31.07.2020

Wyrwa, piekło kobiet i rewolucja

Agata Araszkiewicz
Tekst opublikowany w magazynie Szum 29/2020
Obywatelski performans „Maska dla Syrenki”, kwiecień 2020, z archiwum prywatnego Andrzeja Mioduszewskiego
Wyrwa, piekło kobiet i rewolucja
Obywatelski performans „Maska dla Syrenki”, kwiecień 2020, z archiwum prywatnego Andrzeja Mioduszewskiego
Wyrwa w codzienności odsłoniła szczelinowe mikroprzesunięcia, które, odpowiednio potraktowane, mogą fundować globalną radykalną wizję. Nic nie wiemy o przyszłości, ale świat udało się zatrzymać – pojawiło się miejsce na nowy projekt.

Od jakiegoś czasu obsesyjnie w dzień i w nocy wraca do mnie pewna scena. Zwiedziałam kiedyś w Bretanii wielkie tajemnicze fenomeny prehistoryczne: kultowe, megalityczne ogromne kamienie sterczące wysoko w górę, czasami ułożone w tajemnicze kształty. Nazywa się je „menhirami” – po bretońsku men oznacza „kamień”, a hir „długi”. Oczywistość nazwy niezwykłego fenomenu przykrywa absolutna niewiadoma jego pochodzenia i znaczenia. „Nie wiemy nic a nic o menhirach” – powtarzał, niczym refren, narrator filmu, który masowo oglądali turyści podczas kolejnych seansów następujących po sobie jak rytmiczne i niewzruszone fale oceanu. Absurdalność sytuacji i paradoks przymusu dystrybucji wiedzy, której nie ma, pozostawiały specyficzne wrażenie. „Niewiedzący” film ukazywał naszą rezygnację wobec poznawczej niemożliwości, ale wyrażał, przyznajmy ironicznie, rodzaj ulgi związanej z poczuciem przegranej. W historii i prehistorii ludzkości są takie fenomeny natury i kultury (albo naturokultury), których nie da się wyjaśnić. Przeszłość zasłania tajemnica.

Przyszłość i numeryczny wstrząs narracyjny

Tymczasem znaleźliśmy się w takim momencie historycznym, w którym podobna sytuacja dotyczy przyszłości – jeszcze niedawno dość przewidywalnej. Izolacja z powodu światowej pandemii COVID-19 to rodzaj nie tylko przerwy, ale wyrwy w dotychczasowym porządku myślenia. Uderza skala degradacji infrastruktury medycznej w zaawansowanych kapitalistycznych społeczeństwach zachodnich, które nie były w stanie podołać szczytowi epidemii. Uderza konieczność przewartościowania rozumienia globalnych podziałów. Izolacja doprowadza do zwielokrotnionego zatrzymania, powoduje przymus wycofania i rodzaj narracyjnego wstrząsu, który trudno uporządkować. Ale ten wstrząs, który dla jednych jest spotkaniem z pasywnością i własną niemocą, dla innych staje się prawdziwym obliczem kataklizmu: traumą i bezradnością wobec śmierci. Szok i zerwanie rodzi przymus mówienia zbyt wiele, tego, co już wiemy. Znaczenia teraźniejszości nie da się wyraźnie wytyczyć, ale można je projektować. Żyliśmy pośpiesznie, w ideologii kumulacji, efektywności i produktywności. Siedzimy w domu skazani na bierność, nieruchomość, pasywne trwanie i wzmożoną pseudoproduktywność. Ale COVID-19 jest doświadczeniem globalnym, wielopłaszczyznowym, toczącym się w wielu rzeczywistościach naraz. Ujawnia nierówności – nie tylko te, w których żyliśmy, ale również i te, których nie dostrzegaliśmy, daleko od nas. Jest jednocześnie doświadczeniem zbiorowym i intymnym.

