda Franczak, 11 lipca, Katowice

Opowiedz o kilku działaniach tego typu.

Małgorzata Markiewicz stworzyła zapachową instalację. Podczas jednej nocy spalała różnego rodzaju zioła i suszone kwiaty o właściwościach leczniczych i pobudzających, przez co nawaniała miasto. Wyczulała tym samym nasz węch na bodźce do których jesteśmy tak przyzwyczajeni, że nie potrafimy ich nazwać, rozróżnić. Ta praca, bazując na czynności oddychania, wymusza partycypację, silniej niż w przypadku realizacji wizualnych, angażuje widza. Wejście w instalację zapachową wymusza pierwszoosobowe doświadczenie, trudno przekazywalne na poziomie werbalnym ze względu na językowy niedobór na tym polu, najczęściej opisującym zapachy przy użyciu określeń związanych ze zmysłem smaku. Tak dzieje się w kulturze Zachodu, a na przykład na Andamanach, gdzie według lokalnej mitologii witalną siłą budującą wszechświat jest właśnie zapach, występuje wiele rozróżnień, określeń dotyczących poszczególnych woni. Mieszkańcy Andamanów organizują swój kalendarz podług zapachów. Działaniem nakierowanym na dotyk była praca przygotowywana przez Michała Gayera. Instalacja wchodzi w skład większego cyklu. W ramach Nocnych aktywności odbiorcy pracy Gayera mogą na różne sposoby, mniej lub bardziej agresywne, dotykać przedmiotów podpiętych do specjalnie skonstruowanego przez artystę głośnika. Sposób w jaki jest on dotykany wpływa na charakter i natężenie wydobywających się z niego dźwięków. Podczas innego wydarzenia, bazująca w swoich performensach na „śpiewie białym” Ola Kozioł przez godzinę krzyczała w miasto, wszczynała swoisty alarm, zaburzając jego uładzoną nocną równowagę dźwiękową.

vimeo.com/72289006

Ola Kozioł, 20 czerwca, Galeria BWA Katowice

Ola Kozioł, 20 czerwca, Galeria BWA Katowice

Jest jeszcze inna grupa działań, w których element wizualny jest istotny, ale których zauważanie, zrozumienie sensu wymaga obecności odbiorcy. Przykładem jest instalacja świetlna Adama Laski, który nadawał zepsuty kod świetlny z okna jednego z pokoi nieczynnego hotelu, czy performance Bartka Buczka, który przez 6 godzin jeździł na rowerze po jedynym rondzie w Katowicach. W ten sposób poruszał się poza naturalnym porządkiem ruchu drogowego, nie łamiąc wprawdzie prawa, ale przemieszczając się jak zombie, w zapętleniu. W tym lunatycznym rytuale wprowadził chaotyczny ruch w uśpioną przestrzeń nocnego miasta. Był chwilowym błędem na jego mapie. Rozkodowanie sensów tych prac – prywatnych rytuałów, dość trudnych do uchwycenia przez przypadkowego odbiorcę, wymaga czasu i skupienia obserwatora.

Michał Gayer, bez tytułu, akwarela, 2014

Michał Gayer, bez tytułu, akwarela, 2014

Nie boisz się, że tego typu prace nie zostaną zauważone?

Projekt z założenia funkcjonuje na zasadach plotki, miejskiej legendy. Ma opierać się na dokumentacjach wideo w autorskiej interpretacji Dominika Ritszela i opowieściach samych uczestników o poszczególnych akcjach, przefiltrowanych przez indywidualne wrażliwości-wyobraźnie. Ważny jest ten zapośredniczony odbiór, echo po akcji. Zwykle niewielka grupa ludzi uczestniczy w performensach, może poza ostatnią instalacją Szymona Szewczyka w opuszczonym Hotelu Silesia, który okazał się prawdziwym magnesem na mapie nocnego miasta, przyciągnął kilkaset osób.

Wydaje mi się, że to, po jakich sięgasz artystów, którzy wychodzą z realizacjami w miasto, wynika z próby odmaterializowania tego, czym jest samo pojęcie wystawy, tego nielinearnego sposobu budowania narracji.

W sztuce fascynuje mnie między innymi to, że nie musisz nic łapać w stabilizujące pojęcia, ramować. Samo kuratorowanie wystaw bierze się przecież z niechęci do statyczności, potrzeby stawiania dzieła w coraz to nowych układach. W takim kontekście wystawa jest jak ambient w muzyce, wpływa na odbiorcę w całości, prace są tylko jednym z elementów budujących to wrażanie. Kiedy organizujesz wystawę na zewnątrz i nie masz protez w postaci murów i ścian galerii, to trudniej jest rozróżnić co jest sztuką a co przypadkową sytuacją. Wyczulasz się na bodźce pod kątem sztuki, ale nieświadomie przenosisz ten „nie rutynowy sposób myślenia” na całe otoczenie. Inaczej czytasz miasto.

Bartek Buczek, 17 maja, Rondo Ziętka, Katowice

Bartek Buczek, 17 maja, Rondo Ziętka, Katowice

Od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że w swoich pomysłach coraz częściej powracasz do kwestii zmysłów.

Wątek nadmiaru widzialnego i próby przełamywania hegemonii wzroku na wystawie rzeczywiście bardzo mnie interesuje, dlatego najłatwiej pracuje mi się z takimi artystami, którzy nie stawiają wzroku na szczycie hierarchii zmysłów, jak na przykład: Justyna Gruszczyk, Michał Gayer, Michał Smandek, Magda Starska, Erwina Ziomkowska.

Wspominasz, że lubisz podtrzymywać mroczny obraz Śląska, co kłóci z polityką wizerunkową regionu, która moim zdaniem jest zbyt podkolorowana. Z czego wynika ten twój ambiwalentny stosunek do Katowic?

Nie mam dystansu do Katowic, poddaję się klaustrofobicznemu urokowi tego miejsca. Katowice inspirują mnie przez wypełniający je brud, niechlujstwo, bylejakość, koślawość przestrzenno-pejzażowo-architektoniczną. Urzeka mnie tu swoisty autyzm, osobność tego regionu-wyspy, który w przypadku sztuki owocuje wyrazistymi osobowościami twórczymi. Ostatni rok ujawnił takie obiecujące świeżynki jak Szymon Szewczyk, Adam Laska czy czekająca na propozycje pierwszych wystaw Alicja Boncel. Przede wszystkim interesuje mnie sam stereotyp niebezpiecznego, zaściankowego Śląska, w którym obserwatorzy z innych części Polski upatrują swoistego „jądra ciemności”. Chcą w nim widzieć bulgocący pomysłami i energią punkt na mapie, w którym bardzo dużo się dzieje, ale nie wiadomo jeszcze jak to określić, sklasyfikować, jaką miarę do tego przyłożyć.

Szymon Szewczyk, 18 lipca, Hotel Silesia

Szymon Szewczyk, 18 lipca, Hotel Silesia

Szymon Szewczyk, 18 lipca, Hotel Silesia

Szymon Szewczyk, 18 lipca, Hotel Silesia

Wróćmy jeszcze do Nocnych Aktywności. Wcześniej wspomniałaś o odbiorcach. Jaką pełnią oni dla ciebie rolę? Czy pracując z artystami nad poszczególnymi realizacjami, zastanawialiście się nad modyfikacją pracy właśnie pod kątem jej odbioru przez bądź co bądź przypadkową publiczność?