Epidemia, która pierwotnie w naszym wyobrażeniu miała celować w figurę patriarchy, czyli mężczyzny w zaawansowanym wieku, według najnowszych doniesień w istotny sposób może wpłynąć również na zdrowie dzieci. W Polsce liczba zgonów mężczyzn i kobiet znacząco się nie różni. Ale wobec załamania porządku transformacja społeczna jest czymś więcej niż postulatem – staje się fundamentalnym i witalnym wymogiem życiowym.

Socjologowie podkreślają już dzisiaj, że epidemia COVID-19 i jej znaczenie określi XXI wiek. Izolacja spłaszczyła krzywą i ocaliła ludzkie życia (szacuje się na przykład, że 30 tysięcy zmarłych we Francji zamieniłoby się w 150 tysięcy). Ale wprowadziła nas równocześnie w stan prawomocnej, całkowitej numerycznej kontroli, która znajduje się u progu powszechnej realizacji. Epidemia jako chrzest wejścia w pełnię epoki galaktyki Zuckerberga to już właściwie rzeczywistość. Świat wirtualny w dobie domówek na Zoomie („zoomówek”) i coraz bardziej wszechobecnych webinariów okazał się wiarygodny i oczywisty. Na Zoomie odbyły się już pierwsze pogrzeby. Epidemia, która pierwotnie w naszym wyobrażeniu miała celować w figurę patriarchy, czyli mężczyzny w zaawansowanym wieku, według najnowszych doniesień w istotny sposób może wpłynąć również na zdrowie dzieci. W Polsce liczba zgonów mężczyzn i kobiet znacząco się nie różni. Ale wobec załamania porządku transformacja społeczna jest czymś więcej niż postulatem – staje się fundamentalnym i witalnym wymogiem życiowym. Pandemia uderzyła w samo centrum świata zorganizowanej hierarchicznie białej, patriarchalnej cywilizacji. Wyrwa w codzienności okazuje się także załamaniem infrastruktury świadomości tworzącej zaplecze rozumienia i doznania, odsłoniła szczelinowe mikroprzesunięcia, które, odpowiednio potraktowane, mogą fundować globalną radykalną wizję. Nic nie wiemy o przyszłości, ale świat udało się zatrzymać – pojawiło się miejsce na nowy projekt.

Making of akcji „Piekło kobiet” autorstwa Karoliny Grzywnowicz, Kuby Rudnickiego,
Ivana Svitlichnego i Daniego Ploegera, kwiecień 2020, z archiwum prywatnego Karoliny Grzywnowicz

Francuski filozof transpłciowy Paul B. Preciado zauważył, że świat w przededniu epidemii był u progu transfeministycznej, dekolonialnej światowej rewolucji, a naszym zadaniem jest wzmacnianie świadomości tego procesu, aby być jego częścią. Epidemia COVID-19 zderzyła ze śmiercią biały, patriarchalno-kapitalistyczny świat, który przyswaja absolutną większość światowego bogactwa. Pokazała jego kruchość witalną, a także odwróciła znaki ekonomicznego wyzysku biednych peryferii świata. W zwielokrotniony sposób zobaczyliśmy, że białego, zachodniego świata także dotyczy zaśmiecanie planety czy zagrożenie witalne. Potrzebujemy dzisiaj myślenia utopijnego jako energii oraz siły do zmiany i odcięcia. Potrzebujemy też wielości narracji, pluralizmu głosów: nie jest już możliwe zamknąć się w jednej wielkiej, uniwersalnej opowieści. Zwielokrotnione artykulacje, różnorodne języki i przekrojowe perspektywy, nakładające na siebie doświadczenia zbiorowe i intymne – to właśnie nowe wyzwanie.

[…]

Pełna wersja tekstu jest dostępna w 30. numerze Magazynu „Szum”.

NEWSLETTER

Co piątek w Twojej skrzynce!


Czytaj więcej w magazynie Szum 29/2020

Zobacz też