Nie modyfikujemy koncepcji poszczególnych akcji pod kątem kompetencji czy ilości potencjalnych odbiorców. Z założenia traktujemy je jako dokamerowe performensy. Odbiorcy mają być przypadkowi. Interesują nas raczej ich zróżnicowane reakcje. Sama noc tylko potęguje określone zachowania. Właśnie poprzez obserwacje przypadkowych odbiorców można badać wielopoziomowy charakter , Nocnych aktywności i odwrotnie – wszystkie akcje pokazują całą gamę zachowań, które są wpisane w struktury przestrzenne miasta. Każda z akcji, przeprowadzana przy użyciu innego medium, jest jak substancja wpuszczona w miasto na zasadach badania kontrastowego, wyświetla, pokazuje inne części składowe: w tym przypadku zachowania, nawyki mieszkańców. Akcje, które odbyły do tej pory pokazały zupełnie różne typy odbiorców, zaczynając od znudzonego portiera w Hotelu Silesia, który ma dosyć swojej pracy i pilnuje pustego budynku, goszczącego kiedyś przyjezdnych z całego świata. Portier chcąc nie chcąc uczestniczy w przygotowaniach i w całej akcji, wpuszcza kolejne osoby na teren budynku i sam staje się odbiorcą, wypytuje artystę o konteksty, zaczyna się zastanawiać nad sensem instalacji, ostatecznie reaguje dosyć entuzjastycznie. Kolejną grupą odbiorców są pijani ludzie, którzy wracają z imprez i natrafiają na roztrzęsioną Olę Kozioł, która przechadza się w mieście, krzycząc. Reagują nerwowo, ingerują w osobistą przestrzeń artystki, dotykając jej, nawet szarpiąc itd. Żadna akcja w galerii, żadna wystawa nie ukaże tylu miejskich aktorów.

Iza Łęska, 17 maja, Katowice i okolice BWA

Iza Łęska, 17 maja, Katowice i okolice BWA

Adam Laska, 20 czerwca, Hotel Silesia, 9 piętro

Adam Laska, 20 czerwca, Hotel Silesia, 9 piętro

Adam Laska, 20 czerwca, Hotel Silesia

Adam Laska, 20 czerwca, Hotel Silesia

Co nas jeszcze czeka?

Jesteśmy dopiero w połowie projektu. Czekają nas jeszcze działania piątki artystów, m.in. masońsko – modernistyczny performance Kuby Woynarowskiego w byłej, legendarnej pod względem kulturotwórczym, pracowni śląskiego czarnoksiężnika, malarza, rzeźbiarza Andrzeja Urbanowicza, przy Piastowskiej 1. Czekamy na akcję Mateusza Choróbskiego inspirowaną lekturą książki Wytępić całe to bydło Svena Lindqvista.

Zdradzisz coś więcej?

Artysta razem z Anią Orłowską pracuje nad przygotowaniem radiowej transmisji nocnego biegu. Happening będzie grą na bazowych instynktach ucieczki, poszukiwania schronienia, obecności niewidzialnego napastnika. Wyrasta z postkolonialnego myślenia, przystawionego do polskich warunków i wątku napływu czarnoskórych studentów na Śląsk.

Nad czym będziesz pracować po zakończeniu Nocnych aktywności?

W planach są m.in. Dzikusy – książka o nowej sztuce ze Śląska, seria wywiadów i esejów, autorska analiza środowiska artystów urodzonych w latach 80-tych, przygotowywana we współpracy z Bęc Zmianą.

Małgorzata Markiewicz, 20 czerwca, Plac Andrzeja

Małgorzata Markiewicz, 20 czerwca, Plac Andrzeja

Łukasz Rodziewicz, 17 maja, Galeria BWA, audioperformance

Łukasz Rodziewicz, 17 maja, Galeria BWA, audioperformance

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Stopka

Artysta Bartek Buczek, Iza Łęska, Łukasz Rodziewicz, Radosław Sirko, Ola Kozioł, Adam Laska, Małgorzata Markiewicz, Magda Franczak, Sławek Pawszak, Szymon Szewczyk, Michał Gayer, Kuba Woynarowski, Bownik, Mateusz Choróbski, Mateusz Hajman, Anna Orłowska, Filip Berendt, Dominik Ritszel
TytułNocne Aktywności
MiejsceGaleria BWA Katowice
Czas trwaniamaj-wrzesień 2014
KuratorMarta Lisok
FotografieBarbara Kubska
Strona internetowawww.bwa.katowice.pl
Indeks

Zobacz też